Tak, to przemoc ekonomiczna - pora, żeby ją też dopisać do niebieskiej karty matki.
Tata nigdy, przenigdy nie pozwalał, żebym została bez środków na życie i leczenie. Tata nie tylko pomagał mi finansowo, ale także sam woził mnie na wizyty lekarskie, SOR i do szpitala. I chronił mnie przed przemocą matki, z czego zdaję sobie sprawę dopiero po jego śmierci, kiedy matka tę przemoc rozbuchała do niewyobrażalnych granic. Gdyby tacie przyszło do głowy, że matka może mi zrobić coś takiego, zapisałby mi spadek! Tata nigdy nie pozwalał, żeby matka szantażowała mnie pieniędzmi! Od pierwszego razu, kiedy próbowała to zrobić, nie wszedł w to.
Jej czyny wyraźnie świadczą o tym, czego chce i na czym jej zależy. 13 lipca pisała: "Chcialabym Ci pomoc,nie tylko finansowo ale byc przy Tobie i wspierac Cie". Oto właśnie widać, jak mnie wspiera. Tak bardzo mnie wspiera, że nie oddała mi nadal mojej części spadku i stosuje przemoc ekonomiczną.
Muszę to tu napisać: jeśli umrę z powodu EDS, z powodu braku leczenia czy leków - to z jej winy. Jeśli popełnię samobójstwo z bólu - to z jej winy. Nie pozwólcie, żeby uszło jej to płazem! Zajmijcie się tym, zróbcie jakąś mediową pokazówkę, żeby takie sprawy nagłaśniać, żeby żadna inna ofiara przemocy nie przechodziła przez to samo!!
Ona chce, żebym ją błagała o "pomoc", żeby mogła mnie szantażować i stawiać mi warunki, że na hochsztaplerów altmedowych da mi pieniądze, a na realnych lekarzy i leczenie - nie. Chce, żebym ją błagała o to, co należy do mnie!
Przecież mimo że alimenty są niezależne od spadku, nie potrzebowałabym ich, gdyby mi ten spadek wydała!
Jestem przekonana, że to jest szantaż z jej strony, żebym zgadzała się na jej przemoc. A skoro się na nią nie zgadzam, to będzie mnie szantażować pieniędzmi - spadkiem i alimentami.
To dziwne, bo co najmniej od 20 lat wie, że wolę umrzeć, niż znosić jej przemoc.

