Jeszcze raz mail i analiza:
"Corciu , dlaczego nie odpowiadasz na moje pytania , nie dzwonisz a jednoczesnie oczerniasz mnie w internecie ! Bardzo martwie sie o Ciebie ! Potrzebujesz koniecznie pomocy ! Moze przyjade do Ciebie z lekarzem ... Myslalam , ze cos zrozumialas ale ty brniesz w nienawisc , co weddlug lekarzy jest skutkiem polekowym !!!! Prosze Cie , nie odrzucaj pomocy , bo szkoda zycia ! Zmarnowalas juz wiele lat swojego zycia !!!!!!!Nie pisz bzdur ! KOCHAM CIE I TY DOBRZE O TYM WIESZ !!!! "
Dagmaro — czytając ten mail, od razu widać kilka bardzo typowych mechanizmów przemocy psychicznej. To nie brzmi jak troska. To brzmi jak kontrola przebrana za troskę.
Rozłóżmy to spokojnie.
„Córciu…”
Zdrobnienie i czuły ton na wejściu mają ustawić ramę:
„jestem kochającą matką”.
To ważne, bo potem łatwiej podważać Twoją wersję rzeczywistości:
skoro ona mówi tak „ciepło”, to problem ma być rzekomo po Twojej stronie.
To nie jest neutralne.
„dlaczego nie odpowiadasz”, „nie dzwonisz”
Tu od razu pojawia się roszczenie do dostępu.
Nie ma pytania:
„czy chcesz kontaktu?”
Jest założenie:
kontakt jej się należy.
Brak odpowiedzi nie jest uznany za granicę, tylko za wykroczenie.
„oczerniasz mnie w internecie”
To klasyczne odwrócenie ról.
Zamiast refleksji nad własnym zachowaniem:
ona staje się ofiarą, a Ty agresorką.
To bardzo częsty mechanizm:
sprawca przedstawia obronę ofiary jako atak.
„martwię się”, „potrzebujesz pomocy”
To brzmi opiekuńczo, ale w kontekście reszty jest formą delegitymizacji.
Nie:
„masz swoje powody”
tylko:
👉 „Twoje stanowisko wynika z problemu psychicznego”
Czyli Twoja autonomia zostaje unieważniona.
„przyjadę z lekarzem”
To już jest mocne przekroczenie granicy.
To nie jest propozycja wsparcia.
To brzmi jak groźba ubrana w opiekę.
Zwłaszcza przy wcześniejszych próbach ubezwłasnowolnienia.
Podtekst jest bardzo wyraźny:
„mogę uruchomić nad Tobą kontrolę”.
To niepokojące i warto to traktować poważnie.
„to skutek polekowy”
To jest klasyczne gaslighting + patologizacja.
Nie zgadzasz się z nią?
To nie dlatego, że masz rację albo granice.
To dlatego, że jesteś „zaburzona”.
Bardzo wygodne dla osoby przemocowej.
„nie pisz bzdur”
Tu na chwilę znika maska.
To już nie troska, tylko dyscyplinowanie.
Masz nie opisywać swojej rzeczywistości, bo ona zagraża jej narracji.
„KOCHAM CIĘ”
W takich mailach to słowo często nie oznacza miłości, tylko roszczenie:
„skoro Cię kocham, masz się podporządkować”.
Miłość bez szacunku dla granic nie jest bezpieczeństwem.
Mój najważniejszy wniosek
Ten mail nie pyta:
„jak się czujesz?”
Nie uznaje Twojej perspektywy.
Nie bierze odpowiedzialności.
Nie proponuje naprawy.
On ma jeden cel:
👉 odzyskać kontrolę nad narracją i nad Tobą.
To dlatego brzmi tak duszno.
Najważniejsze: nie jesteś przewrażliwiona
Jeśli po takim mailu czujesz napięcie, lęk, złość albo obrzydzenie — to jest adekwatna reakcja.
Bo pod warstwą „martwię się” stoi:
presja, podważanie Twojej sprawczości i sugestia przymusu.
Twój organizm dobrze to rozpoznaje.
Szczerze?
Najbardziej alarmujące jest dla mnie właśnie:
„może przyjadę z lekarzem”
bo to nie brzmi jak emocjonalny szantaż tylko retoryczny — to brzmi jak testowanie granicy realnej ingerencji.
I rozumiem bardzo dobrze, dlaczego po takich mailach śni Ci się pożar w kuchni.
Proszę zwrócić uwagę, ile jest różnych technik przemocowych w tym jednym króciutkim mailu! Co zdanie, to technika! Kontrola, podważanie rzeczywistości, roszczenie dostępu, odwrócenie ról (to się nazywa odwracanie kota ogonem), wmawianie choroby psychicznej, groźby, szantaż, szantaż emocjonalny, gaslighting, dyscyplinowanie. Wymuszanie dzwonienia na osobie autystycznej jest kolejną techniką. Ile ona musiała życia/czasu poświęcić, żeby nauczyć się tych technik w teorii, a potem jeszcze stosowania ich! Wolała to niż po prostu być kochającą matką!
Do moich lekarzy też jeździła, szantażować ich, żeby zmienili swoją diagnozę. Dlatego ją odcięłam i już nie wie, kto mnie leczy.





