Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alimenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alimenty. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 października 2019

ŚRODA, 2 PAŹDZIERNIKA 2019

Matka znowu odstawia cyrk. Nie przelała mi alimentów. Nie mam - na leki, na leczenie, na czynsz, jedzenie, na nic. Mam stówę z groszami na koncie. Gdyby mi oddała moją część spadku, olałabym to, mimo że alimenty są od spadku niezależne, i mimo że przekręt matki doprowadził do tego, że nie otrzymuję renty po tacie (należy mi się 60% i jej 60%, ale już wcześniej ukradła wszystkie moje medyczne dokumenty z dzieciństwa, więc nie mogę udowodnić, że choruję od dzieciństwa - mimo że to absurd sam w sobie, choroba genetyczne jest... hm, genetyczna, więc WIADOMO, że się ją ma już przed urodzeniem).

Tak, to przemoc ekonomiczna - pora, żeby ją też dopisać do niebieskiej karty matki.

Tata nigdy, przenigdy nie pozwalał, żebym została bez środków na życie i leczenie. Tata nie tylko pomagał mi finansowo, ale także sam woził mnie na wizyty lekarskie, SOR i do szpitala. I chronił mnie przed przemocą matki, z czego zdaję sobie sprawę dopiero po jego śmierci, kiedy matka tę przemoc rozbuchała do niewyobrażalnych granic. Gdyby tacie przyszło do głowy, że matka może mi zrobić coś takiego, zapisałby mi spadek! Tata nigdy nie pozwalał, żeby matka szantażowała mnie pieniędzmi! Od pierwszego razu, kiedy próbowała to zrobić, nie wszedł w to.

Jej czyny wyraźnie świadczą o tym, czego chce i na czym jej zależy. 13 lipca pisała: "Chcialabym Ci pomoc,nie tylko finansowo ale byc przy Tobie i wspierac Cie". Oto właśnie widać, jak mnie wspiera. Tak bardzo mnie wspiera, że nie oddała mi nadal mojej części spadku i stosuje przemoc ekonomiczną.

Muszę to tu napisać: jeśli umrę z powodu EDS, z powodu braku leczenia czy leków - to z jej winy. Jeśli popełnię samobójstwo z bólu - to z jej winy. Nie pozwólcie, żeby uszło jej to płazem! Zajmijcie się tym, zróbcie jakąś mediową pokazówkę, żeby takie sprawy nagłaśniać, żeby żadna inna ofiara przemocy nie przechodziła przez to samo!!

Ona chce, żebym ją błagała o "pomoc", żeby mogła mnie szantażować i stawiać mi warunki, że na hochsztaplerów altmedowych da mi pieniądze, a na realnych lekarzy i leczenie - nie. Chce, żebym ją błagała o to, co należy do mnie!

Przecież mimo że alimenty są niezależne od spadku, nie potrzebowałabym ich, gdyby mi ten spadek wydała! 

Jestem przekonana, że to jest szantaż z jej strony, żebym zgadzała się na jej przemoc. A skoro się na nią nie zgadzam, to będzie mnie szantażować pieniędzmi - spadkiem i alimentami.

To dziwne, bo co najmniej od 20 lat wie, że wolę umrzeć, niż znosić jej przemoc.




niedziela, 10 marca 2019

NIEDZIELA, 10 MARCA 2019

Dalej żadnego kontaktu - na żadnego maila i sms-a matka mi nie odpisała do tej pory. Za to stalking w dalszym ciągu uprawia. Ja się nie upominam o kontakt, to ona rzekomo go chciała. Ale okazuje się, że ma go gdzieś. Nie interesuje jej ani nawiązywanie kontaktu, ani odpowiadanie na niego, tylko przemoc. Co to za przyjemność, skoro nie będzie wiedziała, jak zareaguję na przemocowego maila? W dodatku mogę go usunąć bez czytania, więc jak będzie się teraz nade mną znęcać? Za wszelką cenę musi mnie stalkować, bo przecież z przemocy nie zrezygnuje.

Dziś znowu to samo.
- Czy ty wiesz, że ojciec już od pół roku nie żyje?
Trudno żebym nie wiedziała. Pewnie myśleliście tak jak ja - że chodzi o pamięć po tacie, że chciała o nim porozmawiać, powspominać. Otóż nie. Daliście się nabrać tak jak ja. Kolejne zdanie brzmiało:
- To znaczy, że nie widziałam cię pół roku!
Oczywiście to nieprawda, widziałyśmy się w grudniu w sądzie i na korytarzu w sądzie matka dała popis przemocy przy wszystkich ludziach.
- Musimy się zobaczyć!
I wszystko jasne. Tylko o przemoc znowu chodziło. Oczywiście nie zgodziłam się. Matka nadal nie  tylko nie udowodniła, że nie będzie już stosować przemocy, ale stosuje ją w dalszym ciągu, więc nie, dopóki tak jest, nie chcę kontaktu.

Nie oddała mi ukradzionych leków. Nie oddała mi teczki, która niszczeje w piwnicy, bo zamiast mi ją oddać, wyrzuciła ją na złość mi. Nie oddała mi haftu od niemal 2 lat! A ile razy się w tym czasie widziałyśmy! Miała tyle szans!

I jeszcze usłyszałam, że skoro mi płaciła alimenty tak długo, to nie odda mi spadku. Żenada. Alimenty i w ogóle wszelką pomoc dostawałam tylko od taty, nigdy od niej. Matka jedynie łamie prawo. :/ Korzysta z tego, że jestem ciężko chora i nie mam siły ani pieniędzy, żeby iść do sądu i uregulować to prawnie. To, że ciągle mi się nie udało zebrać na respirator, że mogę przestać oddychać w każdej chwili, to dla niej wielka radość. Nie kiwnęła palcem. Mam w nosie jej brak pomocy. Nie pisałabym o tym w ogóle, gdyby nie uprawiała przemocy. Ale skoro ma mnie gdzieś, czeka na moją śmierć, ignoruje próby kontaktu z mojej strony, działa bezprawnie, to po jaką cholerę ciągle mnie stalkuje?!