wtorek, 29 stycznia 2019

WTOREK, 29 STYCZNIA 2019



Matka usiłuje mi wmówić, że nie miałam nigdy żadnej depresji, bo przecież miałam szczęśliwe dzieciństwo. A dowodem na to są zdjęcia, na których... uśmiecham się. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że obcy może mieć to gdzieś, ale WŁASNA MATKA tak się odzywa do WŁASNEJ CÓRKI?! :/

Jak jej nie wstyd?!


niedziela, 27 stycznia 2019

NIEDZIELA, 27 STYCZNIA 2019

Wydzwania znowu. Doprowadziła w 2 dni do tego, że tylko czekam, aż jakiś operator znowu mi zablokuje telefon, bo wtedy matka nagle już nie ma "potrzeby" kontaktu (operator może to zrobić, bo z T-Mobile zrezygnowałam, a Plus zrezygnował ze mnie, bo nie zgodziłam się wysłać skanu dowodu osobistego, ponieważ jest to nielegalne).

Usiłuje mi wmówić, że musimy się zobaczyć i porozmawiać, ale musiałabym już naprawdę mieć mocno zaawansowaną demencję, żeby uwierzyć. Widziałam się z nią w grudniu i jakoś nie chciała rozmawiać, tylko od razu wyskoczyła z przemocą. I to samo w tej rozmowie, nawet 5 sekund nie odczekała, tylko od razu przemoc. Nie ma takiej opcji, żebym się z nią spotkała, dopóki nie udowodni mi, że nie naskoczy na mnie z przemocą znowu. Ale po tym, co zrobiła wczoraj, jak się wydało, że chce doprowadzić do sprawy sądowej, spodziewam się po niej najgorszego. :(

Poza tym nie wierzę, że tego, co chce mi przekazać, nie da się napisać mailem albo wysłać pocztą! 

(zdjęcie ze strony Dawida Winiarskiego)



Edit: Przemocowiec wydzwania tylko po to, żeby mi przekazać, że ma pretensje o to, że ofiara nie chce znosić przemocy przemocowca! Odmawianie znoszenia przemocy poprzez odłożenie słuchawki przemocowiec nazywa... agresją. Prawdę mówią naukowcy: wystarczy posłuchać, o co przemocowiec oskarża ofiarę, żeby wiedzieć, co robi tejże ofierze.

Edit: Dalej wydzwania, jak tylko włączono mi na chwilę telefon, to matka wróciła do stalkowania. Jak nie miałam telefonu, to jakoś nie czuła potrzeby kontaktu. Odebrałam 2 razy, ale - tak jak sądziłam - nie miała mi nic do powiedzenia, tylko znowu przemoc. Raz po raz udowadnia, że ma mnie gdzieś. Wie, że mam ZA i że nie mogę rozmawiać przez telefon, a mimo to ma to gdzieś, czyli mnie ma gdzieś. Czyli zawsze kłamie, kiedy mówi, że się martwi, że mam dla niej jakieś znaczenie. Nigdy jej nie obchodziło, co jest dla mnie dobre, więc teraz też przecież nie będzie jej to obchodzić. Widzi tylko czubek własnego nosa.


sobota, 26 stycznia 2019

SOBOTA, 26 STYCZNIA 2019

Matka sobie wymyśliła, że nie odda mi mojej części odziedziczonej po tacie, chociaż prawnie i legalnie odziedziczyłam połowę własności taty. Ma zamiar mi WYDZIELAĆ. KONTROLOWAĆ, na co wydaję pieniądze, i DECYDOWAĆ, czy WOLNO mi na coś wydać, czy nie. Kłamie w żywe oczy, że na leczenie to przecież mi daje i będzie dawać, tylko że za życia taty to on mi pomagał z kosztami leczenia, na ile mógł, nie matka, i miał związane ręce, bo jemu też matka wydzielała pieniądze. Tak, jego własne pieniądze, zarobione przez niego.

Gdyby matka dawała mi cokolwiek na leczenie, to nie musiałabym tak długo zbierać na respirator. Nie musiałabym zbierać na zabiegi ortopedyczne, na proloterapię, i cierpieć ze zniszczonymi stawami, mięśniami, ścięgnami, kościami. Nie musiałabym czekać, aż będę miała pieniądze, żeby pojechać do gastroenterologa, nefrologa, neurologa, chirurga itd. Nie musiałabym zbierać na badania i czekać ponad 2 lat na to, żeby te badania w ogóle móc zrobić. 

Matka twierdzi, że nie musi mi oddawać mojej części, bo po niej i tak wszystko odziedziczę. Tylko że jak TERAZ nie będę mieć na leczenie, to niczego nie odziedziczę, bo nie dożyję. Poza tym przez ten czas matka roztrwoni wszystko, wyrzuci w błoto np. na płacenie czynszu mieszkania, w którym ani nie mieszka, ani go nie wynajmuje nikomu. 

Całą zimę jej powtarzam, że ma odpalać samochód, bo w takiej temperaturze akumulator się inaczej nie odpali. Jak zniszczy samochód, to przecież nie odziedziczę nawet tych paru stówek! Auto jest bardzo mało warte, dlatego każda stówa jest ważna, bo za tych parę stówek mogłabym pójść do ortopedy. I co dziś słyszę? Że nie działa już nawet zamek centralny! Matka celowo zniszczyła samochód, żebym nie dostała nawet tych paru groszy, bo dzięki temu (bez zabiegu u ortopedy) będę bardziej cierpieć!

Ewidentnie usiłuje doprowadzić do sprawy sądowej. Robi to w białych rękawiczkach, tak żeby na zewnątrz to wyglądało tak, że to ja jestem ta zła i pazerna, bo to ja założę sprawę, a nie ona. Ale teraz już naprawdę widać, jakie ma zamiary wobec mnie. Nie da się już udawać, że jest kochającą mamusią, której na mnie zależy. To chyba ten czas, kiedy powinnam przestać mieć jakiekolwiek skrupuły i dawać jej kolejne szanse. :/

To ja chciałam załatwić sprawę polubownie. Wcale nie miałam zamiaru żądać od niej spłacania mi tego, co nie jest spieniężone, np. mojej części mieszkania, w której matka mieszka. Chciałam poprzestać na samych pieniądzach, bo te podzielić da się od razu, wystarczy przelać z konta na konto. Chciałam, żeby matka dbała o samochód, mimo że jest grosze wart, żeby go sprzedać (chyba że zrobiłaby prawo jazdy, to wtedy bym się nie domagała nawet swojej części). Ale matka nie jest uczciwa i nie docenia uczciwości ani tego, że chcę jej iść na rękę. Pogrywa ze mną, rujnując nadal moje zdrowie. A sama jest w świetnej sytuacji, to nie jest biedna starsza pani. Ma 2 mieszkania, a przecież nie rozdwoi się, nie będzie mieszkać w 2 naraz! Więc nawet gdybym zażądała spłaty, to ona ma z czego! 

Nie wiem, jak można się tak podle zachowywać jak matka. Mnie nawet do głowy nie przyszło, że takie rzeczy można wymyślić! Jej wymyślanie tortur i podłości nie sprawia żadnej trudności. :/


środa, 23 stycznia 2019

ŚRODA, 23 STYCZNIA 2019

Jest bez zmian oczywiście. Tylko gorzej. Tak się złożyło, że od 7.11.18 T-Mobile robi mi problemy z telefonem, mimo że nigdy nie zalegałam z płatnościami. Jestem ich klientką od ponad 20 lat, nigdy się nie zdarzyło, żeby z mojej strony nastąpiły jakiekolwiek uchybienia itp. Okazało się nawet, że to oni są mi winni ponad 50 zł, bo była nadpłata. Ale robią mi przez cały ten czas problemy, które obejmują np. zablokowanie telefonu całkiem albo zablokowanie sms-ów. Oczywiście w tym czasie całkowicie normalnie odbieram maile, więc jest ze mną normalny kontakt.

Matka zawsze tyle się nagada, że musi mieć ze mną kontakt, że się martwi, że to dla mojego dobra, że jak coś się stanie, to tylko ona mi pomoże itd. Rzeczywistość temu przeczy oczywiście, nigdy żadnej pomocy od niej nie miałam i teraz też nie mam. Jak jej potrzebuję w ostatnich miesiącach, to dostaję ją od pogotowia, przyjaciół, znajomych, sąsiadów i opiekunki. Nigdy od matki, mimo że byłaby w stanie bez problemu pomóc mi we wszystkim. Przez cały ten czas, kiedy miałam zablokowany telefon, matka nie odezwała się do mnie ani słowem. ANI SŁOWEM!! Tyle gadania, że musi mieć ze mną kontakt, i co? Jakoś się okazuje, że nie musi, że ma mnie gdzieś! NIE NAPISAŁA ANI SŁOWA! Bo jej nie chodzi o kontakt - jeśli jeszcze ktoś się nie zdążył zorientować - ani o to, żeby mi pomóc. Jej chodzi wyłącznie o to, żeby się nade mną znęcać. Znęcanie się obejmuje stalking telefoniczny. Ponieważ wie, że nie mogę rozmawiać przez telefon, właśnie to robi. I nie, nie rozmawia ze mną. Nie reaguje też na moje ostrzeżenia, nie zaprzestaje przemocowych gadek - jazgocze przemocowo cały czas bez sekundy przerwy, bo wie, że w końcu odłożę słuchawkę, więc  musi wyrobić jak najwięcej przemocy! Tylko o to chodzi. Nie o żaden kontakt, nie o to, żeby mi pomóc. Jej nie obchodzi rzeczywistość. Ma gdzieś to, co powiem. Przecież i tak będzie mi wmawiać te swoje bzdury. Chodzi tylko o przemoc. Ona musi nocami i dniami obmyślać, jak najbardziej mi dokopać. Udowadnia to każdym kontaktem. Jak tylko mi włączano telefon, zanim w ogóle jeszcze otworzyłam oczy, w środku nocy matka już wydzwaniała! Czyli chodzi właśnie o to, żeby złośliwie wydzwaniać i mi tym szkodzić, nie o żaden kontakt. Jak nie miałam telefonu, to nagle już na kontakcie jej nie zależało! Nie obchodziło jej, co się zemną dzieje i czy w ogóle żyję! Dlaczego ludzie udają, że tego nie widzą?!

A potem wydzwania i straszy mnie, że przyjedzie albo że musimy porozmawiać. Ja nie mam z nią o czym rozmawiać. Nie mogę jej powiedzieć nic, co mnie dotyczy, bo wykorzysta to przeciwko mnie w tej samej sekundzie. A o czym innym mam z nią rozmawiać, skoro ona nie ma nic do powiedzenia? To zastraszanie to zwykła przemoc i tylko taki ma cel. Gdyby naprawdę chciała ze mną porozmawiać, to przecież od 42 lat ma taką szansę, ale jej nie wykorzystuje. 



Po prawej stronie w menu pojawił się nowy dobry artykuł pt. "10 Ways to Deal with Toxic Parents". Dla tych, którym się nie chce czytać całości (choć warto), główne punkty poniżej:


"1. Become self-sufficient and independent.

2. Know that you are your own person.

3. Create space for your own emotions.

4. Find support elsewhere.

5. Set your expectations low for your conversations.

6. Use conversation diversion tactics.

7. Recognize the traits that make you easy prey.

8. Don’t fall into the trap of intermittent reinforcement.

9. Expect anger, but don’t give in to it.

10. Do not normalize abusive behavior".