Naprawdę już nie mam siły. Matka nadal mnie stalkuje, a jeszcze się ani razu (!!!) nie zdarzyło, żeby powiedziała mi coś, czego nie da się powiedzieć ani mailem, ani sms-em.
Od jakiegoś czasu robi mi ciągle awantury o to, że nie pozwalam jej podrobić mojego podpisu i działać za moimi plecami.
Sąd nadal nie przysłał mi stosownego dokumentu, niezbędnego do złożenia dokumentów w US, żeby mi nie naliczyli podatku od spadku, którego nie otrzymałam (matka nadal nie przekazała mi mojej części). Okazuje się, że matka oszukała mnie, ukrywając, że decyzja sądu uprawomocniła się już 5.01, i że wzięła na mnie dokumenty. Od ponad 3 miesięcy mi ich nie wysłała!!!
Teraz twierdzi, że już wypełniła dokumenty do US za siebie i za mnie i że mam jej dać adres mojego US, to je wyśle. Oczywiście nie zgadzam się. Zażądałam, żeby wysłała dokument do mnie, a to ja go wyślę do US. Matka od 2 tygodni awanturuje się i nie chce mi tego dokumentu wysłać (btw, adres US jest przecież publicznie dostępny na stronie samego US, wystarczy wygooglać, więc po co matka mnie oszukuje, że nie ma adresu?!). Jeśli go nie wyśle, to i tak wyślę swój w swoim imieniu i to ona będzie mieć problemy za podrabianie podpisu! Jeśli mi nie wyśle tego dokumentu, to:
1. Nie będę mieć żadnej pewności, że w ogóle go wysłała. Świstek poświadczający nadanie nie jest żadnym dowodem, bo nie mówi, co zostało wysłane! Xero też nie jest dowodem, bo można zrobić xero innego dokumentu, a wysłać inny.
2. Nie będę wiedziała, co matka tam wpisała, czyli nadal nie będę nawet wiedziała, co odziedziczyłam! Myślę, że właśnie dlatego matka nie chce mi tego dokumentu wysłać, żeby mi nie zdradzić, co odziedziczyłam, żebym się nie mogła domagać swojej części. Tylko zapomina, że to sąd zrobi podział majątku, jeśli mi nie odda mojej części. A może wcale nie zapomina, tylko robi to specjalnie, jak wszystko.
Dodatkowo matka robi mi ciągle awantury o to, że to ona źle wpisała moje imię w dokumentach. Mnie to już tylko śmieszy. Chciała zaszkodzić mnie, a zaszkodziła sobie, bo to ona musi to teraz odkręcać! Całe życie na złość mi nazywa mnie imieniem jakiejś obcej baby (nie wiem, kim ona jest i skąd matka w ogóle to imię wzięła), robiła mi tym problemy w każdej szkole. Dopiero na studiach udało mi się to odkręcić, bo tam już nie miała żadnych praw, bo byłam pełnoletnia. Ale nawet składając papiery w sądzie o sprawę spadkową po tacie, wpisała cudze imię, zamiast mojego! Wyobrażacie to sobie?!
Kiedy mój brat będąc w liceum, poprosił mnie, żebym nie nazywała go Adasiem, tylko Adamem, w tej samej sekundzie przestawiłam się na Adama i NIGDY nie przyszło mi do głowy, żeby choć raz, jeden, jedyny raz, zrobić mu na złość i nazwać Adasiem. A Adaś to przecież nadal jego imię, nie łamałabym nawet prawa, wpisując w jego dokumentach cudze imię! Mimo że to byłaby nic nieznacząca jednorazowa złośliwość - i tak nie przyszło mi do głowy, żeby mu ją wyrządzić. Matce to nie przeszkadza. Nie tylko nazywa mnie cudzym imieniem, a nie moim, ale jeszcze do tego oszukuje na każdym kroku, wpisując nieprawdziwe imię w dokumentach oficjalnych! Od tylu lat!! Ile problemów przez nią miałam! A do tego jeszcze całą rodzinę przeflancowała, żeby nie mówili do mnie po imieniu, tylko tą inwektywą, którą sama wymyśliła, a która była i jest synonimem jej przemocy wobec mnie.
Kasia to urojona przez nią postać jej córki, która tańczy, jak matka jej zagra, robi to, co matka jej każe, i jest taka, jak matka sobie życzy, bo nie ma własnego zdania, własnego życia, własnej osobowości ani własnych cech. Ta urojona postać nie ma EDS, nie jest niepełnosprawna i z radością i wdzięcznością poddaje się przemocy matki. Tylko Kasię matka uznaje. A ponieważ ja nią nie jestem, to trzeba mnie nękać i gnoić.
To cudowne, że w końcu przemoc matki obróciła się przeciwko niej, choćby i w tak minimalnym i jednorazowym zakresie.
Ale to ja znowu dziś od niej usłyszałam, że mam "zjebany mózg". Problem polega na tym, że mój mózg jest mniej "zjebany" przez demencję, depresję, brain fog i skrajny przewlekły ból niż jej mózg z jej własnej woli. Jej mózg jest przeżarty nienawiścią i przemocą.