Matka znowu straszy mnie przemocą i nachodzeniem:
"Kochana Corciu,mialam do ciebie przyjechac z mikolajem ale sie rozchorowalam.Mam dla ciebie pare rzeczy i chcialam pogadac o czyms... Moze w poniedzialek, co Ty nato O ktorej godzinie mogewpasc Mama".
Napisałam znowu do OPSu, niech interweniują znowu, ja już nie mam siły. :(
"matka znowu straszy mnie nachodzeniem. Co mam zrobić? Nie mogę się przecież przeprowadzić, bo nie mam na to ani pieniędzy, ani sił. Nie mam się gdzie ukryć przed nią, poza tym mój dom to mój azyl, nie mogę się bać być we własnym domu. :(
Po Pani interwencji spokój był przez 2 tygodnie, potem zaczęła mi wypisywać i narzucać, że mam z nią spędzić święta, mimo że wie, że ich nie obchodzę, i że nadal jest aktualne to, co już wielokrotnie podkreślałam - że zgadzam się na kontakt z nią wyłącznie wtedy, kiedy zrezygnuje z przemocy. Nie zrezygnowała. Znowu jestem roztrzęsiona i boję się. To nie na moje zdrowie. :/
Był u mnie dzielnicowy, ale też mi nie pomógł. Powiedział jedynie, że jak matka mnie najdzie, to mam dzwonić pod 112. A chodzi przecież o to, żeby mnie NIE nachodziła, a nie żebym musiała wzywać służby na pomoc, ryzykując zdrowiem. :/"
Edit: Kiedy jej napisałam, żeby nie przyjeżdżała, zaczęła znowu swoje ataki i dokładnie te same śpiewki co zawsze. Skąd mam brać pomoc, skoro nawet policja w tej sprawie nic nie robi? Dlaczego jej wszystko wolno?
"Corcia,co sie z toba dzieje.Twoje zachowanie nie jest normalne.Spotkanie i rozmowa z wlasna mama to jest naturalne zachowanie.Nie widzialysmy sie juz kilka miesiecy.Prosze cie , chodz ze mna do lekarza,zeby sie zdiagnozowac i leczyc a nie lykac prochow bez dokladnych badan. CZy ty nie chcesz wyzdrowiec. Nie jestes matka i nie rozumiesz co znaczy patrzec na wlasne dziecko jak niszczy wlasne zdrowie i zycie i nie chce pomocy od najblizszej osoby tylko pograza sie w uzaleznieniu . Nikt ci nie pomoze,jesli ty sama nie bedziesz chciala. Twoje zdrowie jest w twoich rekach. Co zrobily z toba psyhotropy i opiaty , ze juz t y sama tego nie widzisz, a mnie traktujesz jak wroga.Czas ucieka i dziala na twoja niekorzysc. Kazdy,kto jest chory,probuje wszystkiego,zeby wyzdrowiec i wrocic do normalnego zycia. Wszyscy,ktorzy cie znali ,widza,ze nie jestes sobaZaden lekarz cie nie wyleczy bez pomocy bliskiej osoby, a masz tylko mnie ,tak jak ja tylko ciebie. Mama"
I robi to znowu celowo w momencie, kiedy mi się pogorszyło i nie mam siły się bronić!
Edit, kolejne 2 takie same maile, wciąż z adresu taty:
"Zabko, ja juz jestem stara schorowana. 10 lat choroby ojca dalo mi w kosc. Teraz chcialabym w spokoju zadbac o swoje zdrowie gdzies wyjechac i nie martwic sie o nic,a tymczasem zaczely sie problemy z toba .Normalnie mialabym wsparcie w corce, a nie borykac sie ze wszystkimi sprawami sama.Ty tez jestes sama,dlatego wspolnie powinnysmy omawiac i zalatwiac problemy dotyczace nas obu, tymbardziej ze cie utrzymuje.Trzeba obmyslec , jak dalej zyc .Skad brac pieniadze.O tych sprawach trzeba rozmawiac w cztery oczy. Nie chce podejmowac decyzji sama.Musimy sie spotykac i rozmawiac.Nie pisz mi o nachodzeniu i przemocy, bo to jest chore! Urodzilam cie i wychowalam i wiem , kim bylas i kim jestes.I wiedz jedno, cokolwiek zrobisz i tak jestes moja naj ukochansza i jedyna corka i wszystko, co robie,robie z mysla o tobie"
Ona utrzymuje mnie?! Raczej się - z mojego spadku!
Wychowałam się sama, bo matka nie chciała, i to mimo że byłam dzieckiem autystycznym! Matka do dziś mnie nie zna i nie ma pojęcia, kim jestem, ani nie chce tego wiedzieć. I mimo że o tym już wie, bo jej napisałam - nadal nie chce mnie znać. Jestem jej potrzebna wyłącznie do przemocowego wyżywania się, jak kukła do crush testów.
Edit: "Zabko, swieta za pasem. Ja nie wyobrazam sobie swiat bez ciebie. To jest tradycja,czas spotkan wybaczania i pojednan.Mozna przygotowac smakolyki, ktorych na codzien sie nie jada,Robi sie gruntowne porzadki , co tez jest potrzebne, ale najwazniejsze jest spedzenie czasu z bliskimi. To juz drugie swieta bez ojca.Jeszcze nie przyjelam do wiadomosci ze go juz nie ma i nie bedzie.Trzeba by pomyslec o wyjezdzie na swiateczny turnus do sanatorium albo wyjazd do dabrowy do rodzinki.Nie mow mi corciu, ze swiat nie obchodzisz,bo cale zycie obchodzilas i nawet niewierzacy je obchodza,bo to tradycja.Mnie nie odpowiada samotnosc. mysle, ze tobie samej tez jest zle, ale to ty musisz zmienic swoje zycie ,a ja ci w tym pomoge. Pomysl, co ugotowac i upiec. Na co masz najwieksza ochote. Kocham cie. Napisz, co przygotowac na swieta. Mama"
Jeszcze mnie szantażuje emocjonalnie tatą. Gdyby go szanowała, kochała, to szanowałaby jego wolę!
Kolejny Edit:
"Kochana corciu, powiedz,co sie stalo w twoim zyciu ze traktujesz mnie jak wroga.Przeciez nie masz nikogo, ktoby tak troszczyl sie o ciebie jak jaNikt zdrowy na umysle nie traktuje swojejmatki tak jak ty mnie.Czy naprawde nie widzisz,ze przekroczylas juz wszystkie granice a mimo to ja wciaz wyciagam do ciebie reke.Kazdy jest kowalem wlasnego losu.Nikkt dobrowolnie nie robi z siebie ofiary.Tymbardzie j ty, ktorej rodzice dali wyksztalcenie, kupili mieszkanie, urzadzili je od lyzki po meble i utrzymuja cale zycie. Jestes dorosla i powinnas zapracowac na swoje utrzymanie i zadbac o swoje zdrowie, swoj wyglad,swoje mieszkanie itp. Ja ci moge wtym pomoc.Mozemy razem zamieszkac a jedno mieszkanie wynajac. Mozna twoje mieszkanie przerobic , z kuchni zrobic pokoj i w duzym kuchnie.tak robia ludzie.Wogole trzeba miec jakies cele,plany, cos zmieniac w zyciu i isc do przodu. Mozna sprredac twoje mieszkanie i dzialke i kupic dwie kawalerki i jedna wynajac, zebys miala za co zyc.Jest wiele opcji, trzeba pomyslec wspolnie i cos zrobic.Pieniadze szybko sie wydaje, a jest takie powiedzenie,ze pieniadz musi robic pieniadz.Ale, co siedzi w twjej glowie, to ja nie wiem Czy ty umiesz jeszcze logicznie myslec po tylu lekach.Chyba nie skoro traktujesz mnie jak wroga. Dziecko,kto pomysli o twoim przyszlym zyciu jak nie ja.W dzisiejszych czasach mozna zarabiac w internecie..Ja sie na tym nie znam, ale widze jak inni mlodzi robia pieniadze przez internet , np. piotrek M,, czy Adam.Powiedz mi dlaczego posluchalas tzw.kolezanki i wpadlas w psychotropy itp., zamiast leczyc sie hormonalnie i schudnac i uzupelnic niedobory skrajne, stwierdzone w szpitalu. Do czego cie to doprowadzilo. Znasz to powiedzenie,kto nie slucha ojca,matki......Gdybys miala meza i dzieci, nie bylo by tych problemow rowniez zdrowotnych. Zyje troche lat na tym swiecie i wiem ,co mowie. Zycie w rodzinie jest najwazniejsze Masz wszystko,zeby byc szczesliwa, ale trzeba miec jeszcze marzenia i plany i dazyc do ich realizacji a nie liczyc , ze wszystko samo sie zrobi.Dopoki zyje, ja ci w tym pomoge Kocham cie bardzo i chcialabym w koncu spokojnie spac nie martwic sie o ciebie. Mama"
Matka ma 2 mieszkania, mieszka w jednym, żadnego nie wynajmuje. Reszta to w dalszym ciągu powtarzane te same brednie kompletnie udające, że mnie nie ma, tylko jest jakaś jej wymyślona Kasia. Nie wiem, kim ona jest, ale może matka by się na niej wyżywała, zamiast na mnie?