"Co jesteśmy winni naszym rodzicom? Niektórzy z was pokręcą ze smutkiem słowami. Winni? Jak można być coś winnym komuś, kto nas niszczył, kogo nie było stać na najmniejszy gest miłości czy ciepła, komuś, kto nigdy nie miał dla nas czasu i traktował nas jak życiowy ciężar? Szacunek w zamian za traumę dzieciństwa? Dlaczego, z jakiej racji?"
"Kiedy przychodzę, właściwie cały czas mnie krytykuje albo poucza. Mam ochotę uciec już w pierwszej minucie odwiedzin. Ale nie mogę go tak zostawić, to mój ojciec. Nie zastanawiam się nad tym, czy mu wybaczyłam. Za bardzo się go boję, nadal".
"Przekonanie, że każdemu, nawet najgorszemu rodzicowi należy się szacunek jest fałszywe i krzywdzące (dla nas). Szacunek powinien występować po obu stronach, a jeśli jest inaczej, stajemy się ofiarami toksycznej, niewygodnej i męczącej relacji, która przynosi nam więcej zła, niż to, gdyby w ogóle jej nie było. Żeby to jednak zrozumieć, trzeba zdać sobie sprawę z tego na czym powinny opierać się relacje dorosłych dzieci i ich rodziców, co jest normą, a co zdecydowanie poza normę wykracza. Trudno nam to jednak osądzić, jeśli w dzieciństwie nie otrzymaliśmy prawidłowego modelu rodziny. I tu zamyka się błędne koło. Jedynym sposobem na wyjście z niego jest podjęcie próby życia własnym życiem. Żeby to się udało, musimy pogodzić się ze swoją przeszłością. A czasem zrezygnować z obecności rodzica w naszej codzienności. Stawką jest nasz spokój i godne, normalne życie".
"Jeśli masz wątpliwości co do tego, jak powinieneś w stosunku do rodzica postąpić, zadaj sobie kilka, podstawowych w twojej sytuacji pytań:
Na czym polegało i z czego wynikało zło, które ci wyrządzono?"
"Zupełnie inaczej jest w przypadku rodziców, którzy krzywdę wyrządzali nam z premedytacją, zachowując się bezwzględnie i bezlitośnie. Tacy ludzi „zarysowują” życie swoich dzieci na stałe, głębokimi, trudnymi ranami i niewybaczalnymi. Absolutnie nie można się winić za negatywne uczucia i emocje, które w stosunku do nich odczuwasz.
Podstawową kwestią jest zatem rozróżnienie czy błędy twoich rodziców mogą być wybaczone, czy nie". [nie, bo to nie są błędy! to konsekwentna wyrachowana, świadoma przemoc,l która nadal trwa, nie jest jakimś wspomnieniem z przeszłości!]
"Czy twoi rodzice starali się naprawić swoje błędy?
Jeśli przyjmiemy, że każdy, nawet najgorszy człowiek ma prawo i możliwości by się zmienić i zrozumieć swoje błędy, możemy także przyjąć, że i nasi rodzice mogą stać się innymi ludźmi. Czy starali się uzyskać twoje wybaczenie i zapracować na twoje zaufanie?" [nigdy! Matka nigdy nie starała się przestać używać przemocy, jak jej o tym mówię, to mnie wyśmiewa i wyzywa od wariatek. Ona nie chce przestać, nie chce wybaczenia, pokuty, poprawy swojego zachowania, zaprzestania przemocy]
"Czy jesteś w stanie pomóc swoim rodzicom?
Nie tylko fizycznie, czy materialnie, ale psychicznie. Czy jesteś w stanie podjąć się opieki nad twoimi schorowanymi, czy starzejącymi się rodzicami, z całym tym żalem, który nosisz w środku, z niewypowiedzianym nigdy lękiem, złością, a może nawet tłumioną nienawiścią? Nie musisz tego robić za wszelką cenę, nie wolno ci tego robić kosztem swojego zdrowia i szczęścia. Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie". [tu odpowiedź jest oczywista - ona mnie niszczy, a ja już nie jestem w stanie tego wytrzymywać - 42 lata dawania jej szans na bycie matką to i tak więcej niż daje swoim przemocowcom ktokolwiek inny!]
"Nie pozwól zrujnować sobie życia". [to jest najważniejsze! życia zniszczonego przez matkę nikt mi nie zwróci! A musiałaby to zrobić, żebym mogła jej wybaczyć]


