Matka przeszła samą siebie. Dopiero co naszła mnie w sobotę, a dziś znowu! Widzicie teraz, jaką wartość mają jej słowa? Jej pytania, co ma robić? Jej reagowanie na to, że nie życzę sobie przemocy? Jej deklaracje "pomocy"? Widzicie, jak jej "zależy" na tym, co mówię, jak ją "obchodzą" moje potrzeby? Najpierw pyta mnie, co ma robić i jak mi pomóc, a jak jej odpowiadam, że ma przestać stosować przemoc i mnie nachodzić, to co robi 2 dni później? No właśnie. Przemocowcy nigdy nie pytają uczciwie. Takimi pytaniami wyłudzają jedynie odpowiedzi na pytania, które ich interesują. Matka dowiedziała się, na czym mi zależy, czego potrzebuję - po to, żeby zrobić dokładnie odwrotnie. Przemocowcy pytają, żeby się dowiedzieć, jak lepiej kogoś skrzywdzić!
Okazuje się, że WIEDZIAŁA o podatku za mieszkanie!! A mimo to ani mi o tym nie powiedziała, ani mi nie odpisała, jak o to pytałam! A to nie był podatek za moją część, tylko za całe mieszkanie!!! Czyli wrobiła mnie, żebym jeszcze zapłaciła za nią!
Oczywiście znowu było wmawianie, że nie mam ZA* oraz że - dla odmiany - mam Cushinga, którego nie mam. Ona sobie wymyśla choroby, które jej się podobają i które według niej mam mieć. Tak to wyglądało wiele lat temu, kiedy się wpychała przemocą do gabinetów za mną i kłamała lekarzom, a oni jej nie wyrzucali, mimo że odmawiałam rozmowy przy matce (tak, lekarze łamali prawo). Wymyślała chorobę, która jej się podoba. To zawsze była taka choroba, która nie powodowała niepełnosprawności, bo wstyd mieć córkę kalekę, ani niewymagająca pomocy, bo matka nie miała zamiaru w niczym mi pomagać, tylko chciała o tym kłamać. To musiała być choroba niewidoczna, o której mogłaby opowiadać wszystkim dookoła, jak to ma chorą córkę i jak to jest wspaniałą mamusią, która się chorą córką opiekuje. Ciągnęła mnie po lekarzach, którzy śpiewali tak, jak ona im zagrała. Niestety jeden znany profesor od hormonów postanowił wziąć mnie na swój oddział i zbadać, a w badaniach wyszło na jaw, że matka sobie to wymyśliła.
Mimo to (!!!) od kilkunastu lat matka wszystkim opowiada, jak to mam Cushinga i jak to z jego powodu leżałam aż w szpitalu, tylko zapomina powiedzieć też, że w szpitalu stwierdzili, że go nie mam. Fakty nie przeszkadzają jej we wmawianiu mnie i wszystkim innym, że z powodu nieleczonego Cushinga jestem wariatką chorą psychicznie i wymyśliłam sobie EDS i ZA. Dziś usiłowała mi to wmawiać znowu. I że niby mogę rozmawiać przez telefon, choć wie, że to bzdury. Od lat jej mówię, że dopóki stosuje przemoc, nie życzę sobie kontaktu, więc kazałam jej wyjść. Stawiała mi się!!! NIE DOŚĆ, ŻE OLEWAŁA, ŻE JEJ KAZAŁAM WYJŚĆ, TO JESZCZE STAWIAŁA OPÓR! A potem waliła w drzwi, krzyczała i szarpała klamkę! Darła się, że musi mnie zabrać do lekarza, bo jestem psychicznie chora!
Zdziwiłaby się, gdyby jej ktoś uświadomił, że Cushing owszem, jest objawem EDS6a, tylko że akurat ja go nie mam. Mam niedoczynność tarczycy i parę innych przypadłości (np. zdarza się, że z tygodnia na tydzień wychodzą mi badania skrajne, ale na 2 przeciwległych końcach tej skrajności), bo to HL steruje przysadką, ale nie mam Cushinga. Nie wiem, czy ona specjalnie wybiera te urojone choroby tak, żeby potwierdzały EDS6a, czy to przypadek, bo jej się nawet podanego na tacy opisu EDS6a przeczytać nie chciało.
Matka cały czas zmusza mnie, żebym pisała do niej na adres taty, chociaż wie, jakie to dla mnie trudne, zwłaszcza że to ja tacie założyłam to konto. Ale matka nie wie, co to jest stracić kogoś bliskiego, ona nigdy nikogo bliskiego nie miała, nigdy nikogo nie kochała; nikt też nie chciał być jej bliskim. Tacy ludzie rozpaczają jedynie nad sobą.
*Szczyt hipokryzji: matka wmawia mi, że nie mam ZA, ale za każdym razem, przy absolutnie każdym kontakcie, wykorzystuje na wszelkie sposoby to, że go mam! Jak bardzo trzeba być wyrachowanym i podłym, żeby coś takiego robić?
***
Polecam Wam bardzo serial oparty na faktach "The Act". Opowiada historię dziewczyny, którą matka nękała przez 20 lat, wmawiając jej choroby, których nie miała. Najpierw warto obejrzeć dokument na ten temat, "Kochana mamusia nie żyje", bo w serialu nie jest np. pokazane, jak matka wmuszała w córkę leki zwiotczające mięśnie, żeby ta nie mogła chodzić. Dziewczynie przez te wszystkie lata NIKT nie pomógł. Ani dziadkowie, ani ojciec, ani sąsiedzi, nawet ci rzekomo zaprzyjaźnieni, ani nawet lekarze! Tylko jeden lekarz się zorientował, że matka oszukuje, a MIMO TO nie zrobił nic! Dziewczynie pomógł jedynie chory psychicznie i opóźniony umysłowo chłopak. I to tę dwójkę zamknięto w więzieniu, zamiast skazać wszystkich winnych, którzy nie pomogli przez 20 lat! Widać takie prawo jest nie tylko u nas, ale i w Stanach, że sprawcy wszystko zawsze uchodzi płazem, ale jak tylko ofiara ma czelność zacząć się bronić, to się ją dodatkowo karze za przemoc, której doświadczała przez tyle lat. :/
Wyobraźcie sobie, że w Polsce taki oprawca jeszcze dostaje zasiłek pielęgnacyjny! Gdyby matka mieszkała ze mną, dostawałaby za swoją przemoc zasiłek pielęgnacyjny 2 razy wyższy od mojej renty! Mimo że przecież sama jest sprawna i nie potrzebuje opieki. A osoba ciężko chora wymagająca pomocy takiego zasiłku nie dostaje! Nie może więc zatrudnić nikogo do opieki. Jest skazana na przemoc! Nikt przecież nawet nie kontroluje przemocowych opiekunów. I jakoś rodzicom ON nie zależy, żeby było inaczej. Nigdy nie przyszło im do głowy, żeby walczyć o przepisanie tegoż zasiłku na osobę chorą. Mogliby wtedy przecież pracować, a nawet najniższa krajowa jest wyższa niż zasiłek. Co im więc stoi na przeszkodzie, żeby iść do pracy (są zdolni do pracy, więc mogą wybrać każdą pracę, także tę dobrze płatną), dobrze zarobić i zatrudnić opiekunkę? Mogą to zrobić nawet teraz. Po co im 1200 zł zasiłku, skoro mogą zarobić kilka tysięcy? A osobę chorą to 1200 zł może uratować od przemocy choć na kilka godzin!
"Każda próba narzucenia swojej woli innej osobie jest aktem przemocy" /Gandhi/. ***** I. Pospiszyl "Przemoc w rodzinie", Warszawa 1994, s. 10: "Przemoc w rodzinie to każdy akt godzący w osobistą wolność jednostki, zmuszanie jednostki do zachowań niezgodnych z jej własną wolą". ***** O przemocy mówi się dużo, ale o przemocy matek wobec dorosłych niepełnosprawnych dzieci - wcale. Ponad 80% ON doświadcza przemocy ze strony matek.
poniedziałek, 27 maja 2019
sobota, 25 maja 2019
SOBOTA, 25 MAJA 2019
Znowu mnie naszła bez ostrzeżenia i wbrew mojej woli! I jak zawsze bez powodu, nie mając mi do przekazania niczego, czego nie da się przekazać mailem, wyłącznie w celu zastosowania przemocy:
- wmawiania mi, że nie mam EDS,
- straszenia mnie sądem, tym, że zmusi mnie sądownie do leczenia altmedem (sic!), bo rzeczywiste leczenie jej się nie podoba,
- wmawiania mi, że jestem chora psychicznie, skoro nie zgadzam się na jej przemoc,
- wciskania mi jakichś jej brzydkich ubrań i toreb, totalnie nie w moim stylu ani kolorze, dla starych bab (bo uważa, że mam się ubierać "jak stara baba" i wyglądać źle, bo przecież jestem już "stara" - to jej słowa, żeby nie było, że to ja coś narzucam jakimkolwiek paniom w związku z ich wiekiem),
- wymuszania na mnie , żebym robiła to, co ona mi każe,
- straszenia mnie, że najdzie mnie z policją i policja mnie "wyprowadzi",
- stawiania oporu, kiedy wielokrotnie każę jej wyjść.
Nie ma mowy, żebym jej następnym razem otworzyła.
Dobrze, że zdążyłam chociaż pozamykać drzwi do pokojów. Ale łapała za klamkę, więc wiedziałam, że to ona albo złodzieje, którzy od kilku miesięcy właśnie tak robią (łapią za klamkę, wchodzą i okradają).
Oczywiście ZNOWU nie oddała mi haftu, teczki i komputera. I raczej nie odda, bo używa ich jako fikcyjnej wymówki, żeby mnie znowu najść.
Znowu też jej powiedziałam, że ma mi NIC nie kupować. Skoro nie ma do mnie szacunku i ma gdzieś, jakie ubrania noszę, jakich produktów używam w domu, co jem, to ma nie kupować niczego, bo mój dom to nie skład niepotrzebnych rzeczy. Spytała, czego w takim razie potrzebuję. O lekach i leczeniu nawet nie wspominałam, bo wiadomo, że zaraz zacznie się awanturować i wmawiać mi, że nie mam EDS, za to mam urojone nieistniejące choroby, które ona wymyśliła. Więc palnęłam, że potrzebuję półproduktów do biżuterii, którą robię. Gdyby coś takiego powiedziała mi osoba, której chcę szczerze pomóc, zapytałabym, JAKICH półproduktów dokładnie potrzebuje i gdzie je tanio kupić. A ponadto chciałabym natychmiast zobaczyć jej najnowsze wytwory i usłyszeć, co jej sprawia szczególną trudność i czy mogę jakoś jej pomóc.
Moja matka nie, to jej nie obchodzi, bo ona nie ma zamiaru mi pomóc. Jej pytanie brzmiało: "Sprzedajesz to?" Bo jeśli nie, to natychmiast usiłowałaby mnie zmusić, żebym przestała to robić! Tak samo było ze scrapbookingiem. Jej nie interesują moje prace, jej nie interesuje, jak się to robi, co to dla mnie znaczy, jak sobie radzę, co mi to w życiu daje. Ją interesuje tylko, czy na tym zarabiam. Jak nie, to mam przestać to robić. Mam być durnym pustym łbem tak jak ona, nic nie robić, nic nie umieć, nie mieć zainteresowań, pasji, nie zajmować czymś dnia, nie mieć życia, tylko leżeć i gapić się 24/7 w pudło. Pisałam już o tym kiedyś i to się nie zmienia. Moja matka nadal nie ma żadnego życia, jej egzystencja jest nic niewartą wegetacją. Nawet osoby z locked in syndrome, które naprawdę nie mogą nic robić, mają bogatsze życie od niej, bo mają super ciekawe życie wewnętrzne (niektóre samodzielnie, za pomocą mrugania powiekami, piszą książki i realizują filmy!). Ona nie ma. Mając zdrowe ciało, zdrowe ręce, zdrowy mózg, zdolność do pracy, ona nie robi nic, ma tylko nienawiść i przemoc. Tylko to ma do zaoferowania.
Po raz kolejny zapytała mnie, co ma robić. Po raz kolejny powiedziałam to co zawsze - że ma przestać stosować przemoc i mnie nachodzić. A ona po raz kolejny będzie to miała gdzieś. Od razu usłyszałam w odpowiedzi, że to nie przemoc, tylko jestem chora psychicznie, więc ona nie ma co przestawać.
Doprowadziła mnie znowu do ataku zespołu lękowego, PTSD, strachu, podniesienia pulsu, problemów z oddychaniem, a w konsekwencji zagrożenia życia. I znowu ujdzie jej to płazem!
- wmawiania mi, że nie mam EDS,
- straszenia mnie sądem, tym, że zmusi mnie sądownie do leczenia altmedem (sic!), bo rzeczywiste leczenie jej się nie podoba,
- wmawiania mi, że jestem chora psychicznie, skoro nie zgadzam się na jej przemoc,
- wciskania mi jakichś jej brzydkich ubrań i toreb, totalnie nie w moim stylu ani kolorze, dla starych bab (bo uważa, że mam się ubierać "jak stara baba" i wyglądać źle, bo przecież jestem już "stara" - to jej słowa, żeby nie było, że to ja coś narzucam jakimkolwiek paniom w związku z ich wiekiem),
- wymuszania na mnie , żebym robiła to, co ona mi każe,
- straszenia mnie, że najdzie mnie z policją i policja mnie "wyprowadzi",
- stawiania oporu, kiedy wielokrotnie każę jej wyjść.
Nie ma mowy, żebym jej następnym razem otworzyła.
Dobrze, że zdążyłam chociaż pozamykać drzwi do pokojów. Ale łapała za klamkę, więc wiedziałam, że to ona albo złodzieje, którzy od kilku miesięcy właśnie tak robią (łapią za klamkę, wchodzą i okradają).
Oczywiście ZNOWU nie oddała mi haftu, teczki i komputera. I raczej nie odda, bo używa ich jako fikcyjnej wymówki, żeby mnie znowu najść.
Znowu też jej powiedziałam, że ma mi NIC nie kupować. Skoro nie ma do mnie szacunku i ma gdzieś, jakie ubrania noszę, jakich produktów używam w domu, co jem, to ma nie kupować niczego, bo mój dom to nie skład niepotrzebnych rzeczy. Spytała, czego w takim razie potrzebuję. O lekach i leczeniu nawet nie wspominałam, bo wiadomo, że zaraz zacznie się awanturować i wmawiać mi, że nie mam EDS, za to mam urojone nieistniejące choroby, które ona wymyśliła. Więc palnęłam, że potrzebuję półproduktów do biżuterii, którą robię. Gdyby coś takiego powiedziała mi osoba, której chcę szczerze pomóc, zapytałabym, JAKICH półproduktów dokładnie potrzebuje i gdzie je tanio kupić. A ponadto chciałabym natychmiast zobaczyć jej najnowsze wytwory i usłyszeć, co jej sprawia szczególną trudność i czy mogę jakoś jej pomóc.
Moja matka nie, to jej nie obchodzi, bo ona nie ma zamiaru mi pomóc. Jej pytanie brzmiało: "Sprzedajesz to?" Bo jeśli nie, to natychmiast usiłowałaby mnie zmusić, żebym przestała to robić! Tak samo było ze scrapbookingiem. Jej nie interesują moje prace, jej nie interesuje, jak się to robi, co to dla mnie znaczy, jak sobie radzę, co mi to w życiu daje. Ją interesuje tylko, czy na tym zarabiam. Jak nie, to mam przestać to robić. Mam być durnym pustym łbem tak jak ona, nic nie robić, nic nie umieć, nie mieć zainteresowań, pasji, nie zajmować czymś dnia, nie mieć życia, tylko leżeć i gapić się 24/7 w pudło. Pisałam już o tym kiedyś i to się nie zmienia. Moja matka nadal nie ma żadnego życia, jej egzystencja jest nic niewartą wegetacją. Nawet osoby z locked in syndrome, które naprawdę nie mogą nic robić, mają bogatsze życie od niej, bo mają super ciekawe życie wewnętrzne (niektóre samodzielnie, za pomocą mrugania powiekami, piszą książki i realizują filmy!). Ona nie ma. Mając zdrowe ciało, zdrowe ręce, zdrowy mózg, zdolność do pracy, ona nie robi nic, ma tylko nienawiść i przemoc. Tylko to ma do zaoferowania.
Po raz kolejny zapytała mnie, co ma robić. Po raz kolejny powiedziałam to co zawsze - że ma przestać stosować przemoc i mnie nachodzić. A ona po raz kolejny będzie to miała gdzieś. Od razu usłyszałam w odpowiedzi, że to nie przemoc, tylko jestem chora psychicznie, więc ona nie ma co przestawać.
Doprowadziła mnie znowu do ataku zespołu lękowego, PTSD, strachu, podniesienia pulsu, problemów z oddychaniem, a w konsekwencji zagrożenia życia. I znowu ujdzie jej to płazem!
sobota, 4 maja 2019
SOBOTA, 4 MAJA 2019
Wyobraźcie sobie, że mnie naszła!!! Bez ostrzeżenia!!! Realizuje swój szantaż, że jak nie wydam zgody na stalking telefoniczny, to będzie mnie nachodzić. To zastraszanie. Usiłowała jak zawsze zrobić ze mnie chorą psychicznie, rzekomo uzależnioną. Chciała mi wepchnąć jedzenie, którego w 6a nie wolno stosować. Obrażała mnie tylko dlatego, że jestem niepełnosprawna. Usiłowała grzebać, gdzie się dało, rewizje robić. Jak musiałam wyjść do jednego pokoju, żeby podać jej podstawkę do telewizora, który ode mnie dostała (a więc wychodziłam w jej sprawie i dla jej dobra, sama tego chciała!), to NATYCHMIAST włamała się do sypialni, dosłownie KILKA SEKUND po tym, jak jej powiedziałam, że zabraniam jej wchodzić do pokojów! Oczywiście znowu awantura o to, że nie leżę i nie gapię się w telewizor tak jak ona, tylko coś robię, zajmują się sztuką i rękodziełem. Rękodzieło to kolejny powód do nienawiści i znęcania się nade mną.
Chyba ze 300 razy powtórzyłam "Idź już!" i drugie tyle "Przestań stosować przemoc" - więc robiła to specjalnie. Nie wyszła z własnej woli, nigdy tego nie robi, ma mnie totalnie gdzieś. Musiała wyjść PO RAZ KOLEJNY dlatego, że osobiście wyniosłam jej torby na korytarz. To też jest jedna z jej technik. Ona wie, że nie wolno mi dźwigać ani się schylać, więc mnie do tego zmusza. Daje mi tylko taki wybór - albo nachodzenie mnie i przemoc, albo samodzielne dźwiganie toreb za drzwi. Tym razem ciężar był szczególnie duży, bo musiałam wynieść bardzo ciężką podstawę do telewizora. Tak, tę, którą matka miała sama zabrać z piwnicy jakiś rok temu, bo tak się ze mną umawiała, ale - jak się okazało - nie zrobiła tego! Wszystko po to, żebym to ja musiała ją przydźwigać z piwnicy!
Ona wykorzysta każdą najmniejszą nawet okazję, żeby mi zaszkodzić.
Próbowała mnie okłamać, że czegoś nie wiem, że "musimy porozmawiać", ale stosuje ten trik od lat, więc się na niego już nie nabieram. Przecież miała mnóstwo szans na kontakt. Gdyby faktycznie chciała mi coś powiedzieć, to napisałaby mi to już z 1000 razy od września!
Stalking przez ostatnie tygodnie był jej potrzebny tylko po to, żeby został wymówką, żeby mnie najść. Dlatego nie odpisywała mi na maile. Gdyby odpisała, to nie miałaby wymówki, żeby mnie najść.
Oczywiście NIE oddała mi ani teczki na prace, ani haftu! To też celowe - będzie kolejną wymówką, żeby mnie najść. Że niby specjalnie dla mnie to przywiozła. Ale tego, że od 2 lat nie oddaje mi mojej własności, że specjalnie wyniosła to do piwnicy (!!!), żeby niszczało (!!!), i żeby mogła mnie szantażować najściem, to już nikomu nie dopowie przecież.
Zostawiła po sobie duszący smród, który niektóre kobiety zostawiają po sobie w windach. I to też było celowe. Wie przecież, że tego smrodu nie pozwalam jej wnosić do mojego domu, bo się oddychać nie da. Każdy jej najmniejszy ruch, każde zachowanie, każde słowo są specjalnie przemyślane i obmyślone tak, żeby mi szkodziły.
I na koniec - podrobiła mój podpis! Podszyła się pode mnie, składając dokumenty do US! Nic dziwnego, że ich nie dostałam - bo ich nie wysłała!
To był koszmar. Jest sobota. Samo pukanie do drzwi (z pominięciem domofonu!!) spowodowało natychmiast zespół lękowy. Bo przecież kurierzy, listonosze i opiekunki w soboty nie chodzą. Z nikim się nie umówiłam, na nikogo nie czekam, nikt mnie nie ostrzegł, że przyjdzie! Wiadomo od razu, że to jakieś zagrożenie. :/ Matka wie, że mam ZA. To też było wyrachowane i celowe. Dobrze, że zdążyłam chociaż zamknąć drzwi od biblioteczki.
Chyba ze 300 razy powtórzyłam "Idź już!" i drugie tyle "Przestań stosować przemoc" - więc robiła to specjalnie. Nie wyszła z własnej woli, nigdy tego nie robi, ma mnie totalnie gdzieś. Musiała wyjść PO RAZ KOLEJNY dlatego, że osobiście wyniosłam jej torby na korytarz. To też jest jedna z jej technik. Ona wie, że nie wolno mi dźwigać ani się schylać, więc mnie do tego zmusza. Daje mi tylko taki wybór - albo nachodzenie mnie i przemoc, albo samodzielne dźwiganie toreb za drzwi. Tym razem ciężar był szczególnie duży, bo musiałam wynieść bardzo ciężką podstawę do telewizora. Tak, tę, którą matka miała sama zabrać z piwnicy jakiś rok temu, bo tak się ze mną umawiała, ale - jak się okazało - nie zrobiła tego! Wszystko po to, żebym to ja musiała ją przydźwigać z piwnicy!
Ona wykorzysta każdą najmniejszą nawet okazję, żeby mi zaszkodzić.
Próbowała mnie okłamać, że czegoś nie wiem, że "musimy porozmawiać", ale stosuje ten trik od lat, więc się na niego już nie nabieram. Przecież miała mnóstwo szans na kontakt. Gdyby faktycznie chciała mi coś powiedzieć, to napisałaby mi to już z 1000 razy od września!
Stalking przez ostatnie tygodnie był jej potrzebny tylko po to, żeby został wymówką, żeby mnie najść. Dlatego nie odpisywała mi na maile. Gdyby odpisała, to nie miałaby wymówki, żeby mnie najść.
Oczywiście NIE oddała mi ani teczki na prace, ani haftu! To też celowe - będzie kolejną wymówką, żeby mnie najść. Że niby specjalnie dla mnie to przywiozła. Ale tego, że od 2 lat nie oddaje mi mojej własności, że specjalnie wyniosła to do piwnicy (!!!), żeby niszczało (!!!), i żeby mogła mnie szantażować najściem, to już nikomu nie dopowie przecież.
Zostawiła po sobie duszący smród, który niektóre kobiety zostawiają po sobie w windach. I to też było celowe. Wie przecież, że tego smrodu nie pozwalam jej wnosić do mojego domu, bo się oddychać nie da. Każdy jej najmniejszy ruch, każde zachowanie, każde słowo są specjalnie przemyślane i obmyślone tak, żeby mi szkodziły.
I na koniec - podrobiła mój podpis! Podszyła się pode mnie, składając dokumenty do US! Nic dziwnego, że ich nie dostałam - bo ich nie wysłała!
To był koszmar. Jest sobota. Samo pukanie do drzwi (z pominięciem domofonu!!) spowodowało natychmiast zespół lękowy. Bo przecież kurierzy, listonosze i opiekunki w soboty nie chodzą. Z nikim się nie umówiłam, na nikogo nie czekam, nikt mnie nie ostrzegł, że przyjdzie! Wiadomo od razu, że to jakieś zagrożenie. :/ Matka wie, że mam ZA. To też było wyrachowane i celowe. Dobrze, że zdążyłam chociaż zamknąć drzwi od biblioteczki.
piątek, 3 maja 2019
PIĄTEK, 3 MAJA 2019
Matka cały czas mnie stalkuje. Policzyłam dziś, ile razy pisałam do niej w tym roku. Wzięłam pod uwagę tylko maile, bez sms-ów.
12 razy to ja nawiązywałam kontakt z matką, wbrew mojej woli i w jej sprawach, nie moich.
12 razy ona zignorowała moją próbę kontaktu.
12 razy nie skorzystała z szansy, żeby się zmienić, żeby przestać stosować przemoc.
Oczywiście ignorowała wszystkie próby kontaktu, nie tylko maile, więc wychodzi znacznie więcej razy. I ona śmie twierdzić, że chce kontaktu ze mną?! 100% prób kontaktu z nią pozostaje bez odpowiedzi. Sama matka również ani razu tego kontaktu nie nawiązała. Za każdym razem wybiera przemoc, nie kontakt.
12 razy to ja nawiązywałam kontakt z matką, wbrew mojej woli i w jej sprawach, nie moich.
12 razy ona zignorowała moją próbę kontaktu.
12 razy nie skorzystała z szansy, żeby się zmienić, żeby przestać stosować przemoc.
Oczywiście ignorowała wszystkie próby kontaktu, nie tylko maile, więc wychodzi znacznie więcej razy. I ona śmie twierdzić, że chce kontaktu ze mną?! 100% prób kontaktu z nią pozostaje bez odpowiedzi. Sama matka również ani razu tego kontaktu nie nawiązała. Za każdym razem wybiera przemoc, nie kontakt.
czwartek, 2 maja 2019
CZWARTEK, 2 MAJA 2019
Był dziś listonosz, przyniósł list polecony, ale nie od matki. Czyli nie wysłała mi dokumentów.
Nie odpisała też nadal, nie nawiązała kontaktu.
Stalking nie ustaje.
Poniżej doskonały polski dokument o przemocy, także psychicznej. Wiedzieliście, że 96% przemocowców to nie są psychopaci, tylko tzw. osoby całkowicie "normalne"? Psychopaci są tak wyrachowani, że wybierają przemoc niezostawiającą śladów, żeby ich było trudniej zamknąć. Ale to musi być jakoś możliwe, bo w filmie występują więźniowie siedzący za przemoc psychiczną! Niestety po ich wypowiedziach widać, że zamierzają nadal być przemocowcami po wyjściu.
Nie odpisała też nadal, nie nawiązała kontaktu.
Stalking nie ustaje.
Poniżej doskonały polski dokument o przemocy, także psychicznej. Wiedzieliście, że 96% przemocowców to nie są psychopaci, tylko tzw. osoby całkowicie "normalne"? Psychopaci są tak wyrachowani, że wybierają przemoc niezostawiającą śladów, żeby ich było trudniej zamknąć. Ale to musi być jakoś możliwe, bo w filmie występują więźniowie siedzący za przemoc psychiczną! Niestety po ich wypowiedziach widać, że zamierzają nadal być przemocowcami po wyjściu.
środa, 1 maja 2019
ŚRODA, 1 MAJA 2019
Matka nie wysłała mi dokumentów. Jeśli do niedzieli ich nie dostanę, w poniedziałek wysyłam swoje dokumenty do US i to ona będzie mieć problemy, bo podrobiła mój podpis, i to wbrew mojej woli. Termin mija 5 czerwca, mam tylko miesiąc i nie mam zamiaru czekać do (bardzo) ostatniej chwili. Matka woli podrobić mój podpis i podszyć się pode mnie, niż powiedzieć mi (i przekazać), co dziedziczę po tacie. Nie pójdę na to, nie dam się zastraszyć.
Kontaktu z matką nie ma. Nie odpisuje mi. Za to uparcie uprawia stalking. To pokazuje, że zależy jej na przemocy, a nie na kontakcie.
Kontaktu z matką nie ma. Nie odpisuje mi. Za to uparcie uprawia stalking. To pokazuje, że zależy jej na przemocy, a nie na kontakcie.
niedziela, 21 kwietnia 2019
NIEDZIELA, 21 KWIETNIA 2019
18.04. Matka usiłowała mi dziś (18.04) wmówić, że widziałyśmy się 7 miesięcy temu. Według niej od rozprawy 14 grudnia minęło 7 miesięcy. Cały czas usiłuje mi wmówić takie różne rzeczy - to technika przemocowa służąca wmówieniu ofierze, że zwariowała, że jest psychicznie chora, że straciła kontakt z rzeczywistością, że ma halucynacje, bo było inaczej, niż było, w związku z czym przemocowiec MUSI dla jej dobra się nią "zająć" i nią rządzić, bo sama rzekomo nie może. To jeden ze sposobów pozyskiwania władzy nad ofiarą. Jeśli się to robi latami, to wiele słabszych ofiar ulega i zaczyna niestety wierzyć w te kłamstwa.
Dopiero co dziś rozmawiałam z opiekunką i powiedziałam jej, że boję się, żeby matka nie wyskoczyła z czymś na święta, a już kilka godzin później matka faktycznie to zrobiła - znowu straszy mnie nachodzeniem! Mimo że wie, że 1. już dawno się umówiłam z koleżanką, 2. że wciąż nie życzę sobie kontaktu, dopóki stosuje przemoc, 3. że dokumenty ma mi wysłać poleconym, a nie robić taki cyrk i używać ich jako wymówki, żeby mnie nachodzić.
Czy są tu jacyś NT? Niech mi powiedzą, ile razy trzeba powtórzyć entekowi, że się go nie chce widzieć i że ma nie przyjeżdżać, żeby dotarło? I w jakim języku, skoro ojczystego nie rozumie? Bo aspiemu wystarczy raz, więc myślałam, że każdy tak ma.
Matka ciągle twierdzi, że tak bardzo chce rozmowy, ale odrzuca każdą próbę rozmowy. Ani razu nie odpisała mi na żadnego maila czy sms-a! Ani razu też nie zainicjowała kontaktu. Inicjuje wyłącznie przemoc, stalking telefoniczny, doskonale wiedząc, że nie mogę rozmawiać przez telefon. Robi to właśnie dlatego, że nie mogę, właśnie dlatego, że mam ZA. Celowo robi wszystko, czego w ZA nie można. Tak samo jak usiłuje mnie zmuszać do wszystkiego, co jest niemożliwe w EDS6a, co szkodzi, co powoduje ból, męczarnie, hipotonię, zagrożenie życia. Specjalnie wybiera takie rozwiązania, które najbardziej by mi zaszkodziły, gdybym nie mogła się obronić i doszłyby do skutku. To nawet nie jest egoizm i nieliczenie się z drugą osobą, tylko celowy sadyzm!
21.04. Znowu stalking. Matka wie, że jestem umówiona ze znajomymi, więc znowu mnie nabrała na stalking. Za każdym razem daję się nabrać, że dzieje się coś bardzo ważnego i niedającego się przekazać normalną rozmową, i za każdym razem okazuje się, że to znowu przemoc. Tym razem było tak samo.
Przy okazji zobaczcie, jak to wygląda. Matka za każdym razem musi wymyślić jakiś powód do przemocy. Nie ma nigdy żadnego powodu, więc wykorzystuje, co popadnie. Jak mnie stalkuje, to wiadomo, muszę zawsze pauzować film, muzykę, czy co tam leci w tle - matka o tym wie, wie, że w ZA nie da się rozmawiać w przebodźcowaniu. Za każdym razem więc doczepiała się i miała pretensje, że kiedyś to zawsze leciała u mnie muzyka albo filmy, a teraz jest cisza - to idealny powód, żeby znowu zrobić mi o to awanturę.
Dziś nie zdążyłam wyciszyć BB, więc pierwsze słowa matki to była awantura o to, że znowu oglądam jakieś filmy!
Jak nie oglądam - awantura o to, że nie oglądam.
Jak oglądam - awantura o to, że oglądam.
Bo tu nigdy nie chodzi o to, co robię albo czego nie robię, tylko o przemoc, nic więcej. Po prostu o to, że istnieję, że żyję. Jak odbieram, to szybko, szybko, jaką tu przemoc zastosować, bo przecież ofiara zaraz odłoży słuchawkę, bo się zorientuje, że intencje nie są uczciwe!
A wszelkie święta to szczególnie takie dni, kiedy matka jest szczególnie dodatkowo zjadliwa. I poza przemocą usiłuje mi wciskać do gardła katolickie tradycje, które nigdy nie były moje ani rodzinne, bo tata przecież też był niewierzący. Zresztą matka też tylko udaje katoliczkę, ma kościół na osiedlu, pod samym nosem - nigdy w nim nie była. Nawet Biblii nie czytała przecież, a co tu dopiero mówić o stosowaniu się do przykazań!
Dziś znowu mnie obrażała i poniżała. Mówię jej, że ma mówić szybko, co chce, bo nie mam czasu. Za 2h mam gości, muszę się przebrać, umyć, uczesać, matka mi w tym nie pomaga przecież, bo udaje, że nie mam EDS, co już samo w sobie jest przemocą. A jeszcze się naśmiewa i usiłuje mi wmówić, że "ty zawsze masz czas", "ty nie masz obowiązków", "ty masz zawsze być na moje zawołanie, bo nie masz prawa do prywatnego życia". Według niej nie mam prawa w ogóle do tego, żeby żyć, żeby mieć własne potrzeby i własne zdanie. Mam prawo (i obowiązek) wyłącznie do tego, żeby robić to, co ona mi każe, i wtedy, kiedy mi każe.
I znowu mi kłamała żywcem, że tak bardzo chce ze mną rozmawiać - zapytałam, gdzie w takim razie są te jej rozmowy. Gdzie są jej odpowiedzi, choćby jedna!, na dziesiątki moich maili. Gdzie jest choćby JEDNA rozmowa. Ach, no nie ma! Wydało się kolejne kłamstwo! Nie chodzi o rozmowy, chodzi o przemoc. W rozmowie się nie da jej stosować, bo mogę usunąć maila i nie czytać. Matka MUSI stalkować mnie telefonicznie, bo jak inaczej miałaby stosować przemoc?! To dlatego nie chce popuścić. Będę musiała znowu zablokować jej telefon. Wielokrotnie udowodniła już, że nie zasłużyła na jego odblokowanie.
Dopiero co dziś rozmawiałam z opiekunką i powiedziałam jej, że boję się, żeby matka nie wyskoczyła z czymś na święta, a już kilka godzin później matka faktycznie to zrobiła - znowu straszy mnie nachodzeniem! Mimo że wie, że 1. już dawno się umówiłam z koleżanką, 2. że wciąż nie życzę sobie kontaktu, dopóki stosuje przemoc, 3. że dokumenty ma mi wysłać poleconym, a nie robić taki cyrk i używać ich jako wymówki, żeby mnie nachodzić.
Czy są tu jacyś NT? Niech mi powiedzą, ile razy trzeba powtórzyć entekowi, że się go nie chce widzieć i że ma nie przyjeżdżać, żeby dotarło? I w jakim języku, skoro ojczystego nie rozumie? Bo aspiemu wystarczy raz, więc myślałam, że każdy tak ma.
Matka ciągle twierdzi, że tak bardzo chce rozmowy, ale odrzuca każdą próbę rozmowy. Ani razu nie odpisała mi na żadnego maila czy sms-a! Ani razu też nie zainicjowała kontaktu. Inicjuje wyłącznie przemoc, stalking telefoniczny, doskonale wiedząc, że nie mogę rozmawiać przez telefon. Robi to właśnie dlatego, że nie mogę, właśnie dlatego, że mam ZA. Celowo robi wszystko, czego w ZA nie można. Tak samo jak usiłuje mnie zmuszać do wszystkiego, co jest niemożliwe w EDS6a, co szkodzi, co powoduje ból, męczarnie, hipotonię, zagrożenie życia. Specjalnie wybiera takie rozwiązania, które najbardziej by mi zaszkodziły, gdybym nie mogła się obronić i doszłyby do skutku. To nawet nie jest egoizm i nieliczenie się z drugą osobą, tylko celowy sadyzm!
21.04. Znowu stalking. Matka wie, że jestem umówiona ze znajomymi, więc znowu mnie nabrała na stalking. Za każdym razem daję się nabrać, że dzieje się coś bardzo ważnego i niedającego się przekazać normalną rozmową, i za każdym razem okazuje się, że to znowu przemoc. Tym razem było tak samo.
Przy okazji zobaczcie, jak to wygląda. Matka za każdym razem musi wymyślić jakiś powód do przemocy. Nie ma nigdy żadnego powodu, więc wykorzystuje, co popadnie. Jak mnie stalkuje, to wiadomo, muszę zawsze pauzować film, muzykę, czy co tam leci w tle - matka o tym wie, wie, że w ZA nie da się rozmawiać w przebodźcowaniu. Za każdym razem więc doczepiała się i miała pretensje, że kiedyś to zawsze leciała u mnie muzyka albo filmy, a teraz jest cisza - to idealny powód, żeby znowu zrobić mi o to awanturę.
Dziś nie zdążyłam wyciszyć BB, więc pierwsze słowa matki to była awantura o to, że znowu oglądam jakieś filmy!
Jak nie oglądam - awantura o to, że nie oglądam.
Jak oglądam - awantura o to, że oglądam.
Bo tu nigdy nie chodzi o to, co robię albo czego nie robię, tylko o przemoc, nic więcej. Po prostu o to, że istnieję, że żyję. Jak odbieram, to szybko, szybko, jaką tu przemoc zastosować, bo przecież ofiara zaraz odłoży słuchawkę, bo się zorientuje, że intencje nie są uczciwe!
A wszelkie święta to szczególnie takie dni, kiedy matka jest szczególnie dodatkowo zjadliwa. I poza przemocą usiłuje mi wciskać do gardła katolickie tradycje, które nigdy nie były moje ani rodzinne, bo tata przecież też był niewierzący. Zresztą matka też tylko udaje katoliczkę, ma kościół na osiedlu, pod samym nosem - nigdy w nim nie była. Nawet Biblii nie czytała przecież, a co tu dopiero mówić o stosowaniu się do przykazań!
Dziś znowu mnie obrażała i poniżała. Mówię jej, że ma mówić szybko, co chce, bo nie mam czasu. Za 2h mam gości, muszę się przebrać, umyć, uczesać, matka mi w tym nie pomaga przecież, bo udaje, że nie mam EDS, co już samo w sobie jest przemocą. A jeszcze się naśmiewa i usiłuje mi wmówić, że "ty zawsze masz czas", "ty nie masz obowiązków", "ty masz zawsze być na moje zawołanie, bo nie masz prawa do prywatnego życia". Według niej nie mam prawa w ogóle do tego, żeby żyć, żeby mieć własne potrzeby i własne zdanie. Mam prawo (i obowiązek) wyłącznie do tego, żeby robić to, co ona mi każe, i wtedy, kiedy mi każe.
I znowu mi kłamała żywcem, że tak bardzo chce ze mną rozmawiać - zapytałam, gdzie w takim razie są te jej rozmowy. Gdzie są jej odpowiedzi, choćby jedna!, na dziesiątki moich maili. Gdzie jest choćby JEDNA rozmowa. Ach, no nie ma! Wydało się kolejne kłamstwo! Nie chodzi o rozmowy, chodzi o przemoc. W rozmowie się nie da jej stosować, bo mogę usunąć maila i nie czytać. Matka MUSI stalkować mnie telefonicznie, bo jak inaczej miałaby stosować przemoc?! To dlatego nie chce popuścić. Będę musiała znowu zablokować jej telefon. Wielokrotnie udowodniła już, że nie zasłużyła na jego odblokowanie.
czwartek, 18 kwietnia 2019
CZWARTEK, 18 KWIETNIA 2019
Przemoc nie ustaje, a przemocowcy najgłośniej krzyczą pod postami antyprzemocowymi, dlatego należy pamiętać, co mówią badania i lekarze:
1. 60% Polaków używa takiej czy innej przemocy.
2. Osoby autystyczne i niepełnosprawne doświadczają znacznie więcej przemocy niż NT i sprawni...
3. ...a większość przemocy wśród ON to przemoc ze strony... rodziny.
4. Ok. 80% osób z ZA doznaje przemocy od rówieśników w szkole podstawowej.
5. 80% zaburzeń psychicznych u dorosłych jest spowodowanych działaniem... ich matek.
6. Pojedyncze wybuchy agresji nie powodują u dzieci żadnych skrzywień psychicznych w dorosłości. Tylko permanentna przemoc jest szkodliwa, a taka nie jest przypadkiem ani niewiedzą.
7. Badania mówią też o tym, że przemoc jest wyborem podejmowanym za każdym razem od nowa, a nie jakąś chorobą, nad którą nie ma się kontroli, i że przemocowiec może w każdej chwili zdecydować, że nie będzie już stosować przemocy.
8. Niestety większość przemocowców tak nie wybiera i nie przestaje. Z przemocy rezygnuje mniej niż 5% przemocowców.
9. Psychiatrzy i terapeuci radzą się bronić i zerwać kontakty właśnie dlatego, że szansa na to, że przemocowiec przestanie używać przemocy, jest nikła.
10. Bronienie przemocowców też jest przemocą. Przemocowców należy bezwzględnie potępiać i zgłaszać na policję. Jeśli się wie o przemocy, ale się nie reaguje, jest się współwinnym.
Wskazówki dla świadków przemocy znajdziecie tutaj.
NIE znaczy NIE nie tylko w przypadku gwałtu. Jeśli nie wiecie, czy jakaś ofiara przemocy potrzebuje Waszej pomocy - zapytajcie ją, ale tylko wtedy, kiedy przemocowca nie ma w pobliżu. Jeśli powie NIE, to tak właśnie jest. Pomoc ofierze nie może pogorszyć jej sytuacji. Musi też być realna.
1. 60% Polaków używa takiej czy innej przemocy.
2. Osoby autystyczne i niepełnosprawne doświadczają znacznie więcej przemocy niż NT i sprawni...
3. ...a większość przemocy wśród ON to przemoc ze strony... rodziny.
4. Ok. 80% osób z ZA doznaje przemocy od rówieśników w szkole podstawowej.
5. 80% zaburzeń psychicznych u dorosłych jest spowodowanych działaniem... ich matek.
6. Pojedyncze wybuchy agresji nie powodują u dzieci żadnych skrzywień psychicznych w dorosłości. Tylko permanentna przemoc jest szkodliwa, a taka nie jest przypadkiem ani niewiedzą.
7. Badania mówią też o tym, że przemoc jest wyborem podejmowanym za każdym razem od nowa, a nie jakąś chorobą, nad którą nie ma się kontroli, i że przemocowiec może w każdej chwili zdecydować, że nie będzie już stosować przemocy.
8. Niestety większość przemocowców tak nie wybiera i nie przestaje. Z przemocy rezygnuje mniej niż 5% przemocowców.
9. Psychiatrzy i terapeuci radzą się bronić i zerwać kontakty właśnie dlatego, że szansa na to, że przemocowiec przestanie używać przemocy, jest nikła.
10. Bronienie przemocowców też jest przemocą. Przemocowców należy bezwzględnie potępiać i zgłaszać na policję. Jeśli się wie o przemocy, ale się nie reaguje, jest się współwinnym.
Wskazówki dla świadków przemocy znajdziecie tutaj.
NIE znaczy NIE nie tylko w przypadku gwałtu. Jeśli nie wiecie, czy jakaś ofiara przemocy potrzebuje Waszej pomocy - zapytajcie ją, ale tylko wtedy, kiedy przemocowca nie ma w pobliżu. Jeśli powie NIE, to tak właśnie jest. Pomoc ofierze nie może pogorszyć jej sytuacji. Musi też być realna.
CZWARTEK, 18 KWIETNIA 2019
Poniżej link do najlepszego polskiego tekstu o przemocy wobec osób z ASD. O przemocy, której nieustannie doświadczamy od NT, a szczególnie od matek. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby mojemu ZA towarzyszyła niepełnosprawność intelektualna - jaką przemocową władzą miałaby nade mną matka. A w takiej sytuacji jest większość osób z ASD i ogólnie z różną niepełnosprawnością niepozwalającą wyjść z domu i uciec od przemocowej matki.
Zza pancernej szyby nie słychać wołania o pomoc
Zza pancernej szyby nie słychać wołania o pomoc
poniedziałek, 15 kwietnia 2019
PONIEDZIAŁEK, 15 KWIETNIA 2019
Naprawdę już nie mam siły. Matka nadal mnie stalkuje, a jeszcze się ani razu (!!!) nie zdarzyło, żeby powiedziała mi coś, czego nie da się powiedzieć ani mailem, ani sms-em.
Od jakiegoś czasu robi mi ciągle awantury o to, że nie pozwalam jej podrobić mojego podpisu i działać za moimi plecami.
Sąd nadal nie przysłał mi stosownego dokumentu, niezbędnego do złożenia dokumentów w US, żeby mi nie naliczyli podatku od spadku, którego nie otrzymałam (matka nadal nie przekazała mi mojej części). Okazuje się, że matka oszukała mnie, ukrywając, że decyzja sądu uprawomocniła się już 5.01, i że wzięła na mnie dokumenty. Od ponad 3 miesięcy mi ich nie wysłała!!!
Teraz twierdzi, że już wypełniła dokumenty do US za siebie i za mnie i że mam jej dać adres mojego US, to je wyśle. Oczywiście nie zgadzam się. Zażądałam, żeby wysłała dokument do mnie, a to ja go wyślę do US. Matka od 2 tygodni awanturuje się i nie chce mi tego dokumentu wysłać (btw, adres US jest przecież publicznie dostępny na stronie samego US, wystarczy wygooglać, więc po co matka mnie oszukuje, że nie ma adresu?!). Jeśli go nie wyśle, to i tak wyślę swój w swoim imieniu i to ona będzie mieć problemy za podrabianie podpisu! Jeśli mi nie wyśle tego dokumentu, to:
1. Nie będę mieć żadnej pewności, że w ogóle go wysłała. Świstek poświadczający nadanie nie jest żadnym dowodem, bo nie mówi, co zostało wysłane! Xero też nie jest dowodem, bo można zrobić xero innego dokumentu, a wysłać inny.
2. Nie będę wiedziała, co matka tam wpisała, czyli nadal nie będę nawet wiedziała, co odziedziczyłam! Myślę, że właśnie dlatego matka nie chce mi tego dokumentu wysłać, żeby mi nie zdradzić, co odziedziczyłam, żebym się nie mogła domagać swojej części. Tylko zapomina, że to sąd zrobi podział majątku, jeśli mi nie odda mojej części. A może wcale nie zapomina, tylko robi to specjalnie, jak wszystko.
Dodatkowo matka robi mi ciągle awantury o to, że to ona źle wpisała moje imię w dokumentach. Mnie to już tylko śmieszy. Chciała zaszkodzić mnie, a zaszkodziła sobie, bo to ona musi to teraz odkręcać! Całe życie na złość mi nazywa mnie imieniem jakiejś obcej baby (nie wiem, kim ona jest i skąd matka w ogóle to imię wzięła), robiła mi tym problemy w każdej szkole. Dopiero na studiach udało mi się to odkręcić, bo tam już nie miała żadnych praw, bo byłam pełnoletnia. Ale nawet składając papiery w sądzie o sprawę spadkową po tacie, wpisała cudze imię, zamiast mojego! Wyobrażacie to sobie?!
Kiedy mój brat będąc w liceum, poprosił mnie, żebym nie nazywała go Adasiem, tylko Adamem, w tej samej sekundzie przestawiłam się na Adama i NIGDY nie przyszło mi do głowy, żeby choć raz, jeden, jedyny raz, zrobić mu na złość i nazwać Adasiem. A Adaś to przecież nadal jego imię, nie łamałabym nawet prawa, wpisując w jego dokumentach cudze imię! Mimo że to byłaby nic nieznacząca jednorazowa złośliwość - i tak nie przyszło mi do głowy, żeby mu ją wyrządzić. Matce to nie przeszkadza. Nie tylko nazywa mnie cudzym imieniem, a nie moim, ale jeszcze do tego oszukuje na każdym kroku, wpisując nieprawdziwe imię w dokumentach oficjalnych! Od tylu lat!! Ile problemów przez nią miałam! A do tego jeszcze całą rodzinę przeflancowała, żeby nie mówili do mnie po imieniu, tylko tą inwektywą, którą sama wymyśliła, a która była i jest synonimem jej przemocy wobec mnie. Kasia to urojona przez nią postać jej córki, która tańczy, jak matka jej zagra, robi to, co matka jej każe, i jest taka, jak matka sobie życzy, bo nie ma własnego zdania, własnego życia, własnej osobowości ani własnych cech. Ta urojona postać nie ma EDS, nie jest niepełnosprawna i z radością i wdzięcznością poddaje się przemocy matki. Tylko Kasię matka uznaje. A ponieważ ja nią nie jestem, to trzeba mnie nękać i gnoić.
To cudowne, że w końcu przemoc matki obróciła się przeciwko niej, choćby i w tak minimalnym i jednorazowym zakresie.
Ale to ja znowu dziś od niej usłyszałam, że mam "zjebany mózg". Problem polega na tym, że mój mózg jest mniej "zjebany" przez demencję, depresję, brain fog i skrajny przewlekły ból niż jej mózg z jej własnej woli. Jej mózg jest przeżarty nienawiścią i przemocą.
Od jakiegoś czasu robi mi ciągle awantury o to, że nie pozwalam jej podrobić mojego podpisu i działać za moimi plecami.
Sąd nadal nie przysłał mi stosownego dokumentu, niezbędnego do złożenia dokumentów w US, żeby mi nie naliczyli podatku od spadku, którego nie otrzymałam (matka nadal nie przekazała mi mojej części). Okazuje się, że matka oszukała mnie, ukrywając, że decyzja sądu uprawomocniła się już 5.01, i że wzięła na mnie dokumenty. Od ponad 3 miesięcy mi ich nie wysłała!!!
Teraz twierdzi, że już wypełniła dokumenty do US za siebie i za mnie i że mam jej dać adres mojego US, to je wyśle. Oczywiście nie zgadzam się. Zażądałam, żeby wysłała dokument do mnie, a to ja go wyślę do US. Matka od 2 tygodni awanturuje się i nie chce mi tego dokumentu wysłać (btw, adres US jest przecież publicznie dostępny na stronie samego US, wystarczy wygooglać, więc po co matka mnie oszukuje, że nie ma adresu?!). Jeśli go nie wyśle, to i tak wyślę swój w swoim imieniu i to ona będzie mieć problemy za podrabianie podpisu! Jeśli mi nie wyśle tego dokumentu, to:
1. Nie będę mieć żadnej pewności, że w ogóle go wysłała. Świstek poświadczający nadanie nie jest żadnym dowodem, bo nie mówi, co zostało wysłane! Xero też nie jest dowodem, bo można zrobić xero innego dokumentu, a wysłać inny.
2. Nie będę wiedziała, co matka tam wpisała, czyli nadal nie będę nawet wiedziała, co odziedziczyłam! Myślę, że właśnie dlatego matka nie chce mi tego dokumentu wysłać, żeby mi nie zdradzić, co odziedziczyłam, żebym się nie mogła domagać swojej części. Tylko zapomina, że to sąd zrobi podział majątku, jeśli mi nie odda mojej części. A może wcale nie zapomina, tylko robi to specjalnie, jak wszystko.
Dodatkowo matka robi mi ciągle awantury o to, że to ona źle wpisała moje imię w dokumentach. Mnie to już tylko śmieszy. Chciała zaszkodzić mnie, a zaszkodziła sobie, bo to ona musi to teraz odkręcać! Całe życie na złość mi nazywa mnie imieniem jakiejś obcej baby (nie wiem, kim ona jest i skąd matka w ogóle to imię wzięła), robiła mi tym problemy w każdej szkole. Dopiero na studiach udało mi się to odkręcić, bo tam już nie miała żadnych praw, bo byłam pełnoletnia. Ale nawet składając papiery w sądzie o sprawę spadkową po tacie, wpisała cudze imię, zamiast mojego! Wyobrażacie to sobie?!
Kiedy mój brat będąc w liceum, poprosił mnie, żebym nie nazywała go Adasiem, tylko Adamem, w tej samej sekundzie przestawiłam się na Adama i NIGDY nie przyszło mi do głowy, żeby choć raz, jeden, jedyny raz, zrobić mu na złość i nazwać Adasiem. A Adaś to przecież nadal jego imię, nie łamałabym nawet prawa, wpisując w jego dokumentach cudze imię! Mimo że to byłaby nic nieznacząca jednorazowa złośliwość - i tak nie przyszło mi do głowy, żeby mu ją wyrządzić. Matce to nie przeszkadza. Nie tylko nazywa mnie cudzym imieniem, a nie moim, ale jeszcze do tego oszukuje na każdym kroku, wpisując nieprawdziwe imię w dokumentach oficjalnych! Od tylu lat!! Ile problemów przez nią miałam! A do tego jeszcze całą rodzinę przeflancowała, żeby nie mówili do mnie po imieniu, tylko tą inwektywą, którą sama wymyśliła, a która była i jest synonimem jej przemocy wobec mnie. Kasia to urojona przez nią postać jej córki, która tańczy, jak matka jej zagra, robi to, co matka jej każe, i jest taka, jak matka sobie życzy, bo nie ma własnego zdania, własnego życia, własnej osobowości ani własnych cech. Ta urojona postać nie ma EDS, nie jest niepełnosprawna i z radością i wdzięcznością poddaje się przemocy matki. Tylko Kasię matka uznaje. A ponieważ ja nią nie jestem, to trzeba mnie nękać i gnoić.
To cudowne, że w końcu przemoc matki obróciła się przeciwko niej, choćby i w tak minimalnym i jednorazowym zakresie.
Ale to ja znowu dziś od niej usłyszałam, że mam "zjebany mózg". Problem polega na tym, że mój mózg jest mniej "zjebany" przez demencję, depresję, brain fog i skrajny przewlekły ból niż jej mózg z jej własnej woli. Jej mózg jest przeżarty nienawiścią i przemocą.
środa, 27 marca 2019
ŚRODA, 27 MARCA 2019
Dalej wydzwania. Myślałam, że w jakiejś ważnej sądowej sprawie, o której nie można napisać w mailu - bo przecież mój numer to nie 112 i w innym celu się tu nie dzwoni. Niestety - znowu przemoc. Najpierw znowu chciała mnie przesłuchiwać, ale nie pozwoliłam. Nie pozwalam na to od lat, jeszcze się nie nauczyła? Zapytałam, jaką ma sprawę. Nie miała sprawy. Chodziło o to, żeby mnie umówić do jakiegoś altmedowego hochsztaplera, którego ona zna, którego już oszukała co do mojego zdrowia, i z którego potem wyciągnie moje dane zdrowotne. Matka jest uzależniona od wiszenia na telefonie, dla niej zadzwonienie gdzieś i umówienie mnie do lekarza to betka, pikuś, żaden problem, sama radość. A myślicie, że to robi? Że mi to proponuje? Otóż NIE. NIGDY nie zaproponowała mi, że zadzwoni w moim imieniu, żeby mnie umówić. A kiedy ja ją o to prosiłam, to to olewała. Od kilku lat (!!!) czekam, żeby mnie umówiła do dentysty. Nadal tego nie zrobiła, a ja już prawie zębów nie mam. :/ Niedługo nie będzie już co ratować.
Najgorsze, że nie mogę jej podać namiarów na moich lekarzy, bo znowu będzie do nich jeździć i ich szantażować, żeby zmienili mi diagnozę, bo jej się ona nie podoba. Robi tak, mimo że nie jest do niczego upoważniona. Zamiast się zapoznać z tymi diagnozami, dostosować i pomóc mi, to o, proszę, co robi. Nigdy nie udzieliła mi żadnej pomocy - i to pół biedy, nie musi, odpuszczam jej ten moralny obowiązek, mimo że to ona mi dała geny, urodziła i odmówiła leczenia w dzieciństwie. Odpuszczam jej. Ale nie ma mowy, żebym jej wybaczyła i odpuściła ciągłą przemoc i pogarszanie mojego zdrowia, zagrażanie mojemu życiu, podżeganie do samobójstwa, szantażowanie i oszukiwanie moich lekarzy!! Nigdy jej nie wybaczę aktywnego działania na moją szkodę, niszczenia mnie i mojego zdrowia. Niech sobie znajdzie inną ofiarę, która odpowie jej tym samym.
Najgorsze, że nie mogę jej podać namiarów na moich lekarzy, bo znowu będzie do nich jeździć i ich szantażować, żeby zmienili mi diagnozę, bo jej się ona nie podoba. Robi tak, mimo że nie jest do niczego upoważniona. Zamiast się zapoznać z tymi diagnozami, dostosować i pomóc mi, to o, proszę, co robi. Nigdy nie udzieliła mi żadnej pomocy - i to pół biedy, nie musi, odpuszczam jej ten moralny obowiązek, mimo że to ona mi dała geny, urodziła i odmówiła leczenia w dzieciństwie. Odpuszczam jej. Ale nie ma mowy, żebym jej wybaczyła i odpuściła ciągłą przemoc i pogarszanie mojego zdrowia, zagrażanie mojemu życiu, podżeganie do samobójstwa, szantażowanie i oszukiwanie moich lekarzy!! Nigdy jej nie wybaczę aktywnego działania na moją szkodę, niszczenia mnie i mojego zdrowia. Niech sobie znajdzie inną ofiarę, która odpowie jej tym samym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













