"Bardzo fajny wywiad. Książka leży i czeka na czytanie. :) Jestem córką przemocowej matki. Moja matka od zawsze wykorzystuje mój autyzm i niepełnosprawność fizyczną, żeby uprawiać przemoc psychiczną i finansową, a w dzieciństwie - także fizyczną. Byłam słabsza. Chorując na EDS miałam hipotonię i ChAD od urodzenia, nie mogłam się bronić w żaden sposób. Matka to wykorzystywała, wmawiając mi jednocześnie, że nie jestem chora. Np. kiedy miałam kilka lat i pojawił się kolejny objaw EDS, czyli wrzodziejące zapalenie jelit, matka wmawiała mi, że mam nerwicę szkolną i nie chce mi się iść do szkoły, dlatego codziennie rano mdleję w autobusie z bólu (mdlałam z bólu, bo matka siłą wciskała mi co rano jedzenie, i to do tego zupę mleczną - w EDS nie wolno w ogóle rano jeść, a do tego nie wolno nabiału). Jak w dorosłości jej to przypomniałam, to stwierdziła, że to moja wina, bo to ja powinnam była być bardziej stanowcza JAKO PAROLETNIE DZIECKO!! Do nastoletniości nie wiedziałam też, że skrajny ból i dyslokacje nie są normalne (teraz wiem, że moja choroba została uznana za najbardziej bolesną w medycynie).
Ale dzieci mają własne mózgi! To nie jest tak, że rodzic może wyprać mózg dziecku. Nie może. Nawet jeśli nie mam jeszcze wiedzy, bo jestem za mała, to przecież CZUJĘ! Skoro matka codziennie mnie bije, straszy oddaniem do domu dziecka, a przede wszystkim nęka psychicznie, mimo że nie zrobiłam nic złego i nikt z mojego powodu nie cierpiał, to się czuje, że to jest złe! No nie da się nie! Wierzyłam matce tylko do 3. roku życia. Potem się jej już nie bałam, bo przemyślałam sprawę. "Nie wiem, co to ten dom dziecka, ale sama nazwa wskazuje, że to pewnie dom dzieci, dom, w którym mieszkają dzieci. Więc chcę z nimi mieszkać, a nie z matką, która jest dla mnie zła". Jako 4-latka za każdym razem, kiedy matka używała przemocy wobec mnie, protestowałam. Odmawiałam bycia taką, jaką ona chciała. Byłam megagrzecznym dzieckiem. Nie kradłam, nie uciekałam, nie biłam i nie obrażałam innych dzieci (przeciwnie, jako autystka nie tolerowałam niesprawiedliwości, więc stawałam ciągle w obronie innych gnębionych dzieci), nikomu nie robiłam krzywdy, nie darłam japy ani na podwórku, ani w szkole, nie hałasowałam, nie przeszkadzałam, uczyłam się pilnie itd. Moja matka miała idealne dziecko, sama bym takie chciała. A mimo to każdy kontakt z jej strony to była przemoc, tylko dlatego, że byłam autystyczna, niepełnosprawna I NIE TAKA, JAK ONA CHCIAŁA. Bo ona urodziła zdrowe dziecko! I mam taka być!
Jako 4-latka wiedziałam, że to nie była moja decyzja, żeby się urodzić. I nie wybierałam sobie ani życia, ani wyglądu, ani choroby. To matka ciągle twierdziła, że tak mnie chciała, więc uznałam, że to ona jest winna (i miałam rację, to matki serwują choroby genetyczne swoim dzieciom; dziś wiem, że moje EDS6a jest efektem mutacji w czasie ciąży, czyli 40 lat temu dobrze kombinowałam). I nie zgadzałam się na ponoszenie kar za jej winy. I mówiłam jej to! Jak mnie biła albo wmawiała nieprawdę, to darłam się specjalnie! Krzyczałam "Pomocy, pomocy!!" Miałam nadzieję, że sąsiedzi usłyszą i przyjdą mi z pomocą. A sąsiedzi owszem, słyszeli, ale zamiast mi pomóc, skarżyli się matce, że to ja jestem "niegrzeczna", co powodowało jeszcze większą przemoc z jej strony! I do dziś tak jest - ludzie widzą przemoc, a mają ją gdzieś. Nie zaświta im w ogóle myśl, żeby pomóc ofierze. A do tego jeszcze obwiniają ofiarę o to, że tę przemoc ujawniła! Są bezczelni! Potępiają ujawnienie przemocy, ale samej przemocy nie. No ale czego się spodziewać po narodzie, w którym ponad 60% ludzi stosuje jakąś formę przemocy. :(
W każdym razie chodzi mi o to, że nie da się przekabacić dziecka przemocą. Można zniszczyć mu psychikę i okaleczyć psychicznie do końca życia, nieodwracalnie, ale nie można zrobić mu prania mózgu. Ja w tej chwili cały czas jestem w stanie "uciekaj albo walcz" i tak będzie do końca życia mojego albo matki, ale nie udało jej się zrobić ze mnie swojej kopii! Ja nie stosuję i nie toleruję przemocy. Ujawniam jej przemoc. Założyłam jej NK. Piszę blog. Nie ma takiej możliwości, żeby robić samemu to, co się uważa za złe, straszne i krzywdzące! Nie toleruję zachowania matki wobec mnie, więc jak mogłabym sama to robić komuś innemu?! Jedyne, co bym chciała, to nauczyć się przed nią bronić. Tymczasem nie umiem odpowiadać jej tym samym, choć tylko na to zasługuje. Bo każdy zasługuje dokładnie na to, co daje innym".
W każdym razie chodzi mi o to, że nie da się przekabacić dziecka przemocą. Można zniszczyć mu psychikę i okaleczyć psychicznie do końca życia, nieodwracalnie, ale nie można zrobić mu prania mózgu. Ja w tej chwili cały czas jestem w stanie "uciekaj albo walcz" i tak będzie do końca życia mojego albo matki, ale nie udało jej się zrobić ze mnie swojej kopii! Ja nie stosuję i nie toleruję przemocy. Ujawniam jej przemoc. Założyłam jej NK. Piszę blog. Nie ma takiej możliwości, żeby robić samemu to, co się uważa za złe, straszne i krzywdzące! Nie toleruję zachowania matki wobec mnie, więc jak mogłabym sama to robić komuś innemu?! Jedyne, co bym chciała, to nauczyć się przed nią bronić. Tymczasem nie umiem odpowiadać jej tym samym, choć tylko na to zasługuje. Bo każdy zasługuje dokładnie na to, co daje innym".
