środa, 30 czerwca 2021

ŚRODA, 30 CZERWCA 2021

Matka mnie wyrwała ze snu w środku nocy, kiedy ma pewność, że jestem przed lekami i nie mogę nawet ustać z bólu. Stoi pod drzwiami i szarpie klamkę od jakichś 15 minut. Z rozpędu otworzyłam drzwi, bo spodziewałam się sąsiada, a tu...

Wydziera się, że ona mi pomoże do endokrynologa jechać - jakbym endokrynologa potrzebowała! Bo przecież do lekarzy, których faktycznie potrzebuję, mi nie pomoże jechać. Bo przecież ona może mi wymyślać choroby, których nie mam, i to jest OK, ale jeśli jakąś mam faktycznie zdiagnozowaną, to "wymyślam sobie", bo ona "urodziła zdrową córkę". 

I jak zwykle nie wie, o co mi chodzi z tą przemocą. To ja "źle rozumiem jej intencje"! Jakby w przemocy chodziło o intencje, a nie faktyczne działania!

Mało tego, nachodzi mnie bez maseczki!

Spowodowała silny atak lęku, gwałtowne podniesienie pulsu grożące pęknięciem serca i wyłączenie mnie z życia na kilka dni.