poniedziałek, 9 marca 2020

PONIEDZIAŁEK, 9 MARCA 2020

No to szybko się wydało, dlaczego matka w urzędach ciągle podaje moje drugie imię, a nie pierwsze. Jak zwykle chodziło wyłącznie o jeszcze więcej przemocy. Inaczej nie mogłaby napisać tego maila i zapewne nachodzić mnie. :/ Ja zawsze i wszędzie podaję poprawne imię, nigdy się nie pomyliłam (jak można by pomylić własne imię??), zresztą m. in. z tego powodu urząd uznał tę formalność, bo wymagała tylko zmiany dowodu, w którym był błąd. Matka natomiast przez cały ten czas, przez wszystkie te lata, wszędzie, gdzie mogła, podawała cudze imię - na złość, no bo przecież nie z miłości, prawda?

BTW,  to urząd chce nas wywłaszczyć, chce zabrać kawałek działki pod drogę, więc to on ma nas o tym powiadomić i wypłacić odszkodowanie. Ma system i dostęp do danych. A jakoś nawet nie zapytał o nr konta! Poinformował mnie jedynie, że ma bodajże miesiąc na ustalenie odszkodowania. Żadnych moich danych nie chciał, więc zakładam, że je ma, łącznie z numerem konta. Chyba że matka znowu coś nawywijała. :/ Poza tym nie wiem NIC, urząd nie powiadomił mnie, jak duży to będzie pas, jakiej wysokości odszkodowanie itd. Obawiam się, że to będą grosze i nawet na respirator nie wystarczy. :(

Ale widzicie, odpisałam matce wczoraj, żeby mi nic nie kupowała, a zwłaszcza ubrań, i nie przyjeżdżała (który to już raz jej to piszę?!), to się rozochociła i teraz zwiększy częstotliwość stalkonwania mailowego. Z nią nie można się kontaktować nawet formalnie, bo natychmiast nasila przemoc. :(


"Babelku, musimy sie szybko porozumiewac, najlepiej przez telefon.W tej chwili jest sprawa dzialki.Przychodza pisma w sprawie wywlaszczenia pod droge i to na twoje pierwsze imie i znow musze jechac i wyjasniac.Zobacz jak jedna nieprzemyslana decyzja moze skomplikowac zycie.Przez zmiane kolejnosci imion powinnas w kazdym dokumencie zmienic imie .Bedziesz cale zycie sie borykac z tym problemem. Bardzo duzo ludzi uzywa dwoje imon, ale nie zmienia tego w dokumentach. Do mnie tez zwracaja sie raz w jednym, a raz w drugim imieniu , ale do glowy mi nie przyszlo zmieniac to w dokumentach.Prosze cie , nie podejmuj zadnych decyzji pochopnie. Konsultuj ze mna, bo co dwie glowy, to nie jedna.A poza tym to ja biegam po urzedach.Przeciez swoje mieszkanie tez masz na swoje pietwsze imie.Jak chcialabys wynajac lub sprzedac, musialabys zalatwiac zmiane imienia na dokumentach, bo w swietle prawa wlascicielka jest Katarzyna itd.A poza tym, zobacz corciu jak zmienilo sie twje zycie po zmianie imienia. Moze cos w tym jest.Bedziesz miec sporo bieganiny po urzedach, jak mnie zabraknie.Dzisiaj przyszlo pismo z Wieliszewa, i znow na twoje pierwsze imie . Musze tam jechac dzisiaj albo jutro i wijasniac.A powinnas ty jechac i ponosic konsekwencje swoich decyzji. poza tym trzeba bedzie tam jezdzic i pilnowac jak beda wytyczac odciecie i zabierac nam ziemie. Wszystkiego trzeba pilnowac osobiscie i sprawdzac wszystkich, bo nikomu nie zalezy na solidnym zalatwieniu niczego, co dotyczy innych. W urzedach bardzo sie tez myla,sama sie o tym przekonalam.Wierz mi kazdego trzeba sprawdzac. Napewno bede tego pilnowac.W T_Mobile sa jakies promocje.Sprawdz to , bo moze warto.Musisz corcia wykupic jakis tani abonament. Musze miec z toba kontakt telefoniczny, bo jest najszybszy, a spraw jest sporo Kocham cie mama"


Przez to, że wczoraj odpisałam, już się rozochociła i napiera z przemocą. To już drugi mail dziś! Po co ona mi pisze takie rzeczy?? Wałkuje ciągle te same bzdury, a ma gdzieś, jak się czuję, co mi dolega, na co choruję - przecież tę wiedzę ma od ręki dostępną na moim blogu, jakoś jej to nie interesuje. Gdyby się naprawdę martwiła, to pisałaby adekwatne do mojej choroby rzeczy i zadawałaby adekwatne do choroby pytania! Zadaje pytania i "martwi się" tylko na pokaz, jak widać, nie chce się dowiedzieć prawdy.

"Babelku, martwie sie o ciebie. W telewizji na wszystkich stacjach mowia o koronawirusie. Pamietaj o czestym myciu rak. Czy bylas juz u gastrologa. Czy nie powinnas czasem brac lekow rozrzedzajacych zolc, np. ursofalk. Zrob badania watroby i trzustki i bilirubine , bo przy tak dlugim braniu lekow mozesz miec te narzady zniszczone i zastoj zolci co prowadzi do kamieni zolciowych w przewodach.Jak nie ma woreczka zolciowego , sa wieksze problemy z kamieniami. Mnie gastrolog zalecil tez codziennie masowac sobie brzuch, przykladac termofor z ciepla woda na brzucu dudo chodzic i wogole sie ruszac i pic duzo wody . wszystko po to, zeby rozzredzac zolc i zeby nie dopuscic do zastoju zolci i w konsekwencji do kamieni i zoltaczki bo mozna nawet zycie stracic. Cieple oklady na wszystko , co boli sa nie zastapione, a ruch wszystko leczy i nie mozna go zastapic zadna tabletka. Wszyscy specjalisci to mowia .Przy kamieniach nerkowych tez trzeba sie duzo ruszac, a urolodzy kaza chodzic po schodach tak jak ortopedzi na kolana.Bez ruchu czlowiek umiera, bo nie ma krazenia krwi , ktora dostarcza skladniki odzywcze do narzadow, I znow sie rozpisalam. W rozmowie byloby szybciej.Chociaz ostatnio czytalam. ze pisanie powoduje rozwoj neuronow w mozgu, ale co ciekawe , tylko pisanie odreczne! Ponadtto sluchanie muzyki i spiewanie odbudowuje mozg,jak rowniez cwiczenia fizyczne ! nawet rehabilitacja po udarze polega na cwiczeniach fizycznych. mama"


niedziela, 8 marca 2020

NIEDZIELA, 8 MARCA 2020

"Kochana corciu jestes dla mnie jedyna i najdrazsza osoba na swiecie. Wszystko, co robie , to robie z mysla o tobie.Powinnysmy sie spotykac i spedzac wspolnie czas, ale rowniez ustalac pewne sprawy. Musze z toba cos omowic , ale nie przez internet. Tesknie za toba. CZas tak szybko ucieka ...... mama"


Kolejny szantaż emocjonalny. Bo gdyby jej na tym zależało, to przecież wiadomo, że nie stosowałaby przemocy. Wszystko zależy wyłącznie od niej.


sobota, 7 marca 2020

SOBOTA, 7 MARCA 2020

Ech, muszę tu w końcu wstawić te maile, bo im dłużej nie mam na to siły, tym mniej mam siły. A matka nie odpuszcza przecież, wręcz przeciwnie, coraz mocniej zaciska pętlę przemocy na mojej szyi. Uleganie radom psychiatry i psycholożki z OPSu oraz dzielnicowego skończyło się tak, jak mówiłam, że się skończy: jak nie odpisywałam na maile, to matka za karę mnie nachodziła. I gdzie była policja wtedy?Ma przecież chronić ofiarę PRZED PRZEMOCĄ, a nie zjawiać się dopiero PO FAKCIE! Po fakcie to już jest za późno, bo przemoc już się odbyła! Zagrożenie już miało miejsce. Zareagują, jak umrę? Jak mnie w końcu matka zabije w białych rękawiczkach? Mogę się założyć, że powiedzą potem, że albo sama popełniłam samobójstwo, albo zmarłam z powodu 6a, co będzie bzdurą, bo to matka podżega mnie do samobójstwa i to ona podnosi mi puls, a więc powoduje zagrożenie śmiercią z powodu pęknięcia serca i/lub tętnicy. Piszę to po to, żeby potem nikt nie udawał, że matka jest niewinna i rozpacza po śmierci "ukochanej córeczki". Matka cały czas wykorzystuje to, że jestem coraz słabsza i fizycznie, i psychicznie. :/



Poniżej maile. Zachowuję ciągłość dat, żeby było wiadomo, o co chodzi.


20.12
"Przykro mi i smutno, ze tak sie zachowujesz. Nie jestes soba . Uzaleznienie od lekow zrobily swoje. Im szybciej to zrozumiesz, tym wieksze szanse na wyzdrowienie. Zastanawiam sie , jak cie z tego wyrwac., bo bardzo cie kocham i chce ci pomo. Mama"



22.12
"Zabo, bardzo sie zle czuje. W razie czego szukaj mnie w szpitalu brodnowskim, bo tam pogotowie zawozi z L. A najlepiej odbieraj telefon. W szpitalu podam twoje dane, jako jedynej osoby do kontaktu. Odbieraj telefony. Mama"


"Zabo, bardzo sie zle czuje. W razie czego szukaj mnie w szpitalu brodnowskim, bo tam pogotowie zawozi z Legionowa. A najle"

[Matka wie, że mam ZA i że nie mogę rozmawiać przez telefon, ale co ją to obchodzi? Na 1000% nie uprzedziła o tym lekarza i nie podała mojego maila]



24.12
"Kochana corciu , jestem w domu . Zapraszam cie do mnie, wez taryfe i przyjezdzaj. Bede na ciebie czekac. Nie musimy celebrowac swiat, ale spotkac sie. Nie widzialam cie juz ponad rok. Kocham cie i tesknie za toba . Czekam. Mama"


"Kochana corciu , jestem w domu . Zapraszam cie do mnie, wez taryfe i przyjezdzaj. Bede na ciebie czekac"

[Gdyby ktoś nie znał sytuacji, mógłby pomyśleć, że dobra mamusia szczerze zaprasza swoją córeczkę na wigilię. Tylko że rzeczywistość jest inna. Matka wie, że mam 700 zł renty. Wie też, że nie wychodzę z domu samodzielnie, a jeśli już, to tylko na wózku. Wie też, że taryfa dla wózkowiczów parę lat temu kosztowała ok. 600 zł za jeden kurs (!!!), więc teraz zapewne jeszcze więcej, zwłaszcza że to kurs do innego miasta. Matka wie też, że od lat nie jestem już w stanie wejść na I piętro.

To oznacza, że żeby moje wyjście było realne, musiałby ktoś tu przyjechać, pomóc mi się umyć, ubrać, uczesać, dowieźć mnie do taksówki dla ON wózkiem, zapłacić za nią (nigdy nie będzie mnie stać na wydanie całej miesięcznej renty na jeden kurs taksówką!), a potem... No właśnie, co potem? Co potem, jak już mnie taksówka wysadzi przed blokiem matki? Wózkowiczów się nie nosi, bo to zbyt niebezpieczne, więc jaką windę zorganizowała?

O tym wszystkim w jej mailach nie ma ANI SŁOWA. Tak się zachowuje ktoś, komu NAPRAWDĘ zależy?]



29.12
"Zabko, co u ciebie slychac. Jak minely swieta. Odezwij sie . Tesknie za toba . Mama"



1.01.20
"Zabko, zycze Ci w nowym roku powrotu do zdrowia i szczescia do ludzi. Wedlug horoskopu chinskiego rok 2020 to twoj czas, nie zmarnuj go. Nowy rok bedzie sprzyjac realizacji twoich planow. Kocham cie . Odezwij sie. Mama"



6.01
"Dziobku, czy ty wiesz , ze nie widzialysmy sie juz ponad rok ! W tym tygodniu bede chciala przyjechac do ciebie, bo musimy kilka spraw omowic. Daj znac, co u ciebie slychac i co ci przywiezc. Tak dalej byc nie moze. Najwyzszy czas porozmawiac i zyc w zgodzie, bo czas i zycie przemija w blyskawicznym tempie. Ojciec juz nie zyje ponad rok , a wydaje mi sie, jakby to bylo wczoraj . Mama"

[I dlatego mnie stalkuje i nachodzi? To jest wg niej zgoda?]



13.01
"Zabko, odezwij sie. Martwie sie, chcialabym ci pomoc. Jezeli potrzebujesz pieniedzy na badania , daj mi znac. Jest tez pare spraw do zalatwienia, ale nie przez internet. Kocham Cie ! Mama"

[Będzie mi wydzielać pieniądze, żeby mnie kontrolować, zamiast mi wydać po prostu moją część spadku]



18.01
"Corciu odezwij sie.Martwie sie i chce ci pomoc. Kocham cie i wszystko zrobie zeby cie wyciagnac z tych chorob. Mam sporo adresow wielu specjalistow, zeby skonsultowac z nimi twoja historie i podjac leczenie, ktore przyniesie spektakularne efekty. Nie zaszkodzi, jak posluchasz ich , przemyslisz wszystko i moze zaczniesz leczyc sie u kogos z nich. Co ci szkodzi sprobowac. Kocham cie ! Mama"

[I dlatego wydziela mi pieniądze, żeby przypadkiem nie wystarczyło mi na prawdziwe medyczne leczenie, i wciska mi altmed. Bardzo logiczne]


"Corciu odezwij sie.Martwie sie i chce ci pomoc."


[Kto się jeszcze na to nabiera?]


"Corciu, czekam na odpowiedz. kocham cie ! mama"



30.01
"Zabko, wyslalam ci juz pieniadze, troche wiecej , bo chcialabym , zebys kupila sobie nowy materac , bo masz juz tak stary,ze nie sluzy ci dobrze na twoj kregoslup. Czytalam,ze najlepszy jest lateksowy, bo sie dostosowuje do ciala. Ale najlepiej ty sama sobie poczytaj i wybierz i zamow przez internet. W siatce podalam ci witaminy, ktore sa otwarte, bo zaczelam je uzuwac , ale poniewaz wyskoczyl mi wyjazd do warszawy , to ci je podalam, a sama sobie dokupie.Podobno ta firma robi najlepsze suplementy. Polecil mi je lekarz d. Musze dokupic sobie jeszcze wit. B comlex i dodatkowo wit. B 3_czyli niacyne < bo mi neurolog powiedzial, ze jest dobra na sen zamiast tabletek , ktore uzalezniaja i podobno B 3 jest wspaniala na mozg i w Ameryce b 3 lecza nawet schizofrenie.Z kolei kardiolog kazal mi oprocz potasu i magnezu brac codziennie wit . B1, B 2, B 6, B 12 i B9 czyli kwas foliowy, bo tez ich niedobor prowadzi do chorob serca i ukladu krazenia.Malo tego, jak lezalam na kardiologi na Brodnie zrobili mi tez poziom wit. B 12 i D, i okazalo sie ze mam skrajny niedobor i biore zastrzyki z mialgamy i wit. D 10 tys. j , bo tez niedobor tych wit. pogarsza uklad krazenia.bylam zdziwiona , ze w klasycznej medycynie luz uznano role witamin w zdrwiu czlowieka, a jeszcze nidawno wysmiewali medycyne holistyczna. Wspomaganie sie witaminami i ziolami jest coraz bardziej doceniane przez medycyne klasyczna.Dziekuje ci za to serum, bo mi bardzo odpowiada. Ostatnio dostalam przepis na maseczke oczyszczajaca na twarz z zelatyny i wegla. Jak wyproboje, to ci napisze.Jeszcze ciekawostka, dietetyczka polecila mojej kolezance jesc codziennie lyzeczke zelatyny zmieszanej z cieplym posilkiem, bo zelatyna to czysty KOLAGEN.Warto sprobowac.Przytulam cie mocno corciu i kochamcie mocno corciu i wierze wto , ze bedzie miedzy nami dobrze ! Mama"

[Ech, matka jest totalnie oderwana od rzeczywistości, nie ma pojęcia, ile kosztuje materac, nawet najzwyklejszy, 10 cm gołej gąbki, 15 lat temu kosztowało 1000 zł. Alimenty nie wystarczają nawet na podstawowe leczenie, a co dopiero na ratowanie życia. Nawet spadek na to nie wystarczy, ale przynajmniej dzięki niemu miałabym lepszy dostęp do leczenia, do lekarzy - teraz mnie zwyczajnie na to nie stać.

No i wierzenie tu nie pomoże. Zamiast "wierzyć" i nic nie robić, wystarczy skończyć z przemocą i przekonać mnie tak, żebym uwierzyła, że więcej żadnej przemocy już stosować nie będzie]



12.02
"Corciu, caly czas mysle o tobie i martwie sie o twoje zdrowie. Mam troche doswiadczenia z lekarzami i pamietam , co ci dolegalo od dziecka. Prosze cie , posluchaj mnie troche i tych lekarzy, ktorzy wczesniej cie diagnozowali.Leczyc sie trzeba u dobrych specjalistow, a tych jest niewielu. Jesli chodzi o endokrynologie to podobno w klinice ,, Nova ,, sa dobrzy lekarze.Wiem , ze coroby tarczycy lekarze czesto myla z nerwica i chorobami psychicznymi, co jest niebezpieczne , bo nadczynnosc tarczycy powoduje choroby serca , klopoty z oddychaniem a nawet zawal a nawet zaburzenia psychiczne , pamieci demencje........ bardzo cie prosze, zrob sobie sama badania podstawowe hormonalne :ESTRADIOL,LH,PROGESTERON,PROLAKTYNA, DHEA, ALDOSTERON , TESTOSTERON , ACTH,AMH ,Tarczycowe: TSH, FT3, FT4, TRAB, anty TPO, antyTG FSH i badania watrobowe :ALAT, ASPAT, GGTP, D-DIMERY, INR , morfologie , badanie ogolne moczu, kreatynine mocznik. Na czesc badan skierowanie powinien dac ci lekarz rodzinny.Mozesz wybrac sie do ordynatora endokrtnoligi np. prof. kaminskiego z SZaserow i poprosic oprzyjecie do szpitala na testy hormonalne.Mozesz mu powiedziec, ze wiele lat temu testy wykonane w tym szpitalu wskazywaly na ZESPOL KUSHINGA.Trzeba to sprawdzic. Glowa mi peka od zamartwiania sie o ciebie.Z moja pomoca przeszlabys mase badan , ale w koncu dotaroby sie do sedna. A tak faszerujesz si e od lat niepotrzebnymi lekami i konca nie widac Wrecz odwrotnie , leki generuja nowe choroby.Masz juz chory caly uklad pokarmowy, a to skutkuje skrajnymi niedoborami zywieniwymi, bo sie nic nie wchlania i to z kolei powoduje nowe choroby z braku np. witaminy D B wszystkich , A, E, K C SELENU MIEDZI CYNKU itp. Jakie choroby powsaja z braku tych witamin mozesz sama poczytac .Powinnas wybrac sie tez do gastrologa .Polecaja prof. Cianciare!Nie msz woreczka, wiec watroba zle pracuje , a przy tylu lekach , najgorszych z mozliwych, ktore bierzesz lub bralas, napewno watroba jest niewydolna i masz zastoj zolci na bank. Mozesz dostac zoltaczki, moga sie robic kamienie w przewodach itd.Ja tez sie borykam z brakiem woreczka i mam klopoty z zolcia Gastrolog polecil mi pic duzo wody , zeby rozcienczac zolc w przewodach, goraca wode lub pic ziola i jesc ziola np. ostropestu , np.silimarol, karczoch, duzo sie ruszac,zeby zolc nie stala wprzewodach, bo wtedy tworza sie kamienie, przykladac termofor z ciepla woda na brzuch w kazdej wolnej chwili, nawet siedzac prry komputerze .Ostatnio przepisal mi lek na watrobe o nazwie HEPAREGEN , po antybiotykach . Biore tez probiotyk o nazwie OSLONKA GASTRO w saszetkach bez recepty i zastrzyki MILGAMMA z wit. B1 , B6 , B 12 , raz w tygodniu , bo pomagaja odbudowac watrobe, ale rowniez wspomagaja uklad nerwowy, i dzialaja przeciwbolowo na bole kregoslupa i stawy , o czym sie sama przekonalam.Biore twz wit B3 inaczej niacyna w duzej dawce 500 na sen zamiast tabletek nasennych. Na tarczyce biore SELEN, ktory reguluje prace tarczycy.Zamiast to wszystko pisac ,powinnysmy rozmawiac To sa wszystko sprawdzone i wyprobowane rzeczy . Profesor Cianciara oprocz lekow , kaze chorym jesc watrobke i pic naturalne kakao na watrobe, bo w nich jest duzo miedzi, a przy niewydolnej watrobie zawsze wychodzi brak miedzi. Jezeli w badaniu poziom miedzi jest niski, to watroba jest chora i chory ma zaburzeniapsychiczne, a napewno brak empatii i wykorzystywanie wszystkich na okolo, jakby czlowiek nie mial zadnych uczuc i pomyslec, ze to wszystko od niedoboru jednego pierwiastka.Nie zaszkodzi brac suplementy, choc jak sa duze niedobory, trzeba leczyc sie w szpitalu. Wszystkie choroby sa od niedoborow i od zatruc! Warto sobie zrobic badania wit. i pierwiastkow z wlosow lub na maszynie , np. dr .D , a potem potwirdzic to w badaniach z krwi.Pamietam, ze kilka lat temu dr. D wykryla u ciebie zatrucie kadmem i olowiem i duze niedobory selenu. Warto to sprawdzic w badaniu z krwi, a nie dalej truc sie lekami. To wszystko ma sens,bo zatrucie metalami ciezkimi pojawia sie prsy niewydolnej watrobie, ktora nie radzi sobie z usuwaniem toksyn. Moze wybierzemy sie do dr. D lub innej lekarki toksykolig i zrobimy aktoalne niedobory i zatrucia.To wszystko ma wplyw na zdrowieWiekszosc lekarzy faszeruje chorych chemicznymi lekami, zamiast dochodzic przyczyny chorob, ktore wynikaja najczesciej z otylosci, braku ruchu zlej diety. Jak mawial prof. A, nie ma chorob nieuleczalnych, sa tylko zle diagnozy. Kocham cie bardzo , corciu.i prosze cie, pozwol mi sobie pomoc. Mama"

[Matka od dziecka robiła wszystko, żeby mnie nie zdiagnozowano, prosto w oczy wmawiała mi, że zmyślam, że mam nerwicę szkolną itp. Tak jej niby zależy na moim leczeniu, a tu już z 10 lat mija, jak ją poprosiłam o znalezienie dentysty. Tylko dentysty!

Dr D. to ta od altmedu, ta maszyna to altmedowski szajs - wielkie spinacze przyczepia się u kostek nóg, 2 metalowe rury trzyma się w rękach - i tym sposobem maszyna wykrywa wszystkie choroby, jakie się ma, LOL. Ciąganie po altmedach to jest ta rzekoma pomoc matki. W rzeczywistym leczeniu pomagał mi tylko tata - opłacał mi prawdziwych lekarzy i woził mnie do nich (był cięty na altmed jeszcze bardziej niż ja, do końca życia się do tego poziomu nie zniżył) - matka tej pomocy nie przejęła, nie kontynuuje i nie ma najmniejszego zamiaru, jak widać]



13.02
"Zabko,teraz jest okres placenia podatkow.Pamietaj, plac tylko podatek za swoje mieszkanie i garaz.Ja wszystkie inne podatki place, a ty wszelkie pisma traktuj informacyjnie. Przy wspolwlasnosci informacje o oplatach dostaja wszyscy wlasciciele, ale podatek do zaplacenia jest jeden i wlasciciele musza sie dogadac , kto i jak placi. Poki ja zyje, ja bede placic. Jest jeszcze jedna sprawa.Z naszej dzialki beda zabierac pas ziemi na droge.Urzad bedzie cie informowal o kolejnych etapach tej sprawy, ale nie musisz nic robic, ja wszystko zalatwiam. Wybieram sie do wojta , zeby dowiedziec sie o odszkodowanie za ta ziemie . Jak bede cos wiedziec , to ci dam znac. Poza tym czekam na pismo z sadu o wpisie spadku do ksiag wieczystych. Ty tez powinnas dostac takie pismo i trzymac te wszystkie dokumenty w jednym miejscu, opisane w teczkach. Odezwij sie!"

[Hm, problem nr 1: z jakiej racji miałabym płacić podatek za jej mieszkanie, skoro mi go nie spłaciła, więc nie mam z niego żadnych dysków? Problem nr 2: Jestem taka durna, że już ten podatek zapłaciłam rok temu! Gdyby matka też to zrobiła, to urząd by mi go zwrócił. Nie zwrócił. List o odszkodowaniu przyszedł na jakąś Katarzynę - matka znowu podała moje nieprawdziwe dane, jak wtedy w sądzie. Po co to zrobiła?]



21.02
"Babelku odezwij sie ! Mama"



24.02
"Babelku,chcialabym , zebys mi wyszukala w internecie oczyszczacz do wody montowany na kranie w kuchni, bo woda w l jest coraz gorsza , i pewnie w Warszawie tez, szczegolnie po awarii. Znajomi pokupowali i sa zadowoleni. Podobno jakis za ok. 150 zl jest b. estetyczny i chromowany. Jak dowiem sie o namiary , to ci przesle. Moze ty tez cos fajnego znajdziesz. Mama"



7.03
"Babelku, kupilam ci kurtke letnia . chcialam , zebys przymierzyla. Kiedy moge przyjechac. jak sie czujesz. Czy potrzebujesz jakas gotowke na badania. Daj znac . Tesknie za toba . Kocham cie. Musimy porozmawiac. Internet nie jest dobrym miejscem na kontakty.Musze cie zobaczyc. Mama"


[Ile razy jej pisałam, że ma mi nie kupować niczego, a zwłaszcza ubrań? Ile razy jej mówiłam, że ma mnie nie nachodzić?! Po co zadaje te pytania o gotówkę? Przecież wie, że nie wystarcza mi na leczenie, a jakoś się nie kwapi, żeby mi oddać spadek?]


Ona nigdy nie odpuści, nigdy mi nie daruje, nigdy nie pozwoli, żebym choć przez chwilę poczuła się lepiej. Nie daje mi nigdy nawet czasu, żeby się pozbierać po jednym stalkingu, a już jest kolejny! Rady dzielnicowego i OPSu skończyły się oczywiście najściem, tak jak mówiłam, że będzie, ale mnie nikt nie słuchał! Najście było za karę, matka powiedziała mi to wprost. Jak powiedziałam, że miała mnie nie nachodzić, to wcisnęła nogę w drzwi, żebym nie mogła ich zamknąć i powiedziała "To odpisuj na maile!" Nachodzenie to kara za to, że posłuchałam rad dzielnicowego, psychologa i psychiatry - to teraz, bardzo proszę, niech wezmą na siebie odpowiedzialność za konsekwencje tych rad. Dlaczego to ja mam cierpieć? Dlaczego to ciągle ja mam ponosić konsekwencje cudzej przemocy, cudzych rad, cudzych działań? Nie zrobiłam nic złego, nigdy nie stosowałam przemocy!




sobota, 15 lutego 2020

1%

Zapraszam Was serdecznie do mojego wydarzenia 1% na facebooku
W tym roku jest mi jeszcze trudniej niż dotąd, a jestem z tym wszystkim sama. Dlatego bardzo Was proszę, jeśli tylko chcecie, starajcie się rozpowszechniać to wydarzenie. Głupio mi prosić o pieniądze, ale to właśnie od nich zależy moje życie.


czwartek, 13 lutego 2020

CZWARTEK, 13 LUTEGO 2020

Dawno nic nie pisałam. Niestety nie dlatego, że nic się nie dzieje, tylko dlatego, że nie mam siły. Uleganie radom psychiatry, żeby nie odpowiadać na maile matki, skończyło się jej najściem "za karę". Czyli tak jak przypuszczałam. Postaram się później wkleić wszystkie zaległe maile matki - od grudnia, a na razie fragmenty dobrego artykułu o ciężkim dzieciństwie.



"Co takiego sprawia, że dorośli ludzie zrywają kontakt ze swoimi rodzicami?
- Najczęściej decydują się na to osoby z rodzin dysfunkcyjnych, wobec których dochodziło do emocjonalnych, fizycznych albo seksualnych nadużyć. Ale też ludzie, którzy czują się nieprzyjmowani przez rodziców takimi, jacy są - bo na przykład nie chodzą do kościoła albo mają inną orientację seksualną. To są również ci, których rodzice w ogóle nie widzieli.
Jak to?
- Miałam pacjentkę, której matka nigdy „nie pamiętała”, ile ona ma lat, „nie wiedziała”, co studiuje, i za każdym razem, kiedy się z nią widziała, stawiała na stół mięso, chociaż córka była wegetarianką. Nic się nie zmieniło, kiedy pacjentka miała lat sześćdziesiąt, a jej matka - osiemdziesiąt pięć. Matka nigdy nie była zainteresowana tym, żeby kochać, tylko wyłącznie tym, żeby ją kochano.
Zresztą takie dzieci potem w dorosłym życiu często doświadczają powtórnego, a nawet wielokrotnego odrzucenia przez rodziców.
Jak takie powtórne odrzucenie wygląda?
- Na przykład ludzie ci w pewnym momencie zbierają się na odwagę i przypominają rodzicom o krzywdach, których doznali w dzieciństwie, albo upominają się o szacunek dla swoich wyborów. Liczą na to, że ich krzywda zostanie w końcu uznana, że zostaną przez tych rodziców wreszcie przyjęci - ze swoim żalem, złością, poczuciem opuszczenia. Im już nie chodzi o słowo „przepraszam”, ale o akceptację..."



"Chcieliby usłyszeć: „Kocham cię takiego, jaki jesteś”?
- To jest to największe marzenie, ale chyba w takich przypadkach nadzieja na to, że to się usłyszy i że to będzie szczere - jest niewielka. Oni chcieliby przynajmniej usłyszeć: „Masz rację, było tak, jak mówisz” albo „Tak, to prawda, nie widzieliśmy ciebie, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ty tak przeżywasz. Widzieliśmy tylko swoje wyobrażenia, swoje potrzeby, swoje lęki, swoją złość”. To nie muszą być dokładnie te słowa. Chodzi o przekaz, intencję.
A co zwykle słyszą?
- „A co ty mi opowiadasz!”, „Wymyślasz sobie!”, „Chyba nie wiesz, do kogo mówisz?!”".



O przemocowym rodzicu: "Mała szansa, że on się diametralnie zmieni, że pójdzie na terapię, zobaczy swoją odpowiedzialność. Chociaż czasem takie radykalne cięcie sprawia, że ten rodzic się reflektuje, coś na miarę swoich możliwości zaczyna rozumieć - i tę więź można próbować odbudować na nowych zasadach, jeśli jest wola z obu stron. I jeśli on nie udaje, że się zmienił, wyłącznie z lęku, że zostanie sam. Ale ta relacja nigdy nie będzie taka, jak ją sobie wymarzyliśmy".



"Czasem to wręcz niemożliwe. Trzeba się bardzo wzmocnić, żeby umieć i chcieć to zobaczyć, ale to się dzieje. Ludzie to robią przy pomocy terapeutów, wspierających przyjaciół albo kiedy założą rodzinę i znajdą w niej oparcie. Zaczynają widzieć, że owszem, mają swoje ograniczenia i wady, ale to nie oni są zaburzeni, to nie oni zawinili, chociaż wciąż to słyszą. Znajdują w sobie tyle siły, że umieją postawić rodzicom granicę i nie dają się dłużej ranić. Przeżywają stratę tego, czego nie dostali, a co im się należało „jak psu micha”, ale też umieją się dokopać do tych - jak to nazywam - „wysepek dobra”, na których da się zbudować coś pozytywnego".



"Jeśli ktoś na przykład jedzie do matki, która całe życie wyrzucała mu, że źle żyje, źle wybiera, i od progu jest witany tym samym pytaniem co zawsze: „Wyszłaś już za mąż? Dlaczego nie wyszłaś?”, a później dalej: „Nic ci się nie udało, dzieci nie masz, rodziny nie masz” - to taka osoba może odpowiedzieć matce: „Jeśli jeszcze raz tak powiesz, to wychodzę i długo mnie nie zobaczysz”. Jednak jeśli zostanie mimo wszystko, to będzie tylko szantaż. I to niczego tej matki nie nauczy. Ja bym była za tym, żeby się zachować w takiej sytuacji konsekwentnie i jak się mówi, że się wyjdzie - wychodzić. Tylko w ten sposób można dać temu rodzicowi do zrozumienia, że jeśli zależy mu na utrzymaniu więzi, to pewnych rzeczy nie wolno mu robić. I już. To wymaga determinacji i przypomina, brzydko mówiąc, tresurę zwierzaka".



"- No właśnie, mówi się o szacunku, o granicach, ale zwykle dotyczy to jednej strony - rodziców, rzadko dzieci. To wynika z naszego uwarunkowania religijno-kulturowego; dziecko stosunkowo od niedawna ma podmiotowość i widziane jest jako autonomiczny, odrębny człowiek, który ma swoje potrzeby, emocje. Niestety, rodzice wciąż bardzo często traktują swoje dzieci jak przedłużenie siebie.
Urodziłam cię, spłodziłem cię, to mi się należy.
- To coś więcej: urodziłam cię, spłodziłem cię, więc jesteś moją własnością. Kiedy tak się myśli, trudno przyjąć, że dziecku też należy się szacunek, że ono też ma jakieś prawa".



"Co jeśli rodzic naciska na kontakt, a my wiemy, że zdrowiej dla nas będzie go nie mieć?
- Jeżeli naciska, a my wiemy, że dalej będziemy to odchorowywać albo że ucierpi na tym nasza rodzina, bo ten rodzic z butami wejdzie w nasze życie, jeśli mu na to pozwolimy, nie szanując nikogo ani niczego, to niestety, musimy wytrwać w tym, co jest dla nas ważniejsze. Czy to, że będę mieć kontakt ze swoją matką, która co tydzień mówi mojej żonie, jaka jest beznadziejna, a mnie - jak się na mnie zawiodła i jak ją strasznie opuściłem? Czy to, że moja żona będzie cierpieć, że ja będę cierpieć i mieć poczucie winy, ale za to moja matka będzie zadowolona? Trzeba się na coś zdecydować i to jest bolesne. Warto jasno postawić sprawę: albo matka będzie szanować moje warunki, na których ma mieć ze mną kontakt, albo tego kontaktu nie będzie".



"Są ludzie niezmiennie niszczeni przez rodziców, a mimo to decydują się trwać w tej relacji. Dlaczego?
- Z lęku. Co ludzie powiedzą, ale też co ja sam będę myślał o sobie, kiedy tę relację poluźnię lub wręcz zerwę. Znam kobietę, którą matka trzymała całe życie na smyczy i zawsze uważała, że córka jest dla niej, a nie ona dla córki. Ta kobieta jest piękna, wykształcona, po czterdziestce, ale nie udało jej się ułożyć życia prywatnego. Wciąż zabiega o to, by matka wreszcie była z niej zadowolona. I wciąż jej się wydaje, że za mało dla matki robi".


niedziela, 22 grudnia 2019

NIEDZIELA, 22 GRUDNIA 2019



Jakiś tydzień temu był u mnie dzielnicowy właśnie w sprawie przemocy. Takie apki nic nie dają, dopóki ofiary nie są chronione przed oprawcami - a nie są. Pytałam, co zrobili w policji, odkąd matka ma niebieską kartę, a to już parę lat. NIC. Nie zrobili NIC. Oprawcy wolno stalkować, nachodzić, zastraszać ofiarę i zagrażać jej zdrowiu i życiu. Policja ani nikt inny nie zrobi nic, kiedy to się będzie dziać, apka w tym nie pomoże. Dzielnicowy radośnie mi poradził, żebym dzwoniła na 112, kiedy matka będzie mnie nachodzić. Pytałam, co zrobili, żeby PRZESTAŁA mnie nachodzić. NIC. Przecież chodzi o to, żeby oprawca nie stosował przemocy, żeby go powstrzymać, a nie żeby działać PO FAKCIE, jak już jest za późno. :/

Dotąd nikt nic nie zrobił, prawo pozwala jej robić to, co jej zakazuje. A raczej prawo jej zakazuje, ale co z tego, skoro przedstawiciele prawa pozwalają. Oprawcy wiedzą doskonale, że policja nic im nie zrobi. Dlaczego mieliby się bać jakiejś apki? Co ta apka im niby zrobi? Przyślą kogoś, kto wreszcie zareaguje? Kogo? LOL. Poza tym od kiedy to oprawcy nie mają Internetu? Ta apka nie jest rozsyłana wyłącznie do ofiar. Ktoś napisał o tym publicznie, pokazując to oprawcom! Apka już na dzień dobry jest spalona. 

Jak dotąd wszelka pomoc ofiarom jest tylko pozorowana. NIKT NIC NIE ROBI, ŻEBY TA PRZEMOC SIĘ SKOŃCZYŁA! Oprawcy żyją sobie wolni, a ofiary - w więzieniu przemocy i strachu. 


piątek, 20 grudnia 2019

PIĄTEK, 20 GRUDNIA 2019

Nic nie zrobiłam, nie pisałam do niej, nie kontaktowałam się od ostatniego maila z poprzedniej notki, a matka mi takie coś wysyła:

"Przykro mi i smutno, ze tak sie zachowujesz. Nie jestes soba . Uzaleznienie od lekow zrobily swoje. Im szybciej to zrozumiesz, tym wieksze szanse na wyzdrowienie. Zastanawiam sie , jak cie z tego wyrwac., bo bardzo cie kocham i chce ci pomo. Mama"


To obrzydliwe, że wykorzystuje mój stan, ale dla niej typowe. Zawsze, kiedy czuję się (naj)gorzej, matka zwiększa przemoc. :/ Teraz, kiedy niemal nie wstaję, bo od 3 tygodni mam biegunkę, wymiotuję, nie mogę jeść, biorę antybiotyki i inne leki, kiedy mam powikłania po zapaleniu nerek, kiedy dodatkowo mam zaostrzenie zapalenia jelit i problemy z oczami, z gardłem - matka odstawia cyrk. Obawiam się, że w wigilię zrobi coś jeszcze gorszego. I nikt jej nie powstrzymuje, mimo że wielokrotnie zgłaszałam to na policję i do OPSu! :/


niedziela, 15 grudnia 2019

NIEDZIELA, 15 GRUDNIA 2019

"Zabko,swieta sie zblizaja , odezwij sie bo musimy ustalic , jak je spedzimy, glownie wigilie.Tak,owak ugotuje zupe grzybowa z lazankami,barszcz czerwony z uszkami rybe ,jakies ciasta upieke .Koniecznie musimy porozmawiac.Kocham cie . mama"

Jak myślicie, kiedy ostatni raz pisałam matce, że NIE OBCHODZĘ ŚWIĄT?! :/ No właśnie.

Matka nadal ma mnie gdzieś.

Wysyła mi taki tekst, "WIEDZĄC (!!!), że nie spędzę z nią świąt, bo już to ustaliłyśmy! Ostatni raz pisałam jej o tym 8.12! Pisałam jej też wtedy, że dopóki nie zaprzestanie przemocy, ma się ze mną nie kontaktować, ale jak zawsze ma to gdzieś. Nie mogę się czuć bezpiecznie we własnym domu, a nie mam dokąd uciec! Na szczęście mam zmieniony zamek w drzwiach, więc matka się nie włamie, ale ja nie mam siły na takie zagrożenia. Niestety nie mam możliwości np. spędzić tego czasu w szpitalu, a dzwonienie pod numer alarmowy nic nie daje, bo każą zadzwonić, jak już matka mnie najdzie, zapobiegać nie chcą. A przecież chodzi o to, żeby tego nie robiła, bo po fakcie już jest za późno!" (to z mojego maila do OPSu). Przecież to tak, jakby policja reagowała dopiero po zamordowaniu ofiary przez sprawcę, zamiast tę ofiarę chronić PRZED zamordowaniem! Jak matka doprowadzi mnie do udaru czy pęknięcia serca, to wtedy zamierzają dopiero reagować?! Kogo chcą wtedy ratować, trupa? Matce wtedy ujdzie to na sucho, a w TV będą kłamać, że "nikt nie wiedział o tej sytuacji, dlatego nikt nic nie zrobił".

Więc informuję, że wiedzą o tym wszyscy. OPS, policja, matka, wszyscy znajomi, sąsiedzi - bo to upubliczniłam. Jeśli matka w końcu doprowadzi mnie do śmierci, to Wy, świadkowie, macie doprowadzić do tego, żeby za to odpowiadała. I to dotyczy każdej zagrożonej przemocą ofiary! Zajmijcie się wreszcie tymi oprawcami!


I na koniec - czy jakaś organizacja w Warszawie zbiera na święta ofiary przemocy, żeby choć wtedy były bezpieczne? Nie potrzebuję noclegu ani jedzenia, byle tylko nie było mnie tu, kiedy matka będzie odstawiać cyrk na klatce schodowej. :(


Edit: "Corciu,Nie rozumie twojej reakcji. Cokolwiek napisze, nazywasz to przemoca. Pokazalam swoje maile pssychiatrze i uslyszalam od niego , ze z mojej strony iest wszystko w porzadku,ze twoje zachowanie jest conajmniej dziwne.Koniecznie musisz zrobic rezonans magnetyczny glowy i przysadki mozgowej. Moze masz gruczolaka przysadki.Przypomnialam sobie,ze juz kilkanascie lat temu bylo cos nie tak z twoja przysadka i mialas co pol roku robic rezonans przysadki, a chora tarczyca to tak zwana wyorna choroba od przysadki.Na dodatek od kilku lat bierzesz psychotropy, ktore podwyzszaja prolaktyne , ktora rozwala caly uklad chormonalny . To nie sa zarty, tymbardziej ,ze bralas tez wiele innych lekow.Jak ostatnio cie widzialam,bylas bardzo otyla,mialas bardzo powiekszone piersi i wytrzeszcz oczu.To ewidentnie obraz zaburzen endokrynologicznych. Powinnas byc pod opieka dobrego endokrynologa i robic non stop badania hormonow, a najpierw zdiagnozowac sie w klinice, Koniecznie i wyeliminowac leki psychiatryczne i tp. Powinnas sie wybrac do ordynatora endo. na Szaserow,ktory jest tez kardiologiem, do prof. Kaminskiego,ktort przyjmuje w Multimedica na Warynskiego 6.Tylko nie pomyl z drgim prof.Kaminskim, ktory jest ginekologiem,ta wizyta tez by ci sie przydala.Najnowoscesniejszy rezonans maja teraz w centrum sportowym na Wawelskiej.Nie powinnas z tak powaznymi sprawami chodzic sama.Z kazdej wizyty trzeba umiec wyciagnac jak najwiecej,wydajac tyle pieniedzy.A chory czlowiek nie jest w stanie wszystko pamietac.Chory czlowiek musi miec przy sobie kogos bliskiego.Ja przez ostatnie lata ojcem sie zajmowalam, a ty sama chodzilas do lekarzy i wykierowali cie na manowce.Naprawde trzeba drugiej osoby, zeby o wszysko wypytala i zapisywala, i byla swiadkiem.Lekarze sa terz nastawieni tylko na kase i trzeba madrze przemyslec ich zlecenia,bo bardzo latwo wypisuja lekarstwa bez badan a poza tym chory nie powinien mieszkac sam, bo ktos z rodziny powinien obserwowac skutki uboczne u chorego, bo on sam nie jest w stanie tego zauwazyc, szczegolnie po lekach psychiatrycznych i tak jest u ciebie.Te wszystkie leki bardzo niszca watrobe i z tego powodu organizm jest zatruty np. metalami ciezkimi i pojawia sie wtedy agresja problemy z pamiecia itp. , co widac u ciebie.Masz caly organizm zniszczony od lekow i trzeba dobrego lekarza,,ktory zna sie tez na medycynie holistycznej zeby ogarnac to wszystko i wspomoc sie tez ziolami,witaminami i innymi metodami.Ja chetnie z toba pojezdze i poslucham co maja do zaoferowania.Trzeba sie ratowac kazdym sposobem , ale u specjalistow.Zaczelabym od dr Duszkiewicz, a mam wiele adresow.Kazdy chory czlowiek ratuje sie na wiele sposobow.Zaczac trzeba od diety,bo masz niedobory, ktore wynikaja z chorej watroby,bo wtedy nic sie nie wchlania.Jak ostatnio lezalam na kardiologii, to miedzy innymi robili mi tez poziomy witamin D i B12,wapn ,magnez, potas itp.Rozpisalam sie , bo bardzo martwie sie o ciebie i chce ci pomoc. Widze ze do ciebie nie dociera, jak bardzo masz rozwalony organizm od lekow,a wszystko zaczelo sie od psychiatry.Zamiast stosowac diete, ruszac sie i leczyc endo, poszlas do psycho. i zaczela sie rownia pochyla. Blagam cie,Zacznij ze mna chodzic do lekarzy, bo trudno bedzie to teraz rozwiklac, a ja wszystkie twoje dolegliwosci pamietam od twojego urodzenia i widze,co sie z toba dzieje.Obcy czlowiek, nie bedzie tego wiedziec a ty tymbardziej nie pamietasz.Kocham cie nad zycie i nie moge spokojnie partzec,co sie z toba dzieje.Trzeba koniecznie cie zdiagnozowac,robiac badania i wykluczajac po kolei choroby....I prosze cie nie odpowiadaj mi ,ze to jest przemoc.CHce uslyszec,ze mnie zapraszasz do siebie,aby ustalic plan dzialania ,bo musisz wyzdrowiec,innego wyjscia nie ma. Razem napewno cos wymyslimy.Chodzi o to, zebys mogla najszybciej ,jak sie da, zyc szczesliwie i zdrowo, zeby mogly nastapic dobre zmiany w twoim zyciu,Corciu! Kocham cie I zawsze bede cie kochac! Mama"


Żadnej zmiany, nadal te same kłamstwa i urojenia. Po raz kolejny piszę, że nie życzę sobie kontaktu, a matka dalej wyskakuje z przemocą. NIE to znaczy NIE, co tu jest trudnego do zrozumienia?! Matka ponosi konsekwencje wyłącznie swoich działań, 43 lata pracowała na to, jakie ma teraz stosunki z ludźmi. Czy to nikogo nie dziwi, że ona nikogo nie ma? Że cały czas mi wmawia, że ma tylko mnie, choć nigdy mnie nie miała, bo nie chciała? Nagle się obudziła, jak już nie ma taty, który jako jedyny znosił jej przemoc? Nikt inny nie chce być blisko niej i to jej nie dziwi? Nadal widzi winę we mnie i wszystkich innych, tylko nie w sobie? Jak przestanie stosować przemoc, to przestanę o tym pisać. Proste.

Osoby śledzące blog zdążyły już pewnie policzyć, ile razy matka pisała już np. o psychotropach. Wiecie, że ani razu, ANI RAZU! nie zapytała mnie nawet, czy to w ogóle jest prawda! Wymyśliła sobie to i powtarza, jak wiele innych rzeczy. I takie kłamstwa też jej uchodzą na sucho!

BTW, dlaczego nie pokazała temu psychiatrze tego bloga? DLACZEGO?!

Nawet psycholog, która na początku dała się matce nabrać, teraz nazywa ją "opresyjną matką".


środa, 11 grudnia 2019

ŚRODA, 11 GRUDNIA 2019

Zobaczcie, jak matka potrafi ładnie pisać, niemal bez przemocy, kiedy tylko czegoś ode mnie chce. Jak tylko chce wyłudzić przysługę, to nagle jest milusia! Nie wyzywa mnie od nienormalnych, nie poniża, nie obraża, nie nęka, nie straszy nachodzeniem. I jakoś potrafi! Tylko że ja się już na to nie nabiorę. To kolejna podpucha - matka ma Internet, ma neostradę, ma też komputer, lepszy od mojego i działający, w przeciwieństwie do mojego. Wymyśla takie rzeczy, żeby brać mnie pod włos, że przecież jestem dobrą osobą, pomagam ludziom, nawet jej, a tak naprawdę nie chodzi o pomoc, tylko o wyłudzenie kontaktu, żeby dalej stosować przemoc. Nie odpisuję już.

"Corciu,ogladam teraz w telewizji awarie rur w Warszawie i mam nadzieje, ze ciebie to nie dotyczy.Zastanawiam sie tez , jaka ty wode pijesz po awarii oczyszczalni. Pamietam,ze wczesniej oczyszczalas sobie wode z kranu w specjalnym dzbanku, dopiero gotowalas.Teraz tymbardziej powinnas to robic. U mnie tez woda jest niezbyt czysta i mysle o kupnie takiego dzbanka. Moze kupilabys mi w internecie.Chcialabym, zebys mi yez kupila kosmetyk, ktory dalas mi w prezencie w zeszlym roku na gwiazdke. Najlepiej mi przypasowal o nazwie - Bioaqua Essence Moist repair Tight Tender w postaci olejku-esencji. Napisz,ile kosztuja,to wysle ci forse. Mama"

Powiedzcie mi, proszę, jak na onecie ustawić filtr, żeby jej maile wpadały do jednego katalogu? Dowody byłyby zachowane, a nie musiałabym ich widzieć i czytać. Przekopałam wczoraj całą pomoc onetu i nie znalazłam nic na ten temat. :(


poniedziałek, 9 grudnia 2019

PONIEDZIAŁEK, 9 GRUDNIA 2019

Ledwo się dziś obudziłam, jeszcze się nie ROZbudziłam, a tu już się jatka zaczyna:

"Zabo, co ty wypisujesz, co sie z toba dzieje. Ja juz nie wiem co myslec o twoim zachowaniu. Prosze cie , spotkajmy sie i powiedz o co ci chodzi. Mozemy sie umowic gdzies w kawiarni i wyjasnic te nieporozumienia. Kazde moje slowa traktujesz jak atak na ciebie. Kontakt miedzy ludzmi polega na bezposredniej rozmowie i szczerosci , a ty tego nie chcesz, wiec o co tu chodzi.Naiwyzszy czas, zeby porozmawiac, bo to za daleko sabrnelo. Pomysl, gdzie mamy sie spotkac.Zawsze cie kocham i chce ci pomoc.Mama"


I jeszcze jeden:
"Zabo,siedze i mysle o co ty masz do mnie pretensje. Caly czas martwie sie o ciebie i nie wiem jak ci pmoc. Przychodza mi do glowy rozne mysli i pisze ci o nich , zebys wyrazila swoje zdanie na ten temat i podzielila sie ze mna swoimi przemysleniami.Na tym polega rozmowa. Wspolnie mozemy znalezs najlepsze rozwiazanie. Caly czas mysle o twojej przyszlosci i martwie sie jak kazda matka. Dlaczego, wszystko , co powiem, traktujesz ,jak atak, a wlasciwie to ty mnie atakujesz za wszystko,co powiem. Jeszcze raz cie prosze, spotkajmy sie , zeby porozmawiac, moze wyjedzmy gdzes wspolnie zeby szczerze porozmawiac, bo przez internet to nie jest rzadna rozmowa. Nie o wszystkim zreszta mozna pisac. Kocham cie i czekam na twoje propozycje.Mama"


Matka nie rozumie po polsku, ale nie chce mi powiedzieć, jakież to słowa istnieją w mowie, ale nie istnieją w piśmie? Nie nabiorę się przecież na spotkanie, na to, że ona "nie wie", o co mi chodzi, bo wielokrotnie pisałam jej to wprost, nie żadnymi podtekstami. A jako oprawca powiadomienie o niebieskiej karcie dostała i ma tam wymienione dokładnie i szczegółowo, jakie zachowania przemocowe stosuje.

Już samo to, że wymyśliła spotkanie, świadczy o przemocy. Komu ona to proponuje?! Jak można być tak podłym?
 

Poczytajcie te artykuły o przemocy i obejrzyjcie filmy, które wrzucałam na blog - te maile to dokładna ich ilustracja. Matka stosuje książkowe techniki przemocowe. To kłamanie w żywe oczy, że nie wie, o co mi chodzi, udawanie milusiej, wmawianie mi, że jestem nienormalna, uzależniona, odwracanie kota ogonem - to wszystko typowe techniki psychopatów. W jednym artykule naukowiec napisał wprost, że jak się chcecie dowiedzieć, co przemocowiec robi swojej ofierze, to posłuchajcie, o co tę ofiarę oskarża. 

Nie potrzeba przecież żadnej rozmowy, żadnego spotkania, żadnego tłumaczenia, żeby matka przestała stosować przemoc. Sama jej nie stosuję, więc wiem, że to nie wymaga żadnego wysiłku, żadnego starania, żadnego myślenia o tym. Przemoc nie należy do wrodzonych, naturalnych potrzeb ani do odruchów, o których się nie myśli. Przemoc trzeba specjalnie obmyślić, wymyślić techniki, specjalnie znaleźć je w książkach, bo przecież nie da się samemu na nie wpaść, to nie jest coś, co komuś naturalnie przyjdzie do głowy, trzeba się specjalnie o tym naczytać, nauczyć, dowiedzieć. A jak się już zna teorię, to ile to kosztuje, żeby ją zastosować w praktyce, żeby się do tego zmusić, żeby się przemóc! Mnie się to nigdy nie udało! To jest tytaniczna praca! Skoro się poświęca temu tyle czasu, energii, wysiłku, pracy, to jak można kłamać, że się nie wie, o co chodzi?! Jakby się to samo stało, och, mimochodem, samosię!? 

Teraz matka już nie ma wymówki, że "musi pracować w domu". Nigdy jej nie miała, bo każdy uczciwie pracujący człowiek przecież zajmuje się też domem, nawet ciężko chore i niepełnosprawne osoby mają opiekunki do tego, a matka całe życie gadała, że jej się za to praca i że tata jej powinien pensję płacić! Skoro to praca, to czemu żeruje nadal na taty emeryturze? Gdzie jest jej własna, zarobiona własną pracą?

Ale nie o tym chciałam. Teraz nie ma już nawet tej wymyślonej wymówki, teraz ma czas na czytanie, na pasje itp. Zawsze mnie i tacie wmawiała, że nie ma żadnej pasji, żadnej wiedzy, żadnych umiejętności, bo nie miała czasu ich zdobywać, bo musiała się poświęcać nam. A kiedy odeszłam z jej domu i miała o połowę czasu wolnego więcej - nadal nie zajęła się niczym. A kiedy zmarł tata i miała już 100%czasu dla siebie - nadal nie zajęła się niczym. Tylko nagle gwałtownie nasiliła przemoc, bo tata jej już nie mógł pilnować. 

Teraz ma czas wyłącznie dla siebie. Może czytać do woli, zajmować się pasją do woli, może robić wszystko to, czego nie robiła, bo twierdziła, że "musi się dla nas poświęcać" i dlatego nie ma własnego życia. Teraz nie ma już tej wymówki. Teraz może zostać wolontariuszką i pomagać innym ludziom. Ups, ona się nie zniży do tego poziomu, przecież nienawidzi "kalek", gardzi nimi. Gdzie są teraz ci wszyscy jej znajomi, którymi się tak chwaliła, skoro pisze, że "ma tylko mnie"? Zorientowali się już, jaka jest naprawdę? 

W XXI wieku samotnym się jest już tylko z wyboru.






niedziela, 8 grudnia 2019

NIEDZIELA, 8 GRUDNIA 2019

Matka znowu straszy mnie przemocą i nachodzeniem:

"Kochana Corciu,mialam do ciebie przyjechac z mikolajem ale sie rozchorowalam.Mam dla ciebie pare rzeczy i chcialam pogadac o czyms... Moze w poniedzialek, co Ty nato O ktorej godzinie mogewpasc Mama".

Napisałam znowu do OPSu, niech interweniują znowu, ja już nie mam siły. :(

"matka znowu straszy mnie nachodzeniem. Co mam zrobić? Nie mogę się przecież przeprowadzić, bo nie mam na to ani pieniędzy, ani sił. Nie mam się gdzie ukryć przed nią, poza tym mój dom to mój azyl, nie mogę się bać być we własnym domu. :(

Po Pani interwencji spokój był przez 2 tygodnie, potem zaczęła mi wypisywać i narzucać, że mam z nią spędzić święta, mimo że wie, że ich nie obchodzę, i że nadal jest aktualne to, co już wielokrotnie podkreślałam - że zgadzam się na kontakt z nią wyłącznie wtedy, kiedy zrezygnuje z przemocy. Nie zrezygnowała. Znowu jestem roztrzęsiona i boję się. To nie na moje zdrowie. :/

Był u mnie dzielnicowy, ale też mi nie pomógł. Powiedział jedynie, że jak matka mnie najdzie, to mam dzwonić pod 112. A chodzi przecież o to, żeby mnie NIE nachodziła, a nie żebym musiała wzywać służby na pomoc, ryzykując zdrowiem. :/"


Edit: Kiedy jej napisałam, żeby nie przyjeżdżała, zaczęła znowu swoje ataki i dokładnie te same śpiewki co zawsze. Skąd mam brać pomoc, skoro nawet policja w tej sprawie nic nie robi? Dlaczego jej wszystko wolno?

"Corcia,co sie z toba dzieje.Twoje zachowanie nie jest normalne.Spotkanie i rozmowa z wlasna mama to jest naturalne zachowanie.Nie widzialysmy sie juz kilka miesiecy.Prosze cie , chodz ze mna do lekarza,zeby sie zdiagnozowac i leczyc a nie lykac prochow bez dokladnych badan. CZy ty nie chcesz wyzdrowiec. Nie jestes matka i nie rozumiesz co znaczy patrzec na wlasne dziecko jak niszczy wlasne zdrowie i zycie i nie chce pomocy od najblizszej osoby tylko pograza sie w uzaleznieniu . Nikt ci nie pomoze,jesli ty sama nie bedziesz chciala. Twoje zdrowie jest w twoich rekach. Co zrobily z toba psyhotropy i opiaty , ze juz t y sama tego nie widzisz, a mnie traktujesz jak wroga.Czas ucieka i dziala na twoja niekorzysc. Kazdy,kto jest chory,probuje wszystkiego,zeby wyzdrowiec i wrocic do normalnego zycia. Wszyscy,ktorzy cie znali ,widza,ze nie jestes sobaZaden lekarz cie nie wyleczy bez pomocy bliskiej osoby, a masz tylko mnie ,tak jak ja tylko ciebie. Mama"

I robi to znowu celowo w momencie, kiedy mi się pogorszyło i nie mam siły się bronić!

Edit, kolejne 2 takie same maile, wciąż z adresu taty:
"Zabko, ja juz jestem stara schorowana. 10 lat choroby ojca dalo mi w kosc. Teraz chcialabym w spokoju zadbac o swoje zdrowie gdzies wyjechac i nie martwic sie o nic,a tymczasem zaczely sie problemy z toba .Normalnie mialabym wsparcie w corce, a nie borykac sie ze wszystkimi sprawami sama.Ty tez jestes sama,dlatego wspolnie powinnysmy omawiac i zalatwiac problemy dotyczace nas obu, tymbardziej ze cie utrzymuje.Trzeba obmyslec , jak dalej zyc .Skad brac pieniadze.O tych sprawach trzeba rozmawiac w cztery oczy. Nie chce podejmowac decyzji sama.Musimy sie spotykac i rozmawiac.Nie pisz mi o nachodzeniu i przemocy, bo to jest chore! Urodzilam cie i wychowalam i wiem , kim bylas i kim jestes.I wiedz jedno, cokolwiek zrobisz i tak jestes moja naj ukochansza i jedyna corka i wszystko, co robie,robie z mysla o tobie"

Ona utrzymuje mnie?! Raczej się - z mojego spadku!
Wychowałam się sama, bo matka nie chciała, i to mimo że byłam dzieckiem autystycznym! Matka do dziś mnie nie zna i nie ma pojęcia, kim jestem, ani nie chce tego wiedzieć. I mimo że o tym już wie, bo jej napisałam - nadal nie chce mnie znać. Jestem jej potrzebna wyłącznie do przemocowego wyżywania się, jak kukła do crush testów.


Edit: "Zabko, swieta za pasem. Ja nie wyobrazam sobie swiat bez ciebie. To jest tradycja,czas spotkan wybaczania i pojednan.Mozna przygotowac smakolyki, ktorych na codzien sie nie jada,Robi sie gruntowne porzadki , co tez jest potrzebne, ale najwazniejsze jest spedzenie czasu z bliskimi. To juz drugie swieta bez ojca.Jeszcze nie przyjelam do wiadomosci ze go juz nie ma i nie bedzie.Trzeba by pomyslec o wyjezdzie na swiateczny turnus do sanatorium albo wyjazd do dabrowy do rodzinki.Nie mow mi corciu, ze swiat nie obchodzisz,bo cale zycie obchodzilas i nawet niewierzacy je obchodza,bo to tradycja.Mnie nie odpowiada samotnosc. mysle, ze tobie samej tez jest zle, ale to ty musisz zmienic swoje zycie ,a ja ci w tym pomoge. Pomysl, co ugotowac i upiec. Na co masz najwieksza ochote. Kocham cie. Napisz, co przygotowac na swieta. Mama"

Jeszcze mnie szantażuje emocjonalnie tatą. Gdyby go szanowała, kochała, to szanowałaby jego wolę!

Kolejny Edit:
"Kochana corciu, powiedz,co sie stalo w twoim zyciu ze traktujesz mnie jak wroga.Przeciez nie masz nikogo, ktoby tak troszczyl sie o ciebie jak jaNikt zdrowy na umysle nie traktuje swojejmatki tak jak ty mnie.Czy naprawde nie widzisz,ze przekroczylas juz wszystkie granice a mimo to ja wciaz wyciagam do ciebie reke.Kazdy jest kowalem wlasnego losu.Nikkt dobrowolnie nie robi z siebie ofiary.Tymbardzie j ty, ktorej rodzice dali wyksztalcenie, kupili mieszkanie, urzadzili je od lyzki po meble i utrzymuja cale zycie. Jestes dorosla i powinnas zapracowac na swoje utrzymanie i zadbac o swoje zdrowie, swoj wyglad,swoje mieszkanie itp. Ja ci moge wtym pomoc.Mozemy razem zamieszkac a jedno mieszkanie wynajac. Mozna twoje mieszkanie przerobic , z kuchni zrobic pokoj i w duzym kuchnie.tak robia ludzie.Wogole trzeba miec jakies cele,plany, cos zmieniac w zyciu i isc do przodu. Mozna sprredac twoje mieszkanie i dzialke i kupic dwie kawalerki i jedna wynajac, zebys miala za co zyc.Jest wiele opcji, trzeba pomyslec wspolnie i cos zrobic.Pieniadze szybko sie wydaje, a jest takie powiedzenie,ze pieniadz musi robic pieniadz.Ale, co siedzi w twjej glowie, to ja nie wiem Czy ty umiesz jeszcze logicznie myslec po tylu lekach.Chyba nie skoro traktujesz mnie jak wroga. Dziecko,kto pomysli o twoim przyszlym zyciu jak nie ja.W dzisiejszych czasach mozna zarabiac w internecie..Ja sie na tym nie znam, ale widze jak inni mlodzi robia pieniadze przez internet , np. piotrek M,, czy Adam.Powiedz mi dlaczego posluchalas tzw.kolezanki i wpadlas w psychotropy itp., zamiast leczyc sie hormonalnie i schudnac i uzupelnic niedobory skrajne, stwierdzone w szpitalu. Do czego cie to doprowadzilo. Znasz to powiedzenie,kto nie slucha ojca,matki......Gdybys miala meza i dzieci, nie bylo by tych problemow rowniez zdrowotnych. Zyje troche lat na tym swiecie i wiem ,co mowie. Zycie w rodzinie jest najwazniejsze Masz wszystko,zeby byc szczesliwa, ale trzeba miec jeszcze marzenia i plany i dazyc do ich realizacji a nie liczyc , ze wszystko samo sie zrobi.Dopoki zyje, ja ci w tym pomoge Kocham cie bardzo i chcialabym w koncu spokojnie spac nie martwic sie o ciebie. Mama"

Matka ma 2 mieszkania, mieszka w jednym, żadnego nie wynajmuje. Reszta to w dalszym ciągu powtarzane te same brednie kompletnie udające, że mnie nie ma, tylko jest jakaś jej wymyślona Kasia. Nie wiem, kim ona jest, ale może matka by się na niej wyżywała, zamiast na mnie?