niedziela, 30 grudnia 2018

NIEDZIELA, 30 GRUDNIA 2018

Znakomity artykuł napisany przez psychologa znajdziecie tutaj. Poniżej kilka cytatów z niego, żeby nie znikło z sieci, a w nawiasach kwadratowych moje komentarze. Pogrubienia też są moje. Błędy w cytatach za to są autora.


"Co jesteśmy winni naszym rodzicom? Niektórzy z was pokręcą ze smutkiem słowami. Winni? Jak można być coś winnym komuś, kto nas niszczył, kogo nie było stać na najmniejszy gest miłości czy ciepła, komuś, kto nigdy nie miał dla nas czasu i traktował nas jak życiowy ciężar? Szacunek w zamian za traumę dzieciństwa? Dlaczego, z jakiej racji?"

"Kiedy przychodzę, właściwie cały czas mnie krytykuje albo poucza. Mam ochotę uciec już w pierwszej minucie odwiedzin. Ale nie mogę go tak zostawić, to mój ojciec. Nie zastanawiam się nad tym, czy mu wybaczyłam. Za bardzo się go boję, nadal".

"Przekonanie, że każdemu, nawet najgorszemu rodzicowi należy się szacunek jest fałszywe i krzywdzące (dla nas). Szacunek powinien występować po obu stronach, a jeśli jest inaczej, stajemy się ofiarami toksycznej, niewygodnej i męczącej relacji, która przynosi nam więcej zła, niż to, gdyby w ogóle jej nie było. Żeby to jednak zrozumieć, trzeba zdać sobie sprawę z tego na czym powinny opierać się relacje dorosłych dzieci i ich rodziców, co jest normą, a co zdecydowanie poza normę wykracza. Trudno nam to jednak osądzić, jeśli w dzieciństwie nie otrzymaliśmy prawidłowego modelu rodziny. I tu zamyka się błędne koło. Jedynym sposobem na wyjście z niego jest podjęcie próby życia własnym życiem. Żeby to się udało, musimy pogodzić się ze swoją przeszłością. A czasem zrezygnować z obecności rodzica w naszej codzienności. Stawką jest nasz spokój i godne, normalne życie".

"Jeśli masz wątpliwości co do tego, jak powinieneś w stosunku do rodzica postąpić, zadaj sobie kilka, podstawowych w twojej sytuacji pytań:
Na czym polegało i z czego wynikało zło, które ci wyrządzono?"

"Zupełnie inaczej jest w przypadku rodziców, którzy krzywdę wyrządzali nam z premedytacją, zachowując się bezwzględnie i bezlitośnie. Tacy ludzi „zarysowują” życie swoich dzieci na stałe, głębokimi, trudnymi ranami i niewybaczalnymi. Absolutnie nie można się winić za negatywne uczucia i emocje, które w stosunku do nich odczuwasz.

Podstawową kwestią jest zatem rozróżnienie czy błędy twoich rodziców mogą być wybaczone, czy nie". [nie, bo to nie są błędy! to konsekwentna wyrachowana, świadoma przemoc,l która nadal trwa, nie jest jakimś wspomnieniem z przeszłości!]

"Czy twoi rodzice starali się naprawić swoje błędy?

Jeśli przyjmiemy, że każdy, nawet najgorszy człowiek ma prawo i możliwości by się zmienić i zrozumieć swoje błędy, możemy także przyjąć, że i nasi rodzice mogą stać się innymi ludźmi. Czy starali się uzyskać twoje wybaczenie i zapracować na twoje zaufanie?" [nigdy! Matka nigdy nie starała się przestać używać przemocy, jak jej o tym mówię, to mnie wyśmiewa i wyzywa od wariatek. Ona nie chce przestać, nie chce wybaczenia, pokuty, poprawy swojego zachowania, zaprzestania przemocy]

"Czy jesteś w stanie pomóc swoim rodzicom?

Nie tylko fizycznie, czy materialnie, ale psychicznie. Czy jesteś w stanie podjąć się opieki nad twoimi schorowanymi, czy starzejącymi się rodzicami, z całym tym żalem, który nosisz w środku, z niewypowiedzianym nigdy lękiem, złością, a może nawet tłumioną nienawiścią? Nie musisz tego robić za wszelką cenę, nie wolno ci tego robić kosztem swojego zdrowia i szczęścia. Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie". [tu odpowiedź jest oczywista - ona mnie niszczy, a ja już nie jestem w stanie tego wytrzymywać - 42 lata dawania jej szans na bycie matką to i tak więcej niż daje swoim przemocowcom ktokolwiek inny!]

"Nie pozwól zrujnować sobie życia". [to jest najważniejsze! życia zniszczonego przez matkę nikt mi nie zwróci! A musiałaby to zrobić, żebym mogła jej wybaczyć]

środa, 26 grudnia 2018

ŚRODA, 26 GRUDNIA 2018

Kiedy opiekunka wróciła z T-Mobile z nowym telefonem (poprzedniego nadal nie chcą odblokować - bez powodu!! - od 16.12), była 21:30. Tyle jej zajęło użeranie się z T-Mobile w salonie. Nie czekałam na kolejny dzień, tylko od razu zadzwoniłam do matki. Kto by tak robił? Dorosły człowiek nie musi wydzwaniać do matki i się opowiadać z tego, czy w ogóle ma telefon. Ale ja jestem głupia i myślę nawet o przemocowcu, nawet jemu robię przysługi. Od tamtej pory matka mnie znowu stalkuje! Jak nie miałam telefonu, to jakoś dawała mi spokój. Pokazała, gdzie mnie ma. Gdyby nie miała mnie w d. i naprawdę by się martwiła, pisałaby w tym czasie maile. Ale nie pisała. Jak tylko załapała, że mam nowy telefon, stalkuje mnie ze zdwojoną zjadliwością!

Nie tylko wydzwania po całych dniach, ale jeszcze zawala mi skrzynkę głosową!! NIGDY dotąd tego nie robiła!! To jest nowość! Matka eskaluje przemoc coraz, coraz bardziej, znajduje coraz to nowe sposoby na przemoc, na nękanie mnie.

Oczywiście nagrywanie rozmów nadal działa, więc mam dowody na to, że matka wydzwania kilkadziesiąt razy i że rozmawiamy CODZIENNIE. A mimo to dziś usiłowała mi wmówić, że wczoraj nie rozmawiałyśmy, bo nie odebrałam! Wyobrażacie sobie?!

Kiedy budzę się wcześnie rano i sprawdzam godzinę, pierwsza rzecz, jaką widzę, to to, że matka już wydzwaniała! W nocy! Zanim otworzę oczy! Ona już mnie stalkuje! Nie ma cienia szacunku dla mnie. Ani cienia litości - bo przecież jak tylko czuję się gorzej niż zwykle, to zawsze, ale to ZAWSZE, to wykorzystuje na jeszcze większą zjadliwość. Zawsze zwiększa wtedy przemoc, zamiast chociaż wtedy dać mi spokój.



poniedziałek, 24 grudnia 2018

PONIEDZIAŁEK, 24 GRUDNIA 2018


Wczoraj mój stan się gwałtownie pogorszył. Powtórka z rozrywki. Znowu to samo, co spowodowało ostre zagrożenie życia ostatnio. Dziś do tego doszło zapalenie gardła - od potu, mokrej pościeli i bielizny. Teraz zamiast 2 antybiotyków (jelita i nerki) będę brać 3. Czyli nici z knajpy, z ogrodu świateł i sylwestra ze znajomymi. Na te 2 ostatnie zdążyłam już sobie narobić nadziei. Do tego wymioty nasilone przez skurcze strachu, że matka to wykorzysta i będzie mnie nachodzić, jak ostatnim razem. Dziś na szczęście się przeziębiła. Wykluczone, żebym dała się jeszcze czymś zarazić!

Nie wiem, kiedy znowu będę w stanie wstawać z łóżka i co będzie dalej...

czwartek, 20 grudnia 2018

CZWARTEK, 20 GRUDNIA 2018



Tak radzą psychologowie i psychiatrzy. Niestety ja znowu pomagam matce działać na moją szkodę i niszczyć własne zdrowie i psychiczne, i fizyczne. Zgodziłam się spędzić z nią wigilię, której nie obchodzę, jak wiecie, i chciałabym mieć chociaż w ten dzień święty spokój.

Oczywiście matka - mimo że to ona chce kontaktu, nie ja, i to ja idę jej na rękę - olała sprawę i nie kiwnęła palcem, żeby znaleźć jakąś knajpę, mimo że to ona może dzwonić, a ja nie. Mnie to zajęło blisko 2 miesiące, bo taki jest czas oczekiwania, aż restauracje się ruszą i zaczną odpisywać na maile. Matka ma mnie gdzieś, bo przecież wie, że jeśli ja tego nie zrobię za nią, to ona mnie może zastraszać nachodzeniem. 

Na milion % jestem pewna, że będzie się awanturować, jaka to ja jestem zła, taksówka zła, restauracja zła. Jaka by nie była - będzie zła tylko dlatego, że to ja ją znalazłam, i matka przez cały wieczór będzie mówić tylko o tym, jakie to złe, obskurne miejsce, jakie jedzenie niedobre, jak to powinnyśmy spędzić wigilię u mnie w domu itp. Jestem tego pewna. 

Nie wiem, jaki numer mi też matka wykręci, bo T-Mobile w niedzielę wyłączyło mi telefon, tymczasem matka usiłuje na mnie zwalić nawet jej dojazd do knajpy!! Jeśli telefon nie zacznie działać, to ja sama pojadę tramwajem. Nie wiem, czy matka mnie np. nie najdzie już z samego rana w wigilię, żeby mnie nękać nie tylko w knajpie, ale i w domu, i w drodze. Nie chce się ze mną skontaktować, olewa moje maile, nie chce mi podać swojego adresu, a kłamie w żywe oczy, że to ja się nie kontaktuję.

Mało tego. Umówiłam się z przyjaciółmi na oglądanie ogrodu świateł w Wilanowie. Oni też nie obchodzą świąt. Matka miała czelność wymyślić, żeby ją też zabrali! Wyobrażacie to sobie?! Nawet gdyby była najcudowniejszą matką na świecie, to wózek się nie składa i z tyłu zostanie miejsce tylko dla mnie. Nawiasem mówiąc, normalna matka sama by zaproponowała pomoc z wózkiem i załatwienie odpowiedniego samochodu, zamiast się wciskać na chama do ludzi, którzy nie chcą z nią kontaktu.

Żałuję, że nie miałam siły ostatnio pisać, bo walczyłam znowu o życie (nadal serce mi może stanąć lub pęknąć w każdej chwili, tak źle dotąd nie było; kiedy ostatnim razem lekarze mnie straszyli zatrzymaniem serca, byłam w znacznie lepszym stanie niż teraz), a matka przeszła samą siebie kilkakrotnie! Wiadomo, najcięższy stan najłatwiej wykorzystać na stalkowanie i nachodzenie, bo nie miałam jak się obronić.

Przeraża mnie to, co się stanie w wigilię. 

Przeraża mnie to, że mogę nie doczekać dni, kiedy nie będę się musiała bać we własnym domu. :/