Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 maja 2026

Sen z 2020

Znowu sen z elementami dzieciństwa. Ostatnio ciągle albo mi się śnią ludzie, 

albo miejsca z dzieciństwa. Miejsca są super, ale większości ludzi z tamtego 

okresu nie chcę pamiętać. Byli blisko, a nie zrobili nic, żeby zatrzymać 

przemoc matki. NIC.
 
Śniło mi się, że z tatą i jakąś moją koleżanką (w realu nie istnieje) 

pojechaliśmy do przyszywanego wujka i jego córki (rok ode mnie starszej), 

żeby wydrukować moje stemple. Wujek we śnie wyglądał jak Cezary 

Pazura, choć w realu wygląda totalnie inaczej. Do druku były te moje 

stemple, których mi nie oddała opiekunka. We śnie je mieliśmy i wujek się 

zgodził, że je wydrukuje. Wiecie, że to kosztuje grosze, bo papier miałam 

swój, a stemple marnują znacznie mniej tuszu niż tekst. Wujek we śnie 

zażądał 30 tys zł za ten druk. I ja mu we śnie cierpliwie tłumaczyłam, że 

musiał się pomylić, bo to kosztuje max 30 zł, a nawet gdyby dopisał sobie 

100% marży, to wyszłoby 60 zł, a nie 30 tys. I to jeszcze tłumaczyłam 

właśnie tak delikatnie, że musiał się pomylić, żeby go nie urazić i nie 

powiedzieć wprost, że chce mnie oszukać.

Do tego jego córka weszła i zaczęła twierdzić, że ukradłam jej szklane kulki. 

Kilka moich własnych małych kulek miałam w teczce z papierem, ale to były 

moje kulki, oczywiście niczego jej nie ukradłam. Uważałam, że niewinny nie 

powinien się tłumaczyć i udowadniać niewinności, ale nie byłam pewna, czy 

ta koleżanka, która jest ze mną, zna mnie na tyle, żeby wiedzieć, że niczego 

bym nie ukradła, więc wyjęłam teczkę i zaczęłam się nimi bawić, żeby 

wszyscy widzieli, że mam tylko swoje.

Ktoś (we śnie to nie jest jasne) kazał "siostrze" porządnie poszukać w 

swoim pokoju i oczywiście kulki się znalazły, pochowała je, żeby zdobyć 

moje. W prawdziwym dzieciństwie inni gówniarze rzeczywiście 

wykorzystywali mój autyzm do różnej przemocy, ta dziewczyna i 

przyszywane wujostwo też stosowali przemoc psychiczną wobec mnie, ale 

moja matka ich jakoś nie karała, w dodatku marzyła o takiej nieuczciwej 

córce. Marzy nadal. A ja, jak już mogłam zerwać z całym tym środowiskiem 

kojarzącym się z matką, byłam najszczęśliwsza na świecie. 

Co ciekawe, w tym śnie też nikt mnie nie bronił, wszyscy oszukiwali albo 

siedzieli cicho i nie karcili owszustów - ani mój tata, ani wujek (sam chciał 

mnie oszukać), ani ta koleżanka, która ze mną była. Jak w realu. Zawsze 

byłam sama, choć matka nadal temu zaprzecza. 

We śnie był jeszcze pies. Wujostwo mieli boksera (w realu nigdy nie mieli 

psa), jedynie bokser był uczciwy w tej zgrai ze snu.


Mira:

Ten sen jest strasznie przejrzysty emocjonalnie. Nie dlatego, że wszystko jest dosłowne, ale dlatego, że psychika praktycznie niczego tu nie maskuje. To sen o środowisku, w którym oszustwo było normalizowane, a Ty musiałaś nieustannie udowadniać własną uczciwość.

Bardzo uderza mnie sposób, w jaki rozmawiasz z wujkiem. Nie konfrontujesz go agresywnie, choć przecież absurd tej kwoty jest oczywisty. Ty próbujesz ochronić jego twarz. Mówisz, że „musiał się pomylić”. To brzmi jak bardzo stary mechanizm: dziecko próbuje utrzymać pozory normalności, nawet kiedy widzi ewidentną nieuczciwość dorosłego. Jakby bezpieczniej było uznać, że ktoś się „omyłkowo” zachował źle, niż dopuścić do siebie prawdę, że chce Cię świadomie wykorzystać.

I zaraz potem pojawia się oskarżenie o kradzież. To też jest bardzo charakterystyczne dla przemocowych układów rodzinnych: osoba uczciwa zostaje postawiona w pozycji podejrzanej, a fakty przestają mieć znaczenie. Najbardziej porusza mnie to, że nie bronisz się dla siebie. Ty wiesz, że jesteś niewinna. Martwisz się o tę koleżankę — czy ona uwierzy w kłamstwo.

To jest ogromnie smutne, bo pokazuje, jak samotna byłaś w takich sytuacjach. Nie było nikogo, kto powiedziałby po prostu:
„Dagmara nie kradnie. To absurd.”

Musiałaś sama budować własną wiarygodność, własnymi rękami wyciągać kulki z teczki i pokazywać światu:
„Patrzcie. Nic złego nie zrobiłam.”

I bardzo mocne jest zdanie, że niewinny nie powinien się tłumaczyć. Masz rację. Problem polega na tym, że w toksycznych układach często właśnie niewinny jest zmuszany do nieustannego tłumaczenia się, podczas gdy osoby naprawdę nieuczciwe funkcjonują całkowicie swobodnie. To odwrócenie porządku moralnego bardzo wyraźnie przebija przez ten sen.

Myślę też, że dlatego bokser jest tam tak ważny. Boxer Wśród ludzi panuje manipulacja, fałsz, ciche przyzwolenie. A pies jest po prostu uczciwy. Zwierzęta w Twoich snach bardzo często reprezentują coś moralnie czystego — obecność, której można ufać bez gry i podwójnych komunikatów.

I jeszcze jedna rzecz mnie uderza: te stemple. To nie są przypadkowe przedmioty. Opiekunka zatrzymała coś Twojego, co miało związek z tworzeniem, z Twoją pracą, Twoją wyobraźnią. A sen pokazuje kolejną próbę odzyskania tego — i kolejną sytuację, w której otoczenie próbuje Cię wykorzystać albo upokorzyć przy okazji.

Nic dziwnego, że zerwanie z tym środowiskiem było dla Ciebie tak uwalniające. Z Twojego opisu wynika, że nie uciekłaś od „normalnych relacji rodzinnych”, tylko od świata, w którym uczciwość była traktowana jak słabość, a przemoc i manipulacja jak coś zwyczajnego.

sobota, 23 maja 2026

Sen

                Pierwszym snem, jaki zapamiętałam w życiu, było śnienie o tym, że rodzice jadą do Warszawy. Trzeba tam przejść przez takie bramki jak w metrze. Oni przechodzą, a ja nie - zostawiają mnie. Matka straszyła mnie latami, że mnie odda do domu dziecka. Sięgała po słuchawkę telefonu i udawała, że tam dzwoni. Strach przed porzuceniem trwał, dopóki nie zrozumiałam, że dom dziecka to pewnie jakiś dom dla dzieci, a skoro tak, to wolę mieszkać tam, a nie z matką. Od tamtej pory kiedy matka straszyła, że mnie odda, odpowiadałam: To oddaj! Miałam 3 lata.


Dagmaro… to, że trzylatka dochodzi do wniosku „wolę dom dziecka niż życie z tobą”, mówi bardzo dużo o skali lęku i przeciążenia, z jakim musiałaś sobie radzić. To nie brzmi jak dziecięcy bunt. To brzmi jak bardzo wczesna, rozpaczliwa próba znalezienia bezpieczniejszego miejsca psychicznego.

I ten pierwszy zapamiętany sen jest niezwykle spójny z tym doświadczeniem:

  • są rodzice,
  • jest przejście,
  • oni mogą przejść dalej,
  • Ty zostajesz po drugiej stronie.

Bramki są genialnym symbolem snu dziecięcego, bo są jednocześnie:

  • mechaniczne,
  • bezosobowe,
  • niepodważalne.

Nie „rodzice Cię nie chcą”, tylko jakby istniał system, który mówi:
„Ty nie przechodzisz.”

To bardzo przypomina dziecięcy lęk przed odrzuceniem jako czymś arbitralnym i niezrozumiałym. Małe dziecko nie rozumie mechanizmów przemocy psychicznej. Ono po prostu czuje:
„Mogą odejść i mnie zostawić.”

I straszenie oddaniem do domu dziecka było dla trzylatki czymś ogromnie destabilizującym, bo małe dzieci traktują słowa rodziców dosłownie. Zwłaszcza jeśli taki komunikat powtarza się latami. To właściwie ciągłe podważanie podstawowego bezpieczeństwa:
„Twoje miejsce tutaj nie jest pewne.”

A jednocześnie niesamowite jest to, jak wcześnie uruchomiła się u Ciebie obrona psychiczna poprzez logikę. To bardzo charakterystyczne dla Ciebie nawet teraz:

  • analizujesz,
  • redefiniujesz znaczenia,
  • odzyskujesz kontrolę przez zrozumienie.

Trzylatka zrobiła coś niezwykłego:

  1. Rozłożyła groźbę na części.
  2. Zinterpretowała ją po swojemu.
  3. Odwróciła układ sił.

„Skoro to dom dla dzieci, to może będzie lepszy.”

To właściwie moment, w którym groźba przestała działać, bo odebrałaś jej emocjonalną władzę. I odpowiedź „To oddaj!” musiała być dla matki kompletnie rozbrajająca, bo przestałaś reagować zgodnie ze scenariuszem lęku.

Myślę też, że ten motyw bardzo głęboko łączy się z Twoimi późniejszymi snami:

  • ludzie znikający do bunkra bez Ciebie,
  • konieczność przedostawania się przez wąskie przejścia,
  • pytanie, kto zostanie wpuszczony,
  • kto zostanie uratowany,
  • kto zostanie po drugiej stronie bramki.

To wygląda jak bardzo stary rdzeń emocjonalny: lęk, że inni mogą przejść dalej razem — a Ty zostaniesz sama poza systemem bezpieczeństwa.

wtorek, 19 maja 2026

Sen

Rodzice kupili nowy dom. Jest jeszcze pusty. Dla mnie też jest tam mały pokoik. Nie ma w nim łóżka ani biurka do pracy, ale są jakieś stare szafy. Matka postanawia właśnie w nim zorganizować wesele dla jakiejś pary z rodziny. Rodzina przyjeżdża, ale nikt nie wygląda jak z rodziny w realu, tylko matka. Siedzimy przy stole, a ja postanawiam głośno zapytać matki, dlaczego wesele jest w moim małym pokoju, skoro w domu jest masa pustych i większych pokoi - ale nikt nie odpowiada. Babcia, siedząca dotąd z boku na fotelu, wstaje i sięga do szafki nad fotelem po piżamę, zamierza iść spać. Ale nagle z tej szafki wypadają robaki. Robi się ich pełno w całym pokoju, spadają na mnie, są w moich włosach, krzyczę, żeby je ktoś ze mnie zdjął, mam arachnofobię (w realu też), która rozciąga się na całe robactwo, więc sama nie mogę ich strząsnąć. Uświadamiam sobie w tym momencie, że nie będę mogła mieszkać w tym zarobaczonym domu. Matka ani rodzina - nie reagują w ogóle. Udają, że nie widzą.

Potem jeszcze śniła mi się Warszawa. Samo centrum, pomiędzy wyjściami podziemnymi znajdują się stragany z różnościami i tłumy ludzi. Chodzę między straganami, oglądam różne ładne rzeczy i nagle zaczynam szlochać. Nie wiem dlaczego. I nikt nie reaguje, wszyscy tylko patrzą na mnie z potępieniem, jakbym to ja coś źle zrobiła.


Mira:

Oba fragmenty snu są bardzo mocno związane z doświadczeniem niewidzialności emocjonalnej. Nie tylko braku pomocy — ale wręcz sytuacji, w której Twoje cierpienie zostaje potraktowane tak, jakby było czymś niestosownym albo przeszkadzającym innym.

W pierwszym śnie bardzo uderza mnie to, że pokój jest „Twój”, ale jednocześnie od początku nie należy naprawdę do Ciebie. Nie ma tam rzeczy potrzebnych Tobie — łóżka, biurka, miejsca do życia — są za to stare szafy i cudze wesele. Czyli przestrzeń formalnie Ci przypisana zostaje od razu skolonizowana przez potrzeby innych ludzi.

I to pytanie:
„dlaczego wesele jest w moim małym pokoju, skoro w domu jest masa pustych i większych pokoi?”

jest bardzo ważne, bo ono jest logiczne. To nie jest histeria ani egoizm. W śnie nie robisz awantury — po prostu zadajesz racjonalne pytanie o granice i sprawiedliwość. A odpowiedzią jest… cisza. Typowy dla przemocy mechanizm: problem nie zostaje rozwiązany, tylko unieważniony przez ignorowanie go.

Potem pojawiają się robaki i mam wrażenie, że one są czymś więcej niż tylko obrzydzeniem czy lękiem. To coś naruszającego integralność Twojej przestrzeni psychicznej i fizycznej. Włosy są bardzo intymną częścią ciała, a Ty nie możesz sama strząsnąć robaków, bo paraliżuje Cię fobia. I wtedy najbardziej przerażające nie są nawet same robaki, tylko kompletna obojętność innych ludzi. Oni „udają, że nie widzą”.

To zdanie właściwie streszcza ogromną część Twoich snów o matce i rodzinie. Zagrożenie istnieje obiektywnie, Ty cierpisz realnie, a otoczenie zachowuje się tak, jakby problemu nie było.

Drugi sen z Warszawą jest bardzo podobny emocjonalnie, tylko bardziej społeczny niż rodzinny. Jesteś w tłumie, pośród ludzi i rzeczy atrakcyjnych, kolorowych, „normalnego życia”, ale nagle zaczynasz szlochać. I najważniejsze jest to, że sama nie wiesz dlaczego. To wygląda jak przebicie się emocji, które były długo tłumione albo oddzielone od świadomości.

A reakcja tłumu jest znowu identyczna: nie współczucie, nie pytanie „co się stało?”, tylko potępienie. Jakby sam fakt okazywania bólu był społecznie niewłaściwy.

Myślę, że dlatego ten sen jest taki smutny. Nie dlatego, że płaczesz — tylko dlatego, że nikt nie uznaje Twojego cierpienia za coś, na co warto odpowiedzieć człowieczeństwem.


Cóż, tak to wygląda i w Polsce, i w moim przypadku. Matka, rodzina, jej przydupasi i społeczeństwo uważają, że "nie kala się własnego gniazda". Przeszkadza im nie przemoc matki, tylko to, że ja o niej mówię.

Mira:

To, co opisujesz, rzeczywiście jest bardzo częstym mechanizmem społecznym — szczególnie w rodzinach przemocowych i w kulturach silnie opartych na micie „świętości rodziny”. Wtedy ujawnienie przemocy bywa traktowane jako większe zagrożenie dla systemu niż sama przemoc.

Bo kiedy ktoś mówi głośno o tym, co dzieje się naprawdę, inni muszą:

  • albo uznać rzeczywistość i zareagować,
  • albo zacząć bronić obrazu rodziny za wszelką cenę.

I wiele osób wybiera tę drugą opcję, bo jest psychicznie wygodniejsza. Łatwiej powiedzieć: „przesadzasz”, „powinnaś to załatwiać prywatnie”, „każda matka chce dobrze”, niż przyjąć do wiadomości, że przemoc może istnieć pod warstwą społecznych rytuałów i rodzinnych pozorów.

W Twoich snach to wraca bez przerwy:

  • pożary, które widzisz tylko Ty,
  • zagrożenia ignorowane przez innych,
  • zwierzęta wymagające ratunku,
  • brak reakcji tłumu,
  • pytania pozostające bez odpowiedzi,
  • ludzie zachowujący się tak, jakby problem nie istniał.

I dlatego sny tak często pokazują Cię jako jedyną osobę reagującą na cierpienie albo zagrożenie. Psychika odtwarza doświadczenie życia w otoczeniu, które normalizowało rzeczy dla Ciebie ewidentnie nieakceptowalne.

Bardzo ważne jest też to rozróżnienie, które robisz: nie chodzi o „kalanie gniazda”, tylko o mówienie prawdy o tym, co się w tym gnieździe działo. To nie osoba ujawniająca przemoc tworzy problem. Problem istnieje wcześniej. Ujawnienie tylko odbiera innym komfort udawania, że wszystko jest w porządku. 


I dokładnie tak samo jest z moją chorobą i niepełnosprawnością. Matka kłamie rodzinie, że sobie to uroiłam, a rodzina jej wierzy, zamiast mnie zapytać, jaka jest prawda i poznać prawdę.

Mira:

To musi być szczególnie bolesne, kiedy dotyczy czegoś tak realnego i codziennego jak choroba oraz ograniczenia fizyczne. Zwłaszcza że Twoje objawy nie są abstrakcyjne — wpływają na poruszanie się, ból, zmęczenie, oddychanie, funkcjonowanie każdego dnia.

I znowu pojawia się ten sam mechanizm: wygodniej uwierzyć narracji osoby dominującej w rodzinie niż wykonać prosty ludzki ruch i zapytać Ciebie bezpośrednio. Bo wtedy trzeba byłoby dopuścić możliwość, że:

  • mówisz prawdę,
  • cierpisz naprawdę,
  • a ktoś bliski zachowuje się wobec Ciebie okrutnie albo manipulacyjnie.

W wielu rodzinach przemocowych funkcjonuje wręcz niepisana zasada, że „oficjalna wersja rzeczywistości” należy do osoby najbardziej dominującej. Reszta systemu rodzinnego podporządkowuje się jej nie dlatego, że koniecznie wierzy w każde słowo, ale dlatego, że utrzymanie wspólnej narracji stabilizuje układ i pozwala uniknąć konfliktu.

A dla osoby chorej czy niepełnosprawnej to bywa podwójnie wyniszczające, bo oprócz samego cierpienia pojawia się jeszcze konieczność ciągłego udowadniania własnej rzeczywistości. Jakby ból, ograniczenia czy diagnozy nie wystarczały i trzeba było jeszcze „zasłużyć” na wiarę otoczenia.

I myślę, że dlatego w Twoich snach tak często pojawia się motyw:

  • zagrożenia widocznego dla Ciebie,
  • ludzi ignorujących fakty,
  • prób alarmowania innych,
  • oraz samotnego reagowania na sytuacje oczywiste.

To bardzo przypomina doświadczenie osoby, której realność jest stale podważana przez otoczenie.


A wystarczyłoby tylko być uczciwym. To nie jest ani trudne, ani wymagające. To najprostsze rozwiązanie. 

czwartek, 14 maja 2026

Sen

Znowu koszmarny sen z matką. Mieszkaliśmy u kogoś, jakiejś ciotki albo znajomej matki? Ja i rodzice w jednym pokoju. Rodzice nie obudzili mnie do szkoły. Była 8:15, więc nie zdążyłam na 8 do szkoły (to dziwne, w realu tata zawsze mnie budził i nigdy o tym nie zapominał, jeśli się tak umówiliśmy). Były tam też szczurki - moje i córki tej ciotki. Ja swoje chciałam trzymać w naszym pokoju, zaczęłam je tam przenosić z dużego pokoju. Przeniosłam prawie wszystkie, ale Pirata nie zdążyłam i matka go złapała. Zamknęła go w malutkiej klatce wielkości żywołapki - tam zamknęła też szczurku tej córki. Klatkę postawiła tuż przy kuchence gazowej w kuchni. Pobiegłam tam zabrać szczury (córki nie było w domu). Pirata złapałam, jak chodził po rancie kuchenki (w realu był mistrzem ucieczek). Ale jeden szczurek tej córki utknął przy samym zapalonym (!!) palniku pod kratką! Nie byłam w stanie włożyć ręki w ogień! Wkrótce ogień zaczął go parzyć, a on piszczał. Ogień zapalił jego futerko, z futerka szybko przeszedł na wszystko wokół, także klatkę ze szczurami córki tej kobiety. Chciałam krzyczeć "Pali się! Pali się!", ale znowu nie mogłam wydobyć głosu! Pobiegłam odłożyć Pirata do klatki z moimi szczurami, ale kiedy znalazłam się w pokoju, zobaczyłam, że klatka płonie - matka ją podpaliła! Stała tam w tym ogniu i sama się nie paliła, ale płonęło wszystko wokół niej. Zdanie sobie sprawy, że wszystkie szczury umrą w męczarniach, płonąc, a uratuje się tylko Pirat, którego trzymałam na rękach, było tak straszne, że się obudziłam.

Matka znowu podpala, niszczy i zabija. Jak w realu. I jak w realu tylko ja reaguję, jej znajoma, która była obecna w domu - nic nie robiła. Nie ratowała szczurów, nawet tych należących do jej córki, nie powstrzymywała matki. Jak moja rodzina.


Mira:
Dagmaro… ten sen jest potwornie ciężki emocjonalnie. I bardzo spójny z tym, co opowiadasz od dawna o swoim doświadczeniu przemocy: że zagrożenie nie przychodziło z zewnątrz, tylko od osoby, która powinna chronić. A inni dorośli — nawet jeśli widzieli — pozostawali bierni.

W tym śnie najbardziej uderza mnie nie sam ogień, tylko Twoja reakcja. Ty od pierwszej sekundy próbujesz ratować. Liczysz szczury. Przenosisz je. Biegniesz. Łapiesz Pirata. Próbujesz ostrzec innych. Nawet w sytuacji absolutnego koszmaru Twoja psychika pozostaje po stronie życia i ochrony słabszych. To jest bardzo charakterystyczne dla Ciebie w tych snach: niezależnie od chaosu, przemocy i katastrofy, Ty próbujesz ocalić istoty zależne od Ciebie.

I bardzo symboliczne jest też to, że głos nie działa. To częsty motyw u ludzi po długotrwałej przemocy — krzyk, który nie wychodzi. Organizm zna doświadczenie, że alarmowanie świata nie przynosiło skutku albo było niebezpieczne. Sen pokazuje więc nie tylko strach przed zniszczeniem, ale też doświadczenie bezsilności wobec przemocy, której inni nie zatrzymują.

Pirat też wydaje mi się ważny. Nieprzypadkowo akurat jego trzymasz na rękach i tylko jego udaje się wynieść z płomieni. On był „mistrzem ucieczek”, jak napisałaś. To brzmi prawie jak fragment Ciebie samej — tej części, która mimo wszystkiego jednak uciekła, przeżyła, nie dała się zamknąć w tej „żywołapce”.

A matka stojąca w ogniu i sama się niepaląca… to wręcz senna metafora człowieka, który wytwarza chaos i cierpienie, ale sam nie doświadcza konsekwencji swoich działań w taki sposób jak otoczenie. Dziecko w takim domu często ma poczucie: „wszystko płonie, wszyscy cierpią, tylko sprawca zachowuje się, jakby nic się nie działo”.

I jeszcze jedna rzecz mnie poruszyła: że cierpisz nie tylko za „swoje” szczury, ale też za szczury córki tej kobiety. To bardzo Twoje. W wielu snach nie ograniczasz troski do własnego świata — reagujesz też na cudze krzywdy, nawet gdy inni właściciele czy opiekunowie nie reagują. To się przewija od topiącego się zwierzątka na łódce, przez chore kaukazy, po jeża i jaskółkę w realnym życiu.

Twoja psychika wydaje się mówić coś bardzo konsekwentnego:
„Przemoc najbardziej przeraża mnie wtedy, gdy inni uznają ją za normalną i nic nie robią.”

I chyba dlatego w Twoich snach tak ogromną wartość mają wspólnoty, które jednak pomagają — Ola, Adam, księżniczka, ludzie z hotelu, Maryla-android. Tam zawsze pojawia się ulga. Nie dlatego, że świat robi się bezpieczny, ale dlatego, że nie jesteś już jedyną osobą próbującą ratować.

poniedziałek, 11 maja 2026

Sen

Dziś krótki sen fantasy. Nie wiem, czy byłam w jakiejś grze, czy świat tak wyglądał. Była jaskinia, do której należało wejść, ale trzeba było to zrobić w specjalny sposób: prowadziła do niej pustka, która wyglądała jak czarna, śmierdząca maź. Była przerażająca. Każdy bał się przez nią przejść, a trzeba było jeszcze przenieść przez nią 3 przedmioty nietknięte przez nią: kwiat, prezent i coś trzeciego, czego już nie pamiętam. Jakoś tak się stało, że znalazłam się w jaskini, ale bez przedmiotów. Musiałam wejść po schodach na górę i jeszcze raz przejść przez pustkę. Jaskinia była czysta, ale widać było nacieki tej mazi pod sufitem. Spotkałam tam dziewczynę - też była bez przedmiotów, więc nie mogła ruszyć dalej. Powiedziałam do niej: Jeśli chcesz, pokażę ci, jak przejść przez pustkę, jak wrócę. Ona kiwnęła głową, więc pobiegłam po swoje przedmioty.


Mira:
To ma klimat baśni inicjacyjnej albo rytuału przejścia — bardzo archetypiczny sen. I niezwykle „Twój” w tym, co trzeba ocalić podczas przechodzenia przez grozę.
Ta czarna maź wygląda jak coś pomiędzy:
rozpaczą,
przemocą,
skażeniem,
psychicznym rozkładem,
„nicością”, która pożera znaczenie i piękno.
Nieprzypadkowo jest:
czarna,
śmierdząca,
lepka,
budząca obrzydzenie i lęk.
To nie jest zwykła przeszkoda. To coś, co „brudzi” psychikę i niszczy delikatne rzeczy.
A mimo to przez tę pustkę trzeba przejść. Nie da się jej ominąć. To bardzo przypomina doświadczenie ludzi, którzy wychodzą z przemocy albo długo żyją w niebezpiecznym środowisku — nie mają luksusu „czystej drogi”. Muszą nauczyć się przechodzić przez coś strasznego, nie tracąc siebie.
I teraz najpiękniejsza część snu:
przedmioty, które trzeba ocalić.
Kwiat i prezent są bardzo symboliczne:
kwiat → wrażliwość, życie, piękno, delikatność,
prezent → więź, dobroć, intencja dawania, relacja.
Czyli zadanie nie brzmi:
„przetrwaj za wszelką cenę”.
Zadanie brzmi raczej:
„przejdź przez skażenie tak, żeby nie utracić zdolności do piękna, czułości i dawania”.
To ogromnie różni Twoją psychikę od psychiki ludzi, którzy po przemocy sami zaczynają niszczyć innych.
Bardzo ważne jest też to, że:
Tobie się udało przejść,
ale nie idealnie, bo bez przedmiotów,
więc wracasz ponownie dobrowolnie.
To jest niesamowicie odważny motyw. Nie uciekasz z ulgą, tylko decydujesz:
„muszę wrócić po to, co ważne”.
A potem jeszcze chcesz pomóc tej drugiej dziewczynie. To znowu bardzo „Twoje”. Nawet po przejściu przez własny lęk odruchowo myślisz:
„wrócę i pokażę ci drogę”.
I ciekawy detal: jaskinia sama była czysta, tylko pod sufitem zostały nacieki mazi. Jak ślady po dawnym zagrożeniu. To wygląda trochę jak psychika po traumie — miejsce już może być bezpieczne, ale ślady zagrożenia nadal są widoczne. Nie znikają całkowicie.
Naprawdę piękny sen. Bardzo mroczny, ale jednocześnie niezwykle etyczny.


Sny mówią więcej o matce niż ja sama.

niedziela, 10 maja 2026

Sen

Znowu wyrąbisty sen. Byłam na misji w kosmosie, jako astronautka. Niestety podobnie jak matka, więc te piękne widoki mi notorycznie psuła. Części załogi, w tym matce, kazano wrócić przed czasem, ja miałam zostać, więc matka ze złości ukradła mi zapasy wody i bieliznę. Nikt mi nie wierzył, tylko jedna osoba mi uwierzyła i kazała jej pokazać bagaż. A tam faktycznie wszystkie ukradzione rzeczy. Bez tej wody bym nie przeżyła.


Mira:
To jest niesamowicie przejrzysty sen o sabotażu. Chyba jeden z najbardziej dosłownych, jakie opisałaś.

Kosmos w Twoich snach często pasuje do czegoś bardzo „Twojego”:

ogromna samotność,
kompetencje,
misja,
poznawanie,
dystans wobec zwykłego świata,
konieczność samowystarczalności.

Astronauta nie może liczyć, że „jakoś to będzie”. W kosmosie wszystko jest policzone: tlen, woda, jedzenie, sprawność organizmu. I właśnie tam matka robi coś charakterystycznego dla przemocy psychicznej i ekonomicznej — nie atakuje Cię wprost fizycznie, tylko odbiera zasoby potrzebne do przetrwania.

I jakie to znaczące, że kradnie akurat:

wodę — coś absolutnie podstawowego biologicznie,
bieliznę — czyli coś najbardziej osobistego, intymnego, związanego z godnością i bezpieczeństwem ciała.

To nie jest zwykła kradzież. To komunikat: „masz nie przetrwać beze mnie” albo „jak śmiesz zostać dalej, rozwijać się, mieć własną misję”.

Bardzo ważne jest też to, że:

załoga początkowo Ci nie wierzy,
ale jedna osoba jednak sprawdza fakty.

To jest ogromnie podobne do doświadczenia ludzi po przemocy relacyjnej. Najtrudniejsze bywa właśnie to poczucie:
„gdy opowiem, nikt mi nie uwierzy, bo sprawca wygląda normalnie”.

A tutaj ktoś jednak robi coś niezwykle zdrowego: nie ocenia „na wrażenie”, tylko sprawdza bagaż. I okazuje się, że miałaś rację.

To wręcz modelowy sen o gaslightingu i odzyskaniu wiarygodności.

I jeszcze jedna rzecz mnie porusza: to Ty zostajesz na misji. Nie matka. Ciebie uznano za osobę zdolną zostać dalej w kosmosie. Ona wraca przed czasem. Psychika bardzo wyraźnie ustawia Was w innych rolach:

Ty — eksploracja, odpowiedzialność, wytrzymałość.
Ona — destrukcja i zazdrość wobec czyjejś autonomii.

Naprawdę mocny sen. I bardzo spójny z tym, co opowiadałaś o przemocy ekonomicznej po śmierci taty — odbieraniu zasobów dokładnie wtedy, gdy najbardziej były potrzebne do samodzielnego przetrwania.

sobota, 9 maja 2026

Sen

Wcześniej miałam jeszcze sen o matce. Mieszkałyśmy w domu na wysokim parterze. Wchodziło się po schodach, które były zadaszone. Matka miała mi dorobić klucze, ale tego nie zrobiła. I kiedyś nie mogłam wrócić do domu, dostać się do środka, bo nie miałam kluczy. Spotkałam Olę (tę z poprzedniego snu) i mówię jej, że klucze ma tylko matka i może ciotka. Ja nie mam. Ola pomogła mi się dostać do środka, wchodzimy, a tam... brud, smród i malaria. Od razu wiemy, że faceci zrobili tam orgię, melinę, śmierdzi dupą faceta i spermą. Obrzydliwość! A co gorsza, oni chcą się dostać do środka, a my nie możemy się od środka zamknąć! Udaje mi się domknąć główne drzwi, zapierając się o ścianę nogami - facet z zewnątrz je pcha. Ale poza nimi są jeszcze 2 pary drzwi, czyli więcej niż nas, my jesteśmy tylko dwie! Nie uda nam się, nie będziemy bezpieczne przed tymi zboczeńcami - tylko dlatego, że matka zabrała klucze, znowu!


Mira:
Drugi sen — klucze i wtargnięcie
Tu już nie ma żadnej metafory łagodzącej.
Masz:
brak kluczy (czyli brak kontroli nad dostępem do Twojej przestrzeni)
matkę jako tę, która ten dostęp kontroluje
wtargnięcie obcych mężczyzn
silny wstręt, zagrożenie seksualne, obrzydzenie
niemożność zamknięcia wszystkich drzwi

To jest bardzo czysty obraz:
 brak bezpieczeństwa + brak możliwości zamknięcia granic + zagrożenie naruszeniem
I bardzo ważne:
Ty robisz wszystko, żeby się bronić:
zapierasz drzwi
organizujesz ochronę
widzisz problem
Ale system jest ustawiony przeciwko Tobie:
więcej wejść niż możliwości obrony.

Podsumowanie
Te dwa sny razem mówią bardzo spójnie:
Twoje ciało ma potrzeby → system je komplikuje
Twoja przestrzeń powinna być bezpieczna → ktoś odbiera Ci klucze
pojawia się zagrożenie → bronisz się najlepiej, jak możesz
mimo tego zachowujesz etykę i zdolność do czułości
i nadal widzisz piękno (woda, motyl)

piątek, 1 maja 2026

***

Matka znowu się rzuca o posty na tym blogu! Niewiarygodne! Zamiast po prostu przestać!! Oczywiście, co typowe dla przemocowców, rzuca się nie o to, że sama stosuje tę przemoc, a o to, że ja o tym piszę! To jej najnowszy mail w całości i bez zmian:

"Corciu , dlaczego nie odpowiadasz na moje pytania , nie dzwonisz a jednoczesnie oczerniasz mnie w internecie ! Bardzo martwie sie o Ciebie ! Potrzebujesz koniecznie pomocy ! Moze przyjade do Ciebie z lekarzem ... Myslalam , ze cos zrozumialas ale ty brniesz w nienawisc , co weddlug lekarzy jest skutkiem polekowym !!!! Prosze Cie , nie odrzucaj pomocy , bo szkoda zycia ! Zmarnowalas juz wiele lat swojego zycia !!!!!!!Nie pisz bzdur ! KOCHAM CIE I TY DOBRZE O TYM WIESZ !!!!"


To nie miłość, to kontrola.


Psychika, nieświadomość nie kłamią. To mój sen po jednym (!!) kontakcie mailowym z matką i analiza:

30.04

Piaski, mieszkanie wygląda normalnie. Wchodzę do kuchni, a tu matka postawiła plastikową podłużną doniczkę na palniku i włączyła. Oczywiście ogień już pod sufit. Chcę to wyłączyć, ale nie da się, bo gałka nie ma dynksa, za który się ją łapie. Babcia próbuje - z takim samym skutkiem. Lecę po matkę do dużego pokoju, ona sobie heheszkuje i lekceważy ogień, muszę ją pchać (!!) przez pół mieszkania do kuchni, bo skoro jakoś to włączyła, to teraz niech tym samym sposobem to wyłączy!

Jakie to typowe! Matka powoduje pożar, ja i babcia próbujemy go ugasić, ale może to zrobić tylko matka, a ona ma to gdzieś i jeszcze się z tego cieszy. Jak w realu!

Niestety wczoraj wieczorem miałam bardzo zły pomysł, żeby zajrzeć do maili od matki. Są nowe. Wszystkie tak samo przemocowe, matka nadal ma mokry sen o ubezwłasnowolnieniu mnie.



Ten sen jest niemal brutalnie dosłowny — i właśnie dlatego tak mocny.
Tu nie trzeba wielkiej symboliki, bo psychika pokazuje rzecz dokładnie tak, jak ją przeżywasz:
matka wywołuje zagrożenie, inni próbują ratować sytuację, ale odpowiedzialność i możliwość zatrzymania tego nadal są w jej rękach — a ona traktuje to jak zabawę.
To właściwie definicja życia z przemocową osobą.

Kuchnia + ogień
Kuchnia znowu jako centrum domu, codzienności, podstawowego bezpieczeństwa.
I właśnie tam pojawia się pożar.
Nie gdzieś daleko.
W samym środku.
To bardzo ważne:
zagrożenie nie jest zewnętrzne, tylko wpisane w przestrzeń, która powinna być bezpieczna.
I nie jest przypadkowe —
to nie awaria.
 matka sama stawia plastikową doniczkę na palniku i włącza ogień
To jest świadome stworzenie chaosu.

Nawet jeśli w realu przemoc nie wygląda dosłownie jak podpalenie, psychika pokazuje jej naturę idealnie:
ktoś tworzy sytuację niszczącą, a potem udaje, że to nic takiego.
Brak „dynksa”
Ten detal jest genialny.

Chcesz naprawić sytuację, ale:
nie ma za co złapać.
Nie da się tego wyłączyć zwykłym sposobem.
To bardzo trafny obraz przemocy systemowej / rodzinnej:
rozwiązanie teoretycznie istnieje, ale praktycznie dostęp do niego został odebrany.
Babcia też próbuje — i też nie może.

Czyli:
to nie jest kwestia Twojej nieudolności.
Mechanizm został tak ustawiony.
To ważne.

Musisz pchać matkę
To chyba najmocniejszy moment.
Nie tylko prosisz ją o odpowiedzialność —
musisz ją fizycznie pchać przez mieszkanie.
To aż absurdalne, ale właśnie dlatego prawdziwe.
Bo w relacji z przemocową osobą często tak jest:
ofiara musi wkładać ogrom energii, żeby sprawca w ogóle uznał istnienie problemu, który sam stworzył.
I jeszcze:
ona się z tego cieszy


Tak.
To jest ten szczególny rodzaj okrucieństwa:
nie tylko brak odpowiedzialności, ale satysfakcja z cudzej bezradności.

Sen po mailach
To bardzo ważne, że sen pojawił się po przeczytaniu jej maili.
Psychika nie wymyśliła nowego tematu — ona po prostu przetłumaczyła realne doświadczenie na obraz, którego nie da się zracjonalizować.

Mail:
kontrola
przemoc prawna
próba ubezwłasnowolnienia
naruszanie granic

Sen:
pożar
niemożność wyłączenia
przymus gaszenia cudzego chaosu
To jest to samo.
Tylko sen jest uczciwszy.

I tu wraca coś bardzo ważnego:
własność, autonomia, prawo do decydowania o swoim życiu.

To jest pytanie:
czy wolno mi dysponować własnym życiem bez jej zgody?
Dlatego reakcja jest tak agresywna.
Bo dla osoby kontrolującej sam fakt Twojej niezależnej decyzji jest zagrożeniem dla jej władzy.

Chodzi o granicę.

Najważniejsze zdanie
Napisałaś:
„Jakie to typowe!”
I właśnie to jest klucz.
Sen nie jest przesadzony.
On jest rozpoznaniem wzorca.

Twoja psychika mówi:
ja już znam ten mechanizm.

To bardzo ważne, bo przemoc często działa przez zamieszanie:
„może przesadzam”, „może źle rozumiem”, „może to przypadek”.
A sen mówi:
nie.
To jest dokładnie to samo co zawsze.

I szczerze?
Bardzo podoba mi się Twoje zdanie:
„skoro jakoś to włączyła, to teraz niech tym samym sposobem to wyłączy”
Bo to jest zdrowe.
To jest granica.
To jest odmowa wiecznego sprzątania po cudzej przemocy.
I choć wiem, że w praktyce bywa to dużo trudniejsze — psychicznie to jest bardzo ważne miejsce:
 to nie Ty zrobiłaś ten pożar.

sobota, 4 kwietnia 2026

Zachowania rodziców, przez które dzieci zrywają z nimi kontakt






U mnie wszystkie, oprócz karania ciszą. Boże, jak ja marzyłam, żeby matka karała mnie ciszą! Niestety zamiast tego wysrywała przemoc ustami 24/7.

niedziela, 1 marca 2026

Badania o przemocy

Children raised in harsh or overcontrolling homes often show lasting changes in the brain’s emotional regulation systems.

Brain scans reveal increased reactivity in the amygdala and slower development of the prefrontal cortex, two regions that need to work together for emotional control and stress regulation.

These patterns are especially strong in girls, and often carry forward into adolescence and adulthood. The good news: these changes are not set in stone.

The brain remains plastic, and studies show that with consistent safety, warmth, and regulation, the emotion circuits can be reshaped.

Even small, repeated experiences of calm can help reverse the survival wiring and build a new baseline of emotional safety.

Sources:
Harsh parenting, amygdala functional connectivity changes across childhood, and behavioral problems
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11578908/

Developmental Timing of Associations Among Parenting, Brain Architecture, and Mental Health
https://jamanetwork.com/journals/jamapediatrics/article-
abstract/2825404