sobota, 15 lutego 2020

1%

Zapraszam Was serdecznie do mojego wydarzenia 1% na facebooku
W tym roku jest mi jeszcze trudniej niż dotąd, a jestem z tym wszystkim sama. Dlatego bardzo Was proszę, jeśli tylko chcecie, starajcie się rozpowszechniać to wydarzenie. Głupio mi prosić o pieniądze, ale to właśnie od nich zależy moje życie.


czwartek, 13 lutego 2020

CZWARTEK, 13 LUTEGO 2020

Dawno nic nie pisałam. Niestety nie dlatego, że nic się nie dzieje, tylko dlatego, że nie mam siły. Uleganie radom psychiatry, żeby nie odpowiadać na maile matki, skończyło się jej najściem "za karę". Czyli tak jak przypuszczałam. Postaram się później wkleić wszystkie zaległe maile matki - od grudnia, a na razie fragmenty dobrego artykułu o ciężkim dzieciństwie.



"Co takiego sprawia, że dorośli ludzie zrywają kontakt ze swoimi rodzicami?
- Najczęściej decydują się na to osoby z rodzin dysfunkcyjnych, wobec których dochodziło do emocjonalnych, fizycznych albo seksualnych nadużyć. Ale też ludzie, którzy czują się nieprzyjmowani przez rodziców takimi, jacy są - bo na przykład nie chodzą do kościoła albo mają inną orientację seksualną. To są również ci, których rodzice w ogóle nie widzieli.
Jak to?
- Miałam pacjentkę, której matka nigdy „nie pamiętała”, ile ona ma lat, „nie wiedziała”, co studiuje, i za każdym razem, kiedy się z nią widziała, stawiała na stół mięso, chociaż córka była wegetarianką. Nic się nie zmieniło, kiedy pacjentka miała lat sześćdziesiąt, a jej matka - osiemdziesiąt pięć. Matka nigdy nie była zainteresowana tym, żeby kochać, tylko wyłącznie tym, żeby ją kochano.
Zresztą takie dzieci potem w dorosłym życiu często doświadczają powtórnego, a nawet wielokrotnego odrzucenia przez rodziców.
Jak takie powtórne odrzucenie wygląda?
- Na przykład ludzie ci w pewnym momencie zbierają się na odwagę i przypominają rodzicom o krzywdach, których doznali w dzieciństwie, albo upominają się o szacunek dla swoich wyborów. Liczą na to, że ich krzywda zostanie w końcu uznana, że zostaną przez tych rodziców wreszcie przyjęci - ze swoim żalem, złością, poczuciem opuszczenia. Im już nie chodzi o słowo „przepraszam”, ale o akceptację..."



"Chcieliby usłyszeć: „Kocham cię takiego, jaki jesteś”?
- To jest to największe marzenie, ale chyba w takich przypadkach nadzieja na to, że to się usłyszy i że to będzie szczere - jest niewielka. Oni chcieliby przynajmniej usłyszeć: „Masz rację, było tak, jak mówisz” albo „Tak, to prawda, nie widzieliśmy ciebie, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ty tak przeżywasz. Widzieliśmy tylko swoje wyobrażenia, swoje potrzeby, swoje lęki, swoją złość”. To nie muszą być dokładnie te słowa. Chodzi o przekaz, intencję.
A co zwykle słyszą?
- „A co ty mi opowiadasz!”, „Wymyślasz sobie!”, „Chyba nie wiesz, do kogo mówisz?!”".



O przemocowym rodzicu: "Mała szansa, że on się diametralnie zmieni, że pójdzie na terapię, zobaczy swoją odpowiedzialność. Chociaż czasem takie radykalne cięcie sprawia, że ten rodzic się reflektuje, coś na miarę swoich możliwości zaczyna rozumieć - i tę więź można próbować odbudować na nowych zasadach, jeśli jest wola z obu stron. I jeśli on nie udaje, że się zmienił, wyłącznie z lęku, że zostanie sam. Ale ta relacja nigdy nie będzie taka, jak ją sobie wymarzyliśmy".



"Czasem to wręcz niemożliwe. Trzeba się bardzo wzmocnić, żeby umieć i chcieć to zobaczyć, ale to się dzieje. Ludzie to robią przy pomocy terapeutów, wspierających przyjaciół albo kiedy założą rodzinę i znajdą w niej oparcie. Zaczynają widzieć, że owszem, mają swoje ograniczenia i wady, ale to nie oni są zaburzeni, to nie oni zawinili, chociaż wciąż to słyszą. Znajdują w sobie tyle siły, że umieją postawić rodzicom granicę i nie dają się dłużej ranić. Przeżywają stratę tego, czego nie dostali, a co im się należało „jak psu micha”, ale też umieją się dokopać do tych - jak to nazywam - „wysepek dobra”, na których da się zbudować coś pozytywnego".



"Jeśli ktoś na przykład jedzie do matki, która całe życie wyrzucała mu, że źle żyje, źle wybiera, i od progu jest witany tym samym pytaniem co zawsze: „Wyszłaś już za mąż? Dlaczego nie wyszłaś?”, a później dalej: „Nic ci się nie udało, dzieci nie masz, rodziny nie masz” - to taka osoba może odpowiedzieć matce: „Jeśli jeszcze raz tak powiesz, to wychodzę i długo mnie nie zobaczysz”. Jednak jeśli zostanie mimo wszystko, to będzie tylko szantaż. I to niczego tej matki nie nauczy. Ja bym była za tym, żeby się zachować w takiej sytuacji konsekwentnie i jak się mówi, że się wyjdzie - wychodzić. Tylko w ten sposób można dać temu rodzicowi do zrozumienia, że jeśli zależy mu na utrzymaniu więzi, to pewnych rzeczy nie wolno mu robić. I już. To wymaga determinacji i przypomina, brzydko mówiąc, tresurę zwierzaka".



"- No właśnie, mówi się o szacunku, o granicach, ale zwykle dotyczy to jednej strony - rodziców, rzadko dzieci. To wynika z naszego uwarunkowania religijno-kulturowego; dziecko stosunkowo od niedawna ma podmiotowość i widziane jest jako autonomiczny, odrębny człowiek, który ma swoje potrzeby, emocje. Niestety, rodzice wciąż bardzo często traktują swoje dzieci jak przedłużenie siebie.
Urodziłam cię, spłodziłem cię, to mi się należy.
- To coś więcej: urodziłam cię, spłodziłem cię, więc jesteś moją własnością. Kiedy tak się myśli, trudno przyjąć, że dziecku też należy się szacunek, że ono też ma jakieś prawa".



"Co jeśli rodzic naciska na kontakt, a my wiemy, że zdrowiej dla nas będzie go nie mieć?
- Jeżeli naciska, a my wiemy, że dalej będziemy to odchorowywać albo że ucierpi na tym nasza rodzina, bo ten rodzic z butami wejdzie w nasze życie, jeśli mu na to pozwolimy, nie szanując nikogo ani niczego, to niestety, musimy wytrwać w tym, co jest dla nas ważniejsze. Czy to, że będę mieć kontakt ze swoją matką, która co tydzień mówi mojej żonie, jaka jest beznadziejna, a mnie - jak się na mnie zawiodła i jak ją strasznie opuściłem? Czy to, że moja żona będzie cierpieć, że ja będę cierpieć i mieć poczucie winy, ale za to moja matka będzie zadowolona? Trzeba się na coś zdecydować i to jest bolesne. Warto jasno postawić sprawę: albo matka będzie szanować moje warunki, na których ma mieć ze mną kontakt, albo tego kontaktu nie będzie".



"Są ludzie niezmiennie niszczeni przez rodziców, a mimo to decydują się trwać w tej relacji. Dlaczego?
- Z lęku. Co ludzie powiedzą, ale też co ja sam będę myślał o sobie, kiedy tę relację poluźnię lub wręcz zerwę. Znam kobietę, którą matka trzymała całe życie na smyczy i zawsze uważała, że córka jest dla niej, a nie ona dla córki. Ta kobieta jest piękna, wykształcona, po czterdziestce, ale nie udało jej się ułożyć życia prywatnego. Wciąż zabiega o to, by matka wreszcie była z niej zadowolona. I wciąż jej się wydaje, że za mało dla matki robi".


niedziela, 22 grudnia 2019

NIEDZIELA, 22 GRUDNIA 2019



Jakiś tydzień temu był u mnie dzielnicowy właśnie w sprawie przemocy. Takie apki nic nie dają, dopóki ofiary nie są chronione przed oprawcami - a nie są. Pytałam, co zrobili w policji, odkąd matka ma niebieską kartę, a to już parę lat. NIC. Nie zrobili NIC. Oprawcy wolno stalkować, nachodzić, zastraszać ofiarę i zagrażać jej zdrowiu i życiu. Policja ani nikt inny nie zrobi nic, kiedy to się będzie dziać, apka w tym nie pomoże. Dzielnicowy radośnie mi poradził, żebym dzwoniła na 112, kiedy matka będzie mnie nachodzić. Pytałam, co zrobili, żeby PRZESTAŁA mnie nachodzić. NIC. Przecież chodzi o to, żeby oprawca nie stosował przemocy, żeby go powstrzymać, a nie żeby działać PO FAKCIE, jak już jest za późno. :/

Dotąd nikt nic nie zrobił, prawo pozwala jej robić to, co jej zakazuje. A raczej prawo jej zakazuje, ale co z tego, skoro przedstawiciele prawa pozwalają. Oprawcy wiedzą doskonale, że policja nic im nie zrobi. Dlaczego mieliby się bać jakiejś apki? Co ta apka im niby zrobi? Przyślą kogoś, kto wreszcie zareaguje? Kogo? LOL. Poza tym od kiedy to oprawcy nie mają Internetu? Ta apka nie jest rozsyłana wyłącznie do ofiar. Ktoś napisał o tym publicznie, pokazując to oprawcom! Apka już na dzień dobry jest spalona. 

Jak dotąd wszelka pomoc ofiarom jest tylko pozorowana. NIKT NIC NIE ROBI, ŻEBY TA PRZEMOC SIĘ SKOŃCZYŁA! Oprawcy żyją sobie wolni, a ofiary - w więzieniu przemocy i strachu. 


piątek, 20 grudnia 2019

PIĄTEK, 20 GRUDNIA 2019

Nic nie zrobiłam, nie pisałam do niej, nie kontaktowałam się od ostatniego maila z poprzedniej notki, a matka mi takie coś wysyła:

"Przykro mi i smutno, ze tak sie zachowujesz. Nie jestes soba . Uzaleznienie od lekow zrobily swoje. Im szybciej to zrozumiesz, tym wieksze szanse na wyzdrowienie. Zastanawiam sie , jak cie z tego wyrwac., bo bardzo cie kocham i chce ci pomo. Mama"


To obrzydliwe, że wykorzystuje mój stan, ale dla niej typowe. Zawsze, kiedy czuję się (naj)gorzej, matka zwiększa przemoc. :/ Teraz, kiedy niemal nie wstaję, bo od 3 tygodni mam biegunkę, wymiotuję, nie mogę jeść, biorę antybiotyki i inne leki, kiedy mam powikłania po zapaleniu nerek, kiedy dodatkowo mam zaostrzenie zapalenia jelit i problemy z oczami, z gardłem - matka odstawia cyrk. Obawiam się, że w wigilię zrobi coś jeszcze gorszego. I nikt jej nie powstrzymuje, mimo że wielokrotnie zgłaszałam to na policję i do OPSu! :/


niedziela, 15 grudnia 2019

NIEDZIELA, 15 GRUDNIA 2019

"Zabko,swieta sie zblizaja , odezwij sie bo musimy ustalic , jak je spedzimy, glownie wigilie.Tak,owak ugotuje zupe grzybowa z lazankami,barszcz czerwony z uszkami rybe ,jakies ciasta upieke .Koniecznie musimy porozmawiac.Kocham cie . mama"

Jak myślicie, kiedy ostatni raz pisałam matce, że NIE OBCHODZĘ ŚWIĄT?! :/ No właśnie.

Matka nadal ma mnie gdzieś.

Wysyła mi taki tekst, "WIEDZĄC (!!!), że nie spędzę z nią świąt, bo już to ustaliłyśmy! Ostatni raz pisałam jej o tym 8.12! Pisałam jej też wtedy, że dopóki nie zaprzestanie przemocy, ma się ze mną nie kontaktować, ale jak zawsze ma to gdzieś. Nie mogę się czuć bezpiecznie we własnym domu, a nie mam dokąd uciec! Na szczęście mam zmieniony zamek w drzwiach, więc matka się nie włamie, ale ja nie mam siły na takie zagrożenia. Niestety nie mam możliwości np. spędzić tego czasu w szpitalu, a dzwonienie pod numer alarmowy nic nie daje, bo każą zadzwonić, jak już matka mnie najdzie, zapobiegać nie chcą. A przecież chodzi o to, żeby tego nie robiła, bo po fakcie już jest za późno!" (to z mojego maila do OPSu). Przecież to tak, jakby policja reagowała dopiero po zamordowaniu ofiary przez sprawcę, zamiast tę ofiarę chronić PRZED zamordowaniem! Jak matka doprowadzi mnie do udaru czy pęknięcia serca, to wtedy zamierzają dopiero reagować?! Kogo chcą wtedy ratować, trupa? Matce wtedy ujdzie to na sucho, a w TV będą kłamać, że "nikt nie wiedział o tej sytuacji, dlatego nikt nic nie zrobił".

Więc informuję, że wiedzą o tym wszyscy. OPS, policja, matka, wszyscy znajomi, sąsiedzi - bo to upubliczniłam. Jeśli matka w końcu doprowadzi mnie do śmierci, to Wy, świadkowie, macie doprowadzić do tego, żeby za to odpowiadała. I to dotyczy każdej zagrożonej przemocą ofiary! Zajmijcie się wreszcie tymi oprawcami!


I na koniec - czy jakaś organizacja w Warszawie zbiera na święta ofiary przemocy, żeby choć wtedy były bezpieczne? Nie potrzebuję noclegu ani jedzenia, byle tylko nie było mnie tu, kiedy matka będzie odstawiać cyrk na klatce schodowej. :(


Edit: "Corciu,Nie rozumie twojej reakcji. Cokolwiek napisze, nazywasz to przemoca. Pokazalam swoje maile pssychiatrze i uslyszalam od niego , ze z mojej strony iest wszystko w porzadku,ze twoje zachowanie jest conajmniej dziwne.Koniecznie musisz zrobic rezonans magnetyczny glowy i przysadki mozgowej. Moze masz gruczolaka przysadki.Przypomnialam sobie,ze juz kilkanascie lat temu bylo cos nie tak z twoja przysadka i mialas co pol roku robic rezonans przysadki, a chora tarczyca to tak zwana wyorna choroba od przysadki.Na dodatek od kilku lat bierzesz psychotropy, ktore podwyzszaja prolaktyne , ktora rozwala caly uklad chormonalny . To nie sa zarty, tymbardziej ,ze bralas tez wiele innych lekow.Jak ostatnio cie widzialam,bylas bardzo otyla,mialas bardzo powiekszone piersi i wytrzeszcz oczu.To ewidentnie obraz zaburzen endokrynologicznych. Powinnas byc pod opieka dobrego endokrynologa i robic non stop badania hormonow, a najpierw zdiagnozowac sie w klinice, Koniecznie i wyeliminowac leki psychiatryczne i tp. Powinnas sie wybrac do ordynatora endo. na Szaserow,ktory jest tez kardiologiem, do prof. Kaminskiego,ktort przyjmuje w Multimedica na Warynskiego 6.Tylko nie pomyl z drgim prof.Kaminskim, ktory jest ginekologiem,ta wizyta tez by ci sie przydala.Najnowoscesniejszy rezonans maja teraz w centrum sportowym na Wawelskiej.Nie powinnas z tak powaznymi sprawami chodzic sama.Z kazdej wizyty trzeba umiec wyciagnac jak najwiecej,wydajac tyle pieniedzy.A chory czlowiek nie jest w stanie wszystko pamietac.Chory czlowiek musi miec przy sobie kogos bliskiego.Ja przez ostatnie lata ojcem sie zajmowalam, a ty sama chodzilas do lekarzy i wykierowali cie na manowce.Naprawde trzeba drugiej osoby, zeby o wszysko wypytala i zapisywala, i byla swiadkiem.Lekarze sa terz nastawieni tylko na kase i trzeba madrze przemyslec ich zlecenia,bo bardzo latwo wypisuja lekarstwa bez badan a poza tym chory nie powinien mieszkac sam, bo ktos z rodziny powinien obserwowac skutki uboczne u chorego, bo on sam nie jest w stanie tego zauwazyc, szczegolnie po lekach psychiatrycznych i tak jest u ciebie.Te wszystkie leki bardzo niszca watrobe i z tego powodu organizm jest zatruty np. metalami ciezkimi i pojawia sie wtedy agresja problemy z pamiecia itp. , co widac u ciebie.Masz caly organizm zniszczony od lekow i trzeba dobrego lekarza,,ktory zna sie tez na medycynie holistycznej zeby ogarnac to wszystko i wspomoc sie tez ziolami,witaminami i innymi metodami.Ja chetnie z toba pojezdze i poslucham co maja do zaoferowania.Trzeba sie ratowac kazdym sposobem , ale u specjalistow.Zaczelabym od dr Duszkiewicz, a mam wiele adresow.Kazdy chory czlowiek ratuje sie na wiele sposobow.Zaczac trzeba od diety,bo masz niedobory, ktore wynikaja z chorej watroby,bo wtedy nic sie nie wchlania.Jak ostatnio lezalam na kardiologii, to miedzy innymi robili mi tez poziomy witamin D i B12,wapn ,magnez, potas itp.Rozpisalam sie , bo bardzo martwie sie o ciebie i chce ci pomoc. Widze ze do ciebie nie dociera, jak bardzo masz rozwalony organizm od lekow,a wszystko zaczelo sie od psychiatry.Zamiast stosowac diete, ruszac sie i leczyc endo, poszlas do psycho. i zaczela sie rownia pochyla. Blagam cie,Zacznij ze mna chodzic do lekarzy, bo trudno bedzie to teraz rozwiklac, a ja wszystkie twoje dolegliwosci pamietam od twojego urodzenia i widze,co sie z toba dzieje.Obcy czlowiek, nie bedzie tego wiedziec a ty tymbardziej nie pamietasz.Kocham cie nad zycie i nie moge spokojnie partzec,co sie z toba dzieje.Trzeba koniecznie cie zdiagnozowac,robiac badania i wykluczajac po kolei choroby....I prosze cie nie odpowiadaj mi ,ze to jest przemoc.CHce uslyszec,ze mnie zapraszasz do siebie,aby ustalic plan dzialania ,bo musisz wyzdrowiec,innego wyjscia nie ma. Razem napewno cos wymyslimy.Chodzi o to, zebys mogla najszybciej ,jak sie da, zyc szczesliwie i zdrowo, zeby mogly nastapic dobre zmiany w twoim zyciu,Corciu! Kocham cie I zawsze bede cie kochac! Mama"


Żadnej zmiany, nadal te same kłamstwa i urojenia. Po raz kolejny piszę, że nie życzę sobie kontaktu, a matka dalej wyskakuje z przemocą. NIE to znaczy NIE, co tu jest trudnego do zrozumienia?! Matka ponosi konsekwencje wyłącznie swoich działań, 43 lata pracowała na to, jakie ma teraz stosunki z ludźmi. Czy to nikogo nie dziwi, że ona nikogo nie ma? Że cały czas mi wmawia, że ma tylko mnie, choć nigdy mnie nie miała, bo nie chciała? Nagle się obudziła, jak już nie ma taty, który jako jedyny znosił jej przemoc? Nikt inny nie chce być blisko niej i to jej nie dziwi? Nadal widzi winę we mnie i wszystkich innych, tylko nie w sobie? Jak przestanie stosować przemoc, to przestanę o tym pisać. Proste.

Osoby śledzące blog zdążyły już pewnie policzyć, ile razy matka pisała już np. o psychotropach. Wiecie, że ani razu, ANI RAZU! nie zapytała mnie nawet, czy to w ogóle jest prawda! Wymyśliła sobie to i powtarza, jak wiele innych rzeczy. I takie kłamstwa też jej uchodzą na sucho!

BTW, dlaczego nie pokazała temu psychiatrze tego bloga? DLACZEGO?!

Nawet psycholog, która na początku dała się matce nabrać, teraz nazywa ją "opresyjną matką".


środa, 11 grudnia 2019

ŚRODA, 11 GRUDNIA 2019

Zobaczcie, jak matka potrafi ładnie pisać, niemal bez przemocy, kiedy tylko czegoś ode mnie chce. Jak tylko chce wyłudzić przysługę, to nagle jest milusia! Nie wyzywa mnie od nienormalnych, nie poniża, nie obraża, nie nęka, nie straszy nachodzeniem. I jakoś potrafi! Tylko że ja się już na to nie nabiorę. To kolejna podpucha - matka ma Internet, ma neostradę, ma też komputer, lepszy od mojego i działający, w przeciwieństwie do mojego. Wymyśla takie rzeczy, żeby brać mnie pod włos, że przecież jestem dobrą osobą, pomagam ludziom, nawet jej, a tak naprawdę nie chodzi o pomoc, tylko o wyłudzenie kontaktu, żeby dalej stosować przemoc. Nie odpisuję już.

"Corciu,ogladam teraz w telewizji awarie rur w Warszawie i mam nadzieje, ze ciebie to nie dotyczy.Zastanawiam sie tez , jaka ty wode pijesz po awarii oczyszczalni. Pamietam,ze wczesniej oczyszczalas sobie wode z kranu w specjalnym dzbanku, dopiero gotowalas.Teraz tymbardziej powinnas to robic. U mnie tez woda jest niezbyt czysta i mysle o kupnie takiego dzbanka. Moze kupilabys mi w internecie.Chcialabym, zebys mi yez kupila kosmetyk, ktory dalas mi w prezencie w zeszlym roku na gwiazdke. Najlepiej mi przypasowal o nazwie - Bioaqua Essence Moist repair Tight Tender w postaci olejku-esencji. Napisz,ile kosztuja,to wysle ci forse. Mama"

Powiedzcie mi, proszę, jak na onecie ustawić filtr, żeby jej maile wpadały do jednego katalogu? Dowody byłyby zachowane, a nie musiałabym ich widzieć i czytać. Przekopałam wczoraj całą pomoc onetu i nie znalazłam nic na ten temat. :(


poniedziałek, 9 grudnia 2019

PONIEDZIAŁEK, 9 GRUDNIA 2019

Ledwo się dziś obudziłam, jeszcze się nie ROZbudziłam, a tu już się jatka zaczyna:

"Zabo, co ty wypisujesz, co sie z toba dzieje. Ja juz nie wiem co myslec o twoim zachowaniu. Prosze cie , spotkajmy sie i powiedz o co ci chodzi. Mozemy sie umowic gdzies w kawiarni i wyjasnic te nieporozumienia. Kazde moje slowa traktujesz jak atak na ciebie. Kontakt miedzy ludzmi polega na bezposredniej rozmowie i szczerosci , a ty tego nie chcesz, wiec o co tu chodzi.Naiwyzszy czas, zeby porozmawiac, bo to za daleko sabrnelo. Pomysl, gdzie mamy sie spotkac.Zawsze cie kocham i chce ci pomoc.Mama"


I jeszcze jeden:
"Zabo,siedze i mysle o co ty masz do mnie pretensje. Caly czas martwie sie o ciebie i nie wiem jak ci pmoc. Przychodza mi do glowy rozne mysli i pisze ci o nich , zebys wyrazila swoje zdanie na ten temat i podzielila sie ze mna swoimi przemysleniami.Na tym polega rozmowa. Wspolnie mozemy znalezs najlepsze rozwiazanie. Caly czas mysle o twojej przyszlosci i martwie sie jak kazda matka. Dlaczego, wszystko , co powiem, traktujesz ,jak atak, a wlasciwie to ty mnie atakujesz za wszystko,co powiem. Jeszcze raz cie prosze, spotkajmy sie , zeby porozmawiac, moze wyjedzmy gdzes wspolnie zeby szczerze porozmawiac, bo przez internet to nie jest rzadna rozmowa. Nie o wszystkim zreszta mozna pisac. Kocham cie i czekam na twoje propozycje.Mama"


Matka nie rozumie po polsku, ale nie chce mi powiedzieć, jakież to słowa istnieją w mowie, ale nie istnieją w piśmie? Nie nabiorę się przecież na spotkanie, na to, że ona "nie wie", o co mi chodzi, bo wielokrotnie pisałam jej to wprost, nie żadnymi podtekstami. A jako oprawca powiadomienie o niebieskiej karcie dostała i ma tam wymienione dokładnie i szczegółowo, jakie zachowania przemocowe stosuje.

Już samo to, że wymyśliła spotkanie, świadczy o przemocy. Komu ona to proponuje?! Jak można być tak podłym?
 

Poczytajcie te artykuły o przemocy i obejrzyjcie filmy, które wrzucałam na blog - te maile to dokładna ich ilustracja. Matka stosuje książkowe techniki przemocowe. To kłamanie w żywe oczy, że nie wie, o co mi chodzi, udawanie milusiej, wmawianie mi, że jestem nienormalna, uzależniona, odwracanie kota ogonem - to wszystko typowe techniki psychopatów. W jednym artykule naukowiec napisał wprost, że jak się chcecie dowiedzieć, co przemocowiec robi swojej ofierze, to posłuchajcie, o co tę ofiarę oskarża. 

Nie potrzeba przecież żadnej rozmowy, żadnego spotkania, żadnego tłumaczenia, żeby matka przestała stosować przemoc. Sama jej nie stosuję, więc wiem, że to nie wymaga żadnego wysiłku, żadnego starania, żadnego myślenia o tym. Przemoc nie należy do wrodzonych, naturalnych potrzeb ani do odruchów, o których się nie myśli. Przemoc trzeba specjalnie obmyślić, wymyślić techniki, specjalnie znaleźć je w książkach, bo przecież nie da się samemu na nie wpaść, to nie jest coś, co komuś naturalnie przyjdzie do głowy, trzeba się specjalnie o tym naczytać, nauczyć, dowiedzieć. A jak się już zna teorię, to ile to kosztuje, żeby ją zastosować w praktyce, żeby się do tego zmusić, żeby się przemóc! Mnie się to nigdy nie udało! To jest tytaniczna praca! Skoro się poświęca temu tyle czasu, energii, wysiłku, pracy, to jak można kłamać, że się nie wie, o co chodzi?! Jakby się to samo stało, och, mimochodem, samosię!? 

Teraz matka już nie ma wymówki, że "musi pracować w domu". Nigdy jej nie miała, bo każdy uczciwie pracujący człowiek przecież zajmuje się też domem, nawet ciężko chore i niepełnosprawne osoby mają opiekunki do tego, a matka całe życie gadała, że jej się za to praca i że tata jej powinien pensję płacić! Skoro to praca, to czemu żeruje nadal na taty emeryturze? Gdzie jest jej własna, zarobiona własną pracą?

Ale nie o tym chciałam. Teraz nie ma już nawet tej wymyślonej wymówki, teraz ma czas na czytanie, na pasje itp. Zawsze mnie i tacie wmawiała, że nie ma żadnej pasji, żadnej wiedzy, żadnych umiejętności, bo nie miała czasu ich zdobywać, bo musiała się poświęcać nam. A kiedy odeszłam z jej domu i miała o połowę czasu wolnego więcej - nadal nie zajęła się niczym. A kiedy zmarł tata i miała już 100%czasu dla siebie - nadal nie zajęła się niczym. Tylko nagle gwałtownie nasiliła przemoc, bo tata jej już nie mógł pilnować. 

Teraz ma czas wyłącznie dla siebie. Może czytać do woli, zajmować się pasją do woli, może robić wszystko to, czego nie robiła, bo twierdziła, że "musi się dla nas poświęcać" i dlatego nie ma własnego życia. Teraz nie ma już tej wymówki. Teraz może zostać wolontariuszką i pomagać innym ludziom. Ups, ona się nie zniży do tego poziomu, przecież nienawidzi "kalek", gardzi nimi. Gdzie są teraz ci wszyscy jej znajomi, którymi się tak chwaliła, skoro pisze, że "ma tylko mnie"? Zorientowali się już, jaka jest naprawdę? 

W XXI wieku samotnym się jest już tylko z wyboru.






niedziela, 8 grudnia 2019

NIEDZIELA, 8 GRUDNIA 2019

Matka znowu straszy mnie przemocą i nachodzeniem:

"Kochana Corciu,mialam do ciebie przyjechac z mikolajem ale sie rozchorowalam.Mam dla ciebie pare rzeczy i chcialam pogadac o czyms... Moze w poniedzialek, co Ty nato O ktorej godzinie mogewpasc Mama".

Napisałam znowu do OPSu, niech interweniują znowu, ja już nie mam siły. :(

"matka znowu straszy mnie nachodzeniem. Co mam zrobić? Nie mogę się przecież przeprowadzić, bo nie mam na to ani pieniędzy, ani sił. Nie mam się gdzie ukryć przed nią, poza tym mój dom to mój azyl, nie mogę się bać być we własnym domu. :(

Po Pani interwencji spokój był przez 2 tygodnie, potem zaczęła mi wypisywać i narzucać, że mam z nią spędzić święta, mimo że wie, że ich nie obchodzę, i że nadal jest aktualne to, co już wielokrotnie podkreślałam - że zgadzam się na kontakt z nią wyłącznie wtedy, kiedy zrezygnuje z przemocy. Nie zrezygnowała. Znowu jestem roztrzęsiona i boję się. To nie na moje zdrowie. :/

Był u mnie dzielnicowy, ale też mi nie pomógł. Powiedział jedynie, że jak matka mnie najdzie, to mam dzwonić pod 112. A chodzi przecież o to, żeby mnie NIE nachodziła, a nie żebym musiała wzywać służby na pomoc, ryzykując zdrowiem. :/"


Edit: Kiedy jej napisałam, żeby nie przyjeżdżała, zaczęła znowu swoje ataki i dokładnie te same śpiewki co zawsze. Skąd mam brać pomoc, skoro nawet policja w tej sprawie nic nie robi? Dlaczego jej wszystko wolno?

"Corcia,co sie z toba dzieje.Twoje zachowanie nie jest normalne.Spotkanie i rozmowa z wlasna mama to jest naturalne zachowanie.Nie widzialysmy sie juz kilka miesiecy.Prosze cie , chodz ze mna do lekarza,zeby sie zdiagnozowac i leczyc a nie lykac prochow bez dokladnych badan. CZy ty nie chcesz wyzdrowiec. Nie jestes matka i nie rozumiesz co znaczy patrzec na wlasne dziecko jak niszczy wlasne zdrowie i zycie i nie chce pomocy od najblizszej osoby tylko pograza sie w uzaleznieniu . Nikt ci nie pomoze,jesli ty sama nie bedziesz chciala. Twoje zdrowie jest w twoich rekach. Co zrobily z toba psyhotropy i opiaty , ze juz t y sama tego nie widzisz, a mnie traktujesz jak wroga.Czas ucieka i dziala na twoja niekorzysc. Kazdy,kto jest chory,probuje wszystkiego,zeby wyzdrowiec i wrocic do normalnego zycia. Wszyscy,ktorzy cie znali ,widza,ze nie jestes sobaZaden lekarz cie nie wyleczy bez pomocy bliskiej osoby, a masz tylko mnie ,tak jak ja tylko ciebie. Mama"

I robi to znowu celowo w momencie, kiedy mi się pogorszyło i nie mam siły się bronić!

Edit, kolejne 2 takie same maile, wciąż z adresu taty:
"Zabko, ja juz jestem stara schorowana. 10 lat choroby ojca dalo mi w kosc. Teraz chcialabym w spokoju zadbac o swoje zdrowie gdzies wyjechac i nie martwic sie o nic,a tymczasem zaczely sie problemy z toba .Normalnie mialabym wsparcie w corce, a nie borykac sie ze wszystkimi sprawami sama.Ty tez jestes sama,dlatego wspolnie powinnysmy omawiac i zalatwiac problemy dotyczace nas obu, tymbardziej ze cie utrzymuje.Trzeba obmyslec , jak dalej zyc .Skad brac pieniadze.O tych sprawach trzeba rozmawiac w cztery oczy. Nie chce podejmowac decyzji sama.Musimy sie spotykac i rozmawiac.Nie pisz mi o nachodzeniu i przemocy, bo to jest chore! Urodzilam cie i wychowalam i wiem , kim bylas i kim jestes.I wiedz jedno, cokolwiek zrobisz i tak jestes moja naj ukochansza i jedyna corka i wszystko, co robie,robie z mysla o tobie"

Ona utrzymuje mnie?! Raczej się - z mojego spadku!
Wychowałam się sama, bo matka nie chciała, i to mimo że byłam dzieckiem autystycznym! Matka do dziś mnie nie zna i nie ma pojęcia, kim jestem, ani nie chce tego wiedzieć. I mimo że o tym już wie, bo jej napisałam - nadal nie chce mnie znać. Jestem jej potrzebna wyłącznie do przemocowego wyżywania się, jak kukła do crush testów.


Edit: "Zabko, swieta za pasem. Ja nie wyobrazam sobie swiat bez ciebie. To jest tradycja,czas spotkan wybaczania i pojednan.Mozna przygotowac smakolyki, ktorych na codzien sie nie jada,Robi sie gruntowne porzadki , co tez jest potrzebne, ale najwazniejsze jest spedzenie czasu z bliskimi. To juz drugie swieta bez ojca.Jeszcze nie przyjelam do wiadomosci ze go juz nie ma i nie bedzie.Trzeba by pomyslec o wyjezdzie na swiateczny turnus do sanatorium albo wyjazd do dabrowy do rodzinki.Nie mow mi corciu, ze swiat nie obchodzisz,bo cale zycie obchodzilas i nawet niewierzacy je obchodza,bo to tradycja.Mnie nie odpowiada samotnosc. mysle, ze tobie samej tez jest zle, ale to ty musisz zmienic swoje zycie ,a ja ci w tym pomoge. Pomysl, co ugotowac i upiec. Na co masz najwieksza ochote. Kocham cie. Napisz, co przygotowac na swieta. Mama"

Jeszcze mnie szantażuje emocjonalnie tatą. Gdyby go szanowała, kochała, to szanowałaby jego wolę!

Kolejny Edit:
"Kochana corciu, powiedz,co sie stalo w twoim zyciu ze traktujesz mnie jak wroga.Przeciez nie masz nikogo, ktoby tak troszczyl sie o ciebie jak jaNikt zdrowy na umysle nie traktuje swojejmatki tak jak ty mnie.Czy naprawde nie widzisz,ze przekroczylas juz wszystkie granice a mimo to ja wciaz wyciagam do ciebie reke.Kazdy jest kowalem wlasnego losu.Nikkt dobrowolnie nie robi z siebie ofiary.Tymbardzie j ty, ktorej rodzice dali wyksztalcenie, kupili mieszkanie, urzadzili je od lyzki po meble i utrzymuja cale zycie. Jestes dorosla i powinnas zapracowac na swoje utrzymanie i zadbac o swoje zdrowie, swoj wyglad,swoje mieszkanie itp. Ja ci moge wtym pomoc.Mozemy razem zamieszkac a jedno mieszkanie wynajac. Mozna twoje mieszkanie przerobic , z kuchni zrobic pokoj i w duzym kuchnie.tak robia ludzie.Wogole trzeba miec jakies cele,plany, cos zmieniac w zyciu i isc do przodu. Mozna sprredac twoje mieszkanie i dzialke i kupic dwie kawalerki i jedna wynajac, zebys miala za co zyc.Jest wiele opcji, trzeba pomyslec wspolnie i cos zrobic.Pieniadze szybko sie wydaje, a jest takie powiedzenie,ze pieniadz musi robic pieniadz.Ale, co siedzi w twjej glowie, to ja nie wiem Czy ty umiesz jeszcze logicznie myslec po tylu lekach.Chyba nie skoro traktujesz mnie jak wroga. Dziecko,kto pomysli o twoim przyszlym zyciu jak nie ja.W dzisiejszych czasach mozna zarabiac w internecie..Ja sie na tym nie znam, ale widze jak inni mlodzi robia pieniadze przez internet , np. piotrek M,, czy Adam.Powiedz mi dlaczego posluchalas tzw.kolezanki i wpadlas w psychotropy itp., zamiast leczyc sie hormonalnie i schudnac i uzupelnic niedobory skrajne, stwierdzone w szpitalu. Do czego cie to doprowadzilo. Znasz to powiedzenie,kto nie slucha ojca,matki......Gdybys miala meza i dzieci, nie bylo by tych problemow rowniez zdrowotnych. Zyje troche lat na tym swiecie i wiem ,co mowie. Zycie w rodzinie jest najwazniejsze Masz wszystko,zeby byc szczesliwa, ale trzeba miec jeszcze marzenia i plany i dazyc do ich realizacji a nie liczyc , ze wszystko samo sie zrobi.Dopoki zyje, ja ci w tym pomoge Kocham cie bardzo i chcialabym w koncu spokojnie spac nie martwic sie o ciebie. Mama"

Matka ma 2 mieszkania, mieszka w jednym, żadnego nie wynajmuje. Reszta to w dalszym ciągu powtarzane te same brednie kompletnie udające, że mnie nie ma, tylko jest jakaś jej wymyślona Kasia. Nie wiem, kim ona jest, ale może matka by się na niej wyżywała, zamiast na mnie?



wtorek, 3 grudnia 2019

WTOREK, 3 GRUDNIA 2019

Dziś Dzień Osób Niepełnosprawnych. "Chcemy całego życia" przygotowało znakomitą grafikę. Szkoda, że odmawia mi tego nawet własna matka!




Policja nierychliwa, ale sprawiedliwa. Dziś odwiedził mnie dzielnicowy. O tyle dobrze, że będzie zapis w dokumentach, bo samo prawo guzik może. Prawo pozwala oprawcy na wszystko, a ofiara nie ma żadnych narzędzi poza sądem, w dodatku sąd, który uprawomocnił sprawę spadkową w styczniu, nie wystarczy. To po co taki sąd, który nie stoi murem za ofiarami?!

Odreagowuję. Robię prace na kolejne wyzwania, bo ostatnio nie miałam na to siły, a teraz nie pozwolę matce, żeby mi ją odebrała.

Edit: a komornik może udowodnić, że matka ukrywa moją część spadku, dopiero kiedy sąd mu dodatkowo każe, sam z siebie nie, czyli musiałabym iść do sądu. Właśnie z tego korzystają ciągle oprawcy. Egzekucja spadku powinna działać z automatu!


niedziela, 1 grudnia 2019

NIEDZIELA, 1 GRUDNIA 2019

No i ile było tego spokoju po interwencji OPSu? 2 tygodnie? Już się skończył. Matka już zaczyna od nowa. Napisała mi maila. Pierwsza część maila była o sprawach urzędowych i bez przemocy, więc jak durna znowu miałam nadzieję, że po interwencji OPSu coś zrozumiała.

A potem... potem matka popłynęła. "(...) stwierdzilam,ze zostane w domu i spedzimy te swieta razem To juz drugie bez ojca. Musimy sie wspierac i wspolnie podejmowac decyzje dotyczace naszego zycia,bo mamy tylko siebie".

Odpisałam w tej sprawie tak: "Fajnie, że postanowiłaś coś za mnie, jakbym była rzeczą, nie pytając nawet, czy mam jakieś plany. I wiedząc, że nie obchodzę świąt, oraz że od lat w święta spotykam się ze znajomymi, którzy też nie obchodzą. Moje życie nie jest wspólne, tylko moje. Każdy żyje sam, nikt za niego żyć nie będzie, więc nikt nie ma prawa decydować o cudzym życiu. Ja nie podejmuję decyzji za Ciebie, jakbyś była rzeczą, więc dlaczego Ty to robisz mnie? Ja już mam plany, mam bnetkołaja i Robótkę - od kilku lat, ale nie wiesz o tym, bo nie chcesz wiedzieć, bo Cię to nie obchodzi. Nie obchodzę świąt i Ty o tym wiesz. Dlaczego znowu chcesz narzucić mi swoją wolę? Nie zgadzam się na to".

Znowu jestem roztrzęsiona, w znacznie gorszym stanie niż wtedy, kiedy była u mnie psychiatra. Cały czas się bałam, że matka znowu wyskoczy z jakimś cyrkiem na święta, bo robi to co roku. Rok temu nie narzucała mi się tylko dlatego, że się przeziębiła i to jej się nie chciało mnie nachodzić. Bo to, że ja się źle czuję, że jestem niewierząca, że nie obchodzę świąt, że nie chcę żadnego spotkania, a zwłaszcza przemocy - to jej przecież nie obchodziło. Tak samo jak nie obchodzi jej to w tym roku.

Ile razy można jej mówić, że nie mam już siły? Że ma przestać stosować przemoc? Że ma zacząć przestrzegać prawa? ILE RAZY?!


środa, 20 listopada 2019

ŚRODA, 20 LISTOPADA 2019

Do menu po prawej stronie dodałam ważny artykuł na temat spektrum. Co prawd artykuł sam w sobie nie dotyczy przemocy, ale niestety osoby z ZA doświadczają jej więcej niż jakiekolwiek inne osoby. I ja doświadczam tej przemocy także z powodu niepełnosprawności i autyzmu ze strony mojej matki. Ponieważ nie da się oddzielić ZA ode mnie, tak jak nie da się oddzielić neurotypowości od matki, wiem, że matka mnie nienawidzi i nie akceptuje. W przeciwnym razie nie znęcałaby się nade mną z powodu ZA.


Cytaty:

"Wielu rodziców nie chce zaakceptować swojego dziecka, tylko je „wyleczyć”, zmienić z autystycznego w neurotypowe.

Takiemu rodzicowi powiedziałabym tak – nie możesz jednocześnie kochać swojego dziecka i nienawidzić jego autyzmu. Nie mógłbyś w ten sposób zaakceptować rzeczywistości i swojego dziecka. W ten sposób pokazywałbyś mu, że nie kochasz go takim, jakim jesteś. Ono nie może oddzielić autyzmu z siebie. Dlatego musimy zaakceptować dziecko takim jakim jest . Wtedy ono zrozumie, że je kochamy. Akceptacja jest pierwszym krokiem. Bez niej zawsze będziemy starać się zmienić dziecko, a ono będzie czuło, że chcemy by było inne".



"Problem braku akceptacji dotyczy nie tylko rodziców – niektórzy terapeuci stosują metody oparte na przemocy. Na przykład pasje dziecka nazywają fiksacjami i starają się je wyeliminować.

Są dwie drogi wspierania dziecka w dorastaniu. Niektórzy wierzą, że dziecko powinno być zdyscyplinowane na wzór wojskowy i funkcjonować zgodnie z normami narzuconymi z zewnątrz. Ale jeśli chcesz, by dziecko było szczęśliwe, żyło w harmonii z samym sobą i światem zewnętrznym, to mówienie mu, że ma przestać robić rzeczy, które chce robić, jest przeciwskuteczne. Rozumiem, że wiele osób wciąż postrzega autyzm jako problem, który najlepiej usunąć metodą twardej ręki. Działają wówczas bardzo stanowczo, narzucają dziecku co ma robić, a czego nie. Jeśli będą w tym konsekwentni, to osiągną swój cel. Ale my wiemy, że o wiele więcej i mniejszym nakładem sił osiągnie się dobre efekty, jeśli dziecko będzie robiło to, co kocha. Trzeba tylko zmienić myślenie – zamiast o celach, myśleć o motywacji. Jeśli będziemy mieli motywacje, osiągniemy nasze cele. Jeśli chcemy, by dziecko się czegoś nauczyło to ono musi zrozumieć, że to jest dla niego dobre. Jeśli mamy problem – z zachowaniami agresywnymi, samookaleczaniem to nie jest to efekt autyzmu, ale tego, ze dziecko czuje się niezrozumiane i chce nam coś zakomunikować".



"Jak w takim razie rozmawiać o autyzmie z nauczycielami, pedagogami szkolnymi, psychologami i wszystkimi osobami, które dziecko z autyzmem spotyka na swojej drodze?

Po pierwsze zrozumienie problemów związanych z nadwrażliwością. Jak choćby tego, że echo w dużej sali może bardzo przeszkadzać, tak jak hałas dochodzący z korytarza. Należy uświadamiać ludzi, że osoby z autyzmem mocniej odczuwają rożne bodźce niż osoby neurotypowe. Dlatego też dobrym pomysłem byłaby zmiana otoczenia. Kolejna sprawa to uświadamianie, że dzieciaki z autyzmem nie są zaburzone psychicznie i nie są agresywne, jeśli oczywiście są dobrze traktowane. Autyzm dla większości ludzi jest czymś strasznym i niezrozumiałym, z czym nie potrafią sobie poradzić i zaakceptować. Najlepiej jest takim ludziom pokazać dobre przykłady, tłumaczyć czym jest autyzm, jak czują osoby z autyzmem. Jeśli człowiek podejdzie do osoby z autyzmem z miłością i akceptacją, może się wiele nauczyć".




W tym wywiadzie poprawiłabym właściwie tylko jedno - nie można utożsamiać ASD z niepełnosprawnością! To, że niektórym autystom towarzyszą jakieś niepełnosprawności, nie oznacza, że są one objawem autyzmu albo że autyzm sam w sobie jest niepełnosprawnością. Zupełnie nie rozumiem, czemu ludzie tak to mieszają, i to nawet specjaliści i rodzice! W przypadku NT jakoś im się to nie zdarza! Nie słyszałam nigdy, żeby ktoś enteckość nazywał niepełnosprawnością (chociaż jest nią bardziej niż ZA, choćby z powodu 2 razy mniejszej liczny neuronów). Wprawdzie niektórym entekom towarzyszy przecież niepełnosprawność czy upośledzenie umysłowe, ale z tego powodu nie nazywa się wszystkich enteków niepełnosprawnymi czy upośledzonymi, więc czemu ludziom tak łatwo przychodzi to kłamstwo w przypadku ASD?



***
Po tym, jak OPS interweniował i ustawił matkę, żyje mi się kompletnie inaczej! Boże, jakie to zupełnie inne życie - z dużo mniejszym strachem i lękiem przed przemocą! Nie sądziłam, że to aż taka różnica! Od razu chce się żyć bardziej!

Ludzie, nie wiecie, jaki macie skarb, jeśli macie nieprzemocową matkę! Macie też skarb, jeśli nie macie kontaktów z matką, bo Was nie skrzywdzi. Rozpacz mnie ogarnia, że nie przeżyłam tak całego życia, że 43 lata życia mam do wywalenia na śmietnik. Teraz, kiedy już wiem, jak to jest nie doświadczać codziennie przemocy, nie chcę innego życia, nie chcę ani minuty życia z przemocą!


(wejdźcie na ten fp, warto!)