Chryste panie, z nią jest gorzej, niż myślałam. Profesor miał rację, ona jest totalnie oderwana od rzeczywistości. Zawsze zmyślała i kłamała, ale odkąd nie ma dostępu do mojego leczenia, moich badań, moich lekarzy, to jakiegoś wścieku dostała. Zamiast się leczyć, stanowi zagrożenie dla innych. :( I nadal mieli wciąż to samo. Ten prof. Z. to ten, o którym już pisała - ten, który ją wyśmiał, jak próbowała mu wciskać, że mam chorobę Hashimoto i wytrzeszcz oczu (matka mnie zdiagnozowała na podstawie tego, że na mnie popatrzyła - jasnowidzka normalnie). Dr K. to lekarz z jego oddziału - ten, który wykrył, że mam jedynie insulinooporność, i to tak małą, że nie przepisał mi na nią żadnych leków. Skoro wyniki mam dobre i nie muszę brać leków, to po co niby miałabym do niego znowu iść? Dlaczego matka wmawia mi choroby, których nie mam, a ignoruje te, które mam, co więcej, okłamuje obcych ludzi?! Ja opublikowałam swoje wypisy i diagnozy, jak komuś zależy, to może sobie ściągnąć i sprawdzić, czy edytowałam zdjęcia, czy nie. A gdzie są te zaświadczenia lekarskie matki, o których ciągle kłamie?
BTW, badania powinnam robić regularnie co 2 miesiące, ale nie robię od lat, bo mnie nie stać. Gdzie ta pomoc kochanej mamusi, o której ciągle pisze? Pomoc miałam tylko od taty, od matki nigdy. Ona tylko czekała na jego śmierć, żeby nasilić przemoc psychiczną i ekonomiczną i odciąć mnie od spadku, bo sądziła, że wtedy będzie mogła mną żądzić. A tu zonk, bo wolę umrzeć, wolę nie mieć leczenia (na które matka mi nie pozwala), niż pozwalać jej na przemoc psychiczną. Taka właśnie jest rzeczywistość. Tylko tata ją hamował. Teraz już nie ma kto.
A, do lekarzy mogę zabrać wszystkie moje bliskie osoby naraz. Bliskie osoby odwiedzają mnie w szpitalach i jeżdżą ze mną na komisje lekarskie (i mam nawet zdjęcia, bo sobie je wtedy robimy!). Czyli matka znowu kłamie. Po co ona wymyśla takie kłamstwa? Jaki ma w tym cel, poza przemocą? Ma ktoś pomysł?
Jeśli nie pokazuję lekarzom wypisów, to co niby im pokazuję? Puste kartki? A oni są jasnowidzami, nieprawdaż. KAŻDY SĄDZI PODŁUG SIEBIE. Skoro matka to wszystko robi, to potem wmawia sobie i innym, że oni też to robią.
Ona się nigdy nie zmieni, jest coraz gorzej. Nie pozwoli mi żyć, nie pozwoli mi się leczyć, nie pozwoli mi poprawić jakości życia, zmniejszyć bólu. Nienawidzi tego, że chcę żyć, że mam pasje, zainteresowania, przyjaciół. Ona tego nie ma, więc chce to zniszczyć. Nie pozwoli na żaden najmniejszy przejaw radości - robiła to zawsze. Zawsze! Od dziecka wiedziałam, że nie mogę jej nic powiedzieć, bo to zniszczy. Dlatego grzebała w moich rzeczach i czytała moje dzienniki. Włamywała się specjalnie do wiklinowej skrzyni zamkniętej na kłódkę, żeby się tylko dostać do moich dzienników. To się skończyło dopiero, jak już mogłam pisać na kompie. Hasła nie umiała złamać.
Mail 1:
"Corcia,ty wszystko rozumiesz opatrznie.Odwracasz kota ogonem.Ty nie chcesz sie leczyc.Tobie jest wygodnie grac role ofiary. Nie interesuje cie wyjscie z choroby, bo nie moglabys brac lekow.Spojrzmy prawdzie w oczy.Jestes uzalezniona.Dopuki ty tego nie przyjmiesz do wiadomosci,bedzie coraz gorzej z twoim zdrowiem. Ja nie moge patrzec bezczynnie,jak sie pograzasz.Jesli jacys lekarze daja ci leki bez badan,to jest karalne.Poszukaj sobie wypisow ze szpitali i dokladnie poczytaj i idz ponownie do tych lekarzy. Dlaczego nie umowisz wizyty u doktora K. albo prof. Z. zeby cie zobaczyli i ponownie zdiagnozowali Widok twojej twarzy i sylwetki bedzie dla nich wskazowka.Widac jak na dloni , ze zle dziala twoja terczyca i nadnercza.Pamietam, ze dr. K. stwierdzil u ciebie zespol metaboliczny i kazal ci schudnac , przepisal ci tez spironolakton ,ktory obniza cisnienie i leczy nadnercza. Ty to olalas, nie bralas lekow i nie chodzilas regularnie do niego na wizyty zeby sprawdzac nadnercza i inne chormony.Przy zaburzeniach trzeba regularnie sprawdzac hormony i je regulowac. Do ginekologa -endokrynologa tez trzeba chodzic i robic usg transwaginalne i cytologie.Musi to robic kazda kobieta ,nawet zdrowa do konca zycia. A opuchniete nogi , a niedobory itd. , chore nerki.Wszystkie choroby beda postepowac , jesli nie odstawisz opiatow i psychotropow. To,co ty robisz to jest samodestrukcja. Poniewaz jestes moim jedynym,ukochanym dzieckiem,wszystko zrobie,zeby cie z tego wyciagnac.Dlaczego nie chcesz isc ze mna do lekarzy. Kazdy ,normalny czlowiek czulby sie komfortowo u lekarza z bliska osoba.Jezeli ty nie chcesz , to znaczy ,ze oklamujesz lekarzy. Diagnozujesz sie przez internet i przypisujesz sobie wszystkie objawy inernetowe i wciskasz lekarzom klamstwa , a wypisow ze szpitala nie pokazujesz. Bez badan nigdy nie mozna postawic diagnozy, tylko lekarzom na tym nie zalezy , a poza tym zadnemu do glowy nie przychodzi , ze ty nie chcesz sie wyleczyc, bo jestes uzalezniona od lekow i grasz role ofiary a wrecz sie szczycisz chorobami,na co zwrocili mi uwage osoby znajace cie i czytajace twoj blog. Ja wydrukuje te nasze rozmowy, i twoj blog i pokarze to psychiatrze z duza wiedza i poprosze o konsultacje twojej osobowosci.Chcialabym isc z toba na taka konsultacje. Kocham cie . Mama".
Mail 2:
"Corcia,co sie dzieje z twoja glowa.Normalny czlowiek zrobilby badania i bylo by po sprawie .Tylko tak mozna sie przekonac,kto ma racje .To jest najprostsze wyjscie Dlaczego nie chcesz tego zrobic A ty ty ciagle rzucasz w moja strone obelgi.Twja glowa zle pracuje. Wiedzialam, ze cos zlego sie dzieje,jak oddalas nam Zdziska,ktorego nagle znienawidzilas, potem Sara sie przestalas opiekowac, nie dawalas jej pic,jesc,nie wychodzilas na spacer, potem kupilas sobie szczury,potem mnie znienawidzilas,ojcem tez sie nie interesowalas,to,ze mialam zawal i bylam w szpitalu masz w dupie. Nawet przez minute nie pomoglas mi w opiece nad ojcem.Przesylam ci pieniadze,a ty sie zachowujesz jakby ci sie nalezaly. Mieszkanie dostalas w darowiznie i nie umiesz tego docenic. Poza tym dzieci sa zobowiazane pomagac rodzicom.Te ciagle pretensje i roszczenia swiadcza o zmianie osobowosci,bo taka nie bylas.Leki zmienily ci osobowosc. Zaden lekarz nie kazal ci nosic ortez, uzywac kul ani tymbardziej wozka. Wrecz odwrotnie. Mialas sie rehabilitowac intensywnie,Jak to powiedzial ieden z ortoprdow, ma byc pot,krew i lzy zeby byly efekty.A bylas u wielu ortopedow i wszyscy mowili to samo. Ty to olalas i wolalas lykac tabletki przeciwbolowe.Kiedy to do ciebie dotrze.Nie
czytalas.co powoduja i jak nisccza takie leki oprocz tego,ze uzalezniaja. To ,co ty czytasz. Zabrnelas w slepy zaulek ,bo juz nic do ciebie nie dociera.Podaj mi nazwisko tego lekarza,ktory zamiast rehabilitowac,kazal ci usiasc na wozek. Kto dobrowolnie robi z siebie kaleke. Podaj mi nazwisko lekarza. porozmawiam z dr Mrozem.ktory ciagle dopytuje o ciebie, czy sie rehabilitujesz.Jesli nie podasz nazwiska tego lekarza, to znaczy.,ze oklamujesz wszystkich albo masz zaburzenia i twja glowa zle pracuje i potrzebna jest ci moja opieka i pomoc, zeby z tego jak najszybciej
wyjsc.To nie sa zarty Corciu.Czekam na nazwisko. Kocham cie.Mama"
Chodzi jej o te badania, na które mnie nie stać. O te badania, na które nie chce mi oddać mojej części spadku, żebym je mogła wykonać.
Poza tym o jaką rację jej chodzi?! Ja nie muszę nikomu niczego udowadniać. Diagnozę już mam, na papierze, wielokrotnie potwierdzaną przez specjalistów, którzy się znają na EDS - a jakoś matka udaje, że jej nie ma. Ach tak, chodzi o to, żebym spreparowała fikcyjną diagnozę, że nie mam EDS, żeby jej było na wierzchu. Diagnozy lekarzy nie uznaje. Uznałaby jedynie "diagnozę" hochsztaplerów altmedowych przekupionych przez nią. Tych, o których wiecznie mi truje, tych, co to "badają" aparatem Mora i mówią to, co ona im każe. Nie była ze mną u żadnego z moich lekarzy, a teraz kłamie, że wie, co mi zalecali i zalecają. Wie, jakie są wskazania w mojej chorobie, ale udaje, że jest mądrzejsza od lekarzy i fizjoterapeutów (btw, jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć bezpośrednio u źródła, jakie są wskazania fizjoterapii w EDS6a, to proszę na priv, podam namiar na fizjoterapeutę). Matka wie, który to fizjoterapeuta, ale nie zadała sobie trudu, żeby go zapytać o cokolwiek. Matka wie też, kto przez wiele lat był moim psychoterapeutą, ale też woli okłamywać innych, zamiast dowiedzieć się u źródła.
Dlaczego jej tak zależy, żebym przestała brać leki? Dlaczego jej tak zależy, żebym nie wstawała, nie wychodziła z domu, a przez to nie miała dostępu do leczenia?
I może przytoczyłaby choć jedną obelgę, jaką rzucam? Jedną, tylko jedną, tylko jedną rzecz, która jest nieprawdą?
Chryste, dalej to już nawet komentować nie będę, bo nie potrafię. Przeczytajcie sami. Skąd ona te bzdury bierze?! Jak trzeba być podłym, żeby takie kłamstwa wymyślać w ogóle?! Do tego są zdolni jedynie wyrachowani psychopaci bez kodeksu moralnego.
Nie będę już chyba komentować jej bzdur, tylko będę je wklejać. Każdy sam umie czytać i wyciągać wnioski.