"Każda próba narzucenia swojej woli innej osobie jest aktem przemocy" /Gandhi/. ***** I. Pospiszyl "Przemoc w rodzinie", Warszawa 1994, s. 10: "Przemoc w rodzinie to każdy akt godzący w osobistą wolność jednostki, zmuszanie jednostki do zachowań niezgodnych z jej własną wolą". ***** O przemocy mówi się dużo, ale o przemocy matek wobec dorosłych niepełnosprawnych dzieci - wcale. Ponad 80% ON doświadcza przemocy ze strony matek.
czwartek, 29 sierpnia 2019
CZWARTEK, 29 SIERPNIA 2019
Cechy psychopaty:
- jest pozornie czarujący
- ma pretensjonalne poczucie własnej wartości
- jest patologicznie egocentryczny
- patologicznie kłamie i konfabuluje
- manipuluje innymi
- brak reakcji emocjonalnej wynikającej z braku empatii
- pasożytniczy tryb życia
- nierealistyczne długoterminowe cele
- nie odczuwa odpowiedzialności za własne czyny
- sztucznie kontroluje i wzbudza (!!) swoje emocje
Świetny wykład. Wszystkie wymienione cechy to MOCNE cechy mojej psychopatycznej narcystycznej matki. Ale moja matka koło inteligencji nawet nie stała. Daje się omamić altmedowcom i różnym hochsztaplerom, na których trwoni pieniądze mojego taty (sama nigdy nie skalała się pracą ani nauką). Jak to wytłumaczyć?
środa, 28 sierpnia 2019
ŚRODA, 28 SIERPNIA 2019
Dostałam list snailowy od matki. Okazuje się, że jeszcze nie wróciła, że wróci dopiero w połowie września, więc nie najdzie mnie w urodziny, yupi! Niestety nie powstrzymała się od przemocy. Niemal cały list, kilka stron!, to przemocowe gadki, dokładnie takie same, jak te wszystkie, które już wielokrotnie cytowałam. Może zrobię później kilka zdjęć. Cały czas ta sama przemoc, matka nie zamierza z niej rezygnować.
Poniżej wrzucam cytaty z artykułu o przemocowej kontroli. To techniki typowe dla wszystkich przemocowców, nie dla partnerów. Prawdę mówiąc, u partnerów jest to rzadkie, przemocowość widać z daleka, co zapobiega związaniu się z takim przemocowcem. Przemocy nie da się zbyt długo ukrywać, więc zawsze wychodzi na jaw przed ślubem. Natomiast rodziny się niestety nie wybiera, nie da się wybrać innej matki czy innego ojca, dlatego to właśnie oni najbardziej krzywdzą. Zwłaszcza matki, bo to one upierają się, żeby spędzać ze swoimi ofiarami całą dobę. Nie chcą jakoś iść do dobrej pracy i zarobić na opiekunkę, bo to pozbawiłoby je dostępu do ofiary (ojcowie pracują, więc dają odetchnąć od swojej ewentualnej przemocy, albo odchodzą, za co są potępiani; a jednak lepiej, żeby przemocowiec odszedł i się nie kontaktował, niż żeby został). Większość ON doświadcza przemocy od matki. Nie jestem niestety wyjątkiem. Matka stosuje wszystkie techniki wymienione niżej, co do jednej.
"Wielu z nas wyobrażając sobie kontrolującego partnera, widzi osobę, która nieustannie krytykuje każdego, kogo napotka, jest agresywna fizycznie, otwarcie stosuje groźby i próbuje decydować o ubiorze partnera od stóp do głów. Choć takie zachowania są szczególnie niepokojące, to repertuar narzędzi kontroli jest w rzeczywistości znacznie bardziej rozbudowany i obejmuje również bardziej subtelne środki kontroli. Jak poznać, że masz do czynienia z kontrolującym partnerem? Jakie zachowania mogą na to wskazywać?
- Izolowanie cię od przyjaciół i rodziny
- Ciągła krytyka nawet drobnych rzeczy
- Stawianie warunków otrzymania akceptacji/troski/miłości
- Używanie poczucia winy jako narzędzia
- Nakładanie na ciebie „długu” do spłacenia
- Lekceważenie ważnych dla ciebie wartości
- Budowanie poczucia, że nie „spełniasz standardów” i nie jesteś jego/jej warta
- Droczenie się i żarty o negatywnym wydźwięku
- Udaremnianie twoich zawodowych lub edukacyjnych celów przez sprawianie, że wątpisz w siebie".
Poniżej wrzucam cytaty z artykułu o przemocowej kontroli. To techniki typowe dla wszystkich przemocowców, nie dla partnerów. Prawdę mówiąc, u partnerów jest to rzadkie, przemocowość widać z daleka, co zapobiega związaniu się z takim przemocowcem. Przemocy nie da się zbyt długo ukrywać, więc zawsze wychodzi na jaw przed ślubem. Natomiast rodziny się niestety nie wybiera, nie da się wybrać innej matki czy innego ojca, dlatego to właśnie oni najbardziej krzywdzą. Zwłaszcza matki, bo to one upierają się, żeby spędzać ze swoimi ofiarami całą dobę. Nie chcą jakoś iść do dobrej pracy i zarobić na opiekunkę, bo to pozbawiłoby je dostępu do ofiary (ojcowie pracują, więc dają odetchnąć od swojej ewentualnej przemocy, albo odchodzą, za co są potępiani; a jednak lepiej, żeby przemocowiec odszedł i się nie kontaktował, niż żeby został). Większość ON doświadcza przemocy od matki. Nie jestem niestety wyjątkiem. Matka stosuje wszystkie techniki wymienione niżej, co do jednej.
"Wielu z nas wyobrażając sobie kontrolującego partnera, widzi osobę, która nieustannie krytykuje każdego, kogo napotka, jest agresywna fizycznie, otwarcie stosuje groźby i próbuje decydować o ubiorze partnera od stóp do głów. Choć takie zachowania są szczególnie niepokojące, to repertuar narzędzi kontroli jest w rzeczywistości znacznie bardziej rozbudowany i obejmuje również bardziej subtelne środki kontroli. Jak poznać, że masz do czynienia z kontrolującym partnerem? Jakie zachowania mogą na to wskazywać?
- Izolowanie cię od przyjaciół i rodziny
- Ciągła krytyka nawet drobnych rzeczy
- Stawianie warunków otrzymania akceptacji/troski/miłości
- Używanie poczucia winy jako narzędzia
- Nakładanie na ciebie „długu” do spłacenia
- Lekceważenie ważnych dla ciebie wartości
- Budowanie poczucia, że nie „spełniasz standardów” i nie jesteś jego/jej warta
- Droczenie się i żarty o negatywnym wydźwięku
- Udaremnianie twoich zawodowych lub edukacyjnych celów przez sprawianie, że wątpisz w siebie".
czwartek, 22 sierpnia 2019
CZWARTEK, 22 SIERPNIA 2019
Uświadomiłam sobie dziś, że dosłownie za kilka dni mam urodziny, i dostałam ataku lęku. Panicznie się boję, że matka coś wymyśli, że mnie najdzie pod pretekstem składania życzeń i wręczania prezentu. Jestem tym tak przerażona, że aż mnie zatyka, mam problem z oddychaniem. :/
Nie sądzę, żeby matka przepuściła taką okazję. I zaczynam się też już bać, co odstawi na święta, które są coraz bliżej.
Nie wiem, czy matka już wróciła, bo nie odpisuje na maile, ale najścia boję się najbardziej. Nie wiem, co mam teraz zrobić, żeby zapobiec najściu. :/
Nie sądzę, żeby matka przepuściła taką okazję. I zaczynam się też już bać, co odstawi na święta, które są coraz bliżej.
Nie wiem, czy matka już wróciła, bo nie odpisuje na maile, ale najścia boję się najbardziej. Nie wiem, co mam teraz zrobić, żeby zapobiec najściu. :/
poniedziałek, 12 sierpnia 2019
PONIEDZIAŁEK, 12 SIERPNIA 2019
Super postawa ochrony! Ale policja to totalna żenada! Oni przecież wiedzą, że ochrona nie zachowuje nagrań z monitoringu! Że trzeba je odebrać jak najszybciej! Lenie śmierdzące. Zajmują się ściganiem ciężko chorych ludzi za to, że się chcą leczyć i żyć, a bandyci sobie po ulicach chodzą.

Dobrze, że ochrona zachowała zimną krew, czuwała i z własnej inicjatywy pomogła dziewczynie i wpadła na pomysł, żeby zachować nagranie.
Jeszcze się ktoś dziwi, dlaczego lepiej mieszkać na osiedlu chronionym, nawet jeśli ochrona nie ma prawa używać broni?
Zobaczcie, ile trwało, zanim policja w ogóle zareagowała, zaczęła cokolwiek robić. Nic nie robili, bo mieli nadzieję, że nagranie zostanie nadpisane i nie będzie sprawy? Że się sprawa przedawni? Że się ofiara zniechęci? Jak to w ogóle możliwe, że ofiara nie ma kontaktu z policjantem?! Jak można do tego dopuścić? Jak to możliwe, że nie umieli zlokalizować gościa po telefonie? Chyba raczej nie mieli ochoty, nie chciało im się! Jak to możliwe, że nie szukali bandyty?! Czekali sobie, aż sam im wejdzie w ręce.
Z drugiej strony ten stalker dostał zakaz zbliżania bez żadnej sprawy sądowej! Do tej pory słyszałam, że to niemożliwe!
PONIEDZIAŁEK, 12 SIERPNIA 2019
Kolejny film o przemocy matek wobec dzieci. A komentarze pod tym filmem... Jakbym sama je wszystkie pisała. :( One potwierdzają badania, że przemoc psychiczna jest znacznie gorsza niż fizyczna. :(
niedziela, 11 sierpnia 2019
NIEDZIELA, 11 SIERPNIA 2019
Bardzo dobry filmik instruktażowy o cechach przemocowego, toksycznego związku, ale to są cechy każdej przemocowej relacji i dotyczą każdego przemocowca, nie tylko partnera. Większość z nich prezentuje moja matka. Dlatego to tu wrzucam.
piątek, 9 sierpnia 2019
PIĄTEK, 9 SIERPNIA 2019
Nie pisałam przez jakiś czas, bo to był czas wytchnienia. Matka wyjechała, a zawsze, kiedy wyjeżdża i zajmuje się życiem, zapomina o mnie. Kontakt jej wtedy nie interesuje. Dla mnie to wytchnienie. To jedyne okresy w moim życiu, kiedy się nie boję, że nagle mnie najdzie bez zapowiedzi. Tym razem nie bałam się też wejść do skrzynki, bo przecież maili też nie pisze w czasie wyjazdu, ma ważniejsze zajęcia, niż interesowanie się córką.
Tak mnie zawsze śmieszy i wkurza, kiedy mówi, że rzekomo się martwi o mnie. Kiedy wyjeżdża, martwienie się natychmiastowo znika, jak ręką odjął! Nie interesuje jej nawet, czy żyję, jak się czuję, czy nie jestem w szpitalu, na sorze itd. To zawsze tata dzwonił i rozmawialiśmy, co tam u nas słychać.
Ciekawe, czemu znowu zaczyna odgrywać tę szopkę, jak tylko wraca. Martwiąca się mamusia uderzająca przemocą jak pejczem.
Przed chwilą znalazłam nieodebrane połączenie od niej. To znaczy, że wróciła. I wszystko zacznie się od nowa.
Ta świadomość wywołała atak lęku. Uświadomiłam sobie, jak dawno nie miałam zespołu lękowego! Przypomniałam sobie ostatni atak lęku - po jej ostatnim mailu przed wyjazdem. Każdy poprzedni atak lęku był wywołany przez nią. Nie miewam już niemal w ogóle ataków lęku wywołanych przez cokolwiek innego!
Matka funduje mi od lat PTSD.
Tak mnie zawsze śmieszy i wkurza, kiedy mówi, że rzekomo się martwi o mnie. Kiedy wyjeżdża, martwienie się natychmiastowo znika, jak ręką odjął! Nie interesuje jej nawet, czy żyję, jak się czuję, czy nie jestem w szpitalu, na sorze itd. To zawsze tata dzwonił i rozmawialiśmy, co tam u nas słychać.
Ciekawe, czemu znowu zaczyna odgrywać tę szopkę, jak tylko wraca. Martwiąca się mamusia uderzająca przemocą jak pejczem.
Przed chwilą znalazłam nieodebrane połączenie od niej. To znaczy, że wróciła. I wszystko zacznie się od nowa.
Ta świadomość wywołała atak lęku. Uświadomiłam sobie, jak dawno nie miałam zespołu lękowego! Przypomniałam sobie ostatni atak lęku - po jej ostatnim mailu przed wyjazdem. Każdy poprzedni atak lęku był wywołany przez nią. Nie miewam już niemal w ogóle ataków lęku wywołanych przez cokolwiek innego!
Matka funduje mi od lat PTSD.
sobota, 13 lipca 2019
SOBOTA, 13 LIPCA 2019
"Dlaczego moja troske i milosc nazywasz ciagle przemoca.Cos zlego sie z Toba dzieje, bo taka nie bylas.Koniecznie trzeba zrobic badania.Idz prywatnie do neurologa z Instytutu i popros o skierowanie na Doplera tetnic mozgowych i na rezonans przysadki mozgowej.Mozesz miec zwezenie tetnic albo zakrzepice od lekow POprostu trzeba sie diagnozowac.Trzeba to robic na wlasne pieniadze,bo na NFZ nie ma co liczyc.To wszystko za dlugo trwa.Chcialabym Ci pomoc,nie tylko finansowo ale byc przy Tobie i wspierac Cie.Jak chory jest z kims z rodziny to Go inaczej traktuja. Zarazwyjezdzam,bo przed chwila Tomkowie dzwonili.Jak cos bedziesz chciala, to dzwon do mnie na telefon. Mam nadzieje,ze na ! listopada pojedziesz ze mna na grob ojca".
"Coś złego się ze mną dzieje" oczywiście, odkąd przestałam się zgadzać na przemoc.
"Coś złego się ze mną dzieje" oczywiście, odkąd przestałam się zgadzać na przemoc.
Chciałaby mi pomóc i wspierać mnie? Kiedy matka mówi, że chce mi pomóc, to znaczy, że... mówi. I nic więcej. Gdyby chciała, to przecież by mi pomagała i mnie wspierała. Czemu nie chce?
Ostatnie zdanie jest wyjątkowo perfidne. Widzicie tu choć słowo o tym, jak wyobraża sobie przewieźć mnie z wózkiem, znaleźć dostępny nocleg i opiekę? Przecież ona mi nie pomoże, nie będzie pchała wózka, bo to "wstyd". Zrobi mi awanturę jeszcze większą niż o ortezy i kulę, i każe "nie używać", tylko lewitować! Bo ona "urodziła zdrową córkę" i taka mam być, a nie jakaś kaleka! Nie jeżdżę tam już od kilku lat, a ona udaje, że nie wie dlaczego.
Podobnie z nagrobkiem dla taty. Niby chciała, żebym jej pomogła wybrać, ale nie przysłała mi ani jednego linka. A jak sama coś znajdę, to specjalnie właśnie tego nie wybierze. Ona się nie liczy z nikim, tylko udaje, że ktoś ją obchodzi, żeby go potem wykorzystać. Obraża się i obraża tego kogoś, kto się wykorzystać nie daje. Zadaje pytania, ale odpowiedzi na nie jej nie obchodzą.
czwartek, 11 lipca 2019
CZWARTEK, 11 LIPCA 2019
Zastraszania ciąg dalszy... Już nawet nie mam siły komentować tego steku jej urojeń i kłamstw. Skąd ona je bierze?! Dr B. właśnie radośnie przepisywał mi leki, których w mojej chorobie nie miał prawa! To był jeden z powodów, dla których przestałam do niego jeździć. Drugim było to, że nie byłam już w stanie tak daleko chodzić pieszo (do jego gabinetu nie było dojazdu, trzeba było iść bardzo daleko od stacji).
"Jak tylko zalatwie wszystko z nagrobkiem,wracam i nieodwolalnie zajme sie Twoim zdrowiem,bo juz wszystko poskladalam po konsultacjach z lekarzami.Najpierw trzeba zajac sie nerkami i oczyscic z toksyn na oddziale u toksukologa na nefrologii.Jednoczesnie z pomoca lekarzy i naturoterapeutow leczyc uzaleznienie od psychotropow i opiatow. A potem endokrynologia itd. Nie ma innej drogi! Masz juz nerki zniszczone,a do czego to prowadzi,to chyba wiesz.Jedz do doktora S. i popros o diagnostyke w szpitalu.Szczerze z nim porozmawiaj o wieloletnim braniu psychotropow i lekow przeciwbolowych i opiatow i o zatrzymaniu moczu od opiatow , bo tylko wtedy moze ci pomoc .Jesli nie zechcesz sama sie od tego uwolnic,to zaden lekarz Ci nie pomoze ! Musisz powiedziec prawde. Teraz rozumie ,dlaczego dr.B. nie chcial ci przepisywac antydepresantow i tp.Teraz widze jak latwo sie od tych rzekomych lekow uzaleznic i jak niszcza zdrowie.Leki syntetyczne to chemia,to toksyny,ktore niszcza rowniez mozg. Mozna je stosowac bardzo krotko, bo dluzsze branie tylko uzaleznia a nie pomaga. Ty wiesz,ze opiaty uzalezniaja juz po tygodniu brania.Podaje sie je tylko chorym na raka i to tylko przed smie!One zatrzymuja dzialanie wszystkich narzadow.Lekarke,ktora ci to pierwszy raz zapisala powinno sie zaskarzyc,o czym mi powiedzial profesor.Corciu , moze spotkamy sie jeszcze przed wyjazdem. Mam dla Ciebie kilka rzeczy.Pamietaj,nie jestes sama!Masz mnie i we wszystkim Ci pomoge.Nie podejmuj zadnych decyzji sama.Ja wszystko robie tak,zebys Ty miala lepiej i teraz i kiedys! Wszystko,co robie ,jest podporzadkowane Twojemu dobru.Kiedys sie o tym przekonasz!Wyjdziesz na prosta,tylko daj sobie pomoc!Wszystkimi mozliwymi sposobami.Ztaka latwoscia lykasz te wszystkie tabletki a nie chcesz sprobowac wspomagania organizmu ziolami,witaminami,dieta i homeopatia.Chory czlowiek ratuje sie wszystkim,co mozliwe.Najczesciej ludzie sa zle zdiagnozowani,bo lekarze przestrzegaja procedur na NFZ,a nie lecza!Trzeba wspomagac sie wizytami prywatnie ale u dobrych ,sprawdzonych specjalistow i to u kilku,nie polegac tylko na jednym.Trzeba tez powtarzac regularnie badania,szczegolnie jesli jakies wy chodzi zle i to w kilku roznych placowkach.Musimy porozmawiac,bo nie sposob wszystkiego opisywac . Kocham Cie i caly czas mysle ,jak Ci pomoc!Nie jestem w stanie nic innega robic!"
"Jak tylko zalatwie wszystko z nagrobkiem,wracam i nieodwolalnie zajme sie Twoim zdrowiem,bo juz wszystko poskladalam po konsultacjach z lekarzami.Najpierw trzeba zajac sie nerkami i oczyscic z toksyn na oddziale u toksukologa na nefrologii.Jednoczesnie z pomoca lekarzy i naturoterapeutow leczyc uzaleznienie od psychotropow i opiatow. A potem endokrynologia itd. Nie ma innej drogi! Masz juz nerki zniszczone,a do czego to prowadzi,to chyba wiesz.Jedz do doktora S. i popros o diagnostyke w szpitalu.Szczerze z nim porozmawiaj o wieloletnim braniu psychotropow i lekow przeciwbolowych i opiatow i o zatrzymaniu moczu od opiatow , bo tylko wtedy moze ci pomoc .Jesli nie zechcesz sama sie od tego uwolnic,to zaden lekarz Ci nie pomoze ! Musisz powiedziec prawde. Teraz rozumie ,dlaczego dr.B. nie chcial ci przepisywac antydepresantow i tp.Teraz widze jak latwo sie od tych rzekomych lekow uzaleznic i jak niszcza zdrowie.Leki syntetyczne to chemia,to toksyny,ktore niszcza rowniez mozg. Mozna je stosowac bardzo krotko, bo dluzsze branie tylko uzaleznia a nie pomaga. Ty wiesz,ze opiaty uzalezniaja juz po tygodniu brania.Podaje sie je tylko chorym na raka i to tylko przed smie!One zatrzymuja dzialanie wszystkich narzadow.Lekarke,ktora ci to pierwszy raz zapisala powinno sie zaskarzyc,o czym mi powiedzial profesor.Corciu , moze spotkamy sie jeszcze przed wyjazdem. Mam dla Ciebie kilka rzeczy.Pamietaj,nie jestes sama!Masz mnie i we wszystkim Ci pomoge.Nie podejmuj zadnych decyzji sama.Ja wszystko robie tak,zebys Ty miala lepiej i teraz i kiedys! Wszystko,co robie ,jest podporzadkowane Twojemu dobru.Kiedys sie o tym przekonasz!Wyjdziesz na prosta,tylko daj sobie pomoc!Wszystkimi mozliwymi sposobami.Ztaka latwoscia lykasz te wszystkie tabletki a nie chcesz sprobowac wspomagania organizmu ziolami,witaminami,dieta i homeopatia.Chory czlowiek ratuje sie wszystkim,co mozliwe.Najczesciej ludzie sa zle zdiagnozowani,bo lekarze przestrzegaja procedur na NFZ,a nie lecza!Trzeba wspomagac sie wizytami prywatnie ale u dobrych ,sprawdzonych specjalistow i to u kilku,nie polegac tylko na jednym.Trzeba tez powtarzac regularnie badania,szczegolnie jesli jakies wy chodzi zle i to w kilku roznych placowkach.Musimy porozmawiac,bo nie sposob wszystkiego opisywac . Kocham Cie i caly czas mysle ,jak Ci pomoc!Nie jestem w stanie nic innega robic!"
Tak właśnie sądziłam, że żeby wymyślać tyle kłamstw, to matka musi nic innego nie robić, tylko całymi dniami i nocami siedzieć i obmyślać kolejne urojenia. Ona nadal "nie wie", jak mi pomóc! Przecież to jest śmieszne! Wie, na co choruję, wie, co potrzeba w tej chorobie, wie o respiratorze, zbiórce, o leczeniu. Mimo to nie robi NIC. A właściwie za wszelką cenę usiłuje mnie zastraszyć i zrobić wszystko, żeby tylko nie oddać mi mojej części spadku, żebym przypadkiem nie miała pieniędzy na leczenie! Moje życie jest zagrożone. De facto umieram na jej oczach! Ona może mi pomóc bez żadnego wysiłku, bez poświęcania swojej części spadku, bez wydania choćby jednej własnej złotówki. I co robi?! Wnioski wyciągnijcie sobie sami.
I jeszcze dla przypomnienia:
piątek, 5 lipca 2019
PIĄTEK, 5 LIPCA 2019
"Corciu,dlaczego nie odpisujesz.Szanse musisz dac Ty sama sobie.Jesli nie odstawisz opiatow i psychotropow,chorob bedzie Ci przybywac i z niczego sie nie wyleczysz.Wszystkie choroby to efekt niszczenia organizmu przez te ttrucizny.Opiaty zabijaja,podaje sie je tylko juz umierajacym na raka,do 3 miesiecy do smierci [tego nawet nie da się skomentować, matka nigdy nie zaznała bólu, nie wie, co to ból, wydaje jej się, że ból nowotworowy to duży ból! Nie ma pojęcia an i o bólu, ani o opioidach, ani o leczeniu bólu!] .Przeciez opiaty zatrzymuja wydalanie moczu.zatrzymuja akcje serca., spowalniaja przeplyw zolci, stad kamienie [kamienie żółciowe pojawiły się po tym, jak matka zmusiła mnie do brania niepotrzebnych hormonów w postaci Diane! od tamtej pory kolki żółciowe już nie ustały - w 6a nie wolno brać większości hormonów!],zoltaczka [o tak, matka od lat wmawia mi żółtaczkę, LOL],chora trzustka watroba,niedotlenienie mozgu i wszystkich innych narzadow. Zwezaja i usztywniaja naczynia krwionosne co powoduje niedokrwienie serca i mozgu. W Ameryce jest teraz wielka afera dotyczaca wlasnie opiatow.Wprowadza nowe przepisy dotyczace wypisywania recept na te narkotyki.Zbyt wiele znanych osob zmarlo po nich! [no wiadomo, media i brukowce to najlepsze źródło wiedzy wg matki!] Czy do Ciebie juz nic nie dociera!Trzeba sie wybrac na wizyte do doktra toksygologa i poprosic o pomoc .Sama tego nie zrobisz [nie mogę sama iść do lekarza? a niby dlaczego? bo matka chce się wcisnąć, żeby kłamać?!].Prosze Cie,daj sobie pomoc,bo za chwile bedzie za pozno![matka wie, jaka pomoc jest mi potrzebna - nadal jej nie otrzymałam, jej słowa zawsze są puste i na pokaz] Pamietasz dr.D.,do ktorej wyslal nas prof.P..Bylo to kilka lat temu,jeszcze Twoj mozg pracowal prawidlowo.Doktor powiedziala wtedy,ze jestes zatruta kadmem i olowiem,a to sie wiaze z chorobami nerek i watroby,ktore nie nadazaja z usuwaniem trucizn,bo zatruwasz caly czas organizm przeciwbolowymi i innymi lekami. przeciez przed opiatami bralas przez wiele lat inne leki narkotyczne, przeciwbolowe.Mam wrazenie,ze do Ciebie juz nic nie dociera,bo organizm sie bardzo uzaleznil [ona nadal udaje, że zależność i uzależnienie to to samo, szkoda na nią słów].Wszyscy lekarze [wszyscy lekarze wymyśleni przez nią? ci w jej głowie? bo ci prawdziwi zaprzeczają, jakoby w ogóle z nią rozmawiali!] mowia mi,ze jestes silnie uzalezniona.Ostatni dzwonek,zeby cos z tym zrobic!Nie z takich rzeczy ludzie wychodzili,tobie tez sie uda! Daj sobie pomoc! Koccham Cie bardzo i wszystko zrobie , zebys z tego wyszla [w jednym zdaniu matka mówi o miłości, a jednocześnie zapowiada mi dalsze nękanie; tylko ona tak chyba potrafi]".
Podkreślenia i dopiski w nawiasach moje.
Skasowałam nazwiska, choć może nie powinnam, bo dr D. to altmedowiec "badająca" pacjentów aparatem Mora. Możecie sobie o tych bzdurach poczytać np. tutaj. Prof. P. mnie do tej altmedowczyni wysłał! Oboje są lekarzami, a tak oszukują pacjentów! Tym się powinna chyba zainteresować jakaś organizacja kontrolująca lekarzy. Na takich "badaniach" polega moja matka i takim "lekarzom" wierzy, bo mówią to, co ona im każe. Matka rozpowiada takie rzeczy na prawo i lewo, ale nie wspomina o tym, że to altmedowcy, nie lekarze, i że wnioski wysnuwają z tyłka, a nie z rzetelnych badań medycznych! Mówi tylko, że "lekarze postawili taką diagnozę". Cała jej "wiedza" pochodzi od altmedowców i z brukowców, nigdy nie przeczytała żadnego naukowego artykułu, a durni ludzie wierzą w jej urojenia! Od dziecka, zamiast mnie diagnozować i leczyć, ciągała mnie po irydologach, bioenergoterapeutach, wróżkach, chiromantach, ziołologów i innych stawiaczach baniek. Wyrzucała na to ciężkie pieniądze zarobione przecież wyłącznie przez tatę, bo ona palcem nie kiwnęła przez całe życie!
Ciekawe, kto to są ci "wszyscy lekarze", bo moi przecież tak nie kłamią, a w dodatku nie rozmawiają z nią, więc musiała znowu sobie coś uroić.
I znowu mnie straszy, że będzie mnie nękać. Taka jest jej "wola poprawy". Komuś takiemu nie ma sensu dawać szansy. Odjechała umysłowo daleko od rzeczywistości, a ja nie mam ani siły, ani ochoty się z nią użerać. Jak sama nie chce zacząć myśleć, to przecież jej nie zmuszę. Problem w tym, że ona nie wydaje mi nadal mojej części spadku i zamierza ją przefujać na takie rzeczy!
Znowu też mnie podżega do samobójstwa, po raz kolejny namawiając do odstawienia leków! Gdybym była zewnątrzsterowna jak ona, to przecież już bym nie żyła! To tacy jak ona są winni samobójstwom wielu wartościowych, wrażliwych ludzi!
Matka wie, że nie będę odpisywać na żadne maile, w których jest przemoc, że dopóki stosuje przemoc, to w ogóle nie chcę kontaktu. Ma to na piśmie, a do tego powtarzałam jej to przez lata! Wie, że ma skończyć z przemocą. Myślałam, że NK ją otrzeźwi, ale nie! Do niej nic już nie dociera! Jest zaślepiona przemocą! Nie rozumiem tylko tego zabiegu - czemu to jest zdanie oznajmujące? W ogóle po jakiemu ona pisze?! Specjalnie poświęca czas i wysiłek, żeby spreparować totalnie nieczytelny tekst. Próbowałam to kiedyś zrobić - ale kosztowało to tyle wysiłku, że nawet zdania nie udało mi się dokończyć. Trzeba pokasować wszystkie znaki diakrytyczne, spacje, powprowadzać dodatkowe błędy. Brakowało mi pomysłów na błędy! Samo nieustanne myślenie o tym, żeby przez przypadek nie napisać jakiegoś słowa poprawnie, było nie do przejścia! A matka za każdym razem poświęca na to czas i wysiłek, byle tylko zrobić mi na złość. Bo wie, że po czytaniu czegoś takiego mózg sam zaczyna tak pisać.
***
Następny:
"Corciu, prosze cie ,spotkajmy sie,zeby porozmawiac,co robic dalej,jak i u kogo Cie leczyc,bo dotychczasowe ni e przynosi poprawy a wrecz Ci szkodzi.Ja patrze na to z boku i analizuje. Trzeba do Twojego zdrowia podejsc holistycznie i zastosowac metody niekonwencjonalne,bo to sie sprawdza.Jesli sie czlowiek czuje zle,szuka wszedzie pomocy.Moglabym ci duzo na ten temat opowiedziec,bo lekarze tez sie tak lecza.Mam adres psyhiatry,ktory leczy akupunktora itd..Trzeba byc bardzo naiwnym,zeby wierzyc tulko w".
Kolejne urojenia. Ona to wszystko zmyśla. Ona nie ma wiedzy na temat mojego leczenia ani tego, czy mi to pomaga, czy szkodzi. A nawet jak ma, np. z bloga, to ją ignoruje i dalej wymyśla swoje urojenia. Totalnie ignoruje rzeczywistość, nie analizuje jej - to kolejne jej kłamstwo. I znowu wciska mi altmedy! Ona w ogóle nie ma kontaktu z rzeczywistością! I doskonale wie, że sobie tego nie życzę! Co mnie to obchodzi u jakiego "psyhiatry" ona się leczy?! NIE CHCĘ O TYM SŁYSZEĆ! I nie zgadzam się, żeby trwoniła mój spadek na takie hochsztaplerstwo, podczas gdy mnie nie stać na leczenie i ratowanie życia!
środa, 3 lipca 2019
ŚRODA, 3 LIPCA 2019
- Co ty wyprawisz?! I jak ty wyglądasz?! Wstydu nie masz?! Pijesz o tej porze?! Przy dziecku i z drugim w brzuchu?! Czy wiesz, że dzisiaj jest dzień bez komputera?! A on [wnuk] bębni na tej grze, że aż głowa puchnie! [matka go tam wysłała, żeby nie słuchał rozmowy z policją] Idź natychmiast do łazienki i doprowadź się do ładu! Słyszysz, co do ciebie mówię?! Natychmiast idź do łazienki!
W tym momencie brat (wujek zamordowanej) wyrzuca babkę (a swoją matkę) z domu. Babka na odchodne:
- Tylko pamiętaj, że kiedyś uprzedzałam cię!
["Zasada przyjemności" s01e06]
Dokładnie jakbym moją matkę słyszała! Za każdym razem, kiedy traciłam kogoś bliskiego, kiedy umierał np. mój facet, przyjaciel albo Ofeczka, matka puszczała mi takie teksty jak katarynka. Potrafiła nawet dodać, że to dobrze, że umarli, bo kaleki powinny umierać. To jeden z dowodów, że matka nic nie czuje. Ona nie ma uczuć. Wszystkie wyłącznie udaje, żeby nabierać innych, a jak wie, że ktoś się nie nabiera, to nie musi udawać i wtedy wychodzi szydło z worka. Gardzi każdym, kto nie jest taki, jak ona każe. I wiecie już, czemu podżega mnie do samobójstwa - bo kaleki powinny umierać.
***
A to mail z dziś, cały:
"Kochana corciu, co sie z toba dzieje.Widze,ze potrzebujesz pomocy.Napisz,jak ci mam pomoc , czego oczekujesz o".
Sprawdźcie notki, kiedy mnie matka pytała, jak mi pomóc, i co jej wtedy odpowiedziałam. Jeśli chcecie wiedzieć, czy mi wtedy pomogła, to - JASNE, ŻE NIE! Jej chęć pomocy kończy się na pytaniu. Gdyby chciała mi pomóc, to przecież nie okradłaby mnie ze spadku, nie wspominając o lekach! O to przecież nie trzeba nawet pytać. Mimo to odpowiadałam jej zawsze na to pytanie, więc ona dokładnie wie, jak ma pomóc, po prostu nie chce tego robić i tyle. Tylko czemu nie powie mi tego wprost, tylko tak kłamie?
Mimo że jej nie odpisuję i nie piszę, co o tym wszystkim myślę, nie kontaktuję się w ogóle, ona nadal zasypuje mnie przemocowymi mailami! Przed chwilą napisała mi np., że zapominałam nakarmić Sarę!!! JAK MOŻNA w ogóle coś takiego napisać?!
"Corciu, nie traktuj mnie jak wroga. To co sie z toba dzieje, to sa uro jenia polekowe.Musisz odstawic te wszystkie psychotropy".
O jakie psychotropy jej chodzi - nie napisała. Najprawdopodobniej je wymyśliła albo sama je bierze, a wmawia mnie. I niby jak ją traktuję, skoro się nie kontaktuję nawet?! Skąd ona bierze te wszystkie SWOJE urojenia?! Przecież ona nic nie robi przez cały dzień, tylko siedzi i je wymyśla!
"Te wszystkie narkotyki niszcza ci pamiec".
JAKIE NARKOTYKI?! Czy już tak z nią źle, że myli siebie ze mną? Od mojego dzieciństwa matka była lekomanką, kradła leki moje i taty i je brała. 3 lata temu włamała się do mojego mieszkania, kiedy byłam w szpitalu, i ukradła mi leki. Niestety rozczarowała się - po żadnym z moich leków nie ma się haju! I za to nienawidzi mnie jeszcze bardziej. :/
Przez 43 lata mojego życia miała miliony szans. Ale nie zależy jej na szansach, na poprawieniu się, na kontakcie, tylko wyłącznie na przemocy. Więc więcej żadnych szans nie będzie.
Jeszcze nie minęła nawet godzina od poprzedniego maila, matka dalej snuje urojenia... Nie umie nawet jednego zdania poprawnie napisać! I zwala to na klawiaturę. Tata korzystał dokładnie z tej samej klawiatury, a w jego mailach błędów nie było. Mało tego, tłumaczenia na niej pisał! Wg matki to znowu klawiatura specjalnie robi jej na złość, to nie wina matki!
"Corciu,znow pisze,bo caly czas mysle otobie.Zastanawiam sie,jak moglas wejsc w leki psychiatryczne bedac zdrowa na umysle i super inteligentna i wyksztalcona.Czy nie wiedzialas czym to grozi! Mialas lekkie stany depresyjne spowodowane zaburzeniami hormonalnymi,jak wiekszosc mlodych kobiet w tym kraju,a nawet twje kolezanki.Wystarczylo zmienic styl zycia i diete,wprowadzic ruch i rehabilitacje. Ja pamietam wszystkie twoje wizyty lekarskie i te u ortopedy w Zielonce, ktory dal nam do zrozumienia,ze sie ztoba cos dzieje,bo wymyslilas sobie chorobe i nie chcesz sie".
To cały mail. Tak było, dopóki zgadzałam się jeździć do lekarzy matki. Rzeczywiście w przypadku jej lekarzy nie mogłam liczyć na diagnozę ani leczenie, jak wszyscy pacjenci z EDS, bo takich lekarzy nie jest trudno znaleźć. Kiedy zaczęłam jeździć wyłącznie do swoich lekarzy i bez matki, zaczęli mówić co innego. Dziwne, nie? Matka do dziś wybiera tylko lekarzy dających się omamić albo przekupić. Jeśli trafia na lekarza mądrego, który przykłada się do leczenia, nie daje się oszukać ani zastraszyć, chce poszerzać swoją wiedzę, konsultuje się z innymi lekarzami, matka stwierdza, że to zły lekarz i już do niego nie chodzi. Dobry lekarz to taki, który mówi to, co matka mu każe, oraz wbrew prawu rozmawia z nią o mnie za moimi plecami bez upoważnienia.
3 minuty później:
"Corenko,a co z twoim telefonem.Moze razem sie wybierzemy do galerii do T Mobilu".
A co ma z nim być? O co jej znowu chodzi? I co znowu knuje? Bo przecież nigdy nie poszła ze mną do T-Mobile bezinteresownie, kiedy potrzebowałam pomocy! To opiekunka mi pomagała i tylko ona! Matka nie kiwnęła palcem, nawet wtedy, kiedy była w T-Mobile we własnej sprawie, i mogła!
***
Gdyby jeszcze ktoś miał wątpliwości, to zobaczcie, co takie teksty jak wyżej robią z moim i z Waszym mózgiem! Słuchanie narzekania bezpowrotnie niszczy mózg!
"Słuchanie narzekania szkodzi zdrowiu i bezpowrotnie niszczy nam mózg. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Stanforda, którzy jako pierwsi przebadali wpływ glikokortykosteroidów wydzielanych przez korę nadnerczy podczas krótkotrwałego stresu psychicznego.
A że czyjeś narzekanie wywołuje w nas stres, nie ma najmniejszych wątpliwości. Wystarczy zauważyć, do jakiego stanu potrafi doprowadzić nas człowiek, który marudzi w naszej obecności. Nie potrzeba dużo czasu, żeby udzieliło nam się jego zmartwienie, przygnębienie czy lęk, bo choćby mówił o złej pogodzie, polityce czy statusie ekonomicznym kraju, szybko wpadamy w poczucie, że jest źle i trzeba coś zrobić, żeby się przed tym złem obronić.
Naukowcy twierdzą wręcz, że nasz mózg automatycznie interpretuje narzekanie jako zagrożenie, więc w odwecie uruchamia szereg procesów fizjologicznych, które w sytuacji niebezpieczeństwa byłyby nieodzowne. Gdy jednak nie ma z czym walczyć, działają destrukcyjnie na organizm.
Aktywowana w takich sytuacjach oś podwzgórze-przysadka-nadnercza powoduje natychmiastowy wyrzut kortyzolu. W genialnie przewidzianych przez naturę okolicznościach, napięcie wywołane kortyzolem pomogłoby nam walczyć z wrogiem lub uciekać, a to z kolei doprowadziłoby do odpowiedniej redukcji napięcia. Gdy jednak mózg odbiera sygnały o naszym złym położeniu, a my nie robimy nic (wszak wciąż siedzimy i słuchamy opowieści o czyimś niezadowoleniu) jesteśmy w fatalnej sytuacji.
Nasze neurony obumierają, co niesie za sobą szereg bolesnych konsekwencji. Najbardziej zagrożona jest bowiem kora przedczołowa, która odpowiada za kontrolę emocji i podejmowanie decyzji, oraz hipokamp – znany z działania w zakresie zapamiętywania, uczenia się i inteligencji. Nie bez powodu na studiach filologicznych powtarza się studentom, że jeśli nadmiernie zestresują uczniów, niczego na lekcjach języka ich nie nauczą. Słuchanie narzekania może być w podobnym stopniu niebezpieczne, bo znacząco zmniejsza hipokamp, czyli dokładnie ten obszar mózgu, który cierpi u osób chorych na Alzheimera".
I bardzo ważny cytat:
"Nie należy jednak pod wpływem tych odkryć zamykać się w bańce egoizmu i odcinać się od cierpiących ludzi.
Czym innym będzie bowiem narzekanie konstruktywne (które notabene nie do końca jest narzekaniem), gdy ktoś rzeczywiście ma problem i potrzebuje wsparcia, a czym innym przedstawianie świata non-stop i bez przerwy w ciemnych barwach.
Rozmowy o trudnościach, prowadzące do rozwiązania, mają niezbywalny sens. Wysłuchanie przyjaciela w kłopocie nie pozbawi cię – gwarantujemy – istotnej części hipokampa :-). Jest też ważną częścią (wciąż zdrowych) relacji! Bezpieczniej jednak, jeśli będziesz stronić od ludzi traktujących cię jak pojemnik na gorzkie żale".
Dla mnie jeszcze ważniejsze jest odróżnianie wiedzy i opisywania faktów od narzekania i jęczenia. Jeśli ktoś się z Tobą dzieli wiedzą, np. obiektywnie referuje objawy jakiejś ciężkiej choroby, o której nie ma informacji, to jakakolwiek by ta wiedza nie była, zawsze warto ją poszerzać i przekazywać dalej, bo to kiedyś może komuś pomóc. Zwłaszcza jeśli nie ma innej możliwości zdobyć tej wiedzy, bo jest tak unikalna. Natomiast jeśli ktoś Ci jojczy bez sensu albo narzeka na pierdoły, albo robi to niekonstruktywnie, bo Internet jest pełny wiedzy na ten temat, nie poszerza Twojej wiedzy, nie mówi Ci nic nowego, wartościowego, tylko ciągnie w dół, uciekaj! To właśnie dlatego powstała kiedyś humanistyczna grupa EDS, żeby nie słuchać narzekania trójek, które nic nie wnosiło, tylko ciągnęło w dół.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






