Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuł. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 kwietnia 2023

O narcystycznym psychopacie

6 rzeczy, których narcyz nigdy nie zrobi


1. Wyrażanie prawdziwych uczuć
2. Przeprosiny
3. Autorefleksja
4. Wzięcie odpowiedzialności
5. Wybaczenie
6. Bezinteresowność




Fałszywe przeprosiny


Narcyz nigdy nie przeprosi, ale lubi udawać, że to robi. Fałszywe przeprosiny mogą brzmieć tak:
Przepraszam, ale w sumie wszyscy myślą, że to było zabawne, może po prostu nie masz poczucia humoru? To się zdarza.
Przepraszam, ale moim zdaniem jak zwykle przesadzasz.
Przykro mi, że nie uważasz, że to co robię, robię dla ciebie.
Przepraszam, ale cały dzień byłem w pracy i chcę wrócić do domu i się rozładować, czy za dużo oczekuję?
Przykro mi, ale ja tylko chciałem ci pomóc. Przepraszam cię bardzo za próbę pomocy.
Przepraszam za tę kłótnie, ale to ty zaczęłaś.
Przepraszam, że cię skrzywdziłem, ale ty też mnie krzywdzisz.
Przepraszam, zadowolona (tu dodaj przewrót oczami, albo westchnienie)
Przecież cię przeprosiłem, czego jeszcze chcesz?
Przepraszam, że to zrobiłem, ale gdy powiedziałaś, że…
Przepraszam, że cię uderzyłem, ale nie mogę patrzeć jak flirtujesz z innymi facetami.
Przepraszam, ale byłem taki samotny, a ty miałaś mnie gdzieś.
Przepraszam, ale ty też nie jesteś bez winy.
Przepraszam, ale…

Gdyby matka postanowiła mnie przeprosić na pokaz, to jestem przekonana, że te przeprosiny brzmiałyby jakoś tak: "Skoro uważasz, że cię skrzywdziłam, to przepraszam, ale...", a dalej np. "...ale jesteś przewrażliwiona, córeczko".
Czyli nie skrzywdziła mnie, uroiłam sobie, ale jest taka wspaniała, że przeprosi nawet za coś, czego "nie zrobiła".




Cechy narcystycznej matki


1. Nic nigdy nie jest jej winą (oczywiście ona nic złego nie zrobiła!)
2. To ona zawsze jest ofiarą (a ja złą córką, która odrzuca jej pomoc)
3. Jest albo tak jak ona chce, albo w ogóle
4. Ciche dni
5. Nigdy jej przy tobie nie będzie (mam 46 lat i ani razu nie dostałam od niej quality time)
6. Ma dwie twarze, publiczną i domową (gra, jest znakomitą aktorką)
7. Będzie się wypierać i zaprzeczać sobie
8. Zmienia historię tak, aby jej pasowała ("na zdjęciach z dzieciństwa się uśmiechasz, więc byłaś szczęśliwa i nie masz żadnej depresji!")
9. Jej ulubionym narzędziem manipulacji jest poczucie winy ("tak za tobą tęsknię", "tak chciałabym się z tobą spotkać")
10. Kiedy się odsuniesz, zrobi z ciebie potwora i wymyśli o tobie bajeczkę ("Kasia ma problemy psychiczne, dlatego tak dziwnie się zachowuje, musi się leczyć psychiatrycznie)
11. Nie widzi cię
12. Wszystko musi się kręcić wokół jej potrzeb
13. Manipuluje wszystkimi (np. opowiadanie pracownikowi socjalnemu, że nie ma zamiaru mnie nachodzić - nachodzenie następnego dnia)
14. Jesteś jej własnością (zawsze i wszędzie)
15. Szczucie dzieci przeciwko sobie (na szczęście nie mam rodzeństwa, ale brata i resztę rodziny już ode mnie odsunęła)
16. Triangulacja (wciągała tatę, a teraz całą rodzinę nastawia przeciwko mnie - NIKT ani razu nie zapytał mnie, czy to, co ona kłamie, jest prawdą)


Wszystko się zgadza, oprócz ciszy. Cisza z jej strony byłaby nagrodą dla ofiary, bo przecież wtedy matka nie mogłaby stosować przemocy. NIGDY nie będzie milczeć, bo NIGDY nie zrezygnuje z przemocy! Jak przestanę odbierać jej telefony, to będzie pisać przemocowe maile. Przemocowcy NIE REZYGNUJĄ z przemocy z własnej woli!

czwartek, 3 września 2020

Narcystyczna matka

Wszystkie poniższe cytaty pochodzą z artykułu o narcystycznej matce. Polecam przeczytanie całego.


***
W dzieciństwie oceniane nie za to, kim są, ale za to, co robią. Kontrolowane i nadmiernie krytykowane. W dorosłym życiu borykają się z poczuciem niskiej wartości, tęsknią za bezwarunkową miłością. Jeśli nosisz w sobie emocjonalną pustkę, nie czujesz się zauważana i doceniana, wiecznie udowadniasz sobie i innym, że jesteś coś warta – przyjrzyj się swojej relacji z matką. Tak radzą terapeutki Karyl McBride i Susan Forward.


***
ą też matki zaborcze, osaczające dziecko. Despotyczne – takie, które wciąż wymagają, egzekwują, karzą. Matki nieprzebierające w słowach, raniące dotkliwie swoją krytyką. Takie, które używają przemocy – szarpią, popychają, biją. Pewnie każda z nich chce jak najlepiej, ma swoje wyobrażenie o tym, co to znaczy być dobrą matką. Przecież karmią, myją, ubierają, kupują… Tylko że często są niedostępne, chłodne, nieczułe. Mówi się, że kochają po swojemu. Susan Forward nazywa je jednak „matkami, które nie potrafią kochać”. Matka może być też narcystyczna, wtedy wszystko kręci się wokół niej. Dla dziecka, które z natury jest egocentryczne, to niezwykle trudne, czasem nie do zniesienia. Zwłaszcza dla córki.


***
Terapeutka Karyl McBride w książce „Nigdy dość dobra” (wyd. Feeria) podkreśla, że matka stanowi dla córki główny punkt odniesienia i wzór jej ról – kochanki, żony, przyjaciółki. Narcystyczna matka postrzega córkę raczej jako przedłużenie samej siebie niż jako odrębną osobę z unikalną tożsamością. Oczekuje od dziecka, że będzie zachowywać się i reagować na świat tak jak ona.
[na szczęście nie ma obowiązku spełniać tych oczekiwań! I już malutkie dziecko to wie!]


***
Po czym poznać narcyzm? Zwłaszcza że każdy jest przecież w mniejszym czy większym stopniu egocentryczny. W książce „Matki, które nie potrafią kochać” (wyd. W.A.B.) Susan Forward mówi o „uporczywej manii wielkości” i „nienasyconym głodzie uwagi ze strony innych”. O potrzebie udowodnienia swojej wyższości, domaganiu się wyjątkowego traktowania. O zazdrości, braku empatii i instrumentalnym traktowaniu ludzi. Jak zauważa
Karyl McBride, z postawy osoby narcystycznej przebija komunikat: „Ja jestem najważniejsza”. Albo: „Ty nie jesteś dość dobra”.

Czy twoja matka jest narcystyczna? Artykuł prasowy raczej nie powinien rozstrzygać takich kwestii, ale może okaże się zachętą, żeby przyjrzeć się bliżej tematowi. Karyl McBride zamieszcza w swojej książce stosowny kwestionariusz. Pyta m.in.: Czy matka rywalizuje z tobą, obwinia ciebie lub innych, zamiast przyjąć odpowiedzialność za własne uczucia i działania? Czy długo żywi urazę, krytykuje cię i zawstydza? Czy chce wpływać na twoje decyzje i zawsze stawiać na swoim, czy w jej obecności czujesz się bezradna? Im więcej udzielisz odpowiedzi twierdzących, tym większe spektrum narcyzmu odnajdziesz w swojej mamie.


***
Kluczowa klasyfikacja, jaką posługuje się McBride, wynika jednak ze sposobu sprawowania opieki. Mamy więc matkę ignorującą – taką, która zaniedbuje dziecko, przekazując mu sygnały, że nie zasługuje na miłość i wsparcie – i matkę pochłaniającą, czyli mającą duże oczekiwania wobec potomka, dominującą, kontrolującą i wywierającą presję. Taka matka nie zostawia małemu człowiekowi przestrzeni na indywidualny rozwój, wymusza określone zachowania, a nawet zainteresowania, gusty. Niby dwa różne style macierzyństwa, a efekty podobne: dziecko ma trudności z prawidłową indywiduacją, jego obraz siebie zostaje zniekształcony.

czwartek, 13 lutego 2020

CZWARTEK, 13 LUTEGO 2020

Dawno nic nie pisałam. Niestety nie dlatego, że nic się nie dzieje, tylko dlatego, że nie mam siły. Uleganie radom psychiatry, żeby nie odpowiadać na maile matki, skończyło się jej najściem "za karę". Czyli tak jak przypuszczałam. Postaram się później wkleić wszystkie zaległe maile matki - od grudnia, a na razie fragmenty dobrego artykułu o ciężkim dzieciństwie.



"Co takiego sprawia, że dorośli ludzie zrywają kontakt ze swoimi rodzicami?
- Najczęściej decydują się na to osoby z rodzin dysfunkcyjnych, wobec których dochodziło do emocjonalnych, fizycznych albo seksualnych nadużyć. Ale też ludzie, którzy czują się nieprzyjmowani przez rodziców takimi, jacy są - bo na przykład nie chodzą do kościoła albo mają inną orientację seksualną. To są również ci, których rodzice w ogóle nie widzieli.
Jak to?
- Miałam pacjentkę, której matka nigdy „nie pamiętała”, ile ona ma lat, „nie wiedziała”, co studiuje, i za każdym razem, kiedy się z nią widziała, stawiała na stół mięso, chociaż córka była wegetarianką. Nic się nie zmieniło, kiedy pacjentka miała lat sześćdziesiąt, a jej matka - osiemdziesiąt pięć. Matka nigdy nie była zainteresowana tym, żeby kochać, tylko wyłącznie tym, żeby ją kochano.
Zresztą takie dzieci potem w dorosłym życiu często doświadczają powtórnego, a nawet wielokrotnego odrzucenia przez rodziców.
Jak takie powtórne odrzucenie wygląda?
- Na przykład ludzie ci w pewnym momencie zbierają się na odwagę i przypominają rodzicom o krzywdach, których doznali w dzieciństwie, albo upominają się o szacunek dla swoich wyborów. Liczą na to, że ich krzywda zostanie w końcu uznana, że zostaną przez tych rodziców wreszcie przyjęci - ze swoim żalem, złością, poczuciem opuszczenia. Im już nie chodzi o słowo „przepraszam”, ale o akceptację..."



"Chcieliby usłyszeć: „Kocham cię takiego, jaki jesteś”?
- To jest to największe marzenie, ale chyba w takich przypadkach nadzieja na to, że to się usłyszy i że to będzie szczere - jest niewielka. Oni chcieliby przynajmniej usłyszeć: „Masz rację, było tak, jak mówisz” albo „Tak, to prawda, nie widzieliśmy ciebie, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ty tak przeżywasz. Widzieliśmy tylko swoje wyobrażenia, swoje potrzeby, swoje lęki, swoją złość”. To nie muszą być dokładnie te słowa. Chodzi o przekaz, intencję.
A co zwykle słyszą?
- „A co ty mi opowiadasz!”, „Wymyślasz sobie!”, „Chyba nie wiesz, do kogo mówisz?!”".



O przemocowym rodzicu: "Mała szansa, że on się diametralnie zmieni, że pójdzie na terapię, zobaczy swoją odpowiedzialność. Chociaż czasem takie radykalne cięcie sprawia, że ten rodzic się reflektuje, coś na miarę swoich możliwości zaczyna rozumieć - i tę więź można próbować odbudować na nowych zasadach, jeśli jest wola z obu stron. I jeśli on nie udaje, że się zmienił, wyłącznie z lęku, że zostanie sam. Ale ta relacja nigdy nie będzie taka, jak ją sobie wymarzyliśmy".



"Czasem to wręcz niemożliwe. Trzeba się bardzo wzmocnić, żeby umieć i chcieć to zobaczyć, ale to się dzieje. Ludzie to robią przy pomocy terapeutów, wspierających przyjaciół albo kiedy założą rodzinę i znajdą w niej oparcie. Zaczynają widzieć, że owszem, mają swoje ograniczenia i wady, ale to nie oni są zaburzeni, to nie oni zawinili, chociaż wciąż to słyszą. Znajdują w sobie tyle siły, że umieją postawić rodzicom granicę i nie dają się dłużej ranić. Przeżywają stratę tego, czego nie dostali, a co im się należało „jak psu micha”, ale też umieją się dokopać do tych - jak to nazywam - „wysepek dobra”, na których da się zbudować coś pozytywnego".



"Jeśli ktoś na przykład jedzie do matki, która całe życie wyrzucała mu, że źle żyje, źle wybiera, i od progu jest witany tym samym pytaniem co zawsze: „Wyszłaś już za mąż? Dlaczego nie wyszłaś?”, a później dalej: „Nic ci się nie udało, dzieci nie masz, rodziny nie masz” - to taka osoba może odpowiedzieć matce: „Jeśli jeszcze raz tak powiesz, to wychodzę i długo mnie nie zobaczysz”. Jednak jeśli zostanie mimo wszystko, to będzie tylko szantaż. I to niczego tej matki nie nauczy. Ja bym była za tym, żeby się zachować w takiej sytuacji konsekwentnie i jak się mówi, że się wyjdzie - wychodzić. Tylko w ten sposób można dać temu rodzicowi do zrozumienia, że jeśli zależy mu na utrzymaniu więzi, to pewnych rzeczy nie wolno mu robić. I już. To wymaga determinacji i przypomina, brzydko mówiąc, tresurę zwierzaka".



"- No właśnie, mówi się o szacunku, o granicach, ale zwykle dotyczy to jednej strony - rodziców, rzadko dzieci. To wynika z naszego uwarunkowania religijno-kulturowego; dziecko stosunkowo od niedawna ma podmiotowość i widziane jest jako autonomiczny, odrębny człowiek, który ma swoje potrzeby, emocje. Niestety, rodzice wciąż bardzo często traktują swoje dzieci jak przedłużenie siebie.
Urodziłam cię, spłodziłem cię, to mi się należy.
- To coś więcej: urodziłam cię, spłodziłem cię, więc jesteś moją własnością. Kiedy tak się myśli, trudno przyjąć, że dziecku też należy się szacunek, że ono też ma jakieś prawa".



"Co jeśli rodzic naciska na kontakt, a my wiemy, że zdrowiej dla nas będzie go nie mieć?
- Jeżeli naciska, a my wiemy, że dalej będziemy to odchorowywać albo że ucierpi na tym nasza rodzina, bo ten rodzic z butami wejdzie w nasze życie, jeśli mu na to pozwolimy, nie szanując nikogo ani niczego, to niestety, musimy wytrwać w tym, co jest dla nas ważniejsze. Czy to, że będę mieć kontakt ze swoją matką, która co tydzień mówi mojej żonie, jaka jest beznadziejna, a mnie - jak się na mnie zawiodła i jak ją strasznie opuściłem? Czy to, że moja żona będzie cierpieć, że ja będę cierpieć i mieć poczucie winy, ale za to moja matka będzie zadowolona? Trzeba się na coś zdecydować i to jest bolesne. Warto jasno postawić sprawę: albo matka będzie szanować moje warunki, na których ma mieć ze mną kontakt, albo tego kontaktu nie będzie".



"Są ludzie niezmiennie niszczeni przez rodziców, a mimo to decydują się trwać w tej relacji. Dlaczego?
- Z lęku. Co ludzie powiedzą, ale też co ja sam będę myślał o sobie, kiedy tę relację poluźnię lub wręcz zerwę. Znam kobietę, którą matka trzymała całe życie na smyczy i zawsze uważała, że córka jest dla niej, a nie ona dla córki. Ta kobieta jest piękna, wykształcona, po czterdziestce, ale nie udało jej się ułożyć życia prywatnego. Wciąż zabiega o to, by matka wreszcie była z niej zadowolona. I wciąż jej się wydaje, że za mało dla matki robi".


środa, 20 listopada 2019

ŚRODA, 20 LISTOPADA 2019

Do menu po prawej stronie dodałam ważny artykuł na temat spektrum. Co prawd artykuł sam w sobie nie dotyczy przemocy, ale niestety osoby z ZA doświadczają jej więcej niż jakiekolwiek inne osoby. I ja doświadczam tej przemocy także z powodu niepełnosprawności i autyzmu ze strony mojej matki. Ponieważ nie da się oddzielić ZA ode mnie, tak jak nie da się oddzielić neurotypowości od matki, wiem, że matka mnie nienawidzi i nie akceptuje. W przeciwnym razie nie znęcałaby się nade mną z powodu ZA.


Cytaty:

"Wielu rodziców nie chce zaakceptować swojego dziecka, tylko je „wyleczyć”, zmienić z autystycznego w neurotypowe.

Takiemu rodzicowi powiedziałabym tak – nie możesz jednocześnie kochać swojego dziecka i nienawidzić jego autyzmu. Nie mógłbyś w ten sposób zaakceptować rzeczywistości i swojego dziecka. W ten sposób pokazywałbyś mu, że nie kochasz go takim, jakim jesteś. Ono nie może oddzielić autyzmu z siebie. Dlatego musimy zaakceptować dziecko takim jakim jest . Wtedy ono zrozumie, że je kochamy. Akceptacja jest pierwszym krokiem. Bez niej zawsze będziemy starać się zmienić dziecko, a ono będzie czuło, że chcemy by było inne".



"Problem braku akceptacji dotyczy nie tylko rodziców – niektórzy terapeuci stosują metody oparte na przemocy. Na przykład pasje dziecka nazywają fiksacjami i starają się je wyeliminować.

Są dwie drogi wspierania dziecka w dorastaniu. Niektórzy wierzą, że dziecko powinno być zdyscyplinowane na wzór wojskowy i funkcjonować zgodnie z normami narzuconymi z zewnątrz. Ale jeśli chcesz, by dziecko było szczęśliwe, żyło w harmonii z samym sobą i światem zewnętrznym, to mówienie mu, że ma przestać robić rzeczy, które chce robić, jest przeciwskuteczne. Rozumiem, że wiele osób wciąż postrzega autyzm jako problem, który najlepiej usunąć metodą twardej ręki. Działają wówczas bardzo stanowczo, narzucają dziecku co ma robić, a czego nie. Jeśli będą w tym konsekwentni, to osiągną swój cel. Ale my wiemy, że o wiele więcej i mniejszym nakładem sił osiągnie się dobre efekty, jeśli dziecko będzie robiło to, co kocha. Trzeba tylko zmienić myślenie – zamiast o celach, myśleć o motywacji. Jeśli będziemy mieli motywacje, osiągniemy nasze cele. Jeśli chcemy, by dziecko się czegoś nauczyło to ono musi zrozumieć, że to jest dla niego dobre. Jeśli mamy problem – z zachowaniami agresywnymi, samookaleczaniem to nie jest to efekt autyzmu, ale tego, ze dziecko czuje się niezrozumiane i chce nam coś zakomunikować".



"Jak w takim razie rozmawiać o autyzmie z nauczycielami, pedagogami szkolnymi, psychologami i wszystkimi osobami, które dziecko z autyzmem spotyka na swojej drodze?

Po pierwsze zrozumienie problemów związanych z nadwrażliwością. Jak choćby tego, że echo w dużej sali może bardzo przeszkadzać, tak jak hałas dochodzący z korytarza. Należy uświadamiać ludzi, że osoby z autyzmem mocniej odczuwają rożne bodźce niż osoby neurotypowe. Dlatego też dobrym pomysłem byłaby zmiana otoczenia. Kolejna sprawa to uświadamianie, że dzieciaki z autyzmem nie są zaburzone psychicznie i nie są agresywne, jeśli oczywiście są dobrze traktowane. Autyzm dla większości ludzi jest czymś strasznym i niezrozumiałym, z czym nie potrafią sobie poradzić i zaakceptować. Najlepiej jest takim ludziom pokazać dobre przykłady, tłumaczyć czym jest autyzm, jak czują osoby z autyzmem. Jeśli człowiek podejdzie do osoby z autyzmem z miłością i akceptacją, może się wiele nauczyć".




W tym wywiadzie poprawiłabym właściwie tylko jedno - nie można utożsamiać ASD z niepełnosprawnością! To, że niektórym autystom towarzyszą jakieś niepełnosprawności, nie oznacza, że są one objawem autyzmu albo że autyzm sam w sobie jest niepełnosprawnością. Zupełnie nie rozumiem, czemu ludzie tak to mieszają, i to nawet specjaliści i rodzice! W przypadku NT jakoś im się to nie zdarza! Nie słyszałam nigdy, żeby ktoś enteckość nazywał niepełnosprawnością (chociaż jest nią bardziej niż ZA, choćby z powodu 2 razy mniejszej liczny neuronów). Wprawdzie niektórym entekom towarzyszy przecież niepełnosprawność czy upośledzenie umysłowe, ale z tego powodu nie nazywa się wszystkich enteków niepełnosprawnymi czy upośledzonymi, więc czemu ludziom tak łatwo przychodzi to kłamstwo w przypadku ASD?



***
Po tym, jak OPS interweniował i ustawił matkę, żyje mi się kompletnie inaczej! Boże, jakie to zupełnie inne życie - z dużo mniejszym strachem i lękiem przed przemocą! Nie sądziłam, że to aż taka różnica! Od razu chce się żyć bardziej!

Ludzie, nie wiecie, jaki macie skarb, jeśli macie nieprzemocową matkę! Macie też skarb, jeśli nie macie kontaktów z matką, bo Was nie skrzywdzi. Rozpacz mnie ogarnia, że nie przeżyłam tak całego życia, że 43 lata życia mam do wywalenia na śmietnik. Teraz, kiedy już wiem, jak to jest nie doświadczać codziennie przemocy, nie chcę innego życia, nie chcę ani minuty życia z przemocą!


(wejdźcie na ten fp, warto!)

sobota, 9 listopada 2019

SOBOTA, 9 LISTOPADA 2019

Artykuł "Jak ja kocham siebie!" o narcyzmie u młodych, ale - znowu - cechy narcyzów są zawsze takie same!



"Istnieją dwa typy narcyzmu – jawny i ukryty. Pierwszy charakteryzuje osoby pewne siebie, przekonane o własnej wyższości, aroganckie i nieliczące się z opiniami innych. Potrafią być czarujące i brylować w towarzystwie, ale trudno im budować relacje inne niż powierzchowne. Drugi rodzaj narcyza to osoby wycofujące się, niepewne swojego „ja”. Uważają, że spojrzenie świata skierowane jest na nich, ale to zainteresowanie je paraliżuje, a każda krytyka jest dla nich klęską. Brak empatii i trudności w tworzeniu związków przyjacielskich i romantycznych to jedna z głównych cech rozpoznawczych narcyzów. Jeśli jednak uważamy, że miłość własna daje im satysfakcję, jesteśmy w błędzie. Osoby narcystyczne są tak skoncentrowane na sobie, że – jak mityczny Narcyz – często czują się zamknięte w pułapce. Nie mają przyjaciół, trudno budują relacje. Ich nastroje to prawdziwa sinusoida: od miłości i samouwielbienia do depresji narcystycznej, poczucia niższości, a nawet myśli samobójczych".
[moja matka to niestety typ pierwszy]

"Ciemną stroną narcyzmu jest to, że przy tak rozdętym „ja” nie ma miejsca na innych. Nie ma miejsca na drugiego człowieka ani na to, co w psychologii określamy jako wartości wspólnotowe: serdeczność, przyjaźń, zrozumienie, lojalność”.

"Czy jest lek na narcyzm? Być może warto iść za radą niemieckiego profesora psychiatrii w Getyndze Borwina Bandelowa, który stwierdził kiedyś: „Jeśli cierpisz na narcystyczne zaburzenia osobowości, po prostu zostań aktorem”".

środa, 23 października 2019

ŚRODA, 23 PAŹDZIERNIKA 2019

Dalej stalkuje i dalej zmyśla. Mail w dalszym ciągu napisany specjalnie tak, żebym miała jak najwięcej problemów z odczytaniem. Wie, że ma do mnie nie wypisywać - wypisuje. Wie, że ma nie stosować przemocy - stosuje. Wie, że ma mi nie pisać o moim zdrowiu - dalej to robi. Wie, że niechciane rady to przemoc - dalej to robi. Wie, że spowodowała u mnie stan przedzawałowy - robi to nadal, teraz już celowo! Wie, że mam spuchnięte nogi od zapalenia żył, a mimo to zmyśla nieistniejące powody.

I w dalszym ciągu wypisuje te same zmyślenia, bo nadal nie ma rzetelnych naukowych argumentów. I jeszcze wzbudza poczucie winy, chociaż wie, że tata nie miał objawów choroby, ani nawet nie doświadczał bólu. Ona nie zna bólu, jak już pisałam wcześniej, raz miała kolkę żółciową, to się tarzała po podłodze i błagała o kroplówkę przeciwbólową! Przy kolce, którą mam kilka razy w tygodniu, często jednocześnie z nerkową, a na którą nie reaguję - ona się tarzała po podłodze i błagała o kroplówkę, a mnie teraz usiłuje zmusić, żebym zrezygnowała z leczenia bólu!

Wymyśla choroby tacie, tak jak je wymyśla mnie. Tata normalnie wkładał wszystkie swoje buty i normalnie mógł w nich wychodzić z domu - ja od roku nie jestem w stanie włożyć stóp w ani jedną parę moich butów, nawet w glany!

To o ruchu mówi do osoby z EDS6a (wchodzenie po schodach na palcach?!), którego objawami są m. in. GOMD i chromanie, ale neurogenne!! Zwężenie kanału kręgowego! Radzi mi to, co najbardziej szkodliwe! Natomiast sama, chociaż ma brzuch ciążowy od obżarstwa, nie kiwnie nawet palcem, to tatę (po zawale i z rakiem!) zmuszała do fizycznych prac domowych i przynoszenia ciężkich zakupów, sama nie wyszła nawet na spacer z psem!

Ona mi mówi o unormowaniu ciśnienia - jednocześnie podnosząc mi je do poziomu zagrażającego mojemu życiu! I robi to z pełną świadomością!

Widzicie to? Moje własne pieniądze ze spadku ona mi wyśle, jeśli kupię to, co ona mi każe! Oczywiście altmed (jest udowodnione, że żeby kurkumina zadziałała, trzeba by jej zjeść kilka kilogramów dziennie! więc te wszystkie preparaty to zwykłe oszustwo). A na leczenie i prawdziwe leki zalecone przez lekarza nie widzę ani złotówki, chociaż sprawa się uprawomocniła 5.01!

Znowu wciska mi silimarol, o którym wie, że mi szkodzi i lekarze mi go zabronili lata temu!

Sama bierze tyle altmedów, że - skoro są tak skuteczne, jak twierdzi - musi udawać wszystkie choroby.

W załatwieniu szpitala chodzi o to, co robiła do tej pory - o przekupienie ordynatora, żeby mówił i robił za pieniądze to, co ona mu każe, i żeby mieć moje badania i wiedzieć, jak wyglądają - całe życie wykorzystywała to przeciwko mnie, a od kilku lat nie może, bo nie ma już dostępu, więc wymyśla bzdury. Nieuczciwi niestety dają się tak przekupić, bo tak mają pieniądze za darmo i nie muszą się konsultować w mojej sprawie z lekarzami, którzy znają EDS. Dlatego matka nienawidzi wszystkich lekarzy, którzy są uczciwi, kompetentni i mają dużą wiedzę o EDS - oni nie dają się przekupić i wprost ją wypraszają z gabinetu, tak jak np. prof. S., który ją zdiagnozował w 2 minuty. Nienawidzi go po dziś dzień i twierdzi, że psychiatra i psychologia to kłamstwo, że nie istnieje itd. to, co pisała w jednym z ostatnich maili. Przypomnę: "Prosze cie, przestan pisac o przemocy i nie przytaczaj mi artykolow, bo nie mam zamiaru czytac belkotu psychologicznego. Juz dawno dowiedziono , ze te wszystkie wywody psychologiczne sa nic nie warte a nawet szkodliwe.Powiedzial mi to psychiatra z instytutu.Doslownie wyrazil sie , ze cala ta psychiatria i psychologia to wielka sciema. To jest tylko biznes i moda. To leki psychiatryczne robia z ludzi wariatow.Doslownie i w prsenosni.Do psychiary idzie sie po papiery, zeby byc zwolnionym z odpowiedzialnosci karnej lub zalatwic rente.Kazdy normalny czlowiek ci to powie".


Mail 1.

"Zabko, glowa mi peka od mysli.Przypomnialo mi sie ,ze jak widzialam cie kilka miesiecy temu to mialas bardzo opuchniete nogi. To jest objaw chorych nerek albo ukladu krazenia-miazdzycy.Przeciez zarowno hormony jak np. depo prowera czy antydepresanty i opiaty zageszczaja krew i zwezaja naczynia krwionosne, a tym samym powoduja niedotlenienie i nog i serca i mozgu.Opiaty to nawet zatrzymuja akcje serca,zatrzymuja mocz,zatrzymuja prace wszystkich narzadow,dlatego podaje sie je tylko ludziom umierajacym, bo i tak wiadomo , ze umra. Nawet ojciec nie dostawal opiatow przy bolacych przerzutach. Powinnas robic co miesiac badanie krwi na krzepliwosc,zrobic U S G doplerowskienog,elektrolity i B 12 ,zelazo,kwas foliowy. i cholesterol.Puchniecie i dretwienie nog to pierwsze objawy niedotlenienia nog a wiem,co mowie, bo ojciec to mial.Zeby poprawic krazenie i nie dopuscic do rozwoju tzw. chromania przestankowego trzeba bardzo duzo sie ruszac- codziennie godzina marszu lub jakiegos sportu, bo ruch jest jedna z najefektywniejszych metod dotlenienia miesni.Trzeba tez zadbac o unormowanie cisnienia, bo wysokie uszkadza naczynia krwionosne.Badanie krzepliwosci krwi pokaze , czy musisz brac np. Akard na rozrzedzenie krwi.Trzeba wzbogacic diete o kwasy omega 3.Ja ci polecam Biomarine Medical firmy Biomarine . Znajdziesz w internecie,buteleczka kosztuje 160 zl. Jak sie zdecydujesz,wysle ci pieniadze.Polecaja tez kurkume,ktora zapobiega zatykaniu tetnic. Pomocna jest tez nalewka z glogu,bo regeneruje naczynia,poprawia krazenie i hamuje bolesne skurcze miesni.Ale glog trzeba skonsultowac z lekarzem i dopasowac dawke do lekow.Lekarze polecaja tez wchodzic po schodach na palcach,bo to swietne cwiczenie na poprawe krazenia. B12 powinno byc w gornej granicy normy ok 800-900 i potas w gornej granicy.Wiem to od kardiologow teraz ze szpitala,jak lezalam,bo mimo,ze wyniki mialam w normie, to przepisali mi suplementy i wit B12 w zastrzykach, bo nie wystarczy miec w normir,trzeba miec w gornej granicy. Przeczytalam tez ostatnio,ze olejek z cedru -CEDRUS wspomaga usuwanie stanow zapalnych i wrzodow zoladka oraz dwunastnicy,neutralizuje kwasy zoladkowe,lagodzi skutki niestrawnosci,stosowany regularnie poprawia funkcjonowanie watroby,sledziony i trzustki.Moze warto sprobowac.Trzeba sie wspomagac naturalnymi preparatami.Silimarol i Detoxin tez by ci e wspomogly.Na jelita i odpornosc polecaja Colostrum Bovinum np.firmy Colostrigen. Ja natomiast bede robic nalewke z czosnku na zime,zeby sie nie przeziebiac, bo to naturalny antybiotyk. W wieliszewie jest firma,ktora od lat produkuje wysiagi z ziol,miedzy innymi z glogu Mam zamiar kupic. Warto z ludzmi rozmawiac i korzystac z doswiadczenia innych i miec otwarta glowe. Ja moge z toba jechac na czesc z tych badan i je sfinansowac,,ale skierowanie tez moze dac lekarz rodzinny. A najlepiej isc do ordynaora prywatnie i poprosic o przyjecie na odddzial i tam zrobic badania.Tak robia wszyscy,ktorzy chca sie zdiagnozowac.Przeciez ja to wszystko moge ci zalatwic."




***
Kolejny doskonały film o narcystycznych psychopatach! Dziewczyna podaje nawet przykłady zachowań! Nawet to przekładnie rzeczy pasuje do matki! I każdy z wymienionych tekstów! O tym wszystkim piszę od lat.



ŚRODA, 23 PAŹDZIERNIKA 2019

Świetny, zwięzły film o tym, jak matki manipulują swoimi dziećmi. Tu tylko 3 przykłady manipulacji "lekkiego" kalibru, który może niestety eskalować i doprowadzić nawet do samobójstwa ofiary.

1. Gratyfikacja i szantaż połączone z regułą niedostępności
[nagminnie, także w dorosłości, wydzielanie mi pieniędzy, które mi się należą z tytułu spadku, np. "dam ci pieniądze na "leczenie", jeśli pójdziesz do hochsztaplera altmedowego, jakiego ci wskażę"]

2. Instalowanie poczucia wstydu i winy (znane są przypadki samobójstw z powodu publicznego zawstydzania)
["jak mogłaś to zrobić?", "zawiodłam się na tobie", "dzieci mają obowiązek opiekować się rodzicami" (nieważne, że te dzieci są niezdolne do samodzielnej egzystencji!), "wydaliśmy na ciebie wszystkie oszczędności", publiczne rozpowiadanie oszczerstw]

3. Budowanie autorytetu poprzez obniżanie poczucia własnej wartości
["ja wiem lepiej od lekarza", "powinnaś mnie słuchać i ze mną chodzić do lekarzy", "ja się po prostu martwię o ciebie", "jesteś zbyt wrażliwa", "zdolna jesteś, ale zniszczyłaś mózg narkotykami", "kiedyś się tak nie zachowywałaś"]




wtorek, 22 października 2019

ŚRODA, 23 PAŹDZIERNIKA 2019


Bardzo dobry naukowy film podsumowujący cechy psychopatyczne. Zwróćcie na nie uwagę w mailach matki.

Dla leniwych zrzut z ekranu:



A tutaj film o socjopatach:


Oraz kolejny zrzut z ekranu - cechy wspólne dla psychopaty i socjopaty:



sobota, 5 października 2019

SOBOTA 5 PAŹDZIERNIKA 2019

Nie mam siły pisać tego jeszcze raz, więc ostatnie dni i działania matki opisane są tutaj. A poniżej notka przygotowana dawno temu.


***
W tym artykule lekarz opisuje, jak działają oszuści altmedowi, których tak uwielbia moja matka i którymi tak mnie ciągle dręczy.


"Pan Jerzy [Zięba] jedzie po bandzie. Napisał dwa tomy znanych zwolennikom szarlatana „Ukrytych terapii”, w których serwuje przegląd najciekawszych i najbardziej wymyślnych teorii niepopartych żadnym sensownym badaniem naukowym. Książki przeczytałem. Było trudno, ale dałem radę. Nigdzie nie widziałem takiego zagęszczenia półprawd, wymysłów i pseudonauki w jednym centymetrze kwadratowym papieru".

"Pewna chemiczka pokrzywdzona przez medycynę alternatywną opowiedziała mi historię, w której ujawniła, że stała się ofiarą ataków hakerskich tylko dlatego, że zdecydowała się uświadamiać ludzi na forach internetowych w temacie działania szarlatanów. Doszło nawet do włamań na jej konto bankowe. Sekta jest dużo groźniejsza od tej, która powstała za czasów słynnego jak jego diety Kwaśniewskiego (nie mylić z poczciwym Prezydentem RP o tym samym nazwisku). Należy mieć na uwadze, że wiele cytowanych przez Jerzego Ziębę badań pochodzi jeszcze z XIX wieku. To czasy w których nie było znane znieczulenie ogólne!"

"Szarlatani wykorzystują niedoskonałość medycyny konwencjonalnej. Na bazie nieudolności służby zdrowia (brak czasu dla pacjenta, drogie i często obarczone ryzykiem terapie ) oraz na bazie niedoskonałości nas samych (strach przed leczeniem, nieumiejętność pogodzenia się z chorobą) powstaje alternatywa, a raczej ścieżka na skróty opakowana w proste i łatwo dostępne pseudorozwiązania. Bo po co przechodzić uciążliwą dla organizmu chemioterapię skoro można spróbować wlewu z witaminy C? Pan Jerzy mówi ludziom to, co chcą usłyszeć- lekarz to konował, ale nie można go za to winić, przecież nikt go nie nauczył naturoterapii (cokolwiek to jest) albo: „nie musisz jeść 5 razy dziennie, to mit – jedz raz dziennie!”. Hitem jest cholesterol, który pan Jerzy uważa za wymysł, a normy za zmyślone i przesadzone".

"Zięba na antenie polskiego publicznego Radia Katowice proponuje, aby dać spokój z lekami na schizofrenię - wystarczy witamina B3, przecież schizofrenia to choroba, która jest do wyleczenia".
[No tak, to już wiem, czemu matka podżega mnie do zaprzestania leczenia depresji i bólu]

"Poza książkami, pan Jerzy i jego fundacja zarabiają na suplementach. Jest to o tyle zabawne, że pan Jerzy prowadząc swój „szkolny sklepik” z suplementami krytykuje jednocześnie firmy farmaceutyczne za sprzedaż suplementów. Masz Ci babo placek! Ale to co innego. Pan Jerzy może. Firmy nie. Ale to mały pikuś. Wspomniany na wstępie uzdatniacz wody, zwany fachowo strukturyzatorem, który dzięki odpowiedniemu polu magnetycznemu sprawia, że woda staje się „wodą żywą” (nie mylić z biblijną wodą żywą, o której wspominał Jezus), można kupić za jedyne 2500 zł. Terapia srebrem to jedyne 15 000 zł przez 6 miesięcy".
[Boję się, że matka w ten sposób przefuja moją część spadku. Albo nie dożyję jej śmierci (skoro nie mam za co się leczyć), albo nic nie zostanie. I kto mi potem odda moją część? Dlaczego służby się tym nie zajmują? Matka oczekuje, że będę ją PROSIĆ o każdą złotówkę z mojej części spadku na leczenie, przy czym na leczenie mi nie da nic, tylko na altmedy!]

"Jak wiemy efekt placebo może sięgać nawet 30-50 %. W przypadku niektórych syropów jest to nawet 85%. Niektórzy naukowcy, tacy jak prof. Ted Kaptchuk z Harvard Medical School (jeden z bardziej znanych badaczy efektu placebo) udowadniają, że nie tylko efekt placebo działa, ale nawet informowanie pacjenta, że bierze placebo działa! Mało tego, naukowcy wykazują, że już sama wizyta lekarska, troska o pacjenta oraz sposób komunikowania się z nim działają terapeutycznie. Efekt Zięby może być znacznie lepszy niż efekt placebo bo wśród osób, które nie są ufne wobec lekarzy, taka osoba jak p. Jerzy budzi dużo bardziej pozytywne nastawienie. Mało tego. Lekarze z reguły nie mają czasu na rozmowę z Pacjentem. Zięba godzinami prowadzi dialogi podczas swoich płatnych spotkań. Ponadto jest to dystyngowany Pan w eleganckim garniturze z miłą aparycją i wyrafinowanym poczucie humoru. Naprawdę niewiele wystarczy aby budził zaufanie. Szczególnie mniej wykształconej części społeczeństwa. Ot i cała filozofia".
[to wyjaśnia, dlaczego aspies, wewnątrzsterowni i racjonalni ludzie nie nabierają się na te oszustwa]



środa, 11 września 2019

ŚRODA, 11 WRZEŚNIA 2019

Kolejny artykuł - Epidemia narcyzmu. Dotyczy co prawda ludzi urodzonych po 1982, ale cechy narcyzmu są uniwersalne.


"Ponieważ osoby narcystyczne są pewne siebie i maja mniejsze niż inni opory przed podejmowaniem ryzyka, częściej zostają przedsiębiorcami. I to chyba jedyne plusy – w pozostałych przypadkach narcyzm jest forma upośledzenia; z jego powodu jest się mniej cenionym pracownikiem i mniej lubianym kolega".


"„Narcyz słabo rozpoznaje cudze potrzeby” – pisze brytyjski socjolog Anthony Giddens w książce „Nowoczesność i tożsamość”. Nie wykazuje zainteresowania sprawami innych. „Pozbawiony pełnowartościowych relacji z ludźmi, dla podparcia niepewnego poczucia własnej wartości potrzebuje ciągłego napływu wyrazów podziwu i aprobaty” – twierdzi Giddens".


"„Ta kobieta chce być podziwiana ze względu na umiejętności, które dzieli z połowa populacji. Niestety, narcyz nie możne skonfrontować swoich cech z innymi ludźmi, bo się im zwyczajnie nie przygląda” – mówi prof. Tomasz Szlendak, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. „I mamy społeczeństwo ludzi przekonanych, że gotują najsmaczniej, robią najlepsze drinki, mają najmocniejszą głowę, noszą najlepsze ciuchy, mają najciekawszego kota i tak dalej. Rozgrzesza ich kultura konsumpcji, która nakazuje im być wyjątkowymi, każe im poszukiwać fajerwerków w codzienności”".


"Ciągłe „ja, ja, ja” w centrum uwagi powoduje, że narcyz szybko traci zainteresowanie innymi, chyba że oni interesują się nim. „Aby świecić pełnym blaskiem, musi mieć publiczność. Jest wiec towarzyski, ale interesownie i płytko. Nie zależy mu na głębokich relacjach. Drugi człowiek jest mu potrzebny jako widz, słuchacz lub czytelnik banalnych wynurzeń na blogu lub Facebooku” – dodaje prof. Szlendak".


"Narcyz traci też kontakt z rzeczywistością. „W jej miejsce tworzy sobie fałszywy, sztuczny świat. Ma sztucznych przyjaciół i sztuczna sławę. Ten fałsz jest niszczący” – ostrzega prof. Campbell".

[dokładnie tak jest! To chyba najlepiej oddaje konfabulacje matki i jej wymyślenie sobie nieistniejącej córki Kasi!]



"Poważnym problemem narcyza jest niezdolność do realnej samooceny".


"Filozof Martha Nussbaum postuluje, by zamiast leczyć skutki narcyzmu, zapobiegać mu, inwestując w humanistyczne wykształcenie młodzieży. „Część tej edukacji musi polegać na pielęgnowaniu zdolności myślenia z perspektywy drugiego człowieka, która można określić jako wyobraźnię współczującą” – pisze w pracy „Not For Profit: Why Democracy Needs the Humanities”. „Wszyscy rodzimy się z ta zdolnością, lecz jeśli jej nie ćwiczymy, staje się prymitywna i niewłaściwie ukształtowana”".


"Aby zetknąć się z rzeczywistym odbiorem własnej osoby, zrób proste ćwiczenie:

Poproś dwóch przyjaciół, dwóch znajomych, dwie osoby z rodziny i dwie osoby z pracy o feedback na swój temat. Rozdaj im karteczki i poproś, aby odpowiedzieli na następujące pytania dotyczące ciebie:

Co w tobie lubię?
Czego nie lubię?
Co chciałbym, abyś zmienił w swoim zachowaniu względem mnie?

Karteczki mogą dać sporo materiału do przemyśleń i pokażą tzw. obszary rozwojowe".

[Robiliśmy to ćwiczenie na studiach, mam chyba jeszcze gdzieś te karteczki, cudownie się je czytało wtedy]



PS. Oderwanie od rzeczywistości to pierwsza diagnoza, jaką już po 2 minutach postawił matce prof. psychiatra. Bardzo trafnie.

niedziela, 8 września 2019

NIEDZIELA, 8 WRZEŚNIA 2019

Kolejny świetny artykuł wymieniający cechy narcyza.


"1. Są bardzo wrażliwi na krytykę

Nikt nie lubi krytyki, oczywiście, ale narcyz jest gotów wybuchnąć przy okazji najdrobniejszych krytycznych uwag. Jest to tym bardziej ironiczne, gdyż narcyz jest wyjątkowo szybki w zrzucaniu winy na innych. Ich reakcja na drobną krytykę zwykle polega na walce lub na chłodzie emocjonalnym.

2. Nic nie jest ich winą

Czy to Ty zawsze przepraszasz po kłótniach? Może to oznaczać, że jesteś z narcyzem, ponieważ nie wierzą oni, że mogą zrobić coś złego. „Moja żona przyłapała mnie na zdradzie? To jej kara za szpiegowanie mnie”.

3. Raz jest ciepły, innym razem oziębły

Twój partner w jednej minucie stawia Cię na piedestale i jesteś w centrum jego świata, w następnej cokolwiek zrobisz, nie jesteś w stanie zrobić tego dobrze? Powiedział Ci, że jesteś zbyt wymagająca? Stara się wmówić Ci, że zupełnie normalne zachowanie jest w jakiś sposób złe? To klasyczne zachowanie narcyzów.

4. Często stosują gaslighting

Gaslighting to technika stosowaną przez narcyzów w dysfunkcyjnych relacjach, aby przekonać drugą osobę, że jej poglądy są błędne. Twój partner może Ci mówić, że reagujesz zbyt emocjonalnie lub nie podchodzisz wystarczająco poważnie do pewnych rzeczy. Możesz być oskarżana o prowokowanie ich lub bycie zbyt wrażliwą, i to Ty jesteś tą, która zachowuje się nieracjonalnie.

5. Są kameleonami

Narcyz żyje dla innych osób, a to oznacza, że ​​ma tendencję do „zadowalania” tłumów – przynajmniej publicznie. Będzie prezentować każdą osobowość, która jak sądzi, sprawi, że otrzyma to, czego chce. Kiedy zdecyduje, że nie jesteś dla niego dłużej użyteczna, nagle wyda się być zupełnie inną osobą niż ta, którą wydawało Ci się, że znasz.

6. Mają ogromne poczucie bycia uprzywilejowanym

Narcyz uważa, że jest naprawdę wyjątkowy, bardziej niż ludzie, którzy są wokół nich. Są lepsi, inteligentniejsi, bardziej utalentowani.

Będą używać rzeczy i ludzi jako rekwizytów, aby pomogli im wydawać się innym kimś specjalnym.

7. Nie obchodzą ich inni ludzie

Pożyczają pieniądze i nie oddają, zawstydzają ludzi przed innymi, łamią obietnice, łamią zasady i kłamią. Narcyz nie ma empatii: dopóki jego własne potrzeby są spełnione, nikim innym się nie przejmuje.

8. Wszystko ma dotyczyć tylko ich

Narcyz nie lubi, jeśli temat rozmowy nie dotyczy ich. Przerwie wówczas rozmowę, aby ją przekierować na siebie: „Wystarczy o tobie. Porozmawiajmy teraz o mnie „.

9. Manipulują ludźmi

Narcyzowie nauczyli się być czarujący i bezlitośnie wykorzystają ten urok. Zauważysz ogromną różnicę między tym, jak mówią o innych ludziach publicznie, a tym, co mówią o nich prywatnie.

10. Podążają za wzorem

Związki narcyzów zamykają się zwykle w trzech etapach: przecenianiu partnera, dewaluacji i odrzuceniu go.

Pierwsza faza polega na tym, że wybierają partnera na podstawie tego, że jest on w jakiś sposób wyjątkowy (atrakcyjny, popularny, bogaty, utalentowany), zwiększając swoje umiejętności czarowania i uwodzenia.

Druga faza rozpoczyna się wtedy, gdy zaczynają ujawniać swoje prawdziwe kolory i zachowując się zgodnie z opisanym powyżej punktami.

Trzecia faza zaczyna się w momencie, gdy partner ich zostawia, i odkrywa wówczas, że tak naprawdę nic dla nich nie znaczył.

11. Bez nich bylibyście szczęśliwsi

Rozstanie się z narcyzem nie jest łatwe, a relacja może poważnie zagrozić Twojemu poczuciu własnej wartości. Zrób tyle, ile jesteś w stanie, by naprawić związek, ale pamiętaj, że nie możesz zmienić czyjejś osobowości – i jeśli ta osoba jest dla Ciebie toksyczna, lepiej od niej odejdź".



PS. Mam kilka przygotowanych notek w zapasie nt. ciekawych artykułów o przemocy, będę wrzucać w najbliższym czasie, ale jeśli ktoś nie chce czekać, to linki dodałam już w menu po prawej stronie.




czwartek, 5 września 2019

CZWARTEK, 5 WRZEŚNIA 2019

Polecam Wam znakomity artykuł "Jak żyć z narcyzem i mieć spokój". Poniżej kilka cytatów, bo jak zwykle boję się, że strona zniknie i nikt nic nie przeczyta. :( W nawiasach kwadratowych - moje dopiski.


*** Cytaty, które opisują moją matkę ***

"Jego istotą jest przekonanie o własnej wyjątkowości, odnoszenie wszystkiego do siebie, przesadne i chwiejne poczucie własnej wartości. Dlatego narcyz ciągle domaga się podziwu i udowadnia innym, jaki jest wspaniały. Wykorzystuje ludzi do własnych celów i nie czuje się z tego powodu winny, nie jest bowiem zdolny do empatii. Tak naprawdę nie obchodzi go, co przeżywają inni, są dla niego jedynie lustrem, w którym może się przeglądać i dostrzegać ich zachwyt. Brak uwielbienia albo co gorsza jakakolwiek krytyka budzi w nim wściekłość i poczucie zranienia. Liczy się dla niego atrakcyjność fizyczna, władza, sława i bogactwo. Kieruje się wyłącznie własnym interesem. Jak mawiał Marlon Brando, „narcyz to taki facet, który słucha tylko wtedy, gdy mówisz o nim”".


"Wyobraź sobie, że jako małe dziecko przekonujesz się, że jesteś brzydkim kaczątkiem, bo nie spełniasz oczekiwań najbliższych osób. Być może jesteś nieplanowanym dzieckiem, nie trafiasz w ideał rodziców, a może są tak niedojrzali albo pochłonięci własnymi sprawami, że nie potrafią ci dać bezwarunkowej miłości. Nie doświadczasz troskliwego przytulania, bycia zauważanym i akceptowanym – co jest niezbędną pożywką dla rozwoju dziecka. Zamiast tego pojawiają się: mechaniczna, zimna opieka („Idź stąd, nie przeszkadzaj”), odrzucenie i dezaprobata („Ciągły z tobą kłopot”), wyśmiewanie i przezywanie („Sikulińska raczyła już wstać?”), deprecjonowanie („To wszystko, na co cię stać?”), a nawet poniżanie („Tylko wstyd przynosisz, zasrańcu”). Zdarza się, że sygnały te przeplatają się z oznakami miłości, rodzic na przemian odrzuca cię i okazuje ci uwielbienie. To jeszcze bardziej cię dezorientuje".

[O, tak, to mi matka serwowała każdego dnia. I jakoś nie ma we mnie psychopatycznego narcyza! Wystarczy racjonalnie trzymać się rzeczywistości i nie wierzyć w nieprawdę serwowaną przez przemocowca. 4-letni aspie już to potrafi! Za to matka tego nie doświadczyła nigdy, bo miała cudownych rodziców! Nigdy nie doświadczyła przeżyć Andersena]


"W efekcie narcyz przecenia swoje umiejętności, czuje się kimś lepszym, a innych uważa za nieudaczników. Ci, którzy ośmielą się go skrytykować, muszą zostać odrzuceni i zdeprecjonowani. Najmniejszą oznakę krytyki traktuje jak zamach stanu. Nawet jeśli dostrzeże jakąś rysę na autoportrecie, potrafi przerobić ją w cechę godną podziwu".


"Problem w tym, że narcyz jest zwykle osobą samotną, odgrodzoną od innych barierą wyniosłości. Choć sam twierdzi, że ma wielu przyjaciół, najczęściej są to nietrwałe związki. Nowi, fantastyczni znajomi szybko zastępują starych, którzy się „nie sprawdzili”… bo nie dość go podziwiali".


"Oczekuje bezgranicznej aprobaty: „Jestem jaki jestem i takiego mnie kochaj”. Znajomych dobiera sobie głównie dla wzmacniania własnej chwały. Najmniejsza krytyka bywa początkiem końca znajomości. Zarazem zazdrości innym ich dokonań. Odrzuca jakąkolwiek pomoc, bo to dowodziłoby jego słabości. Nie potrafi być wdzięczny, dewaluuje to, co dostaje od innych, albo uznaje, że mu się to należy".


"Mimo początkowego zachwytu wiele osób zraża się do niego. Jest jak kwiat nazwany jego imieniem, który wstawiony do wazonu – wydziela trujące dla innych kwiatów substancje. W przypadku narcyza toksyną jest niezdolność do empatii, niekończąca się rywalizacja i dążenie do dominacji. Źle znosi konkurencję. Chce być w centrum zainteresowania, pragnie zadziwiać i olśniewać. Jego publiczne maski są rodzajem oręża ułatwiającego zdobycie aplauzu".


"Potem zwykle jest już tylko gorzej. Początkowa idealizacja przeradza się w rywalizację i dewaluację. Narcyz wybiera osoby atrakcyjne i ambitne, mają bowiem podkreślać jego wyjątkowość. Ale gdy partnerka odnosi sukcesy, czeka ją kara – nie może być lepsza od niego. Jeśli zaś coś jej się nie powiedzie, spotka się z pogardą narcyza".


"Gorzej narcyz radzi sobie w pracy zespołowej. W sytuacji rozbieżnych opinii uważa, że to on ma rację. Nie potrafi przyjąć informacji zwrotnych. Krytykuje firmę, zwierzchników, konsultantów i klientów. Gdy coś idzie nie po jego myśli, obraża się, bywa cyniczny i mściwy. Sukcesy innych traktuje jako własną porażkę, a przyczyny własnych niepowodzeń chętnie zrzuca na innych".

[W prywatnym życiu matka zachowuje się dokładnie tak samo. Bo to jest dodatkowo narcyz-nierób i narcyz-nieuk: ani do pracy, ani do nauki]


"8 oznak narcyzmu:

• narcyz czuje się kimś wyjątkowym, niezwykłym,
• wyolbrzymia swoje osiągnięcia i talenty, pragnie podziwu [o tak, całe życie słyszałam, jaka to matka była zdolna z polskiego - widzieliście jej maile? no właśnie],
• myśli o wielkim sukcesie i zazdrości tym, którzy go osiągnęli [ale sama nie zrobi nic, żeby cokolwiek osiągnąć, bo to wymaga PRACY],
• jest nadmiernie wrażliwy na to, co inni o nim myślą [co ludzie powiedzą, jest najważniejsze],
• nie znosi krytyki, bywa wtedy arogancki, agresywny, obraża się albo ukrywa cierpienie za fasadą lodowatej obojętności,
• okazuje niewielkie zrozumienie dla uczuć i potrzeb innych osób [zero! wielokrotnie o tym pisałam],
• wykorzystuje innych do własnych celów i nie czuje się winny [tylko do tego służą ludzie -tak mi truła w dzieciństwie non stop],
• na przyjaciół wybiera sobie osoby, które mogą mu pomóc osiągnąć to, czego chce [ale te osoby szybko się orientują, co to za psychol, więc odchodzą]".


"Przypomnij sobie zachowania partnera/partnerki [matki!!] i przy każdym z poniższych stwierdzeń oceń, jak często tak postępuje: 5 – zawsze lub prawie zawsze; 4 – często; 3 – czasami; 2 – rzadko; 1 – nigdy lub prawie nigdy.- Zawsze musi być w centrum uwagi. 5
- Spodziewa się, że bez pytania odgadnę jego/jej oczekiwania, pragnienia i potrzeby. 4
- Nie potrafi odczytywać moich uczuć. 5
- Lubi rywalizować i stosuje wszystkie możliwe chwyty, żeby zdobyć to, czego chce. 4
- Złości się, kiedy napotyka na sprzeciw lub opór. 5
- Oczekuje, że wciąż będę okazywać mu/jej swój podziw. 4
- Zazdrości innym. 4
- Okazuje pogardę innym. 5
- Doszukuje się wad u moich przyjaciół. 5
- Oczekuje specjalnych względów, ale sam/sama nikomu ich nie okazuje. 5

Zsumuj punkty. Wynik powyżej 33 pkt oznacza, że prawdopodobnie jesteś w relacji z kimś nadmiernie pochłoniętym sobą. Im wyższy wynik, tym bardziej w Twoim odczuciu partner zachowuje się w sposób typowy dla narcyza. Cierpi na tym wasz związek i Twoja samoocena. Jak się chronić w relacji z kimś takim? – patrz aplikacja „Przetrwać z narcyzem” (s. 24)".

25+16=41


"Narcyz potrafi oczarować i sprawić, że będziemy tańczyć, jak zagra [nie potrafi! To działa wyłącznie z ludźmi zewnątrzsterownymi, oderwanymi od rzeczywistości jak sam narcyz!]. A potem, bez mrugnięcia okiem, zdepcze, poniży i udowodni, że każdy błąd to nasza wina. Jak przetrwać w takiej relacji?

1. Porzuć nadzieje, że zmienisz narcystycznego partnera. Jedyne, co możesz, to zmienić swoje do niego nastawienie.
2. Nie próbuj się wkradać w łaski partnera i robić wszystkiego, by go zadowolić. I tak nie zdołasz.
On zawsze musi być lepszy.
3. Nie rezygnuj z własnych celów, nie poświęcaj swoich potrzeb dla dobra partnera i związku.
4. Nie licz na zrozumienie partnera – nie jest zdolny do empatii.
5. Nie daj sobie wmówić, że różne niedociągnięcia to Twoja wina – narcystyczny partner nigdy nie weźmie na siebie odpowiedzialności za błędy.
6. Wyznaczaj granice, nie zarażaj się emocjami partnera.
7. Nie czuj się odpowiedzialny/odpowiedzialna za jego nastrój i samopoczucie. Nie bierz do siebie jego humorów, dąsów i pretensji.
8. Utwierdzaj się w poczuciu własnej wartości, nie pozwól, by partner Ci wmówił, że jesteś niewiele
wart/warta, szczególnie w porównaniu z nim.
9. Znajdź swoją pasję, swoje grono przyjaciół, wśród których poczujesz się ważny/ważna".





środa, 28 sierpnia 2019

ŚRODA, 28 SIERPNIA 2019

Dostałam list snailowy od matki. Okazuje się, że jeszcze nie wróciła, że wróci dopiero w połowie września, więc nie najdzie mnie w urodziny, yupi! Niestety nie powstrzymała się od przemocy. Niemal cały list, kilka stron!, to przemocowe gadki, dokładnie takie same, jak te wszystkie, które już wielokrotnie cytowałam. Może zrobię później kilka zdjęć. Cały czas ta sama przemoc, matka nie zamierza z niej rezygnować.

Poniżej wrzucam cytaty z artykułu o przemocowej kontroli. To techniki typowe dla wszystkich przemocowców, nie dla partnerów. Prawdę mówiąc, u partnerów jest to rzadkie, przemocowość widać z daleka, co zapobiega związaniu się z takim przemocowcem. Przemocy nie da się zbyt długo ukrywać, więc zawsze wychodzi na jaw przed ślubem. Natomiast rodziny się niestety nie wybiera, nie da się wybrać innej matki czy innego ojca, dlatego to właśnie oni najbardziej krzywdzą. Zwłaszcza matki, bo to one upierają się, żeby spędzać ze swoimi ofiarami całą dobę. Nie chcą jakoś iść do dobrej pracy i zarobić na opiekunkę, bo to pozbawiłoby je dostępu do ofiary (ojcowie pracują, więc dają odetchnąć od swojej ewentualnej przemocy, albo odchodzą, za co są potępiani; a jednak lepiej, żeby przemocowiec odszedł i się nie kontaktował, niż żeby został). Większość ON doświadcza przemocy od matki. Nie jestem niestety wyjątkiem. Matka stosuje wszystkie techniki wymienione niżej, co do jednej.

"Wielu z nas wyobrażając sobie kontrolującego partnera, widzi osobę, która nieustannie krytykuje każdego, kogo napotka, jest agresywna fizycznie, otwarcie stosuje groźby i próbuje decydować o ubiorze partnera od stóp do głów. Choć takie zachowania są szczególnie niepokojące, to repertuar narzędzi kontroli jest w rzeczywistości znacznie bardziej rozbudowany i obejmuje również bardziej subtelne środki kontroli. Jak poznać, że masz do czynienia z kontrolującym partnerem? Jakie zachowania mogą na to wskazywać?

- Izolowanie cię od przyjaciół i rodziny

- Ciągła krytyka nawet drobnych rzeczy

- Stawianie warunków otrzymania akceptacji/troski/miłości

- Używanie poczucia winy jako narzędzia

- Nakładanie na ciebie „długu” do spłacenia

- Lekceważenie ważnych dla ciebie wartości

- Budowanie poczucia, że nie „spełniasz standardów” i nie jesteś jego/jej warta

- Droczenie się i żarty o negatywnym wydźwięku

- Udaremnianie twoich zawodowych lub edukacyjnych celów przez sprawianie, że wątpisz w siebie".




środa, 3 lipca 2019

ŚRODA, 3 LIPCA 2019


3 pokolenia kobiet: córka, matka i babka. Policja właśnie poinformowała matkę, że jej córka została zamordowana. Babka wchodzi do domu i na dzień dobry dostaje taką samą informację. Po uzyskaniu jej odzywa się do własnej ok. 40-letniej córki w te słowa:

- Co ty wyprawisz?! I jak ty wyglądasz?! Wstydu nie masz?! Pijesz o tej porze?! Przy dziecku i z drugim w brzuchu?! Czy wiesz, że dzisiaj jest dzień bez komputera?! A on [wnuk] bębni na tej grze, że aż głowa puchnie! [matka go tam wysłała, żeby nie słuchał rozmowy z policją] Idź natychmiast do łazienki i doprowadź się do ładu! Słyszysz, co do ciebie mówię?! Natychmiast idź do łazienki!

W tym momencie brat (wujek zamordowanej) wyrzuca babkę (a swoją matkę) z domu. Babka na odchodne:

- Tylko pamiętaj, że kiedyś uprzedzałam cię!

["Zasada przyjemności" s01e06]


Dokładnie jakbym moją matkę słyszała! Za każdym razem, kiedy traciłam kogoś bliskiego, kiedy umierał np. mój facet, przyjaciel albo Ofeczka, matka puszczała mi takie teksty jak katarynka. Potrafiła nawet dodać, że to dobrze, że umarli, bo kaleki powinny umierać. To jeden z dowodów, że matka nic nie czuje. Ona nie ma uczuć. Wszystkie wyłącznie udaje, żeby nabierać innych, a jak wie, że ktoś się nie nabiera, to nie musi udawać i wtedy wychodzi szydło z worka. Gardzi każdym, kto nie jest taki, jak ona każe. I wiecie już, czemu podżega mnie do samobójstwa - bo kaleki powinny umierać.


***
A to mail z dziś, cały:
"Kochana corciu, co sie z toba dzieje.Widze,ze potrzebujesz pomocy.Napisz,jak ci mam pomoc  , czego oczekujesz o".

Sprawdźcie notki, kiedy mnie matka pytała, jak mi pomóc, i co jej wtedy odpowiedziałam. Jeśli chcecie wiedzieć, czy mi wtedy pomogła, to - JASNE, ŻE NIE! Jej chęć pomocy kończy się na pytaniu. Gdyby chciała mi pomóc, to przecież nie okradłaby mnie ze spadku, nie wspominając o lekach! O to przecież nie trzeba nawet pytać. Mimo to odpowiadałam jej zawsze na to pytanie, więc ona dokładnie wie, jak ma pomóc, po prostu nie chce tego robić i tyle. Tylko czemu nie powie mi tego wprost, tylko tak kłamie?

Mimo że jej nie odpisuję i nie piszę, co o tym wszystkim myślę, nie kontaktuję się w ogóle, ona nadal zasypuje mnie przemocowymi mailami! Przed chwilą napisała mi np., że zapominałam nakarmić Sarę!!! JAK MOŻNA w ogóle coś takiego napisać?!

"Corciu, nie traktuj mnie jak  wroga.  To co sie z toba dzieje, to sa  uro jenia polekowe.Musisz odstawic te wszystkie psychotropy".

O jakie psychotropy jej chodzi - nie napisała. Najprawdopodobniej je wymyśliła albo sama je bierze, a wmawia mnie. I niby jak ją traktuję, skoro się nie kontaktuję nawet?! Skąd ona bierze te wszystkie SWOJE urojenia?! Przecież ona nic nie robi przez cały dzień, tylko siedzi i je wymyśla!

"Te wszystkie narkotyki niszcza ci pamiec".

JAKIE NARKOTYKI?! Czy już tak z nią źle, że myli siebie ze mną? Od mojego dzieciństwa matka była lekomanką, kradła leki moje i taty i je brała. 3 lata temu włamała się do mojego mieszkania, kiedy byłam w szpitalu, i ukradła mi leki. Niestety rozczarowała się - po żadnym z moich leków nie ma się haju! I za to nienawidzi mnie jeszcze bardziej. :/

Przez 43 lata mojego życia miała miliony szans. Ale nie zależy jej na szansach, na poprawieniu się, na kontakcie, tylko wyłącznie na przemocy. Więc więcej żadnych szans nie będzie. 

Jeszcze nie minęła nawet godzina od poprzedniego maila, matka dalej snuje urojenia... Nie umie nawet jednego zdania poprawnie napisać! I zwala to na klawiaturę. Tata korzystał dokładnie z tej samej klawiatury, a w jego mailach błędów nie było. Mało tego, tłumaczenia na niej pisał! Wg matki to znowu klawiatura specjalnie robi jej na złość, to nie wina matki!

"Corciu,znow pisze,bo caly czas mysle otobie.Zastanawiam sie,jak moglas wejsc w leki psychiatryczne bedac zdrowa na umysle i super inteligentna i wyksztalcona.Czy nie wiedzialas  czym to grozi! Mialas lekkie stany depresyjne spowodowane zaburzeniami hormonalnymi,jak wiekszosc mlodych kobiet w tym kraju,a nawet twje kolezanki.Wystarczylo zmienic styl zycia i diete,wprowadzic ruch i rehabilitacje. Ja pamietam wszystkie  twoje wizyty lekarskie i te  u ortopedy w Zielonce, ktory dal nam do zrozumienia,ze sie ztoba cos dzieje,bo wymyslilas sobie chorobe i nie chcesz sie".

To cały mail. Tak było, dopóki zgadzałam się jeździć do lekarzy matki. Rzeczywiście w przypadku jej lekarzy nie mogłam liczyć na diagnozę ani leczenie, jak wszyscy pacjenci z EDS, bo takich lekarzy nie jest trudno znaleźć. Kiedy zaczęłam jeździć wyłącznie do swoich lekarzy i bez matki, zaczęli mówić co innego. Dziwne, nie? Matka do dziś wybiera tylko lekarzy dających się omamić albo przekupić. Jeśli trafia na lekarza mądrego, który przykłada się do leczenia, nie daje się oszukać ani zastraszyć, chce poszerzać swoją wiedzę, konsultuje się z innymi lekarzami, matka stwierdza, że to zły lekarz i już do niego nie chodzi. Dobry lekarz to taki, który mówi to, co matka mu każe, oraz wbrew prawu rozmawia z nią o mnie za moimi plecami bez upoważnienia.

3 minuty później:

"Corenko,a co z twoim telefonem.Moze razem sie wybierzemy do galerii do T Mobilu".

A co ma z nim być? O co jej znowu chodzi? I co znowu knuje? Bo przecież nigdy nie poszła ze mną do T-Mobile bezinteresownie, kiedy potrzebowałam pomocy! To opiekunka mi pomagała i tylko ona! Matka nie kiwnęła palcem, nawet wtedy, kiedy była w T-Mobile we własnej sprawie, i mogła!



***
Gdyby jeszcze ktoś miał wątpliwości, to zobaczcie, co takie teksty jak wyżej robią z moim i z Waszym mózgiem! Słuchanie narzekania bezpowrotnie niszczy mózg!

"Słuchanie narzekania szkodzi zdrowiu i bezpowrotnie niszczy nam mózg. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Stanforda, którzy jako pierwsi przebadali wpływ glikokortykosteroidów wydzielanych przez korę nadnerczy podczas krótkotrwałego stresu psychicznego.

A że czyjeś narzekanie wywołuje w nas stres, nie ma najmniejszych wątpliwości. Wystarczy zauważyć, do jakiego stanu potrafi doprowadzić nas człowiek, który marudzi w naszej obecności. Nie potrzeba dużo czasu, żeby udzieliło nam się jego zmartwienie, przygnębienie czy lęk, bo choćby mówił o złej pogodzie, polityce czy statusie ekonomicznym kraju, szybko wpadamy w poczucie, że jest źle i trzeba coś zrobić, żeby się przed tym złem obronić.

Naukowcy twierdzą wręcz, że nasz mózg automatycznie interpretuje narzekanie jako zagrożenie, więc w odwecie uruchamia szereg procesów fizjologicznych, które w sytuacji niebezpieczeństwa byłyby nieodzowne. Gdy jednak nie ma z czym walczyć, działają destrukcyjnie na organizm.

Aktywowana w takich sytuacjach oś podwzgórze-przysadka-nadnercza powoduje natychmiastowy wyrzut kortyzolu. W genialnie przewidzianych przez naturę okolicznościach, napięcie wywołane kortyzolem pomogłoby nam walczyć z wrogiem lub uciekać, a to z kolei doprowadziłoby do odpowiedniej redukcji napięcia. Gdy jednak mózg odbiera sygnały o naszym złym położeniu, a my nie robimy nic (wszak wciąż siedzimy i słuchamy opowieści o czyimś niezadowoleniu) jesteśmy w fatalnej sytuacji.

Nasze neurony obumierają, co niesie za sobą szereg bolesnych konsekwencji. Najbardziej zagrożona jest bowiem kora przedczołowa, która odpowiada za kontrolę emocji i podejmowanie decyzji, oraz hipokamp – znany z działania w zakresie zapamiętywania, uczenia się i inteligencji. Nie bez powodu na studiach filologicznych powtarza się studentom, że jeśli nadmiernie zestresują uczniów, niczego na lekcjach języka ich nie nauczą. Słuchanie narzekania może być w podobnym stopniu niebezpieczne, bo znacząco zmniejsza hipokamp, czyli dokładnie ten obszar mózgu, który cierpi u osób chorych na Alzheimera".


I bardzo ważny cytat:

"Nie należy jednak pod wpływem tych odkryć zamykać się w bańce egoizmu i odcinać się od cierpiących ludzi.

Czym innym będzie bowiem narzekanie konstruktywne (które notabene nie do końca jest narzekaniem), gdy ktoś rzeczywiście ma problem i potrzebuje wsparcia, a czym innym przedstawianie świata non-stop i bez przerwy w ciemnych barwach.

Rozmowy o trudnościach, prowadzące do rozwiązania, mają niezbywalny sens. Wysłuchanie przyjaciela w kłopocie nie pozbawi cię – gwarantujemy – istotnej części hipokampa :-). Jest też ważną częścią (wciąż zdrowych) relacji! Bezpieczniej jednak, jeśli będziesz stronić od ludzi traktujących cię jak pojemnik na gorzkie żale".


Dla mnie jeszcze ważniejsze jest odróżnianie wiedzy i opisywania faktów od narzekania i jęczenia. Jeśli ktoś się z Tobą dzieli wiedzą, np. obiektywnie referuje objawy jakiejś ciężkiej choroby, o której nie ma informacji, to jakakolwiek by ta wiedza nie była, zawsze warto ją poszerzać i przekazywać dalej, bo to kiedyś może komuś pomóc. Zwłaszcza jeśli nie ma innej możliwości zdobyć tej wiedzy, bo jest tak unikalna. Natomiast jeśli ktoś Ci jojczy bez sensu albo narzeka na pierdoły, albo robi to niekonstruktywnie, bo Internet jest pełny wiedzy na ten temat, nie poszerza Twojej wiedzy, nie mówi Ci nic nowego, wartościowego, tylko ciągnie w dół, uciekaj! To właśnie dlatego powstała kiedyś humanistyczna grupa EDS, żeby nie słuchać narzekania trójek, które nic nie wnosiło, tylko ciągnęło w dół.

wtorek, 18 czerwca 2019

WTOREK, 18 CZERWCA 2019

W menu po prawej stronie przybył artykuł z NG o tym, że psychopatia, narcyzm i makiawelizm to najgroźniejsze ludzkie cechy [TUTAJ].

"Psychologowie nazywają to mroczną triadą. Trzy rodzaje postaw, które reprezentują najgroźniejsze aspekty naszej natury: psychopatia, narcyzm i makiawelizm. Tych czynników jest w nas znacznie więcej: egoizm, sadyzm, zawiść i inne".

Znajdziecie tam też link do testu, który bada czynnik D w Was, a tutaj więcej informacji na ten temat. Co prawda uważam, że niektóre pytania są bez sensu*, ale nie chodzi o sam test, tylko o samo zakwalifikowanie narcyzmu do najbardziej niebezpiecznych aspektów ludzkości. To nie jest śmieszna przywara danego osobnika, to zagrożenie dla innych ludzi! Narcyz jest zdolny do każdego draństwa!



*Np. "Nawet jeśli nie ma ryzyka przyłapania – łamanie prawa jest złe" - cóż, tak nie jest. Prawo ma być dla ludzi, a nie przeciwko nim. Jeśli sądy skazują niewinnych na więzienie, a ja mogłabym ocalić niewinnego człowieka, to złamałabym prawo, żeby to zrobić, i byłabym z tego dumna. W wielu krajach skazuje się niewinnych tylko dlatego, że są np. gejami. Albo skazuje się na ukamienowanie kobiety, które nic złego nie zrobiły, ale zostały zgwałcone. Więc tak, uważam, że łamanie prawa prowadzące do ukrycia takiej dziewczyny i ukarania sprawcy, jest dobre, a nie złe!

Albo: "Każdy posiada uczucia, które można zranić" - też nie. Po pierwsze, wiadomo przecież, że nie każdy w ogóle ma uczucia. Psychopata np. nie czuje nic. Po drugie, niech mi ktoś powie, jak można zranić uczucie. Np. teraz czuję zdenerwowanie - zrańcie je. Ale tylko je, nie mnie! Ciekawa jestem, jak moje zdenerwowanie powiadomi mnie, że zostało zranione. Albo jak można zranić uczucia religijne? W jaki sposób takie uczucie cierpi i jak przekazuje wiadomość o tym, że cierpi? Bo jakoś musi przecież, skoro karze się za to ludzi? Skąd ludzie wiedzą, że te uczucia źle się czują?

"Większość ludzi zasługuje na szacunek" - nie! Tak się składa, że 60% Polaków stosuje jakąś formę przemocy, więc na szacunek zasługuje tylko pozostałe 40%, czyli mniejszość.  Może w innych krajach jest inaczej, ale ja jestem z Polski.

"Cokolwiek robisz, ważne, by mieć po swojej stronie ważnych ludzi" - jasne, że tak! Bez ważnych dla mnie ludzi i ich wsparcia nic bym nigdy nie osiągnęła i pewnie nawet już bym nie wstawała z łóżka. To, że są po mojej stronie, daje mi życie i pomaga się podnosić po każdej przemocy matki. Poza tym to są dobrzy, mądrzy ludzie, gdyby mi powiedzieli, że nie są po mojej stronie, że coś robię nie tak, to zastanowiłabym się nad tym, czy faktycznie tak nie jest. Oni są dla mnie lustrem, papierkiem lakmusowym i poniekąd kompasem. No i przede wszystkim oni są tak ważni, bo sami sobie ich wybieramy na podstawie ich czynów. To nie są jacyś przypadkowi ludzie, których opinię można mieć w nosie. To są najważniejsi ludzie w naszym życiu! Ludzie, którym ufam. Gdyby przestali być po mojej stronie, znaczyłoby to, że robię coś złego! 

środa, 23 stycznia 2019

ŚRODA, 23 STYCZNIA 2019

Jest bez zmian oczywiście. Tylko gorzej. Tak się złożyło, że od 7.11.18 T-Mobile robi mi problemy z telefonem, mimo że nigdy nie zalegałam z płatnościami. Jestem ich klientką od ponad 20 lat, nigdy się nie zdarzyło, żeby z mojej strony nastąpiły jakiekolwiek uchybienia itp. Okazało się nawet, że to oni są mi winni ponad 50 zł, bo była nadpłata. Ale robią mi przez cały ten czas problemy, które obejmują np. zablokowanie telefonu całkiem albo zablokowanie sms-ów. Oczywiście w tym czasie całkowicie normalnie odbieram maile, więc jest ze mną normalny kontakt.

Matka zawsze tyle się nagada, że musi mieć ze mną kontakt, że się martwi, że to dla mojego dobra, że jak coś się stanie, to tylko ona mi pomoże itd. Rzeczywistość temu przeczy oczywiście, nigdy żadnej pomocy od niej nie miałam i teraz też nie mam. Jak jej potrzebuję w ostatnich miesiącach, to dostaję ją od pogotowia, przyjaciół, znajomych, sąsiadów i opiekunki. Nigdy od matki, mimo że byłaby w stanie bez problemu pomóc mi we wszystkim. Przez cały ten czas, kiedy miałam zablokowany telefon, matka nie odezwała się do mnie ani słowem. ANI SŁOWEM!! Tyle gadania, że musi mieć ze mną kontakt, i co? Jakoś się okazuje, że nie musi, że ma mnie gdzieś! NIE NAPISAŁA ANI SŁOWA! Bo jej nie chodzi o kontakt - jeśli jeszcze ktoś się nie zdążył zorientować - ani o to, żeby mi pomóc. Jej chodzi wyłącznie o to, żeby się nade mną znęcać. Znęcanie się obejmuje stalking telefoniczny. Ponieważ wie, że nie mogę rozmawiać przez telefon, właśnie to robi. I nie, nie rozmawia ze mną. Nie reaguje też na moje ostrzeżenia, nie zaprzestaje przemocowych gadek - jazgocze przemocowo cały czas bez sekundy przerwy, bo wie, że w końcu odłożę słuchawkę, więc  musi wyrobić jak najwięcej przemocy! Tylko o to chodzi. Nie o żaden kontakt, nie o to, żeby mi pomóc. Jej nie obchodzi rzeczywistość. Ma gdzieś to, co powiem. Przecież i tak będzie mi wmawiać te swoje bzdury. Chodzi tylko o przemoc. Ona musi nocami i dniami obmyślać, jak najbardziej mi dokopać. Udowadnia to każdym kontaktem. Jak tylko mi włączano telefon, zanim w ogóle jeszcze otworzyłam oczy, w środku nocy matka już wydzwaniała! Czyli chodzi właśnie o to, żeby złośliwie wydzwaniać i mi tym szkodzić, nie o żaden kontakt. Jak nie miałam telefonu, to nagle już na kontakcie jej nie zależało! Nie obchodziło jej, co się zemną dzieje i czy w ogóle żyję! Dlaczego ludzie udają, że tego nie widzą?!

A potem wydzwania i straszy mnie, że przyjedzie albo że musimy porozmawiać. Ja nie mam z nią o czym rozmawiać. Nie mogę jej powiedzieć nic, co mnie dotyczy, bo wykorzysta to przeciwko mnie w tej samej sekundzie. A o czym innym mam z nią rozmawiać, skoro ona nie ma nic do powiedzenia? To zastraszanie to zwykła przemoc i tylko taki ma cel. Gdyby naprawdę chciała ze mną porozmawiać, to przecież od 42 lat ma taką szansę, ale jej nie wykorzystuje. 



Po prawej stronie w menu pojawił się nowy dobry artykuł pt. "10 Ways to Deal with Toxic Parents". Dla tych, którym się nie chce czytać całości (choć warto), główne punkty poniżej:


"1. Become self-sufficient and independent.

2. Know that you are your own person.

3. Create space for your own emotions.

4. Find support elsewhere.

5. Set your expectations low for your conversations.

6. Use conversation diversion tactics.

7. Recognize the traits that make you easy prey.

8. Don’t fall into the trap of intermittent reinforcement.

9. Expect anger, but don’t give in to it.

10. Do not normalize abusive behavior".



niedziela, 30 grudnia 2018

NIEDZIELA, 30 GRUDNIA 2018

Znakomity artykuł napisany przez psychologa znajdziecie tutaj. Poniżej kilka cytatów z niego, żeby nie znikło z sieci, a w nawiasach kwadratowych moje komentarze. Pogrubienia też są moje. Błędy w cytatach za to są autora.


"Co jesteśmy winni naszym rodzicom? Niektórzy z was pokręcą ze smutkiem słowami. Winni? Jak można być coś winnym komuś, kto nas niszczył, kogo nie było stać na najmniejszy gest miłości czy ciepła, komuś, kto nigdy nie miał dla nas czasu i traktował nas jak życiowy ciężar? Szacunek w zamian za traumę dzieciństwa? Dlaczego, z jakiej racji?"

"Kiedy przychodzę, właściwie cały czas mnie krytykuje albo poucza. Mam ochotę uciec już w pierwszej minucie odwiedzin. Ale nie mogę go tak zostawić, to mój ojciec. Nie zastanawiam się nad tym, czy mu wybaczyłam. Za bardzo się go boję, nadal".

"Przekonanie, że każdemu, nawet najgorszemu rodzicowi należy się szacunek jest fałszywe i krzywdzące (dla nas). Szacunek powinien występować po obu stronach, a jeśli jest inaczej, stajemy się ofiarami toksycznej, niewygodnej i męczącej relacji, która przynosi nam więcej zła, niż to, gdyby w ogóle jej nie było. Żeby to jednak zrozumieć, trzeba zdać sobie sprawę z tego na czym powinny opierać się relacje dorosłych dzieci i ich rodziców, co jest normą, a co zdecydowanie poza normę wykracza. Trudno nam to jednak osądzić, jeśli w dzieciństwie nie otrzymaliśmy prawidłowego modelu rodziny. I tu zamyka się błędne koło. Jedynym sposobem na wyjście z niego jest podjęcie próby życia własnym życiem. Żeby to się udało, musimy pogodzić się ze swoją przeszłością. A czasem zrezygnować z obecności rodzica w naszej codzienności. Stawką jest nasz spokój i godne, normalne życie".

"Jeśli masz wątpliwości co do tego, jak powinieneś w stosunku do rodzica postąpić, zadaj sobie kilka, podstawowych w twojej sytuacji pytań:
Na czym polegało i z czego wynikało zło, które ci wyrządzono?"

"Zupełnie inaczej jest w przypadku rodziców, którzy krzywdę wyrządzali nam z premedytacją, zachowując się bezwzględnie i bezlitośnie. Tacy ludzi „zarysowują” życie swoich dzieci na stałe, głębokimi, trudnymi ranami i niewybaczalnymi. Absolutnie nie można się winić za negatywne uczucia i emocje, które w stosunku do nich odczuwasz.

Podstawową kwestią jest zatem rozróżnienie czy błędy twoich rodziców mogą być wybaczone, czy nie". [nie, bo to nie są błędy! to konsekwentna wyrachowana, świadoma przemoc,l która nadal trwa, nie jest jakimś wspomnieniem z przeszłości!]

"Czy twoi rodzice starali się naprawić swoje błędy?

Jeśli przyjmiemy, że każdy, nawet najgorszy człowiek ma prawo i możliwości by się zmienić i zrozumieć swoje błędy, możemy także przyjąć, że i nasi rodzice mogą stać się innymi ludźmi. Czy starali się uzyskać twoje wybaczenie i zapracować na twoje zaufanie?" [nigdy! Matka nigdy nie starała się przestać używać przemocy, jak jej o tym mówię, to mnie wyśmiewa i wyzywa od wariatek. Ona nie chce przestać, nie chce wybaczenia, pokuty, poprawy swojego zachowania, zaprzestania przemocy]

"Czy jesteś w stanie pomóc swoim rodzicom?

Nie tylko fizycznie, czy materialnie, ale psychicznie. Czy jesteś w stanie podjąć się opieki nad twoimi schorowanymi, czy starzejącymi się rodzicami, z całym tym żalem, który nosisz w środku, z niewypowiedzianym nigdy lękiem, złością, a może nawet tłumioną nienawiścią? Nie musisz tego robić za wszelką cenę, nie wolno ci tego robić kosztem swojego zdrowia i szczęścia. Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie". [tu odpowiedź jest oczywista - ona mnie niszczy, a ja już nie jestem w stanie tego wytrzymywać - 42 lata dawania jej szans na bycie matką to i tak więcej niż daje swoim przemocowcom ktokolwiek inny!]

"Nie pozwól zrujnować sobie życia". [to jest najważniejsze! życia zniszczonego przez matkę nikt mi nie zwróci! A musiałaby to zrobić, żebym mogła jej wybaczyć]