Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wigilia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wigilia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 grudnia 2018

PONIEDZIAŁEK, 24 GRUDNIA 2018


Wczoraj mój stan się gwałtownie pogorszył. Powtórka z rozrywki. Znowu to samo, co spowodowało ostre zagrożenie życia ostatnio. Dziś do tego doszło zapalenie gardła - od potu, mokrej pościeli i bielizny. Teraz zamiast 2 antybiotyków (jelita i nerki) będę brać 3. Czyli nici z knajpy, z ogrodu świateł i sylwestra ze znajomymi. Na te 2 ostatnie zdążyłam już sobie narobić nadziei. Do tego wymioty nasilone przez skurcze strachu, że matka to wykorzysta i będzie mnie nachodzić, jak ostatnim razem. Dziś na szczęście się przeziębiła. Wykluczone, żebym dała się jeszcze czymś zarazić!

Nie wiem, kiedy znowu będę w stanie wstawać z łóżka i co będzie dalej...

czwartek, 20 grudnia 2018

CZWARTEK, 20 GRUDNIA 2018



Tak radzą psychologowie i psychiatrzy. Niestety ja znowu pomagam matce działać na moją szkodę i niszczyć własne zdrowie i psychiczne, i fizyczne. Zgodziłam się spędzić z nią wigilię, której nie obchodzę, jak wiecie, i chciałabym mieć chociaż w ten dzień święty spokój.

Oczywiście matka - mimo że to ona chce kontaktu, nie ja, i to ja idę jej na rękę - olała sprawę i nie kiwnęła palcem, żeby znaleźć jakąś knajpę, mimo że to ona może dzwonić, a ja nie. Mnie to zajęło blisko 2 miesiące, bo taki jest czas oczekiwania, aż restauracje się ruszą i zaczną odpisywać na maile. Matka ma mnie gdzieś, bo przecież wie, że jeśli ja tego nie zrobię za nią, to ona mnie może zastraszać nachodzeniem. 

Na milion % jestem pewna, że będzie się awanturować, jaka to ja jestem zła, taksówka zła, restauracja zła. Jaka by nie była - będzie zła tylko dlatego, że to ja ją znalazłam, i matka przez cały wieczór będzie mówić tylko o tym, jakie to złe, obskurne miejsce, jakie jedzenie niedobre, jak to powinnyśmy spędzić wigilię u mnie w domu itp. Jestem tego pewna. 

Nie wiem, jaki numer mi też matka wykręci, bo T-Mobile w niedzielę wyłączyło mi telefon, tymczasem matka usiłuje na mnie zwalić nawet jej dojazd do knajpy!! Jeśli telefon nie zacznie działać, to ja sama pojadę tramwajem. Nie wiem, czy matka mnie np. nie najdzie już z samego rana w wigilię, żeby mnie nękać nie tylko w knajpie, ale i w domu, i w drodze. Nie chce się ze mną skontaktować, olewa moje maile, nie chce mi podać swojego adresu, a kłamie w żywe oczy, że to ja się nie kontaktuję.

Mało tego. Umówiłam się z przyjaciółmi na oglądanie ogrodu świateł w Wilanowie. Oni też nie obchodzą świąt. Matka miała czelność wymyślić, żeby ją też zabrali! Wyobrażacie to sobie?! Nawet gdyby była najcudowniejszą matką na świecie, to wózek się nie składa i z tyłu zostanie miejsce tylko dla mnie. Nawiasem mówiąc, normalna matka sama by zaproponowała pomoc z wózkiem i załatwienie odpowiedniego samochodu, zamiast się wciskać na chama do ludzi, którzy nie chcą z nią kontaktu.

Żałuję, że nie miałam siły ostatnio pisać, bo walczyłam znowu o życie (nadal serce mi może stanąć lub pęknąć w każdej chwili, tak źle dotąd nie było; kiedy ostatnim razem lekarze mnie straszyli zatrzymaniem serca, byłam w znacznie lepszym stanie niż teraz), a matka przeszła samą siebie kilkakrotnie! Wiadomo, najcięższy stan najłatwiej wykorzystać na stalkowanie i nachodzenie, bo nie miałam jak się obronić.

Przeraża mnie to, co się stanie w wigilię. 

Przeraża mnie to, że mogę nie doczekać dni, kiedy nie będę się musiała bać we własnym domu. :/