Jakiś tydzień temu był u mnie dzielnicowy właśnie w sprawie przemocy. Takie apki nic nie dają, dopóki ofiary nie są chronione przed oprawcami - a nie są. Pytałam, co zrobili w policji, odkąd matka ma niebieską kartę, a to już parę lat. NIC. Nie zrobili NIC. Oprawcy wolno stalkować, nachodzić, zastraszać ofiarę i zagrażać jej zdrowiu i życiu. Policja ani nikt inny nie zrobi nic, kiedy to się będzie dziać, apka w tym nie pomoże. Dzielnicowy radośnie mi poradził, żebym dzwoniła na 112, kiedy matka będzie mnie nachodzić. Pytałam, co zrobili, żeby PRZESTAŁA mnie nachodzić. NIC. Przecież chodzi o to, żeby oprawca nie stosował przemocy, żeby go powstrzymać, a nie żeby działać PO FAKCIE, jak już jest za późno. :/
Jak dotąd wszelka pomoc ofiarom jest tylko pozorowana. NIKT NIC NIE ROBI, ŻEBY TA PRZEMOC SIĘ SKOŃCZYŁA! Oprawcy żyją sobie wolni, a ofiary - w więzieniu przemocy i strachu.
