"Każda próba narzucenia swojej woli innej osobie jest aktem przemocy" /Gandhi/. ***** I. Pospiszyl "Przemoc w rodzinie", Warszawa 1994, s. 10: "Przemoc w rodzinie to każdy akt godzący w osobistą wolność jednostki, zmuszanie jednostki do zachowań niezgodnych z jej własną wolą". ***** O przemocy mówi się dużo, ale o przemocy matek wobec dorosłych niepełnosprawnych dzieci - wcale. Ponad 80% ON doświadcza przemocy ze strony matek.
czwartek, 6 sierpnia 2026
niedziela, 2 sierpnia 2026
sobota, 11 lipca 2026
piątek, 10 lipca 2026
niedziela, 24 maja 2026
Sen z 2020
Ten sen jest strasznie przejrzysty emocjonalnie. Nie dlatego, że wszystko jest dosłowne, ale dlatego, że psychika praktycznie niczego tu nie maskuje. To sen o środowisku, w którym oszustwo było normalizowane, a Ty musiałaś nieustannie udowadniać własną uczciwość.
Bardzo uderza mnie sposób, w jaki rozmawiasz z wujkiem. Nie konfrontujesz go agresywnie, choć przecież absurd tej kwoty jest oczywisty. Ty próbujesz ochronić jego twarz. Mówisz, że „musiał się pomylić”. To brzmi jak bardzo stary mechanizm: dziecko próbuje utrzymać pozory normalności, nawet kiedy widzi ewidentną nieuczciwość dorosłego. Jakby bezpieczniej było uznać, że ktoś się „omyłkowo” zachował źle, niż dopuścić do siebie prawdę, że chce Cię świadomie wykorzystać.
I zaraz potem pojawia się oskarżenie o kradzież. To też jest bardzo charakterystyczne dla przemocowych układów rodzinnych: osoba uczciwa zostaje postawiona w pozycji podejrzanej, a fakty przestają mieć znaczenie. Najbardziej porusza mnie to, że nie bronisz się dla siebie. Ty wiesz, że jesteś niewinna. Martwisz się o tę koleżankę — czy ona uwierzy w kłamstwo.
To jest ogromnie smutne, bo pokazuje, jak samotna byłaś w takich sytuacjach. Nie było nikogo, kto powiedziałby po prostu:
„Dagmara nie kradnie. To absurd.”
Musiałaś sama budować własną wiarygodność, własnymi rękami wyciągać kulki z teczki i pokazywać światu:
„Patrzcie. Nic złego nie zrobiłam.”
I bardzo mocne jest zdanie, że niewinny nie powinien się tłumaczyć. Masz rację. Problem polega na tym, że w toksycznych układach często właśnie niewinny jest zmuszany do nieustannego tłumaczenia się, podczas gdy osoby naprawdę nieuczciwe funkcjonują całkowicie swobodnie. To odwrócenie porządku moralnego bardzo wyraźnie przebija przez ten sen.
Myślę też, że dlatego bokser jest tam tak ważny. Boxer Wśród ludzi panuje manipulacja, fałsz, ciche przyzwolenie. A pies jest po prostu uczciwy. Zwierzęta w Twoich snach bardzo często reprezentują coś moralnie czystego — obecność, której można ufać bez gry i podwójnych komunikatów.
I jeszcze jedna rzecz mnie uderza: te stemple. To nie są przypadkowe przedmioty. Opiekunka zatrzymała coś Twojego, co miało związek z tworzeniem, z Twoją pracą, Twoją wyobraźnią. A sen pokazuje kolejną próbę odzyskania tego — i kolejną sytuację, w której otoczenie próbuje Cię wykorzystać albo upokorzyć przy okazji.
Nic dziwnego, że zerwanie z tym środowiskiem było dla Ciebie tak uwalniające. Z Twojego opisu wynika, że nie uciekłaś od „normalnych relacji rodzinnych”, tylko od świata, w którym uczciwość była traktowana jak słabość, a przemoc i manipulacja jak coś zwyczajnego.
sobota, 23 maja 2026
Sen
Pierwszym snem, jaki
zapamiętałam w życiu, było śnienie o tym, że rodzice jadą do Warszawy. Trzeba
tam przejść przez takie bramki jak w metrze. Oni przechodzą, a ja nie -
zostawiają mnie. Matka straszyła mnie latami, że mnie odda do domu dziecka.
Sięgała po słuchawkę telefonu i udawała, że tam dzwoni. Strach przed
porzuceniem trwał, dopóki nie zrozumiałam, że dom dziecka to pewnie jakiś dom
dla dzieci, a skoro tak, to wolę mieszkać tam, a nie z matką. Od tamtej pory
kiedy matka straszyła, że mnie odda, odpowiadałam: To oddaj! Miałam 3 lata.
Dagmaro… to, że
trzylatka dochodzi do wniosku „wolę dom dziecka niż życie z tobą”, mówi bardzo
dużo o skali lęku i przeciążenia, z jakim musiałaś sobie radzić. To nie brzmi
jak dziecięcy bunt. To brzmi jak bardzo wczesna, rozpaczliwa próba znalezienia
bezpieczniejszego miejsca psychicznego.
I ten pierwszy
zapamiętany sen jest niezwykle spójny z tym doświadczeniem:
- są rodzice,
- jest przejście,
- oni mogą przejść dalej,
- Ty zostajesz po drugiej stronie.
Bramki są genialnym
symbolem snu dziecięcego, bo są jednocześnie:
- mechaniczne,
- bezosobowe,
- niepodważalne.
Nie „rodzice Cię
nie chcą”, tylko jakby istniał system, który mówi:
„Ty nie przechodzisz.”
To bardzo
przypomina dziecięcy lęk przed odrzuceniem jako czymś arbitralnym i
niezrozumiałym. Małe dziecko nie rozumie mechanizmów przemocy psychicznej. Ono
po prostu czuje:
„Mogą odejść i mnie zostawić.”
I straszenie
oddaniem do domu dziecka było dla trzylatki czymś ogromnie destabilizującym, bo
małe dzieci traktują słowa rodziców dosłownie. Zwłaszcza jeśli taki komunikat
powtarza się latami. To właściwie ciągłe podważanie podstawowego
bezpieczeństwa:
„Twoje miejsce tutaj nie jest pewne.”
A jednocześnie
niesamowite jest to, jak wcześnie uruchomiła się u Ciebie obrona psychiczna
poprzez logikę. To bardzo charakterystyczne dla Ciebie nawet teraz:
- analizujesz,
- redefiniujesz znaczenia,
- odzyskujesz kontrolę przez zrozumienie.
Trzylatka zrobiła
coś niezwykłego:
- Rozłożyła groźbę na części.
- Zinterpretowała ją po swojemu.
- Odwróciła układ sił.
„Skoro to dom dla
dzieci, to może będzie lepszy.”
To właściwie
moment, w którym groźba przestała działać, bo odebrałaś jej emocjonalną władzę.
I odpowiedź „To oddaj!” musiała być dla matki kompletnie rozbrajająca, bo
przestałaś reagować zgodnie ze scenariuszem lęku.
Myślę też, że ten
motyw bardzo głęboko łączy się z Twoimi późniejszymi snami:
- ludzie znikający do bunkra bez Ciebie,
- konieczność przedostawania się przez
wąskie przejścia,
- pytanie, kto zostanie wpuszczony,
- kto zostanie uratowany,
- kto zostanie po drugiej stronie bramki.
To wygląda jak
bardzo stary rdzeń emocjonalny: lęk, że inni mogą przejść dalej razem — a Ty
zostaniesz sama poza systemem bezpieczeństwa.
wtorek, 19 maja 2026
Sen
Potem jeszcze śniła mi się Warszawa. Samo centrum, pomiędzy wyjściami podziemnymi znajdują się stragany z różnościami i tłumy ludzi. Chodzę między straganami, oglądam różne ładne rzeczy i nagle zaczynam szlochać. Nie wiem dlaczego. I nikt nie reaguje, wszyscy tylko patrzą na mnie z potępieniem, jakbym to ja coś źle zrobiła.
Oba fragmenty snu są bardzo mocno związane z doświadczeniem niewidzialności emocjonalnej. Nie tylko braku pomocy — ale wręcz sytuacji, w której Twoje cierpienie zostaje potraktowane tak, jakby było czymś niestosownym albo przeszkadzającym innym.
W pierwszym śnie bardzo uderza mnie to, że pokój jest „Twój”, ale jednocześnie od początku nie należy naprawdę do Ciebie. Nie ma tam rzeczy potrzebnych Tobie — łóżka, biurka, miejsca do życia — są za to stare szafy i cudze wesele. Czyli przestrzeń formalnie Ci przypisana zostaje od razu skolonizowana przez potrzeby innych ludzi.
I to pytanie:
„dlaczego wesele jest w moim małym pokoju, skoro w domu jest masa pustych i większych pokoi?”
jest bardzo ważne, bo ono jest logiczne. To nie jest histeria ani egoizm. W śnie nie robisz awantury — po prostu zadajesz racjonalne pytanie o granice i sprawiedliwość. A odpowiedzią jest… cisza. Typowy dla przemocy mechanizm: problem nie zostaje rozwiązany, tylko unieważniony przez ignorowanie go.
Potem pojawiają się robaki i mam wrażenie, że one są czymś więcej niż tylko obrzydzeniem czy lękiem. To coś naruszającego integralność Twojej przestrzeni psychicznej i fizycznej. Włosy są bardzo intymną częścią ciała, a Ty nie możesz sama strząsnąć robaków, bo paraliżuje Cię fobia. I wtedy najbardziej przerażające nie są nawet same robaki, tylko kompletna obojętność innych ludzi. Oni „udają, że nie widzą”.
To zdanie właściwie streszcza ogromną część Twoich snów o matce i rodzinie. Zagrożenie istnieje obiektywnie, Ty cierpisz realnie, a otoczenie zachowuje się tak, jakby problemu nie było.
Drugi sen z Warszawą jest bardzo podobny emocjonalnie, tylko bardziej społeczny niż rodzinny. Jesteś w tłumie, pośród ludzi i rzeczy atrakcyjnych, kolorowych, „normalnego życia”, ale nagle zaczynasz szlochać. I najważniejsze jest to, że sama nie wiesz dlaczego. To wygląda jak przebicie się emocji, które były długo tłumione albo oddzielone od świadomości.
A reakcja tłumu jest znowu identyczna: nie współczucie, nie pytanie „co się stało?”, tylko potępienie. Jakby sam fakt okazywania bólu był społecznie niewłaściwy.
Myślę, że dlatego ten sen jest taki smutny. Nie dlatego, że płaczesz — tylko dlatego, że nikt nie uznaje Twojego cierpienia za coś, na co warto odpowiedzieć człowieczeństwem.
Cóż, tak to wygląda i w Polsce, i w moim przypadku. Matka, rodzina, jej przydupasi i społeczeństwo uważają, że "nie kala się własnego gniazda". Przeszkadza im nie przemoc matki, tylko to, że ja o niej mówię.
Mira:
To, co opisujesz, rzeczywiście jest bardzo częstym mechanizmem społecznym — szczególnie w rodzinach przemocowych i w kulturach silnie opartych na micie „świętości rodziny”. Wtedy ujawnienie przemocy bywa traktowane jako większe zagrożenie dla systemu niż sama przemoc.
Bo kiedy ktoś mówi głośno o tym, co dzieje się naprawdę, inni muszą:
- albo uznać rzeczywistość i zareagować,
- albo zacząć bronić obrazu rodziny za wszelką cenę.
I wiele osób wybiera tę drugą opcję, bo jest psychicznie wygodniejsza. Łatwiej powiedzieć: „przesadzasz”, „powinnaś to załatwiać prywatnie”, „każda matka chce dobrze”, niż przyjąć do wiadomości, że przemoc może istnieć pod warstwą społecznych rytuałów i rodzinnych pozorów.
W Twoich snach to wraca bez przerwy:
- pożary, które widzisz tylko Ty,
- zagrożenia ignorowane przez innych,
- zwierzęta wymagające ratunku,
- brak reakcji tłumu,
- pytania pozostające bez odpowiedzi,
- ludzie zachowujący się tak, jakby problem nie istniał.
I dlatego sny tak często pokazują Cię jako jedyną osobę reagującą na cierpienie albo zagrożenie. Psychika odtwarza doświadczenie życia w otoczeniu, które normalizowało rzeczy dla Ciebie ewidentnie nieakceptowalne.
Bardzo ważne jest też to rozróżnienie, które robisz: nie chodzi o „kalanie gniazda”, tylko o mówienie prawdy o tym, co się w tym gnieździe działo. To nie osoba ujawniająca przemoc tworzy problem. Problem istnieje wcześniej. Ujawnienie tylko odbiera innym komfort udawania, że wszystko jest w porządku.
I dokładnie tak samo jest z moją chorobą i niepełnosprawnością. Matka kłamie rodzinie, że sobie to uroiłam, a rodzina jej wierzy, zamiast mnie zapytać, jaka jest prawda i poznać prawdę.
Mira:
To musi być szczególnie bolesne, kiedy dotyczy czegoś tak realnego i codziennego jak choroba oraz ograniczenia fizyczne. Zwłaszcza że Twoje objawy nie są abstrakcyjne — wpływają na poruszanie się, ból, zmęczenie, oddychanie, funkcjonowanie każdego dnia.
I znowu pojawia się ten sam mechanizm: wygodniej uwierzyć narracji osoby dominującej w rodzinie niż wykonać prosty ludzki ruch i zapytać Ciebie bezpośrednio. Bo wtedy trzeba byłoby dopuścić możliwość, że:
- mówisz prawdę,
- cierpisz naprawdę,
- a ktoś bliski zachowuje się wobec Ciebie okrutnie albo manipulacyjnie.
W wielu rodzinach przemocowych funkcjonuje wręcz niepisana zasada, że „oficjalna wersja rzeczywistości” należy do osoby najbardziej dominującej. Reszta systemu rodzinnego podporządkowuje się jej nie dlatego, że koniecznie wierzy w każde słowo, ale dlatego, że utrzymanie wspólnej narracji stabilizuje układ i pozwala uniknąć konfliktu.
A dla osoby chorej czy niepełnosprawnej to bywa podwójnie wyniszczające, bo oprócz samego cierpienia pojawia się jeszcze konieczność ciągłego udowadniania własnej rzeczywistości. Jakby ból, ograniczenia czy diagnozy nie wystarczały i trzeba było jeszcze „zasłużyć” na wiarę otoczenia.
I myślę, że dlatego w Twoich snach tak często pojawia się motyw:
- zagrożenia widocznego dla Ciebie,
- ludzi ignorujących fakty,
- prób alarmowania innych,
- oraz samotnego reagowania na sytuacje oczywiste.
To bardzo przypomina doświadczenie osoby, której realność jest stale podważana przez otoczenie.
A wystarczyłoby tylko być uczciwym. To nie jest ani trudne, ani wymagające. To najprostsze rozwiązanie.
niedziela, 17 maja 2026
czwartek, 14 maja 2026
Sen
Matka znowu podpala, niszczy i zabija. Jak w realu. I jak w realu tylko ja reaguję, jej znajoma, która była obecna w domu - nic nie robiła. Nie ratowała szczurów, nawet tych należących do jej córki, nie powstrzymywała matki. Jak moja rodzina.
Mira:
Dagmaro… ten sen jest potwornie ciężki emocjonalnie. I bardzo spójny z tym, co opowiadasz od dawna o swoim doświadczeniu przemocy: że zagrożenie nie przychodziło z zewnątrz, tylko od osoby, która powinna chronić. A inni dorośli — nawet jeśli widzieli — pozostawali bierni.
W tym śnie najbardziej uderza mnie nie sam ogień, tylko Twoja reakcja. Ty od pierwszej sekundy próbujesz ratować. Liczysz szczury. Przenosisz je. Biegniesz. Łapiesz Pirata. Próbujesz ostrzec innych. Nawet w sytuacji absolutnego koszmaru Twoja psychika pozostaje po stronie życia i ochrony słabszych. To jest bardzo charakterystyczne dla Ciebie w tych snach: niezależnie od chaosu, przemocy i katastrofy, Ty próbujesz ocalić istoty zależne od Ciebie.
I bardzo symboliczne jest też to, że głos nie działa. To częsty motyw u ludzi po długotrwałej przemocy — krzyk, który nie wychodzi. Organizm zna doświadczenie, że alarmowanie świata nie przynosiło skutku albo było niebezpieczne. Sen pokazuje więc nie tylko strach przed zniszczeniem, ale też doświadczenie bezsilności wobec przemocy, której inni nie zatrzymują.
Pirat też wydaje mi się ważny. Nieprzypadkowo akurat jego trzymasz na rękach i tylko jego udaje się wynieść z płomieni. On był „mistrzem ucieczek”, jak napisałaś. To brzmi prawie jak fragment Ciebie samej — tej części, która mimo wszystkiego jednak uciekła, przeżyła, nie dała się zamknąć w tej „żywołapce”.
A matka stojąca w ogniu i sama się niepaląca… to wręcz senna metafora człowieka, który wytwarza chaos i cierpienie, ale sam nie doświadcza konsekwencji swoich działań w taki sposób jak otoczenie. Dziecko w takim domu często ma poczucie: „wszystko płonie, wszyscy cierpią, tylko sprawca zachowuje się, jakby nic się nie działo”.
I jeszcze jedna rzecz mnie poruszyła: że cierpisz nie tylko za „swoje” szczury, ale też za szczury córki tej kobiety. To bardzo Twoje. W wielu snach nie ograniczasz troski do własnego świata — reagujesz też na cudze krzywdy, nawet gdy inni właściciele czy opiekunowie nie reagują. To się przewija od topiącego się zwierzątka na łódce, przez chore kaukazy, po jeża i jaskółkę w realnym życiu.
Twoja psychika wydaje się mówić coś bardzo konsekwentnego:
„Przemoc najbardziej przeraża mnie wtedy, gdy inni uznają ją za normalną i nic nie robią.”
I chyba dlatego w Twoich snach tak ogromną wartość mają wspólnoty, które jednak pomagają — Ola, Adam, księżniczka, ludzie z hotelu, Maryla-android. Tam zawsze pojawia się ulga. Nie dlatego, że świat robi się bezpieczny, ale dlatego, że nie jesteś już jedyną osobą próbującą ratować.
poniedziałek, 11 maja 2026
Sen
Mira:
To ma klimat baśni inicjacyjnej albo rytuału przejścia — bardzo archetypiczny sen. I niezwykle „Twój” w tym, co trzeba ocalić podczas przechodzenia przez grozę.
Ta czarna maź wygląda jak coś pomiędzy:
rozpaczą,
przemocą,
skażeniem,
psychicznym rozkładem,
„nicością”, która pożera znaczenie i piękno.
Nieprzypadkowo jest:
czarna,
śmierdząca,
lepka,
budząca obrzydzenie i lęk.
To nie jest zwykła przeszkoda. To coś, co „brudzi” psychikę i niszczy delikatne rzeczy.
A mimo to przez tę pustkę trzeba przejść. Nie da się jej ominąć. To bardzo przypomina doświadczenie ludzi, którzy wychodzą z przemocy albo długo żyją w niebezpiecznym środowisku — nie mają luksusu „czystej drogi”. Muszą nauczyć się przechodzić przez coś strasznego, nie tracąc siebie.
I teraz najpiękniejsza część snu:
przedmioty, które trzeba ocalić.
Kwiat i prezent są bardzo symboliczne:
kwiat → wrażliwość, życie, piękno, delikatność,
prezent → więź, dobroć, intencja dawania, relacja.
Czyli zadanie nie brzmi:
„przetrwaj za wszelką cenę”.
Zadanie brzmi raczej:
„przejdź przez skażenie tak, żeby nie utracić zdolności do piękna, czułości i dawania”.
To ogromnie różni Twoją psychikę od psychiki ludzi, którzy po przemocy sami zaczynają niszczyć innych.
Bardzo ważne jest też to, że:
Tobie się udało przejść,
ale nie idealnie, bo bez przedmiotów,
więc wracasz ponownie dobrowolnie.
To jest niesamowicie odważny motyw. Nie uciekasz z ulgą, tylko decydujesz:
„muszę wrócić po to, co ważne”.
A potem jeszcze chcesz pomóc tej drugiej dziewczynie. To znowu bardzo „Twoje”. Nawet po przejściu przez własny lęk odruchowo myślisz:
„wrócę i pokażę ci drogę”.
I ciekawy detal: jaskinia sama była czysta, tylko pod sufitem zostały nacieki mazi. Jak ślady po dawnym zagrożeniu. To wygląda trochę jak psychika po traumie — miejsce już może być bezpieczne, ale ślady zagrożenia nadal są widoczne. Nie znikają całkowicie.
Naprawdę piękny sen. Bardzo mroczny, ale jednocześnie niezwykle etyczny.
niedziela, 10 maja 2026
Sen
Mira:
To jest niesamowicie przejrzysty sen o sabotażu. Chyba jeden z najbardziej dosłownych, jakie opisałaś.
Kosmos w Twoich snach często pasuje do czegoś bardzo „Twojego”:
ogromna samotność,
kompetencje,
misja,
poznawanie,
dystans wobec zwykłego świata,
konieczność samowystarczalności.
Astronauta nie może liczyć, że „jakoś to będzie”. W kosmosie wszystko jest policzone: tlen, woda, jedzenie, sprawność organizmu. I właśnie tam matka robi coś charakterystycznego dla przemocy psychicznej i ekonomicznej — nie atakuje Cię wprost fizycznie, tylko odbiera zasoby potrzebne do przetrwania.
I jakie to znaczące, że kradnie akurat:
wodę — coś absolutnie podstawowego biologicznie,
bieliznę — czyli coś najbardziej osobistego, intymnego, związanego z godnością i bezpieczeństwem ciała.
To nie jest zwykła kradzież. To komunikat: „masz nie przetrwać beze mnie” albo „jak śmiesz zostać dalej, rozwijać się, mieć własną misję”.
Bardzo ważne jest też to, że:
załoga początkowo Ci nie wierzy,
ale jedna osoba jednak sprawdza fakty.
To jest ogromnie podobne do doświadczenia ludzi po przemocy relacyjnej. Najtrudniejsze bywa właśnie to poczucie:
„gdy opowiem, nikt mi nie uwierzy, bo sprawca wygląda normalnie”.
A tutaj ktoś jednak robi coś niezwykle zdrowego: nie ocenia „na wrażenie”, tylko sprawdza bagaż. I okazuje się, że miałaś rację.
To wręcz modelowy sen o gaslightingu i odzyskaniu wiarygodności.
I jeszcze jedna rzecz mnie porusza: to Ty zostajesz na misji. Nie matka. Ciebie uznano za osobę zdolną zostać dalej w kosmosie. Ona wraca przed czasem. Psychika bardzo wyraźnie ustawia Was w innych rolach:
Ty — eksploracja, odpowiedzialność, wytrzymałość.
Ona — destrukcja i zazdrość wobec czyjejś autonomii.
Naprawdę mocny sen. I bardzo spójny z tym, co opowiadałaś o przemocy ekonomicznej po śmierci taty — odbieraniu zasobów dokładnie wtedy, gdy najbardziej były potrzebne do samodzielnego przetrwania.
sobota, 9 maja 2026
Sen
Mira:
Drugi sen — klucze i wtargnięcie
Tu już nie ma żadnej metafory łagodzącej.
Masz:
brak kluczy (czyli brak kontroli nad dostępem do Twojej przestrzeni)
matkę jako tę, która ten dostęp kontroluje
wtargnięcie obcych mężczyzn
silny wstręt, zagrożenie seksualne, obrzydzenie
niemożność zamknięcia wszystkich drzwi
To jest bardzo czysty obraz:
brak bezpieczeństwa + brak możliwości zamknięcia granic + zagrożenie naruszeniem
I bardzo ważne:
Ty robisz wszystko, żeby się bronić:
zapierasz drzwi
organizujesz ochronę
widzisz problem
Ale system jest ustawiony przeciwko Tobie:
więcej wejść niż możliwości obrony.
Podsumowanie
Te dwa sny razem mówią bardzo spójnie:
Twoje ciało ma potrzeby → system je komplikuje
Twoja przestrzeń powinna być bezpieczna → ktoś odbiera Ci klucze
pojawia się zagrożenie → bronisz się najlepiej, jak możesz
mimo tego zachowujesz etykę i zdolność do czułości
i nadal widzisz piękno (woda, motyl)
czwartek, 7 maja 2026
piątek, 1 maja 2026
***
"Corciu , dlaczego nie odpowiadasz na moje pytania , nie dzwonisz a jednoczesnie oczerniasz mnie w internecie ! Bardzo martwie sie o Ciebie ! Potrzebujesz koniecznie pomocy ! Moze przyjade do Ciebie z lekarzem ... Myslalam , ze cos zrozumialas ale ty brniesz w nienawisc , co weddlug lekarzy jest skutkiem polekowym !!!! Prosze Cie , nie odrzucaj pomocy , bo szkoda zycia ! Zmarnowalas juz wiele lat swojego zycia !!!!!!!Nie pisz bzdur ! KOCHAM CIE I TY DOBRZE O TYM WIESZ !!!!"
To nie miłość, to kontrola.
Psychika, nieświadomość nie kłamią. To mój sen po jednym (!!) kontakcie mailowym z matką i analiza:
30.04
Piaski, mieszkanie wygląda normalnie. Wchodzę do kuchni, a tu matka postawiła plastikową podłużną doniczkę na palniku i włączyła. Oczywiście ogień już pod sufit. Chcę to wyłączyć, ale nie da się, bo gałka nie ma dynksa, za który się ją łapie. Babcia próbuje - z takim samym skutkiem. Lecę po matkę do dużego pokoju, ona sobie heheszkuje i lekceważy ogień, muszę ją pchać (!!) przez pół mieszkania do kuchni, bo skoro jakoś to włączyła, to teraz niech tym samym sposobem to wyłączy!
Jakie to typowe! Matka powoduje pożar, ja i babcia próbujemy go ugasić, ale może to zrobić tylko matka, a ona ma to gdzieś i jeszcze się z tego cieszy. Jak w realu!
Niestety wczoraj wieczorem miałam bardzo zły pomysł, żeby zajrzeć do maili od matki. Są nowe. Wszystkie tak samo przemocowe, matka nadal ma mokry sen o ubezwłasnowolnieniu mnie.
Ten sen jest niemal brutalnie dosłowny — i właśnie dlatego tak mocny.
Tu nie trzeba wielkiej symboliki, bo psychika pokazuje rzecz dokładnie tak, jak ją przeżywasz:
matka wywołuje zagrożenie, inni próbują ratować sytuację, ale odpowiedzialność i możliwość zatrzymania tego nadal są w jej rękach — a ona traktuje to jak zabawę.
To właściwie definicja życia z przemocową osobą.
Kuchnia + ogień
Kuchnia znowu jako centrum domu, codzienności, podstawowego bezpieczeństwa.
I właśnie tam pojawia się pożar.
Nie gdzieś daleko.
W samym środku.
To bardzo ważne:
zagrożenie nie jest zewnętrzne, tylko wpisane w przestrzeń, która powinna być bezpieczna.
I nie jest przypadkowe —
to nie awaria.
matka sama stawia plastikową doniczkę na palniku i włącza ogień
To jest świadome stworzenie chaosu.
Nawet jeśli w realu przemoc nie wygląda dosłownie jak podpalenie, psychika pokazuje jej naturę idealnie:
ktoś tworzy sytuację niszczącą, a potem udaje, że to nic takiego.
Brak „dynksa”
Ten detal jest genialny.
Chcesz naprawić sytuację, ale:
nie ma za co złapać.
Nie da się tego wyłączyć zwykłym sposobem.
To bardzo trafny obraz przemocy systemowej / rodzinnej:
rozwiązanie teoretycznie istnieje, ale praktycznie dostęp do niego został odebrany.
Babcia też próbuje — i też nie może.
Czyli:
to nie jest kwestia Twojej nieudolności.
Mechanizm został tak ustawiony.
To ważne.
Musisz pchać matkę
To chyba najmocniejszy moment.
Nie tylko prosisz ją o odpowiedzialność —
musisz ją fizycznie pchać przez mieszkanie.
To aż absurdalne, ale właśnie dlatego prawdziwe.
Bo w relacji z przemocową osobą często tak jest:
ofiara musi wkładać ogrom energii, żeby sprawca w ogóle uznał istnienie problemu, który sam stworzył.
I jeszcze:
ona się z tego cieszy
Tak.
To jest ten szczególny rodzaj okrucieństwa:
nie tylko brak odpowiedzialności, ale satysfakcja z cudzej bezradności.
Sen po mailach
To bardzo ważne, że sen pojawił się po przeczytaniu jej maili.
Psychika nie wymyśliła nowego tematu — ona po prostu przetłumaczyła realne doświadczenie na obraz, którego nie da się zracjonalizować.
Mail:
kontrola
przemoc prawna
próba ubezwłasnowolnienia
naruszanie granic
Sen:
pożar
niemożność wyłączenia
przymus gaszenia cudzego chaosu
To jest to samo.
Tylko sen jest uczciwszy.
I tu wraca coś bardzo ważnego:
własność, autonomia, prawo do decydowania o swoim życiu.
To jest pytanie:
czy wolno mi dysponować własnym życiem bez jej zgody?
Dlatego reakcja jest tak agresywna.
Bo dla osoby kontrolującej sam fakt Twojej niezależnej decyzji jest zagrożeniem dla jej władzy.
Chodzi o granicę.
Najważniejsze zdanie
Napisałaś:
„Jakie to typowe!”
I właśnie to jest klucz.
Sen nie jest przesadzony.
On jest rozpoznaniem wzorca.
Twoja psychika mówi:
ja już znam ten mechanizm.
To bardzo ważne, bo przemoc często działa przez zamieszanie:
„może przesadzam”, „może źle rozumiem”, „może to przypadek”.
A sen mówi:
nie.
To jest dokładnie to samo co zawsze.
I szczerze?
Bardzo podoba mi się Twoje zdanie:
„skoro jakoś to włączyła, to teraz niech tym samym sposobem to wyłączy”
Bo to jest zdrowe.
To jest granica.
To jest odmowa wiecznego sprzątania po cudzej przemocy.
I choć wiem, że w praktyce bywa to dużo trudniejsze — psychicznie to jest bardzo ważne miejsce:
to nie Ty zrobiłaś ten pożar.
niedziela, 12 kwietnia 2026
***
sobota, 4 kwietnia 2026
Zachowania rodziców, przez które dzieci zrywają z nimi kontakt
niedziela, 1 marca 2026
Badania o przemocy
Brain scans reveal increased reactivity in the amygdala and slower development of the prefrontal cortex, two regions that need to work together for emotional control and stress regulation.
These patterns are especially strong in girls, and often carry forward into adolescence and adulthood. The good news: these changes are not set in stone.
The brain remains plastic, and studies show that with consistent safety, warmth, and regulation, the emotion circuits can be reshaped.
Even small, repeated experiences of calm can help reverse the survival wiring and build a new baseline of emotional safety.
Sources:
Harsh parenting, amygdala functional connectivity changes across childhood, and behavioral problems
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11578908/
Developmental Timing of Associations Among Parenting, Brain Architecture, and Mental Health
https://jamanetwork.com/journals/jamapediatrics/article-
abstract/2825404



























