Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stalking. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stalking. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2019

PIĄTEK, 25 PAŹDZIERNIKA 2019

Znowu zastraszanie, stalkowanie, straszenie nachodzeniem, traktowanie jak przedmiot, podszywanie się pode mnie (okłamuje ludzi, że to ja się umawiam do tych jej hochsztaplerów, podaje moje dane wbrew mojej woli!). Przecież matka doskonale wie, że ma mnie nie zastraszać, nie nachodzić, nie pisać, nie kontaktować się, nie stosować przemocy, nie rozmawiać o moim zdrowiu, przestrzegać prawa. A ROBI DOKŁADNIE ODWROTNIE. Szczegóły finansowe omawiać osobiście - żeby nie było dowodu przemocy ekonomicznej?!

Po ostatniej notce tak obszernie omawiającej zachowania, zagrywki i techniki przemocowców czyta się te maile już zupełnie inaczej, prawda?


Mail 1.

"Musze do ciebie przyjechac, bo juz bardzo sie stesknilam.Nie widzialysmy sie juz kilka miesiecy.Musimy ustalic pare rzeczy.Moze zrobic ci jakies zakupy. Mampare drobiazgow dla ciebie.Ostatni tydzien biegalam na badania,bo czekam na operacje zacmy.Ciebie tez pozapisuje do kilku lekarzy. z polecenia. Kocham cie i caly czas mysle o tobie i twoim zdrowiu.Bardzo chcialabym ci pomoc , bo wiem jak potrzeba jest obecnosc drugiej osoby przy wizytach lekarskich.Juz to przerabialam z ojcem i sama tez doswiadczylam.Warto miec kogos bliskiego przy sobie i swiadka jednoczesnie. Pewne rzeczy trzeba obgadac osobiscie, szczegolnie finansowe. Kocham cie , mama".




poniedziałek, 12 sierpnia 2019

PONIEDZIAŁEK, 12 SIERPNIA 2019


Dziewczyna opowiada o przemocy. O tym, jak postanowiła ją skończyć. O tym, jak policja zachowała się żenująco.
Super postawa ochrony! Ale policja to totalna żenada! Oni przecież wiedzą, że ochrona nie zachowuje nagrań z monitoringu! Że trzeba je odebrać jak najszybciej! Lenie śmierdzące. Zajmują się ściganiem ciężko chorych ludzi za to, że się chcą leczyć i żyć, a bandyci sobie po ulicach chodzą.
Dobrze, że ochrona zachowała zimną krew, czuwała i z własnej inicjatywy pomogła dziewczynie i wpadła na pomysł, żeby zachować nagranie.
Jeszcze się ktoś dziwi, dlaczego lepiej mieszkać na osiedlu chronionym, nawet jeśli ochrona nie ma prawa używać broni?

Zobaczcie, ile trwało, zanim policja w ogóle zareagowała, zaczęła cokolwiek robić. Nic nie robili, bo mieli nadzieję, że nagranie zostanie nadpisane i nie będzie sprawy? Że się sprawa przedawni? Że się ofiara zniechęci? Jak to w ogóle możliwe, że ofiara nie ma kontaktu z policjantem?! Jak można do tego dopuścić? Jak to możliwe, że nie umieli zlokalizować gościa po telefonie? Chyba raczej nie mieli ochoty, nie chciało im się! Jak to możliwe, że nie szukali bandyty?! Czekali sobie, aż sam im wejdzie w ręce.

Z drugiej strony ten stalker dostał zakaz zbliżania bez żadnej sprawy sądowej! Do tej pory słyszałam, że to niemożliwe!

poniedziałek, 27 maja 2019

PONIEDZIAŁEK, 27 MAJA 2019

Matka przeszła samą siebie. Dopiero co naszła mnie w sobotę, a dziś znowu! Widzicie teraz, jaką wartość mają jej słowa? Jej pytania, co ma robić? Jej reagowanie na to, że nie życzę sobie przemocy? Jej deklaracje "pomocy"? Widzicie, jak jej "zależy" na tym, co mówię, jak ją "obchodzą" moje potrzeby? Najpierw pyta mnie, co ma robić i jak mi pomóc, a jak jej odpowiadam, że ma przestać stosować przemoc i mnie nachodzić, to co robi 2 dni później? No właśnie. Przemocowcy nigdy nie pytają uczciwie. Takimi pytaniami wyłudzają jedynie odpowiedzi na pytania, które ich interesują. Matka dowiedziała się, na czym mi zależy, czego potrzebuję - po to, żeby zrobić dokładnie odwrotnie. Przemocowcy pytają, żeby się dowiedzieć, jak lepiej kogoś skrzywdzić!

Okazuje się, że WIEDZIAŁA o podatku za mieszkanie!! A mimo to ani mi o tym nie powiedziała, ani mi nie odpisała, jak o to pytałam! A to nie był podatek za moją część, tylko za całe mieszkanie!!! Czyli wrobiła mnie, żebym jeszcze zapłaciła za nią!

Oczywiście znowu było wmawianie, że nie mam ZA* oraz że - dla odmiany - mam Cushinga, którego nie mam. Ona sobie wymyśla choroby, które jej się podobają i które według niej mam mieć. Tak to wyglądało wiele lat temu, kiedy się wpychała przemocą do gabinetów za mną i kłamała lekarzom, a oni jej nie wyrzucali, mimo że odmawiałam rozmowy przy matce (tak, lekarze łamali prawo). Wymyślała chorobę, która jej się podoba. To zawsze była taka choroba, która nie powodowała niepełnosprawności, bo wstyd mieć córkę kalekę, ani niewymagająca pomocy, bo matka nie miała zamiaru w niczym mi pomagać, tylko chciała o tym kłamać. To musiała być choroba niewidoczna, o której mogłaby opowiadać wszystkim dookoła, jak to ma chorą córkę i jak to jest wspaniałą mamusią, która się chorą córką opiekuje. Ciągnęła mnie po lekarzach, którzy śpiewali tak, jak ona im zagrała. Niestety jeden znany profesor od hormonów postanowił wziąć mnie na swój oddział i zbadać, a w badaniach wyszło na jaw, że matka sobie to wymyśliła.

Mimo to (!!!) od kilkunastu lat matka wszystkim opowiada, jak to mam Cushinga i jak to z jego powodu leżałam aż w szpitalu, tylko zapomina powiedzieć też, że w szpitalu stwierdzili, że go nie mam. Fakty nie przeszkadzają jej we wmawianiu mnie i wszystkim innym, że z powodu nieleczonego Cushinga jestem wariatką chorą psychicznie i wymyśliłam sobie EDS i ZA. Dziś usiłowała mi to wmawiać znowu. I że niby mogę rozmawiać przez telefon, choć wie, że to bzdury. Od lat jej mówię, że dopóki stosuje przemoc, nie życzę sobie kontaktu, więc kazałam jej wyjść. Stawiała mi się!!! NIE DOŚĆ, ŻE OLEWAŁA, ŻE JEJ KAZAŁAM WYJŚĆ, TO JESZCZE STAWIAŁA OPÓR! A potem waliła w drzwi, krzyczała i szarpała klamkę! Darła się, że musi mnie zabrać do lekarza, bo jestem psychicznie chora!

Zdziwiłaby się, gdyby jej ktoś uświadomił, że Cushing owszem, jest objawem EDS6a, tylko że akurat ja go nie mam. Mam niedoczynność tarczycy i parę innych przypadłości (np. zdarza się, że z tygodnia na tydzień wychodzą mi badania skrajne, ale na 2 przeciwległych końcach tej skrajności), bo to HL steruje przysadką, ale nie mam Cushinga. Nie wiem, czy ona specjalnie wybiera te urojone choroby tak, żeby potwierdzały EDS6a, czy to przypadek, bo jej się nawet podanego na tacy opisu EDS6a przeczytać nie chciało.

Matka cały czas zmusza mnie, żebym pisała do niej na adres taty, chociaż wie, jakie to dla mnie trudne, zwłaszcza że to ja tacie założyłam to konto. Ale matka nie wie, co to jest stracić kogoś bliskiego, ona nigdy nikogo bliskiego nie miała, nigdy nikogo nie kochała; nikt też nie chciał być jej bliskim. Tacy ludzie rozpaczają jedynie nad sobą.

*Szczyt hipokryzji: matka wmawia mi, że nie mam ZA, ale za każdym razem, przy absolutnie każdym kontakcie, wykorzystuje na wszelkie sposoby to, że go mam! Jak bardzo trzeba być wyrachowanym i podłym, żeby coś takiego robić?



***
Polecam Wam bardzo serial oparty na faktach "The Act". Opowiada historię dziewczyny, którą matka nękała przez 20 lat, wmawiając jej choroby, których nie miała. Najpierw warto obejrzeć dokument na ten temat, "Kochana mamusia nie żyje", bo w serialu nie jest np. pokazane, jak matka wmuszała w córkę leki zwiotczające mięśnie, żeby ta nie mogła chodzić. Dziewczynie przez te wszystkie lata NIKT nie pomógł. Ani dziadkowie, ani ojciec,  ani sąsiedzi, nawet ci rzekomo zaprzyjaźnieni, ani nawet lekarze! Tylko jeden lekarz się zorientował, że matka oszukuje, a MIMO TO nie zrobił nic! Dziewczynie pomógł jedynie chory psychicznie i opóźniony umysłowo chłopak. I to tę dwójkę zamknięto w więzieniu, zamiast skazać wszystkich winnych, którzy nie pomogli przez 20 lat! Widać takie prawo jest nie tylko u nas, ale i w Stanach, że sprawcy wszystko zawsze uchodzi płazem, ale jak tylko ofiara ma czelność zacząć się bronić, to się ją dodatkowo karze za przemoc, której doświadczała przez tyle lat. :/

Wyobraźcie sobie, że w Polsce taki oprawca jeszcze dostaje zasiłek pielęgnacyjny! Gdyby matka mieszkała ze mną, dostawałaby za swoją przemoc zasiłek pielęgnacyjny 2 razy wyższy od mojej renty! Mimo że przecież sama jest sprawna i nie potrzebuje opieki. A osoba ciężko chora wymagająca pomocy takiego zasiłku nie dostaje! Nie może więc zatrudnić nikogo do opieki. Jest skazana na przemoc! Nikt przecież nawet nie kontroluje przemocowych opiekunów. I jakoś rodzicom ON nie zależy, żeby było inaczej. Nigdy nie przyszło im do głowy, żeby walczyć o przepisanie tegoż zasiłku na osobę chorą. Mogliby wtedy przecież pracować, a nawet najniższa krajowa jest wyższa niż zasiłek. Co im więc stoi na przeszkodzie, żeby iść do pracy (są zdolni do pracy, więc mogą wybrać każdą pracę, także tę dobrze płatną), dobrze zarobić i zatrudnić opiekunkę? Mogą to zrobić nawet teraz. Po co im 1200 zł zasiłku, skoro mogą zarobić kilka tysięcy? A osobę chorą to 1200 zł może uratować od przemocy choć na kilka godzin!

sobota, 4 maja 2019

SOBOTA, 4 MAJA 2019

Wyobraźcie sobie, że mnie naszła!!! Bez ostrzeżenia!!! Realizuje swój szantaż, że jak nie wydam zgody na stalking telefoniczny, to będzie mnie nachodzić. To zastraszanie. Usiłowała jak zawsze zrobić ze mnie chorą psychicznie, rzekomo uzależnioną. Chciała mi wepchnąć jedzenie, którego w 6a nie wolno stosować. Obrażała mnie tylko dlatego, że jestem niepełnosprawna. Usiłowała grzebać, gdzie się dało, rewizje robić. Jak musiałam wyjść do jednego pokoju, żeby podać jej podstawkę do telewizora, który ode mnie dostała (a więc wychodziłam w jej sprawie i dla jej dobra, sama tego chciała!), to NATYCHMIAST włamała się do sypialni, dosłownie KILKA SEKUND po tym, jak jej powiedziałam, że zabraniam jej wchodzić do pokojów! Oczywiście znowu awantura o to, że nie leżę i nie gapię się w telewizor tak jak ona, tylko coś robię, zajmują się sztuką i rękodziełem. Rękodzieło to kolejny powód do nienawiści i znęcania się nade mną.

Chyba ze 300 razy powtórzyłam "Idź już!" i drugie tyle "Przestań stosować przemoc" - więc robiła to specjalnie. Nie wyszła z własnej woli, nigdy tego nie robi, ma mnie totalnie gdzieś. Musiała wyjść PO RAZ KOLEJNY dlatego, że osobiście wyniosłam jej torby na korytarz. To też jest jedna z jej technik. Ona wie, że nie wolno mi dźwigać ani się schylać, więc mnie do tego zmusza. Daje mi tylko taki wybór - albo nachodzenie mnie i przemoc, albo samodzielne dźwiganie toreb za drzwi. Tym razem ciężar był szczególnie duży, bo musiałam wynieść bardzo ciężką podstawę do telewizora. Tak, tę, którą matka miała sama zabrać z piwnicy jakiś rok temu, bo tak się ze mną umawiała, ale - jak się okazało - nie zrobiła tego! Wszystko po to, żebym to ja musiała ją przydźwigać z piwnicy!

Ona wykorzysta każdą najmniejszą nawet okazję, żeby mi zaszkodzić.

Próbowała mnie okłamać, że czegoś nie wiem, że "musimy porozmawiać", ale stosuje ten trik od lat, więc się na niego już nie nabieram. Przecież miała mnóstwo szans na kontakt. Gdyby faktycznie chciała mi coś powiedzieć, to napisałaby mi to już z 1000 razy od września!

Stalking przez ostatnie tygodnie był jej potrzebny tylko po to, żeby został wymówką, żeby mnie najść. Dlatego nie odpisywała mi na maile. Gdyby odpisała, to nie miałaby wymówki, żeby mnie najść.

Oczywiście NIE oddała mi ani teczki na prace, ani haftu! To też celowe - będzie kolejną wymówką, żeby mnie najść. Że niby specjalnie dla mnie to przywiozła. Ale tego, że od 2 lat nie oddaje mi mojej własności, że specjalnie wyniosła to do piwnicy (!!!), żeby niszczało (!!!), i żeby mogła mnie szantażować najściem, to już nikomu nie dopowie przecież.

Zostawiła po sobie duszący smród, który niektóre kobiety zostawiają po sobie w windach. I to też było celowe. Wie przecież, że tego smrodu nie pozwalam jej wnosić do mojego domu, bo się oddychać nie da. Każdy jej najmniejszy ruch, każde zachowanie, każde słowo są specjalnie przemyślane i obmyślone tak, żeby mi szkodziły.

I na koniec - podrobiła mój podpis! Podszyła się pode mnie, składając dokumenty do US! Nic dziwnego, że ich nie dostałam - bo ich nie wysłała!

To był koszmar. Jest sobota. Samo pukanie do drzwi (z pominięciem domofonu!!) spowodowało natychmiast zespół lękowy. Bo przecież kurierzy, listonosze i opiekunki w soboty nie chodzą. Z nikim się nie umówiłam, na nikogo nie czekam, nikt mnie nie ostrzegł, że przyjdzie! Wiadomo od razu, że to jakieś zagrożenie. :/ Matka wie, że mam ZA. To też było wyrachowane i celowe. Dobrze, że zdążyłam chociaż zamknąć drzwi od biblioteczki.



poniedziałek, 15 kwietnia 2019

PONIEDZIAŁEK, 15 KWIETNIA 2019

Naprawdę już nie mam siły. Matka nadal mnie stalkuje, a jeszcze się ani razu (!!!) nie zdarzyło, żeby powiedziała mi coś, czego nie da się powiedzieć ani mailem, ani sms-em.

Od jakiegoś czasu robi mi ciągle awantury o to, że nie pozwalam jej podrobić mojego podpisu i działać za moimi plecami.

Sąd nadal nie przysłał mi stosownego dokumentu, niezbędnego do złożenia dokumentów w US, żeby mi nie naliczyli podatku od spadku, którego nie otrzymałam (matka nadal nie przekazała mi mojej części). Okazuje się, że matka oszukała mnie, ukrywając, że decyzja sądu uprawomocniła się już 5.01, i że wzięła na mnie dokumenty. Od ponad 3 miesięcy mi ich nie wysłała!!!

Teraz twierdzi, że już wypełniła dokumenty do US za siebie i za mnie i że mam jej dać adres mojego US, to je wyśle. Oczywiście nie zgadzam się. Zażądałam, żeby wysłała dokument do mnie, a to ja go wyślę do US. Matka od 2 tygodni awanturuje się i nie chce mi tego dokumentu wysłać (btw, adres US jest przecież publicznie dostępny na stronie samego US, wystarczy wygooglać, więc po co matka mnie oszukuje, że nie ma adresu?!). Jeśli go nie wyśle, to i tak wyślę swój w swoim imieniu i to ona będzie mieć problemy za podrabianie podpisu! Jeśli mi nie wyśle tego dokumentu, to:

1. Nie będę mieć żadnej pewności, że w ogóle go wysłała. Świstek poświadczający nadanie nie jest żadnym dowodem, bo nie mówi, co zostało wysłane! Xero też nie jest dowodem, bo można zrobić xero innego dokumentu, a wysłać inny.
2. Nie będę wiedziała, co matka tam wpisała, czyli nadal nie będę nawet wiedziała, co odziedziczyłam! Myślę, że właśnie dlatego matka nie chce mi tego dokumentu wysłać, żeby mi nie zdradzić, co odziedziczyłam, żebym się nie mogła domagać swojej części. Tylko zapomina, że to sąd zrobi podział majątku, jeśli mi nie odda mojej części. A może wcale nie zapomina, tylko robi to specjalnie, jak wszystko.

Dodatkowo matka robi mi ciągle awantury o to, że to ona źle wpisała moje imię w dokumentach. Mnie to już tylko śmieszy. Chciała zaszkodzić mnie, a zaszkodziła sobie, bo to ona musi to teraz odkręcać! Całe życie na złość mi nazywa mnie imieniem jakiejś obcej baby (nie wiem, kim ona jest i skąd matka w ogóle to imię wzięła), robiła mi tym problemy w każdej szkole. Dopiero na studiach udało mi się to odkręcić, bo tam już nie miała żadnych praw, bo byłam pełnoletnia. Ale nawet składając papiery w sądzie o sprawę spadkową po tacie, wpisała cudze imię, zamiast mojego! Wyobrażacie to sobie?!

Kiedy mój brat będąc w liceum, poprosił mnie, żebym nie nazywała go Adasiem, tylko Adamem, w tej samej sekundzie przestawiłam się na Adama i NIGDY nie przyszło mi do głowy, żeby choć raz, jeden, jedyny raz, zrobić mu na złość i nazwać Adasiem. A Adaś to przecież nadal jego imię, nie łamałabym nawet prawa, wpisując w jego dokumentach cudze imię! Mimo że to byłaby nic nieznacząca jednorazowa złośliwość - i tak nie przyszło mi do głowy, żeby mu ją wyrządzić. Matce to nie przeszkadza. Nie tylko nazywa mnie cudzym imieniem, a nie moim, ale jeszcze do tego oszukuje na każdym kroku, wpisując nieprawdziwe imię w dokumentach oficjalnych! Od tylu lat!! Ile problemów przez nią miałam! A do tego jeszcze całą rodzinę przeflancowała, żeby nie mówili do mnie po imieniu, tylko tą inwektywą, którą sama wymyśliła, a która była i jest synonimem jej przemocy wobec mnie. Kasia to urojona przez nią postać jej córki, która tańczy, jak matka jej zagra, robi to, co matka jej każe, i jest taka, jak matka sobie życzy, bo nie ma własnego zdania, własnego życia, własnej osobowości ani własnych cech. Ta urojona postać nie ma EDS, nie jest niepełnosprawna i z radością i wdzięcznością poddaje się przemocy matki. Tylko Kasię matka uznaje. A ponieważ ja nią nie jestem, to trzeba mnie nękać i gnoić.

To cudowne, że w końcu przemoc matki obróciła się przeciwko niej, choćby i w tak minimalnym i jednorazowym zakresie.

Ale to ja znowu dziś od niej usłyszałam, że mam "zjebany mózg". Problem polega na tym, że mój mózg jest mniej "zjebany" przez demencję, depresję, brain fog i skrajny przewlekły ból niż jej mózg z jej własnej woli. Jej mózg jest przeżarty nienawiścią i przemocą.





środa, 26 grudnia 2018

ŚRODA, 26 GRUDNIA 2018

Kiedy opiekunka wróciła z T-Mobile z nowym telefonem (poprzedniego nadal nie chcą odblokować - bez powodu!! - od 16.12), była 21:30. Tyle jej zajęło użeranie się z T-Mobile w salonie. Nie czekałam na kolejny dzień, tylko od razu zadzwoniłam do matki. Kto by tak robił? Dorosły człowiek nie musi wydzwaniać do matki i się opowiadać z tego, czy w ogóle ma telefon. Ale ja jestem głupia i myślę nawet o przemocowcu, nawet jemu robię przysługi. Od tamtej pory matka mnie znowu stalkuje! Jak nie miałam telefonu, to jakoś dawała mi spokój. Pokazała, gdzie mnie ma. Gdyby nie miała mnie w d. i naprawdę by się martwiła, pisałaby w tym czasie maile. Ale nie pisała. Jak tylko załapała, że mam nowy telefon, stalkuje mnie ze zdwojoną zjadliwością!

Nie tylko wydzwania po całych dniach, ale jeszcze zawala mi skrzynkę głosową!! NIGDY dotąd tego nie robiła!! To jest nowość! Matka eskaluje przemoc coraz, coraz bardziej, znajduje coraz to nowe sposoby na przemoc, na nękanie mnie.

Oczywiście nagrywanie rozmów nadal działa, więc mam dowody na to, że matka wydzwania kilkadziesiąt razy i że rozmawiamy CODZIENNIE. A mimo to dziś usiłowała mi wmówić, że wczoraj nie rozmawiałyśmy, bo nie odebrałam! Wyobrażacie sobie?!

Kiedy budzę się wcześnie rano i sprawdzam godzinę, pierwsza rzecz, jaką widzę, to to, że matka już wydzwaniała! W nocy! Zanim otworzę oczy! Ona już mnie stalkuje! Nie ma cienia szacunku dla mnie. Ani cienia litości - bo przecież jak tylko czuję się gorzej niż zwykle, to zawsze, ale to ZAWSZE, to wykorzystuje na jeszcze większą zjadliwość. Zawsze zwiększa wtedy przemoc, zamiast chociaż wtedy dać mi spokój.