"Każda próba narzucenia swojej woli innej osobie jest aktem przemocy" /Gandhi/. ***** I. Pospiszyl "Przemoc w rodzinie", Warszawa 1994, s. 10: "Przemoc w rodzinie to każdy akt godzący w osobistą wolność jednostki, zmuszanie jednostki do zachowań niezgodnych z jej własną wolą". ***** O przemocy mówi się dużo, ale o przemocy matek wobec dorosłych niepełnosprawnych dzieci - wcale. Ponad 80% ON doświadcza przemocy ze strony matek.
piątek, 30 listopada 2018
PIĄTEK, 30 LISTOPADA 2018
No. To teraz wszyscy świadkowie czytający blog i oburzający się, że śmiem odsłaniać przemoc psychiczną, telefon w dłoń i dzwonić! Zamiast się oburzać, że ktoś o tym mówi, zgłoście przemocowca!
niedziela, 18 listopada 2018
NIEDZIELA, 18 LISTOPADA 2018
Zadzwoniłam do matki. Ja pierwsza.
1. Dlatego, że nie chce mi podać swojego adresu mailowego.
2. Dlatego, że ma gdzieś mnie i to, co mam jej do powiedzenia, i nie sprawdza poczty ode mnie.
3. Dlatego, że sprawa była ważna. Nie dla mnie. Dla niej.
4. Dlatego, że właśnie do tego służy telefon - do załatwiania ważnych i pilnych spraw, które nie mogą być załatwione inaczej, np. mailem. Ta mogła być załatwiona mailem, ale matka moje maile ignoruje. Bo oczywiście link z informacją jej wysłałam, ale go nie dotknęła (gdyby chciała kontaktu naprawdę, czytałaby i pisała do mnie maile, a nie mnie nękała).
Zadzwoniłam do matki, bo ma gdzieś to, że do niej piszę, a sprawa była ważna dla niej. Chciałam jej powiedzieć, że bank plajtuje, a ona ma w nim pieniądze. Powinna je stamtąd zabrać, bo jest duże ryzyko, że je straci.
Nic na tym nie zyskuję, nie mam w tym żadnego interesu. Znowu robię coś dla niej z życzliwości, nieinteresownie. Oraz dlatego, że sumienie by mnie gryzło, że wiedziałam o czymś, a jej nie uprzedziłam - to tak, jakbym była współwinna ewentualnej straty pieniędzy (bo skoro ktoś wie i nie reaguje, to jest tak samo winny jak sprawca - w każdym przypadku). I co? Wyskoczyła jak zwykle z przemocą. Poleciały teksty, że mam iść do psychiatry, oczywiście z nią, żeby mogła wciskać psychiatrze kit. To takie miłe: oprawca i ofiara razem! Poprawiają relacje! Bo wiadomo, że każda ofiara wprost marzy o tym, żeby mieć stały kontakt z gwałcicielem, nieprawdaż.
Zapomniała, że ja już mam psychiatrę. Uczciwego. Nieskalanego przemocą, nieidącego na żadne układy. Ale dla mniej tacy psychiatrzy, których nie może urabiać, jak jej się podoba, bo są niezależni i stawiają trafne diagnozy, to samo zło! Mam iść do takiego, który nie będzie obiektywny, tylko jej uwierzy w kłamstwa i granie.
I tak zostałam skopana. Nawet jeśli robię jej przysługę, nawet jeśli robię ją z własnej woli, bez jej prośby, to i tak dostaję kopniaki. No to powiedzcie, po co mam być dla niej miła? Po co mam być życzliwa? Po co w ogóle mam się z nią kontaktować/zgadzać na kontakt? Skoro cokolwiek zrobię, i tak dostanę od niej kopa w dupę?
1. Dlatego, że nie chce mi podać swojego adresu mailowego.
2. Dlatego, że ma gdzieś mnie i to, co mam jej do powiedzenia, i nie sprawdza poczty ode mnie.
3. Dlatego, że sprawa była ważna. Nie dla mnie. Dla niej.
4. Dlatego, że właśnie do tego służy telefon - do załatwiania ważnych i pilnych spraw, które nie mogą być załatwione inaczej, np. mailem. Ta mogła być załatwiona mailem, ale matka moje maile ignoruje. Bo oczywiście link z informacją jej wysłałam, ale go nie dotknęła (gdyby chciała kontaktu naprawdę, czytałaby i pisała do mnie maile, a nie mnie nękała).
Zadzwoniłam do matki, bo ma gdzieś to, że do niej piszę, a sprawa była ważna dla niej. Chciałam jej powiedzieć, że bank plajtuje, a ona ma w nim pieniądze. Powinna je stamtąd zabrać, bo jest duże ryzyko, że je straci.
Nic na tym nie zyskuję, nie mam w tym żadnego interesu. Znowu robię coś dla niej z życzliwości, nieinteresownie. Oraz dlatego, że sumienie by mnie gryzło, że wiedziałam o czymś, a jej nie uprzedziłam - to tak, jakbym była współwinna ewentualnej straty pieniędzy (bo skoro ktoś wie i nie reaguje, to jest tak samo winny jak sprawca - w każdym przypadku). I co? Wyskoczyła jak zwykle z przemocą. Poleciały teksty, że mam iść do psychiatry, oczywiście z nią, żeby mogła wciskać psychiatrze kit. To takie miłe: oprawca i ofiara razem! Poprawiają relacje! Bo wiadomo, że każda ofiara wprost marzy o tym, żeby mieć stały kontakt z gwałcicielem, nieprawdaż.
Zapomniała, że ja już mam psychiatrę. Uczciwego. Nieskalanego przemocą, nieidącego na żadne układy. Ale dla mniej tacy psychiatrzy, których nie może urabiać, jak jej się podoba, bo są niezależni i stawiają trafne diagnozy, to samo zło! Mam iść do takiego, który nie będzie obiektywny, tylko jej uwierzy w kłamstwa i granie.
I tak zostałam skopana. Nawet jeśli robię jej przysługę, nawet jeśli robię ją z własnej woli, bez jej prośby, to i tak dostaję kopniaki. No to powiedzcie, po co mam być dla niej miła? Po co mam być życzliwa? Po co w ogóle mam się z nią kontaktować/zgadzać na kontakt? Skoro cokolwiek zrobię, i tak dostanę od niej kopa w dupę?
sobota, 17 listopada 2018
SOBOTA, 17 LISTOPADA 2018
- Nie masz EDS. Do każdej choroby można przypasować takie objawy, jak ty masz!
- W takim razie proszę, wskaż mi chociaż jedną chorobę, która ma takie same objawy jak 6a.
- Zaburzenia hormonalne.
- Bzdura. Nie ma takiego zaburzenia. Wskaż mi takie zaburzenie, które ma wszystkie objawy, które ja mam. Nie tylko wybrane, które ci pasują.
Cisza. Milczenie.
- No widzisz, nie znasz, bo nie ma! Nie ma innej choroby, która miałaby takie same objawy. Nie ma nawet drugiej choroby, która miałaby choćby deficyt HL!
[Cisza. Brak argumentów]
- Przeproś teraz, że kłamałaś, konfabulowałaś i obrażałaś mnie, udając, że nie mam 6a.
[Nie chce przeprosić, mityguje się i wykręca]
- Ale ja chcę ci pomóc! Nie chcesz być zdrowa?
Zdrowa? Kiedy wynaleziono lek na choroby genetyczne? A no tak, nie wynaleziono, czyli znowu kłamstwo i obrażanie mnie.
Matka nie chce przyznać, że to ona jest winna. Nie zrobiła badań genetycznych (straciła pierwszą szansę na zdrowy płód), nie usunęła uszkodzonego płodu (za moimi plecami, bez mojej zgody sprowadziła na świat uszkodzone dziecko), nie szukała diagnozy, a bez niej straciłam wiele szans na poprawienie zdrowia i sprawności. Gdybym od razu nosiła ortezy, to pewnie teraz bym nadal chodziła. Gdybym miała przeszczep szpiku do 5. roku życia, miałabym trwale poprawioną odporność. Itd. Do tego posłała mnie na szkodliwą korektywę, która jeszcze bardziej zniszczyła mi tkanki i stawy. Całe dzieciństwo ignorowała moje objawy, pogłębiając je, zamiast leczyć. Zaczęłam się leczyć dopiero w dorosłości, kiedy mogłam sama podjąć tę decyzję.
I nie ma znaczenia, czy mam 6a w wyniku tego, że rodzice mi przekazali gen, czy w wyniku spontanicznej mutacji w czasie ciąży (ponad 23% chorych). To matka mi ten gen przekazała. I nie zrobiła absolutnie nic, żeby mi pomóc, za to robiła wszystko, żeby mi zaszkodzić. A teraz udaje, że nie mam 6a, żeby się nie przyznać do tego, co zrobiła. Bo gdyby się przyznała do prawdy, musiałaby przeprosić, a jej narcystyczne rozdęte ego na to nigdy nie pozwoli. Do tego stopnia idzie w zaparte, że jeździ po moich lekarzach, którzy mnie diagnozowali, i szantażuje ich, żeby zmienili diagnozę! A teraz wypytuje mnie, kto jeszcze mnie diagnozował. Na szczęście tego nie wie, więc nie może szantażować i tych lekarzy.
Spiknęła się z tymi lekarzami, którzy byli niekompetentni, nie umieli mnie zdiagnozować. Oraz nieuczciwi - teraz idą w zaparte jak matka i podważają diagnozy innych lekarzy, ale o chorobie w dalszym ciągu nie wiedzą nic, nie douczyli się, więc kolejnego pacjenta skrzywdzą tak samo i tak samo będą szli w zaparte. Z tym się muszą borykać wszystkie osoby z chorobami ultrarzadkimi niestety, ale nie wszystkie mają do tego taką samą matkę. Większość ma matkę wspierającą i bezwzględnie stojącą po stronie dziecka, czyli odwrotnie niż moja, która stoi zawsze tylko po swojej stronie. No i niech sobie tam stoi, ale beze mnie.
- W takim razie proszę, wskaż mi chociaż jedną chorobę, która ma takie same objawy jak 6a.
- Zaburzenia hormonalne.
- Bzdura. Nie ma takiego zaburzenia. Wskaż mi takie zaburzenie, które ma wszystkie objawy, które ja mam. Nie tylko wybrane, które ci pasują.
Cisza. Milczenie.
- No widzisz, nie znasz, bo nie ma! Nie ma innej choroby, która miałaby takie same objawy. Nie ma nawet drugiej choroby, która miałaby choćby deficyt HL!
[Cisza. Brak argumentów]
- Przeproś teraz, że kłamałaś, konfabulowałaś i obrażałaś mnie, udając, że nie mam 6a.
[Nie chce przeprosić, mityguje się i wykręca]
- Ale ja chcę ci pomóc! Nie chcesz być zdrowa?
Zdrowa? Kiedy wynaleziono lek na choroby genetyczne? A no tak, nie wynaleziono, czyli znowu kłamstwo i obrażanie mnie.
Matka nie chce przyznać, że to ona jest winna. Nie zrobiła badań genetycznych (straciła pierwszą szansę na zdrowy płód), nie usunęła uszkodzonego płodu (za moimi plecami, bez mojej zgody sprowadziła na świat uszkodzone dziecko), nie szukała diagnozy, a bez niej straciłam wiele szans na poprawienie zdrowia i sprawności. Gdybym od razu nosiła ortezy, to pewnie teraz bym nadal chodziła. Gdybym miała przeszczep szpiku do 5. roku życia, miałabym trwale poprawioną odporność. Itd. Do tego posłała mnie na szkodliwą korektywę, która jeszcze bardziej zniszczyła mi tkanki i stawy. Całe dzieciństwo ignorowała moje objawy, pogłębiając je, zamiast leczyć. Zaczęłam się leczyć dopiero w dorosłości, kiedy mogłam sama podjąć tę decyzję.
I nie ma znaczenia, czy mam 6a w wyniku tego, że rodzice mi przekazali gen, czy w wyniku spontanicznej mutacji w czasie ciąży (ponad 23% chorych). To matka mi ten gen przekazała. I nie zrobiła absolutnie nic, żeby mi pomóc, za to robiła wszystko, żeby mi zaszkodzić. A teraz udaje, że nie mam 6a, żeby się nie przyznać do tego, co zrobiła. Bo gdyby się przyznała do prawdy, musiałaby przeprosić, a jej narcystyczne rozdęte ego na to nigdy nie pozwoli. Do tego stopnia idzie w zaparte, że jeździ po moich lekarzach, którzy mnie diagnozowali, i szantażuje ich, żeby zmienili diagnozę! A teraz wypytuje mnie, kto jeszcze mnie diagnozował. Na szczęście tego nie wie, więc nie może szantażować i tych lekarzy.
Spiknęła się z tymi lekarzami, którzy byli niekompetentni, nie umieli mnie zdiagnozować. Oraz nieuczciwi - teraz idą w zaparte jak matka i podważają diagnozy innych lekarzy, ale o chorobie w dalszym ciągu nie wiedzą nic, nie douczyli się, więc kolejnego pacjenta skrzywdzą tak samo i tak samo będą szli w zaparte. Z tym się muszą borykać wszystkie osoby z chorobami ultrarzadkimi niestety, ale nie wszystkie mają do tego taką samą matkę. Większość ma matkę wspierającą i bezwzględnie stojącą po stronie dziecka, czyli odwrotnie niż moja, która stoi zawsze tylko po swojej stronie. No i niech sobie tam stoi, ale beze mnie.
piątek, 16 listopada 2018
PIĄTEK 16 LISTOPADA 2018
Akcja przeciw przemocy psychicznej!
Super, że ktoś się tym zajął. Doświadczyłam wszystkich rodzajów przemocy i psychiczna jest z nich najgorsza. Nieodwracalnie niszczy życie i osobowość ofiary. Tylko że w tych spotach znowu same stereotypy. Przemoc rodzinna to nie tylko przemoc partnerów wobec siebie nawzajem. To przede wszystkim przemoc rodziców wobec dzieci, także dorosłych, niepełnosprawnych. Statystycznie osoby niepełnosprawne doświadczają od rodziców dużo więcej przemocy niż jakikolwiek sprawny człowiek od swoich rodziców czy partnerów. A mimo to pomija się to nawet w specjalnych akcjach o przemocy.
Donosicieli proszę o przekazaniu linka do artykułu i filmów mojej matce. Mnie nie chce podać swojego adresu mailowego.
poniedziałek, 12 listopada 2018
PONIEDZIAŁEK, 12 LISTOPADA 2018
Matka stalkuje mnie z taką częstotliwością, że już parę dni po śmierci taty telefon automatycznie oznaczył jej numer na czerwono jak niebezpieczny/spam/nękający/zablokowany. Wyobrażacie to sobie? Telefon sam! Do tej pory też wo kilka dni. Teraz, gdy sama nim rozporządza, doprowadziła do tego, że telefon odrzuca ten numer. Ona sama, bez niczyjej pomocy.
A dziś dowiedziałam się od matki, że gwałciciel ze zgwałconą ofiarą powinni iść RAZEM na terapię. Tak jak oprawca z ofiarą.
Powtórzę, gdyby ktoś nie zrozumiał albo gdyby do kogoś nie dotarł jeszcze sens. Moja matka twierdzi i wmawia mi, że GWAŁCICIEL Z OFIARĄ, KTÓRĄ ZGWAŁCIŁ, POWINNI IŚĆ RAZEM NA TERAPIĘ, TAK JAK KAŻDY OPRAWCA Z OFIARĄ.
***
Przypominam, że na tym blogu nie ma ani jednego słowa, które nie byłoby prawdą. Wszystkie rozmowy są nagrywane, więc to, co tutaj cytuję, jest na nagraniu.
Jeśli ktoś nie akceptuje pisania o przemocy, ale akceptuje samą przemoc - tak jak w przypadku filmu "Kler" podniosły się wrzaski oburzonych, że ktoś ujawnia przemoc, natomiast sama przemoc oburzonych nie oburzała - to jest współwinny tej przemocy. Więc drodzy przemocowcy, idźcie sobie gdzie indziej. To nie jest blog dla Was.
A dziś dowiedziałam się od matki, że gwałciciel ze zgwałconą ofiarą powinni iść RAZEM na terapię. Tak jak oprawca z ofiarą.
Powtórzę, gdyby ktoś nie zrozumiał albo gdyby do kogoś nie dotarł jeszcze sens. Moja matka twierdzi i wmawia mi, że GWAŁCICIEL Z OFIARĄ, KTÓRĄ ZGWAŁCIŁ, POWINNI IŚĆ RAZEM NA TERAPIĘ, TAK JAK KAŻDY OPRAWCA Z OFIARĄ.
***
Przypominam, że na tym blogu nie ma ani jednego słowa, które nie byłoby prawdą. Wszystkie rozmowy są nagrywane, więc to, co tutaj cytuję, jest na nagraniu.
Jeśli ktoś nie akceptuje pisania o przemocy, ale akceptuje samą przemoc - tak jak w przypadku filmu "Kler" podniosły się wrzaski oburzonych, że ktoś ujawnia przemoc, natomiast sama przemoc oburzonych nie oburzała - to jest współwinny tej przemocy. Więc drodzy przemocowcy, idźcie sobie gdzie indziej. To nie jest blog dla Was.
czwartek, 8 listopada 2018
CZWARTEK, 8 LISTOPADA 2018
Wydzwania codziennie i cały czas leci ta sama przemoc i te same kłamstwa, które już opisywałam i których miało nie być, bo zabroniłam jej wydzwaniać, dopóki nie przestanie używać przemocy wobec mnie. Robi to specjalnie, bo wie, że sobie tego nie życzę.
Dziś dodatkowo wymyśliła kłamstwo, że menopauzę miałam od insulinooporności, a dystrofia rogówki wynika z hormonów i niedoborów.
Ach, i jeszcze jedno kłamstwo, że problemy z akomodacją charakterystyczne tylko dla EDS6a ma każdy. Tzn. każdy traci wzrok i staje się niewidomy z powodu niedziałającej akomodacji w EDS6a. Jak się, Moi Drodzy, czujecie jako niewidomi? :D Według mojej matki ona sama już nie żyje. Nikt nie żyje, bo w 6a nie dożywa się w ogóle późnego wieku, tylko się umiera przedwcześnie. Jak się czujecie jako zombie? :D Rozumiem, że wszyscy moi czytelnicy to niewidomi zombie. Pozdrawiam Was! :D
Wyobrażacie sobie, jak bardzo można iść w zaparte i jakie bzdury wymyślać, żeby się nie przyznać, że się jest winnym przekazania EDS6a (dystrofia rogówki też jest chorobą genetyczną) i niediagnozowaniem choroby przez całe dzieciństwo?
Moja matka woli mi wmawiać, że wszyscy ludzie po 40. to niewidomi zombie, żeby tylko się nie przyznać do tego, co mi zrobiła.
Dziś dodatkowo wymyśliła kłamstwo, że menopauzę miałam od insulinooporności, a dystrofia rogówki wynika z hormonów i niedoborów.
Ach, i jeszcze jedno kłamstwo, że problemy z akomodacją charakterystyczne tylko dla EDS6a ma każdy. Tzn. każdy traci wzrok i staje się niewidomy z powodu niedziałającej akomodacji w EDS6a. Jak się, Moi Drodzy, czujecie jako niewidomi? :D Według mojej matki ona sama już nie żyje. Nikt nie żyje, bo w 6a nie dożywa się w ogóle późnego wieku, tylko się umiera przedwcześnie. Jak się czujecie jako zombie? :D Rozumiem, że wszyscy moi czytelnicy to niewidomi zombie. Pozdrawiam Was! :D
Wyobrażacie sobie, jak bardzo można iść w zaparte i jakie bzdury wymyślać, żeby się nie przyznać, że się jest winnym przekazania EDS6a (dystrofia rogówki też jest chorobą genetyczną) i niediagnozowaniem choroby przez całe dzieciństwo?
Moja matka woli mi wmawiać, że wszyscy ludzie po 40. to niewidomi zombie, żeby tylko się nie przyznać do tego, co mi zrobiła.
czwartek, 1 listopada 2018
CZWARTEK, 1 LISTOPADA 2018
Wydzwania. I za każdym razem za skarby świata nie chce mi powiedzieć, jaką ma do mnie sprawę.
- Co chcesz?
- Porozmawiać.
- No to mów, o co chodzi.
- Chcę porozmawiać.
- No to mów konkretnie, o co ci chodzi!
- Dzwonię do ciebie, żeby porozmawiać.
- NO TO MÓW, JAKĄ MASZ SPRAWĘ!!
- Zobacz, co się z tobą stało!
I tak w kółko.
Nigdy nie chce mi powiedzieć, o co jej chodzi, z jaką sprawą dzwoni. Zawsze jest tylko prowokacja i przemoc. Specjalnie sprawia, żebym się denerwowała, żeby móc mnie bezkarnie wyzywać i wmawiać kłamstwa, że to niby ze mną coś jest nie tak.
W jakim celu ktoś robi coś takiego?
Jak może jej sprawiać radość podnoszenie mi pulsu? zagrażanie mojemu zdrowiu?
Kim trzeba być, żeby komuś robić coś takiego?
"Bo kiedyś to wysyłałaś zdjęcia, co gotujesz".
Znowu kłamstwo. Nigdy nic jej nie wysyłałam. Nigdy do niej nie pisałam. Nigdy nie miałam nawet jej adresu! Ona mi go nie podała, a ja nie pytałam, bo mi nie zależało. Ważne, że wymieniałam maile z tatą. Jeśli cokolwiek jej pokazywał, to bez mojej zgody - i właśnie się wygadała, zamiast mi tego oszczędzić.
- Co chcesz?
- Porozmawiać.
- No to mów, o co chodzi.
- Chcę porozmawiać.
- No to mów konkretnie, o co ci chodzi!
- Dzwonię do ciebie, żeby porozmawiać.
- NO TO MÓW, JAKĄ MASZ SPRAWĘ!!
- Zobacz, co się z tobą stało!
I tak w kółko.
Nigdy nie chce mi powiedzieć, o co jej chodzi, z jaką sprawą dzwoni. Zawsze jest tylko prowokacja i przemoc. Specjalnie sprawia, żebym się denerwowała, żeby móc mnie bezkarnie wyzywać i wmawiać kłamstwa, że to niby ze mną coś jest nie tak.
W jakim celu ktoś robi coś takiego?
Jak może jej sprawiać radość podnoszenie mi pulsu? zagrażanie mojemu zdrowiu?
Kim trzeba być, żeby komuś robić coś takiego?
"Bo kiedyś to wysyłałaś zdjęcia, co gotujesz".
Znowu kłamstwo. Nigdy nic jej nie wysyłałam. Nigdy do niej nie pisałam. Nigdy nie miałam nawet jej adresu! Ona mi go nie podała, a ja nie pytałam, bo mi nie zależało. Ważne, że wymieniałam maile z tatą. Jeśli cokolwiek jej pokazywał, to bez mojej zgody - i właśnie się wygadała, zamiast mi tego oszczędzić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


