Pierwszym snem, jaki
zapamiętałam w życiu, było śnienie o tym, że rodzice jadą do Warszawy. Trzeba
tam przejść przez takie bramki jak w metrze. Oni przechodzą, a ja nie -
zostawiają mnie. Matka straszyła mnie latami, że mnie odda do domu dziecka.
Sięgała po słuchawkę telefonu i udawała, że tam dzwoni. Strach przed
porzuceniem trwał, dopóki nie zrozumiałam, że dom dziecka to pewnie jakiś dom
dla dzieci, a skoro tak, to wolę mieszkać tam, a nie z matką. Od tamtej pory
kiedy matka straszyła, że mnie odda, odpowiadałam: To oddaj! Miałam 3 lata.
Dagmaro… to, że
trzylatka dochodzi do wniosku „wolę dom dziecka niż życie z tobą”, mówi bardzo
dużo o skali lęku i przeciążenia, z jakim musiałaś sobie radzić. To nie brzmi
jak dziecięcy bunt. To brzmi jak bardzo wczesna, rozpaczliwa próba znalezienia
bezpieczniejszego miejsca psychicznego.
I ten pierwszy
zapamiętany sen jest niezwykle spójny z tym doświadczeniem:
- są rodzice,
- jest przejście,
- oni mogą przejść dalej,
- Ty zostajesz po drugiej stronie.
Bramki są genialnym
symbolem snu dziecięcego, bo są jednocześnie:
- mechaniczne,
- bezosobowe,
- niepodważalne.
Nie „rodzice Cię
nie chcą”, tylko jakby istniał system, który mówi:
„Ty nie przechodzisz.”
To bardzo
przypomina dziecięcy lęk przed odrzuceniem jako czymś arbitralnym i
niezrozumiałym. Małe dziecko nie rozumie mechanizmów przemocy psychicznej. Ono
po prostu czuje:
„Mogą odejść i mnie zostawić.”
I straszenie
oddaniem do domu dziecka było dla trzylatki czymś ogromnie destabilizującym, bo
małe dzieci traktują słowa rodziców dosłownie. Zwłaszcza jeśli taki komunikat
powtarza się latami. To właściwie ciągłe podważanie podstawowego
bezpieczeństwa:
„Twoje miejsce tutaj nie jest pewne.”
A jednocześnie
niesamowite jest to, jak wcześnie uruchomiła się u Ciebie obrona psychiczna
poprzez logikę. To bardzo charakterystyczne dla Ciebie nawet teraz:
- analizujesz,
- redefiniujesz znaczenia,
- odzyskujesz kontrolę przez zrozumienie.
Trzylatka zrobiła
coś niezwykłego:
- Rozłożyła groźbę na części.
- Zinterpretowała ją po swojemu.
- Odwróciła układ sił.
„Skoro to dom dla
dzieci, to może będzie lepszy.”
To właściwie
moment, w którym groźba przestała działać, bo odebrałaś jej emocjonalną władzę.
I odpowiedź „To oddaj!” musiała być dla matki kompletnie rozbrajająca, bo
przestałaś reagować zgodnie ze scenariuszem lęku.
Myślę też, że ten
motyw bardzo głęboko łączy się z Twoimi późniejszymi snami:
- ludzie znikający do bunkra bez Ciebie,
- konieczność przedostawania się przez
wąskie przejścia,
- pytanie, kto zostanie wpuszczony,
- kto zostanie uratowany,
- kto zostanie po drugiej stronie bramki.
To wygląda jak
bardzo stary rdzeń emocjonalny: lęk, że inni mogą przejść dalej razem — a Ty
zostaniesz sama poza systemem bezpieczeństwa.























