poniedziałek, 17 lutego 2025

PTSD

PTSD ma 3 najważniejsze kategorie diagnostyczne: ponowne przeżywanie traumy, unikanie myśli związanych z traumą i ogólne poczucie zagrożenia (to szokujące - ludzie mają PTSD po strasznych przeżyciach wojennych, a moja matka zafundowała mi PTSD sama jedna, bez wojny, rzezi, obozów koncentracyjnych i bomb). Moi dziadkowie nigdy nie przekazali mi swojej traumy, choć oboje przeżyli wojnę. Nigdy mi nie dali tego odczuć. Moja matka nie przeżyła żadnej traumy, niczego złego, a zafundowała mi PTSD.

wtorek, 11 lutego 2025

:(

Dziś w nocy drugi raz w życiu miałam stan przedzawałowy. Tylko ten był znacznie gorszy. Ten poprzedni trwał tydzień, aż tata zmusił mnie do jazdy na SOR, ale ból był tylko w sercu i słabszy. Teraz ból był ostry i promieniował do ręki. Po zapaleniu serca po covidzie stan jest znacznie gorszy niż wcześniej, nawet 4 tabletki naraz nie chcą działać, choć wcześniej nawet jedna wzięta godzinę przed terminem tak obniżała mi puls, że mogłam umrzeć. To pierwsze takie zdarzenie - z takim bólem, budzące mnie w środku nocy.

To ewidentnie konsekwencje tego, co wywinęła znowu matka. Otóż w sobotę mnie naszła. Nie napisałam o tym, bo byłam tak roztrzęsiona, że jeszcze w poniedziałek nawet opiekunka to zauważyła, nie chciałam sobie jeszcze bardziej podnosić pulsu pisaniem. Matka - to jej standardowa technika - wybudziła mnie w nocy, żebym była niewybudzona, niezorientowana i z rozmachu otworzyła drzwi, jak kurierowi; i oczywiście przed wzięciem leków, żebym mdlała z bólu, bo wtedy najłatwiej jej stosować przemoc.

I prawie jej się udało! Gdyby przyszła o normalnej godzinie, to wiedziałabym, że jest sobota i że to nie może być kurier. Zawsze szybko analizuję to w głowie, zanim otworzę. W sobotę nie miałam kiedy, bo mnie wyrwała ze snu. Co również typowe - tylko zadzwoniła dzwonkiem, raz. Też jak kurier. Mimo że dla niej typowe jest walenie i szarpanie klamki. Tylko gdyby tak zrobiła od razu, to też bym jej nie otworzyła. Piszę to, żebyście zobaczyli, jak przemyślane i wyrachowane jest jej zachowanie, w każdym szczególiku!

Niewybudzona otworzyłam z rozpędu i natychmiast zamknęłam drzwi. Wytrzeźwiałam w ułamku sekundy! Mózg zareagował natychmiast bez mojego udziału! Bo ja, gdyby mi dała czas do zastanowienia, mogłabym mieć skrupuły i jeszcze bym ją wpuściła. Ale tę szansę odebrała mi sama, mózg odruchowo uchronił mnie przed zagrożeniem i zamknął drzwi natychmiast, matka nie zdążyła wsadzić nogi między drzwi a futrynę!

I zaczęło się! Pół godziny waliła w drzwi i szarpała klamkę! Też jak zawsze!

Kiedy wreszcie poszła, pod drzwiami zostawiła 2 torby z jedzeniem. Myślicie, że dobra matka? No więc nie. Zrobiła to, żeby potem móc opowiadać, że wozi chorej córce wałówkę, a zła córka nie docenia. Tylko że nie piśnie słówkiem o tym, że to 2 torby tego, czego ja nie mogę jeść - gluten, nabiał, czerwone mięso, ryba w oleju itp. Mieszkałam z nią 20 lat, doskonale wie, czego nie mogę jeść. Jak zawsze zrobiła to, żeby mi dopiec. Wydała tyle kasy tylko po to. Tak właśnie wygląda jej pomoc.
Obie torby w poniedziałek wylądowały w Jadłodzielni. Zadbałam o to, żeby jej praca, jej kasa się nie zmarnowały, żeby ktoś głodny miał co jeść, choć ona poświęciła to dla przemocy. Gdyby wiedziała, że to zrobiłam, zabiłaby mnie - nienawidzi każdego przejawu dobrej woli! Dodam: MOJEJ dobrej woli. Bo znowu robię coś dobrego, czego ona mi zabrania i za co całe życie mnie wyzywa od najgorszych, głupich, naiwnych, dających się zrobić w bambuko itd. Ona przez całe życie nie zrobiła dla nikogo nic dobrego, jedzenie woli wyrzucić, niż dać komuś potrzebującemu. A tu zonk. Droga mamo, zrobiłam coś dobrego twoimi rękami!

wtorek, 24 grudnia 2024

Nic się nigdy nie zmieni...

Matka po 2 miesiącach pobytu w DG przyjechała z powrotem tylko po to, żeby mnie straszyć nachodzeniem. Jaki człowiek rezygnuje ze świąt z rodziną, która - jak twierdzi - jest dla niej taka ważna, żeby tylko straszyć przemocą? Dla jakiego człowieka przemoc jest ważniejsza niż wszystko inne

Od wczoraj przysyła mi przemocowe maile i lecą takie teksty:
>>Przeciez musisz w koncu dac soba pokierowac w leczeniu
NIE WIEM CO SIE Z TOBA STALO >> WIEM JEDNO < ZE NIE JESTES SOBA
odbieraj telefon , zacznij rozmawiac
wez taryfe i przyjadz do mnie !!!!
<<

Same wymagania. Absurdalne, niedostosowane do rzeczywistości - bo ona tak chce, więc reszta jest nieważna, drugi człowiek się nie liczy!

Oczywiście tylko gada o swojej pomocy, ale gdyby faktycznie była w niej chęć pomocy, to napisałaby, jak to zorganizowała: kogo mi przyśle, żeby mi pomógł się umyć, ubrać, bezpiecznie ogarnąć wózek, a przede wszystkim, kto mnie wniesie do niej na I piętro bez windy, skoro tego ode mnie wymaga! W żadnym jej mailu nie ma nigdy nic na ten temat. Jej pomoc to jedynie słowa na pokaz. Udawanie, że jej zależy.

Mam już diagnozę od 11 lat i matka tak się właśnie zachowuje. Wszystko jest dla niej ważniejsze niż kontakt ze mną. Gdyby faktycznie chciała tego kontaktu, to już dawno byłaby ze mną na czysto. Wydałaby mi spadek po tacie, spłaciłaby mnie (ma z czego), żeby mnie UWOLNIĆ od zależności finansowej. Ale nie, nigdy tego nie zrobi, przecież właśnie na tym jej zależy, żeby miała nade mną władzę. Finansową - bo tylko taką może.

Tylko że ja wolę umrzeć, niż jej na to pozwolić.

Nie może wydać mi spadku, bo nie poświęciłaby swoich pieniędzy, żeby płacić mi alimenty. Teraz udaje wspaniałą matkę płacącą z własnej woli, a w rzeczywistości płaci mi je z mojego własnego spadku. Pobiera też 100% emerytury po tacie, mimo że należy jej się 40%, a mnie 60%, jako córce niepełnosprawnej. Nie otrzymuję tego tylko dlatego, że nie mam wyników badań z dzieciństwa, żeby móc udowodnić, że już wtedy byłam chora. A nie mam ich, bo ma je matka - jeśli ich nie zniszczyła, to nie chce mi ich oddać.

Wykorzystuje fakt, że jestem w takim stanie, zdrowia i finansowym, że nie mogę z nią walczyć w sądzie. Ani w żaden inny sposób.

Gdyby jej zależało na mnie, to tego wszystkiego by nie było. Byłaby uczciwa. Stanęłaby na rzęsach, żeby mnie przeprosić i uniezależnić od siebie.

Nigdy tego nie zrobi. Bo zależy jej wyłącznie na przemocy i władzy. Żadna rodzina, żadna miłość, bliskość. To jest dla niej nieważne. Jestem pionkiem, którym ona chce rządzić w każdej dziedzinie mojego życia. I nigdy nie popuści. Nigdy.

Nie warto czekać.


Jak się teraz czujecie, Wy, którzy jej donosicie?

wtorek, 3 października 2023

10 CECH uwielbianych przez psychopatów


Bardzo ciekawe. Nigdy nie umiałam być ofiarą mojej matki, już jako 3-latka wiedziałam, że to ona jest zła, a nie że ja zrobiłam coś złego (co nie powinno zaskakiwać, wszyscy mamy taką wrodzoną umiejętność). Mam 4 cechy z tej listy i żadna z nich nie jest moim wyborem. Tego, co zależy od mojego wyboru, po prostu nie wybieram i nie daję psychopacie możliwości zrobienia ze mnie ofiary. :)

piątek, 14 kwietnia 2023

O narcystycznym psychopacie

6 rzeczy, których narcyz nigdy nie zrobi


1. Wyrażanie prawdziwych uczuć
2. Przeprosiny
3. Autorefleksja
4. Wzięcie odpowiedzialności
5. Wybaczenie
6. Bezinteresowność




Fałszywe przeprosiny


Narcyz nigdy nie przeprosi, ale lubi udawać, że to robi. Fałszywe przeprosiny mogą brzmieć tak:
Przepraszam, ale w sumie wszyscy myślą, że to było zabawne, może po prostu nie masz poczucia humoru? To się zdarza.
Przepraszam, ale moim zdaniem jak zwykle przesadzasz.
Przykro mi, że nie uważasz, że to co robię, robię dla ciebie.
Przepraszam, ale cały dzień byłem w pracy i chcę wrócić do domu i się rozładować, czy za dużo oczekuję?
Przykro mi, ale ja tylko chciałem ci pomóc. Przepraszam cię bardzo za próbę pomocy.
Przepraszam za tę kłótnie, ale to ty zaczęłaś.
Przepraszam, że cię skrzywdziłem, ale ty też mnie krzywdzisz.
Przepraszam, zadowolona (tu dodaj przewrót oczami, albo westchnienie)
Przecież cię przeprosiłem, czego jeszcze chcesz?
Przepraszam, że to zrobiłem, ale gdy powiedziałaś, że…
Przepraszam, że cię uderzyłem, ale nie mogę patrzeć jak flirtujesz z innymi facetami.
Przepraszam, ale byłem taki samotny, a ty miałaś mnie gdzieś.
Przepraszam, ale ty też nie jesteś bez winy.
Przepraszam, ale…

Gdyby matka postanowiła mnie przeprosić na pokaz, to jestem przekonana, że te przeprosiny brzmiałyby jakoś tak: "Skoro uważasz, że cię skrzywdziłam, to przepraszam, ale...", a dalej np. "...ale jesteś przewrażliwiona, córeczko".
Czyli nie skrzywdziła mnie, uroiłam sobie, ale jest taka wspaniała, że przeprosi nawet za coś, czego "nie zrobiła".




Cechy narcystycznej matki


1. Nic nigdy nie jest jej winą (oczywiście ona nic złego nie zrobiła!)
2. To ona zawsze jest ofiarą (a ja złą córką, która odrzuca jej pomoc)
3. Jest albo tak jak ona chce, albo w ogóle
4. Ciche dni
5. Nigdy jej przy tobie nie będzie (mam 46 lat i ani razu nie dostałam od niej quality time)
6. Ma dwie twarze, publiczną i domową (gra, jest znakomitą aktorką)
7. Będzie się wypierać i zaprzeczać sobie
8. Zmienia historię tak, aby jej pasowała ("na zdjęciach z dzieciństwa się uśmiechasz, więc byłaś szczęśliwa i nie masz żadnej depresji!")
9. Jej ulubionym narzędziem manipulacji jest poczucie winy ("tak za tobą tęsknię", "tak chciałabym się z tobą spotkać")
10. Kiedy się odsuniesz, zrobi z ciebie potwora i wymyśli o tobie bajeczkę ("Kasia ma problemy psychiczne, dlatego tak dziwnie się zachowuje, musi się leczyć psychiatrycznie)
11. Nie widzi cię
12. Wszystko musi się kręcić wokół jej potrzeb
13. Manipuluje wszystkimi (np. opowiadanie pracownikowi socjalnemu, że nie ma zamiaru mnie nachodzić - nachodzenie następnego dnia)
14. Jesteś jej własnością (zawsze i wszędzie)
15. Szczucie dzieci przeciwko sobie (na szczęście nie mam rodzeństwa, ale brata i resztę rodziny już ode mnie odsunęła)
16. Triangulacja (wciągała tatę, a teraz całą rodzinę nastawia przeciwko mnie - NIKT ani razu nie zapytał mnie, czy to, co ona kłamie, jest prawdą)


Wszystko się zgadza, oprócz ciszy. Cisza z jej strony byłaby nagrodą dla ofiary, bo przecież wtedy matka nie mogłaby stosować przemocy. NIGDY nie będzie milczeć, bo NIGDY nie zrezygnuje z przemocy! Jak przestanę odbierać jej telefony, to będzie pisać przemocowe maile. Przemocowcy NIE REZYGNUJĄ z przemocy z własnej woli!

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Przemoc

"Znana psychoterapeutka psychodynamiczna Martha Stark nazwała taką nadzieję [ że rodzice się zmienią] "nieustępliwą”. Dorosłe już osoby często mają poczucie, że czegoś w dzieciństwie nie dostały, jeżdżą do domów rodzinnych, myśląc, że tym razem będzie inaczej. Że mama i tata w końcu ich docenią. Dlatego jeszcze bardziej się postarają, kupią lepszy prezent, będą bardziej potulni albo awansują w pracy tylko po to, by w oczach mamy lub taty pojawił się błysk dumy albo miłość. Ale to się nie dzieje. W terapii tym, co leczy, jest pozbawienie nadziei na to, że rodzic się zmieni. I że w dorosłym życiu da to, czego nie dał w dzieciństwie. Ta świadomość pozwala wejść w proces żałoby za tym brakiem. Kiedy żałoba zostaje przepracowana, można zaczynać budować nowe, dorosłe życie. Bo ci sami ludzie, którzy straceńczo jeżdżą do domów po zrozumienie, często sami nie "widzą" i nie akceptują swoich rodziców takimi, jakimi oni są.
A w tym nowym, dorosłym życiu można na swoich rodziców spojrzeć innym okiem. Dostrzec, że zimny, krytyczny ojciec nie jest może w stanie dać ciepła, ale może mi np. naprawić samochód. Albo że mama, choć kompletnie niezainteresowana tym, co się u mnie dzieje, to potrafi zrobić wyśmienitą kapustę. Nie kochała tak, jak tego oczekiwałam, ale kapusta jest OK. I że mogę przyjechać do niej po prostu na obiad, a nie po to, czego kiedyś nie dostałam.
Ale że tak jak ja nie zamierzam być dentystką z mężem i dwójką dzieci, tylko, powiedzmy, historyczką sztuki żyjącą w bezdzietnym związku z kobietą – tak moja mama nie będzie wrażliwą i empatyczną duszą, a tata intelektualistą. Im mniej wzajemnego oczekiwania zmiany, tym łatwiej się spotkać w dorosłym tu i teraz. Albo zadecydować o ograniczeniu kontaktu, jeśli ta niezmienność polega na tym, że np. tato jest alkoholikiem, stosuje przemoc psychiczną i nie chce się leczyć.
Katarzyna Szaulińska, psychiatrka, psychoterapeutka



Świetne! Mam to już za sobą, po terapii. Teraz interesuje mnie już tylko brak przemocy TERAZ. Bo bez tego nie ma szans na żaden kontakt ani spotkanie. Nie pojadę na kapustę, skoro mam dostać przemoc.

niedziela, 29 stycznia 2023

10 rzeczy, które robią TOKSYCZNI RODZICE

2:48 - 1 Nie kochają lub nie okazują miłości 
6:15 - 2 Nie słuchają swojego dziecka 
9:22 - 3 Umniejszają problemom dzieci 
12:58 - 4 Są zazdrośni o dzieci 1
6:04 - 5 Nie szanuje granic 
20:12 - 6 Nieprzewidywalność i chaotyczność w życiu 
22:38 - 7 Żąda specjalnego traktowania 
25:44 - 8 Parentyfikują swoje dzieci 
28:52 - 9 Nie wspierają dążeń 
32:20 - 10 Transfer przemocy i naruszanie cielesności

czwartek, 9 czerwca 2022

10 oznak PRZEMOCY PSYCHICZNEJ



1. Wywoływanie wstydu
2. Granie roli ofiary/ odwracanie kota ogonem
3. Długofalowość
4. Pogrążanie
5. Przemoc niewerbalna
6. Huśtawka emocjonalna
7. Przemoc na oczach innych
8. Dwie twarze
9. Przemoc symboliczna
10. Zachowania bierno-agresywne

To techniki mojej matki - poza pkt. 7, bo o to jej chodzi, żeby przemoc stosować jedynie wobec mnie, a innym pokazywać, jaką jest wspaniałą matką niewdzięcznej córki.

sobota, 30 kwietnia 2022

30 KWIETNIA 2022

Matka znowu mnie dziś naszła, bez pozwolenia, wbrew mojej woli i znowu specjalnie w nocy, zanim w ogóle wzięłam leki, więc wtedy, kiedy z bólu nie jestem w stanie nawet ustać pół sekundy. Awanturowała się na klatce, szarpała klamkę, wydzwaniała dzwonkiem. Udawała, że odchodzi, żeby wymusić otwarcie drzwi, a potem wracała i zaczynała od nowa. Straszyła mnie już nie tylko policją i lekarzami, ale "rodziną". Tą rodziną, która jej wierzy, która od dziesięcioleci nie zapytała mnie nawet, jak się czuję ani czy kłamstwa matki to w ogóle prawda. Jeśli rodzina da się użyć jako zastraszacz, jako narzędzie przemocy mojej matki, to nie będzie lepsza od nich. :( Zresztą o czym ja tu marzę - każdy, kto widzi i nie reaguje, jest współwinny. Oni widzą od dziesięcioleci.

Matka wykorzysta każdą słabość, każdą niedyspozycję. Oszukiwanie to dla niej żaden problem. Dziś próbowała mnie oszukać, że ma jakieś pismo z sądu wymagające mojego podpisu. ALE: w takim razie dlaczego sąd go nie przysłał? Dlaczego matka go nie przysłała? Dlaczego go nie zostawiła pod drzwiami? No właśnie.

Nie mam już łez. Wypłakałam wszystkie po Sue. Matce jakoś nie przyszło do głowy, żeby mnie wesprzeć. Nigdy jej nie interesowało nic, co ma związek ze mną.